środa, 28 lipca 2010

Tymiankowy kurczak

Sporo lat temu, gdy dopiero zaczynałam gotowanie i moim największym osiągnięciem były pieczone udka kurczaka, do wszystkiego sypałam co niemiara przypraw. Na szczęście z czasem zrozumiałam, że dużo nie zawsze znaczy dobrze i teraz najbardziej lubię potrawy z kilku składników, gdzie smaki harmonijnie się łączą i nie trzeba dwóch stron na spisanie listy potrzebnych rzeczy.
Nie ukrywam, że wrodzone lenistwo też ma tu spore znaczenie ;)

Ten sposób przygotowywania kurczaka jest idealny na lato, mięso jest miękkie i delikatne, świetnie pasuje do przeróżnych warzyw i na pewno nie obciąża zbyt mocno żołądka.




Składniki:

1 pierś z kurczaka
2-3 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
kilka łyżek oliwy
sól, pieprz
duża garść oberwanych listków tymianku

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Wrzucam do moździerza czosnek, sól i pieprz, dokładnie rozgniatam. Dodaję tymianek, oliwę i sok z cytryny, ucieram na pastę.
Pierś z kