Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 maja 2016

Zachwycający delikatny indyk w cytrusowej marynacie

Jakiś czas temu postanowiłam zmierzyć z wyzwaniem pt. udziec z indyka, który wciąż pozostawał dla mnie kulinarną terra incognita. Trafiłam na przepis, który mnie zelektryzował i postawił do pionu wszystkie kubki smakowe. Grzegorz z mniammniam.com wie, jak rozpalić kobietę, powinien napisać kulinarną wersję „50 twarzy Greya”. I nie jest, powiadam Wam, tylko gawędziarzem, bowiem przyrządzony według jego przepisu udziec jest ucztą dla zmysłów. Robiłam go już kilka razy, ale ostatnio zaserwowałam z sałatką z młodych liści szpinaku, z młodą cebulką i pomidorkami koktajlowymi, doprawioną olejem lnianym, a sączyłam przy tym sauvignon blanc. I pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się rozpłakać się ze szczęścia nad talerzem.

Chuda


Składniki:
  • udziec z indyka o wadze około 1,5-1,7 kg (u mnie raz jest większy, raz mniejszy, ale marynatę robię z tej samej porcji)
marynata:
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 4 łyżki miodu
  • 2 łyżki grubo tłuczonego czerwonego pieprzu (można zastąpić jedną łyżka pieprzu kolorowego lub czarnego)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki soku z pomarańczy
  • 2 cm świeżego korzenia imbiru bardzo drobno posiekanego
  • 2 wyciśnięta ząbki czosnku
  • sól (ewentualnie)
Sposób przygotowania:

Mięso myję dokładnie i osuszam papierowym ręcznikiem. Czasem kupuję udziec trybowany (bez skóry i bez kości), ale przypieczona, chrupiąca skórka ma niezaprzeczalny urok. Jeśli udziec jest duży i w jednym kawałku, kroję go na pół.

Pieprz rozdrabniam z grubsza w moździerzu, pozostałe składniki marynaty mieszam w szklanej misce. Wkładam mięso do zalewy, odstawiam na jakiś czas (Grzegorz radzi na godzinę w temperaturze pokojowej, ale często robię marynatę wieczorem i wtedy wstawiam miskę do lodówki, a rano piekę).

Mięso razem z marynatą przekładam do rękawa do pieczenia (można też użyć woreczka do pieczenia) i na blasze lub w naczyniu żaroodpornym wstawiam do piekarnika. Temperatura pieczenia – 120 stopni, czas: 3 godziny. Warto poczekać, bo efekt jest oszałamiający. Pyszne, mięciutkie mięso.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Kurczak w czekoladzie z bananami i chilli

Z okazji dzisiejszego Dnia Czekolady postanowiłam zjeść czekoladowy obiad. Kiedy znalazłam ten przepis, wydawało mi się, że będzie to takie przyjemne, słodkie danko w sam raz dla dzieci. Całe szczęście, że zrobiłam je dla siebie, nie dla małolatów. Z czekolady został tu jedynie kolor i posmak w tle, sos jest mocno pikantny i bardzo rozgrzewający, a kurczak soczysty. Idealne danie na chłodniejszy dzień. Podałam je z ryżem, można też z makaronem.

Skorzystałam z przepisu Pauliny z Kotlet.tv., zmniejszyłam o połowę ilość mięsa i pomidorów, bo gotowałam tylko dla siebie, ale sosu było bardzo dużo nawet po odparowaniu.

Chuda


Składniki dla 1 osoby:
  • pojedyncza pierś z kurczaka (250 g)
  • ½ puszki pomidorów krojonych bez skórki (200 g)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • paseczki chilli z zalewy na koniec widelca, ewentualnie można dodać kilka krążków świeżej papryczki lub 1/2 łyżeczki sproszkowanej
  • garść posiekanych migdałów
  • 1 banan
  • 30 g gorzkiej czekolady
  • sól do smaku
  • 1/2 szklanki wody
  • płatki migdałów lub sezam (do posypania)
Sposób przygotowania:

Pierś z kurczaka myję, osuszam, kroję na kawałki, niezbyt drobne, ale i niezbyt duże. Czosnek siekam drobno, banana w plasterki. Czekoladę dzielę na kostki.

Na patelni rozpuszczam masło, na rozgrzane wrzucam posiekany czosnek. Delektuję się jedynym w swoim rodzaju aromatem, a następnie dodaję pomidory (można je przed wrzuceniem na patelnię zmiksować). Podsmażam przez chwilę.

Dodaję przyprawy, posiekane migdały, plasterki banana. Wlewam wodę i wrzucam kawałki czekolady, mieszam. Solę do smaku.

Dodaję kawałki kurczaka, mieszam. Duszę około 40 minut, najpierw bez pokrywki, by sos częściowo odparował, a następnie przykrywam i trzymam na niewielkim ogniu, aż mięso zmięknie.

Podaję z ryżem, posypane płatkami migdałów.

niedziela, 11 marca 2012

Drobiowe kotlety z pieczarkami


Ostatnio była tarta, wcześniej ciastka i zupa, więc przyszła pora na coś konkretniejszego.

Nie wiem jak to wygląda u Was, ale ja wszelkie kuchenne eksperymenty mogę robić co najwyżej dla siebie, bo dzieci najchętniej żywiły by się rosołem, pomidorową oraz kotletami mielonymi z buraczkami. A i gulaszem też nie pogardzą.
Na szczęście powoli przyzwyczajają się do różnych rzeczy: córka uwielbia czarne oliwki i kiszone ogórki, a syn zjadł ze smakiem kurczaka szczodrze przyprawionego kuminem i zielem angielskim. 

Kto wie, może kiedyś polubią nawet brukselkę?

Anka


Składniki:
  • ok. 600 g mielonego mięsa drobiowego (wzięłam indyka)
  • ok. 20 dag pieczarek
  • 2 nieduże pory (tylko białe części, można wziąć cebulę)
  • 1-2 łyżki bułki tartej
  • sól, pieprz
  • ok. ½ szklanki startego parmezanu (niekoniecznie, można też wziąć żółty ser)
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • olej i/lub masło do smażenia

Sposób przygotowania:

Pory przekrawam wzdłuż na pół, oczyszczam, myję, kroję na półplasterki. Posypuję lekko solą i pieprzem i podsmażam na dużej patelni aż zmiękną (podsmażam na maśle z niewielkim dodatkiem oleju). Przekładam do dużej miski.
Pod koniec smażenia można dodać 1-2 drobno posiekane ząbki czosnku.

Pieczarki oczyszczam, obieram ze skórki (ewentualnie myję, jeśli są naprawdę mocno brudne, ale robię to bardzo rzadko). Dość drobno kroję i kilka minut podsmażam na patelni. Dodaję do porów.

Gdy pory i pieczarki lekko przestygną, dodaję mięso, jajko, bułkę tartą, sól, pieprz, drobno posiekaną natkę pietruszki oraz parmezan i wszystko dokładnie wyrabiam (może się przydać odrobina zimnej wody). Formuję nieduże kotleciki, lekko spłaszczam.

Smażę kotlety na oleju z obu stron do zrumienienia. Ponieważ nie lubię długo smażyć, a obawiam się, czy nie są jeszcze surowe w środku, dodatkowo je dopiekam. Przekładam do naczynia żaroodpornego i wkładam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 20-30 minut.

Podaję z ziemniakami lub ryżem i surówką. Przepyszne na zimno do kanapek.

niedziela, 5 lutego 2012

Rolada z piersi indyka


Sezon na pieczyste do kanapek trwa. Tym razem wymyśliłam sobie coś w rodzaju rolady z pasztetem w środku. To mój kolejny pomysł na wykorzystanie mięsa z rosołu (cuduję jak mogę, bo przy takich mrozach nie ma to jak porządna zupa na domowym bulionie, więc rosół gotuję co chwila).

Jeśli farszu wyjdzie Wam za dużo z powodu obfitości mięsa lub pieczarek, nie ma problemu, włóżcie do kokilek i przy okazji upieczcie paszteciki. 

Bardzo polecam.

Anka

Składniki:
  • 1 kg piersi z indyka (lub ciut więcej)
  • 200-300 g gotowanego mięsa drobiowego
  • 1 mała czerstwa bułka
  • mleko do namoczenia bułki
  • 1 mała cebula
  • 2 garści pieczarek
  • 1 jajko
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól, pieprz
  • masło i olej

Sposób przygotowania:

Bułkę namaczam w mleku.

Cebulę drobno kroję, pieczarki obieram i kroję w plastry. Na maśle podsmażam cebulkę aż się zeszkli, dodaję pieczarki, smażę kilka minut. Zestawiam z ognia.

Gotowane mięso oddzielam od kości, usuwam skórę. Mielę razem z pieczarkami i dokładnie odciśniętą bułką. Dodaję jajko, natkę pietruszki, doprawiam solą i pieprzem, dokładnie wyrabiam.

Pierś indyka przekrawam i delikatnie rozbijam tłuczkiem do mięsa, żeby otrzymać duży prostokątny płat. Obsypuję z obydwu stron solą i pieprzem. Równomiernie rozkładam nadzienie zostawiając wolne brzegi. Zwijam roladę i obwiązuję nitką.

Wkładam do naczynia żaroodpornego lub żeliwnego garnka, na którego dno wlewam trochę oleju i wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około godzinę.

Po upieczeniu zostawiam do spokojnego ostygnięcia i kroję dopiero na zimno.

Mięso można obsmażyć przed włożeniem do piekarnika. Nie zaszkodzi dodatek tymianku, koperku czy na co tam macie ochotę.

Smacznego!

niedziela, 8 stycznia 2012

Pierś indyka w miodowym sosie


Wielkie słoje naturalnego, pachnącego miodu nigdy nie stoją długo w mojej kuchni. Ledwie zacznę, a już po chwili pokazuje się dno. Mój ulubiony to lipowo-spadziowy, a reszta rodziny zajada się delikatniejszym wielokwiatowym. Dla każdego coś dobrego.

Najwięcej schodzi oczywiście w grudniu, przy okazji świątecznych wypieków, ale lubię dodać łyżeczkę miodu i odrobinę octu lub soku z cytryny do zwykłej mieszanki warzywnej lub mięsno-warzywnej i zjeść z makaronem. Zresztą dodanie do potrawy mięsnej miodu to w ogóle bardzo dobry pomysł, co już kiedyś praktykowałam przy okazji schabu, a dzisiaj przyszedł czas na pierś z indyka.

Podczas gotowania cały czas powstrzymywałam się z trudem, żeby jeszcze czegoś nie dodać. Goździki, cynamon i ziele angielskie same wpychały się w ręce, suszone śliwki wypadały z szuflady, a pomarańcza pachniała zachęcająco. Oparłam się jednak i zrobiłam wersję bardzo prostą, słodką i ostrą z cytrynowym posmakiem.

Idealna potrawa na jesienno-zimową pogodę.

Anka


Składniki:
  • 60-70 dag piersi z indyka
  • 4 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • mała szczypta pieprzu cayenne (niekoniecznie)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron
  • 2 duże łyżki miodu
  • 2/3 szklanki mleka
  • sok z cytryny
  • natka pietruszki do posypania
  • ewentualnie: 1-2 łyżeczki mąki do zagęszczenia sosu
  • tłuszcz do smażenia (użyłam oleju z pestek winogron)

Sposób przygotowania:

Pierś indyka myję, osuszam i dzielę na 2-3 spore kawałki.

W moździerzu ucieram czosnek z solą i pieprzem (sporo pieprzu), dodaję oliwę i robię pastę, którą smaruję mięso. Przykrywam mięso i odstawiam na godzinkę (lub nie, jeśli wcześniej nie pamiętałam, żeby to zrobić).

Na oleju obsmażam bardzo krótko mięso z obydwu stron, dodaję miód i mleko, wsypuję słodką paprykę i ewentualnie pieprz cayenne (nie dodałam ze względu na dzieci). Zmniejszam ogień, przykrywam patelnię i duszę wszystko 20-30 minut, zależy od wielkości kawałków mięsa.

Na koniec doprawiam sos sokiem z cytryny i ewentualnie solą. U mnie miodu było naprawdę pod dostatkiem: dwie czubate łyżki stołowe (miód nie był płynny), więc zużyłam sok z połowy naprawdę dużej cytryny.

W kubeczku dokładnie mieszam mąkę z odrobiną zimnego mleka (lub wody). Dla wygody zdejmuję mięso z patelni, a potem wlewam powoli mleko z mąką do sosu cały czas energicznie mieszając, żeby nie powstały kluchy. Zagotowuję. Kroję mięso w plastry, polewam sosem i posypuję natką pietruszki. Podaję z ryżem i surówką.

wtorek, 29 listopada 2011

Galareta drobiowo-warzywna


Dzisiaj potrawa trochę przeze mnie zapomniana. W dzieciństwie, jako zagorzała miłośniczka wszystkiego co kwaśne, uwielbiałam galaretę z nóżek obficie polewaną octem. Mięsa nie lubiłam, interesowała mnie tylko potwornie kwaśna galareta – pyszności!
Tak na marginesie: wypijałam też ocet z korniszonów, ale tylko z tych robionych przez moją matkę. Były najlepsze.

Teraz już muszę nieco bardziej oszczędzać swój żołądek, wiec robię delikatną wersję drobiowo-warzywną, którą można skropić sokiem z cytryny, ale nie trzeba. Celowo nie podaję dokładnych proporcji, bo w przypadku tej galaretki nie ma to sensu. Po prostu bierzemy to, co zostało z gotowania rosołu, dodajemy puszkę groszku i na przykład kiszone ogórki oraz sam rosół i do roboty!

Anka

Składniki:
  • mięso z rosołu
  • pietruszki i marchewki z rosołu
  • puszka groszku
  • 2-3 kiszone ogórki
  • 2-3 szklanki bulionu
  • 1-2 łyżeczki żelatyny (lub według proporcji na opakowaniu)
  • ewentualnie: papryka marynowana i/lub korniszony

Sposób przygotowania:

Przygotowuję szklaną miskę.

Kawałek marchewki kroję na plasterki, resztę warzyw i mięsa z rosołu kroję w kostkę. Ogórki kiszone kroję w paski lub na plasterki, podobnie z marynowanymi warzywami, jeśli je dodaję.
Odcedzam groszek.

W misce układam najpierw plasterki marchewki, następnie warstwami: groszek, mięso, pietruszkę, marchewkę, znowu groszek i na koniec plasterki kiszonych ogórków. Wy możecie w dowolnym momencie dorzucić marynowane warzywa – wedle uznania.

Do gorącego bulionu wrzucam żelatynę, dokładnie mieszam, aż się rozpuści. Zalewam bulionem przygotowane warzywa oraz mięso i odstawiam aż zastygnie.

Żeby wyjąć galaretę zanurzam miskę w gorącej wodzie, chociaż i tak nie zawsze jest to proste. Gdyby mi się chciało, pewnie wykładałabym miskę folią spożywczą – wtedy sprawa przeniesienia potrawy na talerz byłaby banalna.

Nie podaję z majonezem (to dziwne, przecież uwielbiam majonez i, gdyby nie zdrowy rozsądek, codziennie jadłabym kanapki z majonezem), za to można pokropić sokiem cytryny. Marynat też nie dodaję zbyt często, raczej położyłabym je pokrojone obok.

Osobiście lubię wersję z małą ilością galaretki, która tylko wiąże wszystkie składniki razem, ale zdecydowanie można zwiększyć ilość bulionu i, odpowiednio, żelatyny. Jedna łyżeczka żelatyny powinna wystarczyć na pół litra bulionu.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Kaczka po pekińsku

Idzie zima, czuję to wyraźnie po zwiększonym apetycie na mięso. Mięcha! Najlepiej codziennie! Śnieżyce będą tuż-tuż, gdy zacznę smażyć kotlety w hurtowych ilościach, na razie, ze względu na moje zainteresowanie drobiem, obstawiam jedynie lekkie przymrozki.

Ten przepis dostałam od Beaty, która ma dwie kulinarne specjalizacje: kuchnię Wschodu i  obiady w 30 minut. Kaczka po pekińsku należy do pierwszej kategorii, jest z nią trochę zabawy, ale efekt murowany. Noc spędzona w marynacie zapewnia jej głęboki aromat, a sos śliwkowy nie ma sobie równych. Polecam go także do innych mięs, kapitalnie będzie się komponował np. ze schabem.

Do kaczki po pekińsku potrzebne są naleśniki lub tortille, w które zawija się mięso z dodatkami.

Chuda


Składniki:
  • 1 kaczka w kawałkach na 4-6 osób
Marynata:
  • 6 łyżek sosu sojowego
  • 1 łyżka mąki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka octu
  • 1 łyżeczka oleju
  • 1 łyżka przyprawy pięciu smaków
  • sól, pieprz
Siekam drobno cebulę i czosnek, dodaję pozostałe składniki, mieszam. Osuszone i nakłute widelcem kawałki kaczki nacieram marynatą. Zostawiam w lodówce na noc.

Następnego dnia oblane marynatą kawałki kaczki przekładam do foliowego rękawa i piekę 1,5-2 godz. w temp. 180 stopni (góra-dół).

Sos śliwkowy:
  • 100g suszonych śliwek
  • 1/4 łyżeczki imbiru,
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki ostrej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka sherry (niekoniecznie, jakoś nigdy nie mam pod ręką)
Śliwki wieczorem zalewam wodą, mają być tylko przykryte, i zostawiam na noc. Następnego dnia rano gotuję je w tej samej wodzie, miksuję, dodaję pozostałe składniki sosu. Przeciśnięty przez praskę czosnek dodaję na końcu. Podgrzewam razem 5 minut mieszając, odstawiam. Sos można jeść na ciepło lub na zimno.

Naleśniki:
  • 0,5 l mleka
  • 1 jajko
  • mąka – tyle, żeby konsystencja była odpowiednia
  • 1-2 łyżki oleju
Mleko miksuję z jajkiem i dosypuję mąkę, by ciasto było gęstawe, ale łatwo się lało. Na końcu dodaję olej.

Na patelni rozsmarowuję kilka kropli oleju pod pierwszego naleśnika, pozostałe smażę już tylko na oleju, który jest w cieście. Gdy patelnia jest odpowiednio rozgrzana, a ogień średni, nie będą przywierać.

Inne dodatki:
  • 1 długi świeży ogórek
  • 1 pęczek grubego szczypioru lub pęczek drobnego szczypiorku i 1 drobno posiekana cebula
Ogórki zazwyczaj kroję na półplasterki, choć akurat tym razem pokroiłam je w słupki. Przygotowuję trzy miseczki: jedną na ogórki, drugą na posiekany szczypior lub szczypiorek wymieszany z cebulką, trzecią na sos.

Kaczkę prosto z piekarnika, ładnie przyrumienioną, kroję na małe kawałeczki.

Podaję obiad w częściach. Każdy ma przed sobą talerz, kładzie na nim naleśnik, smaruje go sosem śliwkowym, kładzie na to kawałki kaczki, ogórek, szczypior, zawija i wsuwa.

- Smaczne, ale za dużo roboty z tym zawijaniem – mruknął Mąż i stwierdził, że jedzone osobno też smakuje wybornie.

No to jak już tam Państwo wolą :-)

poniedziałek, 10 października 2011

Roladki z piersi kurczaka z cheddarem i musztardą


Obiad marzenie! Oczywiście dla mięsożerców – przecież nigdy nie ukrywałam, że w mojej diecie nie brakuje mięsa. Co prawda najchętniej z warzywami, ale tym razem wystąpią jedynie w roli dodatków.

Od razu przyznaję, że ta wersja smakuje mi nawet bardziej niż poprzednie roladki. Cheddar z musztardą to idealne połączenie! Potrawę, wbrew pozorom, robi się szybko i nieskomplikowanie. A w domowym zaciszu naprawdę nie ma znaczenia ilu wykałaczek potrzebujesz, żeby spiąć mięso, więc pieczcie bez żadnych obaw.

Ilość sera zależy od wielkości płatów mięsa i własnych upodobań, dlatego lepiej mieć w zanadrzu trochę cheddara lub mozzarelli. Dodatek mozzarelli złagodzi smak nadzienia, osobiście wolę wersję wyłącznie z cheddarem.

Przepis pochodzi z tej strony.

Bardzo, bardzo polecam.

Anka

PS Aparat już naprawiony!


Składniki:
  • 1 duża pierś z kurczaka
  • ok. 75 g cheddara
  • 1 czubata łyżka musztardy z ziarnami
  • ewentualnie: ok. 30-50 g mozzarelli lub parmezanu
  • sól, pieprz
  • ok. 20 g boczku pokrojonego w cienkie plastry
  • 1-2 łyżki oleju

Sposób przygotowania:

Pierś kurczaka dzielę na połowy. Delikatnie rozbijam starając się uformować w miarę prostokątne placki. Na desce układam na zakładkę plastry boczku tworząc spory prostokąt.

 
Na boczku kładę plastry mięsa. Posypuję wewnętrzną stronę piersi solą i pieprzem.


Cheddar ścieram na grubej tarce, mieszam z musztardą i, ewentualnie, z innym gatunkiem sera. Rozkładam nadzienie na płatach mięsa, zwijam roladki razem z plastrami boczku. Jeśli trzeba, spinam wykałaczkami (na zdjęciu jest zupełnie inne nadzienie: z żurawiną).


Inna szkoła mówi, żeby najpierw zwinąć samo mięso, a potem owijać boczkiem, ale sposób opisany powyżej jest prostszy. Za to w tym drugim boczek lepiej się opieka, bo nie jest zawinięty do środka roladki, więc może warto się czasem pomęczyć.

Płaskie naczynie żaroodporne skrapiam olejem, kładę w nim roladki i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około pół godziny.

Przed rozkrojeniem należy odczekać co najmniej kilka minut, jak przy każdej pieczeni.

środa, 31 sierpnia 2011

Zupa pomidorowa z pulpecikami


W poprzednich latach moich doświadczeń jako matki dwójki małych dzieci, byłam spokojna, że choroby wreszcie się skończą wraz z przyjściem lata.
I tak bywało, ale nie w tym roku.
(Chociaż nie powiem, przynajmniej sierpień był super, więc zbierałam siły do jesiennej ofensywy wirusów i bakterii.)
Skutek całodziennego pobytu dzieci w domu jest taki, że moja chęć do eksperymentów obiadowych jest mocno hamowana przez konserwatywne i wybredne gusta potomstwa. Najlepiej, żeby był rosołek, spaghetti albo placki.

Ileż można!

Dlatego dzisiaj na blogu zupa oparta na sprawdzonych składnikach (dominują pomidory), zmiksowana i z drobiowymi pulpetami, w których przemyciłam trochę koperku. I udało się! Nawet córka łaskawie zaakceptowała potrawę.

Szczerze mówiąc aż trudno mi zanotować ten przepis, bo jest to raczej zupa-baza – od razu przychodzą mi do głowy różne modyfikacje i trudno się zdecydować, jaką wersję podać. Nie wahajcie się więc i traktujcie dość swobodnie listę składników.

Anka


Składniki:

zupa
  • 1 cebula
  • 1-2 pory
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 4 duże pomidory (najlepiej malinówki)
  • 1 łyżka koncentratu (niekoniecznie)
  • 1 litr bulionu (lub wody)
  • sól, pieprz, chili, cukier
  • pęczek natki pietruszki
  • 3 gałązki tymianku
  • masło lub olej do smażenia
pulpety:
  • ½ kg mięsa drobiowego mielonego
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki bułki tartej
  • sól, pieprz
  • pęczek drobno posiekanego koperku
  • ewentualnie odrobina zimnej wody

Sposób przygotowania:

Najpierw uwagi techniczne.
Proporcje warzyw jak zwykle można dowolnie zmieniać, można też na przykład dodać seler. Koncentrat nie jest konieczny, ale moje pomidory były trochę za małe i dodatek przecieru bardzo się przydał.

Cebulę kroję w kostkę, pory na półtalarki, czosnek drobno siekam. Marchewkę i pietruszkę kroję na niewielkie kawałki podobnej wielkości. Pomidory obieram ze skóry, wycinam gniazda nasienne i wyrzucam pestki, kroję na kawałki.

Na oleju (najbardziej lubię olej z pestek winogron) podsmażam cebulę i pory aż się zeszklą, lekko doprawiam solą i pieprzem. Dodaję czosnek, smażę jeszcze minutkę i wrzucam marchewkę i pietruszkę, smażę kilka minut i dodaję pomidory. Zalewam warzywa bulionem (ponieważ akurat nie miałam własnego rosołku, więc po prostu wlałam wodę, ale oczywiście z bulionem jest lepsze), dodaję natkę pietruszki i tymianek. Zioła najlepiej związać nitką, jeśli chcecie też wyjmować pietruszkę; tymianek jeśli jest z łodyżką, trzeba wyjąć koniecznie.

Gotuję wszystko do miękkości (około 20 minut), wyjmuje tymianek i natkę, dokładnie miksuję. Doprawiam solą, pieprzem, chili i ewentualnie odrobiną cukru.

Kiedy zupa się gotuje, przygotowuję pulpety. W misce dokładnie mieszam wszystkie składniki i formuję malutkie kotleciki. Wrzucam do zupy i gotuję około 8-10 minut (pulpety wypływają na powierzchnię).

Podaję z makaronem, ryżem lub grzankami.

środa, 15 czerwca 2011

Roladki drobiowe ze szpinakiem

Polecam pyszne danie obiadowe, które można zaserwować także na zimno, w formie cienkich plasterków. Na pewno urozmaicą tzw. zimną płytę. My zjedliśmy je na obiad, z młodymi ziemniakami posypanymi koperkiem. 

Chuda



Składniki na cztery roladki:
  • 4 pojedyncze piersi z kurczaka
  • pęczek świeżych liści szpinaku
  • 1 nieduża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • ok. 50 g sera z niebieską pleśnią
  • sól, pieprz
  • masło i olej do smażenia
  • koperek do posypania
  • cienka folia spożywcza

Sposób przygotowania:

Najpierw zajmuję się szpinakiem w sposób podany przez Anię w przepisie na roladki z polędwiczki wieprzowej.

Kiedy szpinak jest gotowy, zabieram się za mięso. Piersi z kurczaka lekko rozbijam, solę, pieprzę, odkładam na bok.

Rozkładam kawałek folii spożywczej, układam na nim mięso, na mięso nakładam farsz szpinakowy, zwijam roladkę i zawijam bardzo ściśle w folię. Roladki w folii gotuję na parze przez 20 minut, gotowe układam obok parujących ziemniaczków, posypuję koperkiem i rozkoszuję się wyśmienitym obiadem, czego i Państwu życzę :-)

poniedziałek, 9 maja 2011

Pieczone udka kurczaka

Dawno na to nie narzekałam, ale od jakiegoś czasu zupełnie nie mam ochoty na pieczone udka kurczaka. Co prawda lubię i przyrządza się je niemęcząco, niemniej zbyt często trafiałam na mięso, które w ogóle nie miało smaku, pochodzące z hodowli, której szczegółów nawet nie chcę znać.

Tej wiosny powzięłam postanowienie: znajdę kurczaki karmione normalnym jedzeniem, choćbym miała zwiedzać okoliczne wsie i potem te ptaki skubać.

Na szczęście takie poświęcenie nie było konieczne, bowiem ledwie o tym pomyślałam i zaraz w moim ulubionym sklepie mięsnym pojawiły się kurczaki z chowu ekologicznego. Mówisz i masz!

CAŁE kurczaki.

Tu niezbędna jest dygresja (uwielbiam dygresje).
Jako dziecko z prawdziwej wsi napatrzyłam się przez lata puszyste, żółciutkie kurczaczki, które rosły, rosły i rosły, aż pewnego dnia napotykały na swojej drodze miecz przeznaczenia. Czy też raczej siekierkę. Od skubania migałam się jak mogłam (nie zawsze się to udawało, niestety), ale cały proces zamiany chodzącego po podwórku ptaka na leżące na talerzu pyszne kawałki mięsa był mi doskonale znany. Co nie znaczy, że kiedykolwiek w życiu sama podzieliłam kurczaka na części. I dlatego podchodziłam do tej czynności z pewną obawą.

Jak to, ja nie dam rady?!

I faktycznie, sprawa jest prosta jak budowa cepa, tu naciąć, tam pociągnąć i po kilku chwilach na desce spoczywały pięknie wykrojone udka, skrzydełka i piersi, a reszta poszła do gara na rosół.

Ale jak przyrządzić tak precyzyjnie pocięte kawałki mięsa? Ponieważ chciałam sprawdzić, czy ów ekologiczny kurczak faktycznie smakuje jak prawdziwy, postanowiłam nie dodawać zbyt wielu przypraw. Z drugiej strony sól i pieprz to ciut za mało.
Z pomocą przyszła mi książka Gary’ego Rhodesa „Keeping it Simple”, gdzie znalazłam poniższy przepis.

Kurczak wyszedł po prostu wyśmienicie. Nie jest słodki, cukru nie było zbyt wiele, ale dzięki temu dodatkowi skórka wyszła ładnie przypieczona. Cytrynowy aromat był jak wisienka na torcie.

Ze względu na czas pieczenia, najlepiej użyć kawałków mięsa podobnej wielkości, czyli na przykład samych udek (i tak podaję w przepisie), ale przyznam się Wam, że wrzuciłam wszystkie części kurczaka, które miałam przygotowane. Pierś, gdy nieduża, można po prostu wyciągnąć trochę wcześniej, będzie idealnym dodatkiem do sałatek. Jeśli przetrwa.

U mnie nie przetrwała.

Już planuję powtórkę.

Anka


Składniki:
  • 4 udka kurczaka
  • 1 duża cytryna
  • 1 łyżka brązowego cukru (czubata)
  • sól, pieprz
  • 30 g masła
  • dodatkowo: masło do smażenia + łyżka oleju

Sposób przygotowania:

Mięso myję w zimnej wodzie, osuszam i obsypuję solą i pieprzem.

Rozgrzewam piekarnik do 200 stopni.

Na dużej patelni rozpuszczam masło z łyżką oleju i krótko obsmażam kurczaka aż skórka się zrumieni.

Dokładnie szoruję i sparzam cytrynę. W miseczce mieszam brązowy cukier i otartą skórkę z cytryny.

I teraz, gdybym miała patelnię, którą można wstawić do piekarnika, to sprawa byłaby o wiele prostsza, ale skoro nie mam, to przekładam mięso do naczynia żaroodpornego, obsypuję mieszanką cukru i skórki z cytryny, przelewam tłuszcz z patelni i dopiero wtedy zaczynam pieczenie.

Zostawiam w piekarniku na około 40 minut (a nawet pięć minut dłużej, bo ja lubię mięciutkie mięso). W trakcie pieczenia kilka razy polewam mięso wytopionym tłuszczem.

Wszystko? Nie do końca. Tym razem postanowiłam, że skoro nie planuję jeść węglowodanów, to przygotuję do kurczaka sos, zgodnie z zaleceniami autora.

Patelnia czeka nieumyta więc stawiam ją na kuchence, wyciskam sok z połowy cytryny, dodaję część sosu, w którym piekł się kurczak i masło. Doprowadzam do wrzenia i gotuję kilka minut. Sos ma wyraźny cytrynowy smak i idealnie pasuje do słodkawego kurczaka.

wtorek, 3 maja 2011

Roladki z piersi kurczaka

Zimno.

Co prawda w Gdańsku przynajmniej nie pada śnieg, ale wieje. Zapewniam, że to wystarczy, żeby nie chciało się wychodzić z domu.

Organizm nadal domaga się czegoś konkretnego, najlepiej pieczonego mięsa.

Niemniej pora roku też ma swoje prawa, więc nie robiłam zimowych ciężkich mięsiw, lecz zachciało mi się czegoś lżejszego, przynajmniej z wyglądu.

Swoim zwyczajem nie bawiłam się w żadne małe roladki, ale zrobiłam dwie konkretne rolady, każda z połowy sporej piersi z kurczaka.

Przyznam się nieskromnie, że byłam zachwycona efektem :)
Bardzo polecam ten sposób przyrządzania mięsa. A gdyby Wam czegoś zabrakło w lodówce, to zmodyfikujcie nadzienie według potrzeb.

Anka


Składniki:
  • 1 duża pierś z kurczaka
  • ok. 15 dag boczku pokrojonego w cienkie plastry
  • 100 g pomidorków koktajlowych
  • 2 garści czarnych oliwek
  • ½ papryczki chili
  • 100 g mozzarelli
  • 50 g parmezanu
  • 1-2 ząbki czosnku
  • duża garść liści bazylii
  • sól, pieprz
  • oliwa

Sposób przygotowania:

Mięso oczyszczam z błon, wycinam kości. Każdą połowę piersi rozcinam i rozpłaszczam ręką by powstał jak największy płat. Stronę, na której niegdyś była skóra, obsypuję solą i pieprzem.

W moździerzu rozcieram czosnek z solą i pieprzem, dodaję bazylię i jakieś 2 łyżki oliwy, ucieram na papkę. Smaruję wewnętrzną stronę każdego płata mięsa. Na tym układam pokrojone na połówki pomidorki, pokrojone oliwki, drobno posiekaną chili (oczyściłam z błon i pestek, żeby rodzina łatwiej to przełknęła) i obydwa rodzaje serów utarte na tarce (mozzarella porwana na kawałeczki).
Zwijam roladki i spinam wykałaczkami.

Plastrami boczku owijam roladki. Boczek rozłożyłam uprzednio na płaskiej powierzchni tak, by jeden plaster trochę nachodził na drugi. Roladki wkładam do natłuszczonego naczynia żaroodpornego i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około pół godziny.

wtorek, 15 marca 2011

Sałatka z rukolą, ananasem i orzeszkami piniowymi oraz pieczona pierś z indyka

Znowu sałatka.
Ale za to jaka!

Rzadko się zdarza, żebym była aż tak zadowolona z efektu zmieszania kilku składników. Inna sprawa, że jeszcze rzadziej kupuję orzeszki piniowe, bo ich cena po prostu zwala z nóg.

Jednak od czasu do czasu trzeba sobie pozwolić na rozpustę. Poza tym zimą z założenia nie jem świeżych pomidorów, a ponieważ w weekend poczułam już wiosnę, więc po prostu musiałam kupić sobie pomidorki koktajlowe.

Natomiast ananas był w rozsądnej cenie, w dodatku dojrzały i bardzo smaczny. Podobno dojrzałość ananasa stwierdza się na podstawie wielkości oczek: jeśli wszystkie są jednakowe, to znaczy, że nadeszła pora na zjedzenie owocu, jeśli natomiast oczka są tym mniejsze, im bliżej pióropusza – mamy w rękach raczej młody okaz. Nie wiem tylko jak to się ma do czasu transportu ananasów do Polski, i stopnia ich dojrzałości podczas zbierania, ale nie chce mi się teraz zgłębiać tematu.

A sałatka jest po prostu przepyszna. Bardzo polecam.

Przepis na pieczoną pierś z indyka podaję mimochodem, bo jest tak prosta, że nawet nie chce mi się wstawiać oddzielnej notki na ten temat, ale że wyszła super, to szkoda zupełnie ją pominąć.

Anka


Składniki:
  • rukola
  • około ½ świeżego ananasa
  • 200 g pomidorków koktajlowych
  • 2-3 plastry pieczeni z drobiu (u mnie indyk)
  • 50 g orzeszków piniowych
sos:
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki oliwy
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Składniki sosu dokładnie mieszam.

Prażę orzeszki piniowe na suchej patelni aż zaczną ładnie pachnieć i lekko zbrązowieją.

Ananasa i mięso kroję w kostkę, pomidorki koktajlowe na pół. Gdyby ktoś się zastanawiał jak obrać ananasa, to link jest na przykład tu. Inna sprawa, że w sieci jest tego tyle, że można spędzić dwa lata ucząc się li i jedynie krojenia owoców.

Układam na talerzu rukolę, na to wrzucam ananas, mięso i pomidory. Polewam sosem i posypuję prażonymi orzeszkami.

Jem i się zachwycam! ;)

A teraz obiecana pieczeń: w moździerzu ucieram sól, pieprz, 2-3 ząbki czosnku, pęczek natki i tymianku ze sporą ilością oliwy i z dodatkiem soku z cytryny (tymianek miałam tylko suszony, ale świeży będzie oczywiście lepszy). Smaruję powstałą pastą pierś z indyka, jeśli mam czas odstawiam na godzinę lub dwie, a potem wkładam do rękawa foliowego i piekę w 200 stopniach. Mięso ważyło około 80 dag i piekłam jakieś 50 minut.

Poprzedniego dnia jedliśmy tę pieczeń z sosem pieczarkowym, ale nie chciało mi się robić zdjęć. Marazm jakiś mnie ogarnął, chyba za dużo mi dzieci chorują. Nic to, byle do wiosny! :)

sobota, 29 stycznia 2011

Sałatka z pieczonym mięsem, grejpfrutem i pistacjami

Po drożdżowych szaleństwach (a tuż przed najprostszymi na świecie kokosankami) przyszła pora na sałatkę.

Z przepisami na sałatki sprawa jest zazwyczaj prosta. Patrzę co jest w domu, wrzucam do miski i mieszam. Od razu też przychodzą mi do głowy różne zamienniki. Tu na przykład sałatę lodową chętniej zamieniłabym na mieszankę sałat albo może rukolę. Bardzo żałuję, że nie miałam czerwonej chili, zielona nie jest zbyt ostra. Grejpfrut musi być naprawdę duży, a cebula mała. I przyznam się, że nie do końca wiem ile było mięsa :)

Za to bardzo podoba mi się to połączenie grejpfruta, miodowego dressingu i słonych orzeszków. Polecam.

Anka


Składniki:
  • mała główka sałaty lodowej
  • 100 g pieczonej piersi z indyka
  • 1 duży grejpfrut
  • 1 mała czerwona cebula
  • ½ małej zielonej papryczki
  • 50 g orzeszków pistacjowych
  • 1 łyżka soku z cytryny lub limonki
  • 1 łyżeczka płynnego miodu
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki oliwy

Sposób przygotowania:

Mieszam dokładnie składniki sosu. Odstawiam.

Liście sałaty myję, suszę i rwę na kawałki. Mięso kroję w kostkę.

Cebulę kroję w cienkie półplasterki, wrzucam na sito i przelewam zimną wodą, żeby straciła nieco na ostrości (można na kilka minut zalać sokiem z cytryny). Osuszam na papierowym ręczniku.

Papryczkę drobno kroję. Orzeszki piniowe obieram i byle jak siekam.

Grejpfrut obieram skrawając białą błonkę. Nacinam z boku wykrawając cząstki owocu z błonki. Tutaj filmy instruktażowe.

Do miski wrzucam sałatę, mięso, grejpfrut, cebulę i papryczkę. Polewam sosem, bardzo delikatnie mieszam. Posypuję pistacjami.

czwartek, 25 listopada 2010

Kurczak z pomidorami i ananasem

Pomidory to warzywa uniwersalne - nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Są jednak takie połączenia, które nam wydają się egzotyczne, a dla innych stanowią chleb powszedni. Tak jest chociażby w przypadku zupy pomidorowej z bananami, zresztą bardzo smacznej.
Nie wiem, czy znane jest Wam zestawienie pomidorów z ananasami, ale jeśli jeszcze nie, to zapewniam, że warto spróbować. Słodkie owoce świetnie równoważą kwaskowatość pomidorów (chociaż nawet przy tej potrawie zdarza mi się dodać łyżeczkę cukru, czasem brązowego). A że w dodatku bardzo lubię połączenia mięsa z owocami, to nic dziwnego, że tak przyrządzony kurczak pojawia się dość regularnie na naszym stole.

Jeśli komuś wyda się za mało słodkie, to proponuję dorzucić jeszcze marchewkę.

Polecam.

Anka


Składniki:
  • 3 udka kurczaka
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 puszka pomidorów bez skóry (mogą być pokrojone)
  • 1 puszka ananasów w zalewie
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • ½ szklanki śmietanki (niekoniecznie)
  • tłuszcz do smażenia

Sposób przygotowania:

Udka myję, osuszam, posypuje solą i pieprzem. Na dużej patelni rozgrzewam oliwę lub olej (zazwyczaj używam oleju z pestek winogron) i krótko obsmażam mięso na dużym ogniu. Przekładam do garnka.

Na tym samym tłuszczu obsmażam przez kilka minut dość drobno posiekaną cebulę. Dodaję pokrojony czosnek, smażę jeszcze minutkę, przekładam do garnka z kurczakiem.

Wlewam jeszcze do garnka około ½ szklanki zalewy z ananasa, dodaję pomidory z puszki i gotuję wszystko na wolnym ogniu około 20 minut. Zazwyczaj dolewam jeszcze trochę wody, bo moje dzieci chętniej zjedzą wszystko co przypomina zupę.  Nie zaszkodzi też białe wino, a jeśli ktoś ma bulion, to jeszcze lepiej.

Dokładam pokrojone w kostkę ananasy i natkę pietruszki (zostawiam trochę do dekoracji) i gotuję wszystko na wolnym ogniu pod przykryciem aż mięso będzie miękkie. Na koniec wlewam śmietanę.

Podaję z ryżem, posypane natką pietruszki.

środa, 10 listopada 2010

Muffiny mięsno-warzywne z makaronem


Przyszła jesień, więc gotuję rosół.
Znowu, niemal co tydzień.
Rosół ma rozliczne zalety, podstawową jest fakt, że moja córka łaskawie go akceptuje, a w dodatku można z niego zrobić pomidorówkę, co jest witane niemalże entuzjazmem.

Mój rosół jest zazwyczaj drobiowy i, jeśli mam pomysł co dalej zrobić z mięsem, to często gotuję go na piersi z kurczaka. Tym razem, przyznam nieskromnie, bardzo byłam z siebie zadowolona. Muffinki z mięsa, warzyw oraz makaronu to świetna alternatywa dla nudnych kanapek.

Nie dla moich dzieci, rzecz jasna. Ale wciąż nie tracę nadziei i podsuwam im pod nos różne wynalazki. Może kiedyś, gdy wyrosną już z tego potwornego konserwatyzmu, zaczną jeść bardziej różnorodnie? Jesteśmy na dobrej drodze, bo już zaczynają przynajmniej próbować. Nie od razu, najpierw zawsze musimy odbyć standardową rozmowę „Skoro jeszcze nigdy w życiu tego nie jadłeś, to nie masz pojęcia czy ci smakuje, czy nie. Spróbuj!”
Więc próbują. A potem mówią: „niedobre”.

Rozpuściłam ich jak dziadowski bicz :)


Składniki:
(na ok. 14 muffinek)
  • 1 nieduża pierś z kurczaka, ugotowana
  • 1 szklanka ugotowanego makaronu (najlepiej drobnego)
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 duża czerwona papryka
  • 1 puszka kukurydzy, odsączona
  • sól, pieprz, ewentualnie oregano
  • pęczek natki pietruszki, drobno posiekanej
  • 2 jajka
  • 1 szklanka słodkiej śmietanki (wzięłam 18%)
  • oliwa lub olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Cebulę drobno kroję, czosnek siekam na małe kawałeczki.
Paprykę myję, kroję na ćwiartki, wyjmuję gniazda nasienne, kroję na paski.

Na dużej patelni rozgrzewam odrobinę oliwy, podsmażam cebulkę aż zmięknie. Doprawiam solą i pieprzem. Dodaję czosnek, smażę jeszcze minutę, a potem wrzucam na kilka minut paprykę.

Pierś kurczaka kroję w kostkę, dodaję razem z kukurydzą, natką pietruszki i makaronem. Wszystko dokładnie mieszam. Można dodać oregano, tymianek lub bazylię – wrzućcie takie zioła, jakie lubicie i akurat są w domu.
Zestawiam patelnię z ognia.

Jajka roztrzepuję ze śmietaną, doprawiam solą i pieprzem. Można też dodać starty ser.

Formę do muffinek dokładnie smaruję masłem. Wykładam masę do foremek i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 25 minut.

To danie można też po prostu usmażyć na patelni, tak jak tortillę. Wtedy będzie się nazywało fritatta :) No i oczywiście wersja wegetariańska będzie na pewno pyszna.

poniedziałek, 4 października 2010

Pierś kurczaka z dynią i pomidorami

Koncepcja takiego dania powstała w mojej głowie jeszcze na długo przed rozpoczęciem sezonu dyniowego. Co prawda oryginalnie miała to być potrawa rybna, ale niestety zaopatrzenie znowu mi nawaliło (miało być z dorszem albo wcale!) i jest wersja mięsna.

I powiem Wam, że to jak na razie mój ulubiony sposób na dynię. W zestawieniu z pomidorami, przyprawami, mleczkiem kokosowym i koniecznie z dodatkiem świeżej kolendry jest absolutnie przepyszna. Przedstawiam moje danie miesiąca :)

Mleczko kokosowe można zastąpić śmietanką, ale warto poszukać go specjalnie do tego dania.

Bardzo polecam.

Anka


Składniki:

1 pierś z kurczaka
1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałeczek imbiru
400 g dyni, obranej, wypestkowanej i pokrojonej na kawałki
2 pomidory malinowe
po płaskiej łyżeczce mielonej kolendry i kuminu
ok. 8 ziarenek ziela angielskiego
¼ łyżeczki cynamonu
pieprz, sól
½ szklanki mleczka kokosowego
oliwa lub olej do smażenia
świeże liście kolendry

Sposób przygotowania:

Kurczaka myję, usuwam kość i błony, kroję na kawałki. Obsypuję solą i pieprzem.

Cebulę obieram i kroję w piórka. Czosnek lekko miażdżę płaską stroną noża, drobno siekam. Imbir ścieram na drobnej tarce.

Pomidory sparzam, obieram ze skórki i wypestkowuję, kroję na kawałki.

Ziele angielskie rozcieram w moździerzu, dodaję kumin, kolendrę i cynamon, mieszam. Naturalnie jeśli ktoś woli użyć więcej lub mniej którejkolwiek przyprawy, to nie widzę przeszkód.

Na dużej patelni rozgrzewam olej, krótko obsmażam kawałki kurczaka z obydwu stron. Dodaję cebulę oraz mieszankę przypraw i smażę jeszcze jakieś pięć minut, a potem dodaję na minutkę czosnek i imbir.

Wrzucam kawałki dyni, znowu smażę kilka minut, wreszcie dodaję pomidory. Przykrywam i duszę jakiś kwadrans. Doprawiam solą i pieprzem, wlewam mleczko kokosowe i zagotowuję.

Przed poddaniem posypuję grubo posiekanymi liśćmi kolendry.
W sam raz do ryżu.

sobota, 25 września 2010

Pyszny pasztet z warzywami

Zapomnijcie o moich poprzednich przepisach na pasztet. Tym razem osiągnęłam doskonałość!

Przepis dostałam od koleżanki, która jest mistrzynią w przemycaniu w potrawach składników nie budzących entuzjazmu jej córki. Kiedy Maja nie chciała jeść pieczywa, a zajadała się omletami, jej mama dodawała chleb do masy na omlety. Podobnie robi z warzywami, stąd tak dużo warzywnych dodatków w tym przepisie. Można dodać jeszcze natkę pietruszki, szczypiorek i co Wam wyobraźnia podpowie.


Obfitość jarzyn wychodzi pasztetowi na dobre. Jest miękki, wilgotny i aromatyczny.

Gotowany drób nie cieszy się u nas szczególnym wzięciem, zatem od jakiegoś czasu zamrażałam mięso z rosołu z myślą o tym, że pewnego dnia przerobię je na pasztet. I oto nadszedł ten dzień.


Upiekłam go w sześciu kokilkach o średnicy dna 8 cm i w dwunastu gniazdach na muffinki. Niby dużo, ale po tygodniu zostały tylko dwie porcje. Postawiłam na małe formy jako na atrakcyjniejsze dla oka, ale oczywiście można upiec pasztet tradycyjnie w brytfance.



Składniki:

1 kg ugotowanego mięsa drobiowego (u mnie kury i kaczki)
0,5 kg pieczarek
0,5 kg papryki (trzy dorodne sztuki, każda w innym kolorze)
7 małych cebul
1 główka czosnku
1 seler
2 marchewki
75 g słoniny
1 kopiata łyżeczka imbiru
1 kopiata łyżeczka gałki muszkatołowej
2 łyżki przyprawy ziołowej (używam „Zbójnickiej” Farmony)
2/3 szklanki bułki tartej
2 jajka
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Pieczarki obieram, kroję na plasterki, wrzucam do rondla. Marchewkę i seler kroję drobno. Papryki kroję w paski, a jedną czwartą każdej papryki w drobną kostkę. Paski dorzucam do rondla, zalewam niewielką ilością wody, duszę pod przykryciem.

W czasie duszenia warzyw pracowicie oddzielam mięso od kości. Następnie przepuszczam je przez maszynkę do mielenia przy wydatnej pomocy chłopców, dla których mielenie wciąż jest największą atrakcją pod słońcem.

Cebulę kroję drobno i rumienię na oliwie. Słoninę kroję w kostkę i wytapiam skwarki. Czosnek przeciskam przez praskę.

Uduszone warzywa odcedzam z wody i miksuję blenderem. Łączę ze zmielonym mięsem, dodaję jajka, bułkę, cebulę i skwarki razem z tłuszczem, doprawiam, mieszam dokładnie. Na końcu dorzucam papryki pokrojone w kostkę.

Wkładam masę mięsną do foremek, których nie natłuszczam, bo w masie mięsnej jest wystarczająco dużo tłuszczu. Piekarnik nagrzewam do 180 stopni (dolna grzałka + termoobieg), piekę ok. 40 minut, aż zarumienią się z wierzchu.

środa, 28 lipca 2010

Tymiankowy kurczak

Sporo lat temu, gdy dopiero zaczynałam gotowanie i moim największym osiągnięciem były pieczone udka kurczaka, do wszystkiego sypałam co niemiara przypraw. Na szczęście z czasem zrozumiałam, że dużo nie zawsze znaczy dobrze i teraz najbardziej lubię potrawy z kilku składników, gdzie smaki harmonijnie się łączą i nie trzeba dwóch stron na spisanie listy potrzebnych rzeczy.
Nie ukrywam, że wrodzone lenistwo też ma tu spore znaczenie ;)

Ten sposób przygotowywania kurczaka jest idealny na lato, mięso jest miękkie i delikatne, świetnie pasuje do przeróżnych warzyw i na pewno nie obciąża zbyt mocno żołądka. 


Anka 



Składniki:

1 pierś z kurczaka
2-3 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
kilka łyżek oliwy
sól, pieprz
duża garść oberwanych listków tymianku

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Wrzucam do moździerza czosnek, sól i pieprz, dokładnie rozgniatam. Dodaję tymianek, oliwę i sok z cytryny, ucieram na pastę.
Pierś z kurczaka dzielę na duże plastry, lekko rozgniatam ręką. Wkładam do miski i dokładnie obtaczam w tymiankowej paście. Odstawiam przynajmniej na godzinę.
Jeśli nie macie moździerza, to po prostu wymieszajcie wszystkie składniki w misce. Tylko bardzo drobno posiekajcie czosnek.

Rozgrzewam dużą patelnię i kładę na nią kawałki kurczaka. Oliwa prawdopodobnie już nie będzie potrzebna. Obsmażam z obydwu stron, ale bardzo krótko, żeby nie przypalić czosnku. Podlewam wodą (powiedzmy, że wlałam pół szklanki) i duszę na małym ogniu pod przykryciem, aż kurczak będzie miękki (zależy od grubości mięsa, ja lubię dość miękki i zajęło mi to około 20 minut).

Podaję z ryżem lub ziemniakami i dowolną surówką.

czwartek, 3 czerwca 2010

Pyszny kurczak w curry

Tak jak wspominałam ostatnio planowałam do tego obiadu sałatkę z mango, ale niestety zaopatrzenie warzywniaków zawiodło i posiłkowałam się wersją pomidorową. Też pasuje.

Oczywiście dobrze byłoby mieć patelnię grillową, ale skoro takiej nie posiadam, to bez problemu robię kurczaka na zwykłej patelni teflonowej.

Ten sposób przyrządzania jest szybki i uniwersalny. Myślę, że latem będę robiła obiad tego typu dość często, zmieniając tylko przyprawy i zioła.




Składniki:
(na 3 osoby)

1 pierś z kurczaka
curry
ziarna kolendry
sól, pieprz
około pół szklanki jogurtu naturalnego (lub kwaśnej śmietany)
olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Pierś z kurczaka myję i oczyszczam. Kroję na kawałki i delikatnie rozbijam na kotlety. Obsypuję curry, solą i pieprzem.
Rozgrzewam olej na patelni i wrzucam ziarna kolendry, chwilę prażę. Zamiast tego można oczywiście rozgnieść kolendrę w moździerzu i obsypać nią mięso razem z resztą przypraw. Można też w ogóle zrezygnować z kolendry.

Podsmażam kurczaka z obydwu stron. Wlewam odrobinę wody i duszę pod przykrywką jeszcze około kwadransa. Wlewam jogurt i odparowuję powstały sos.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */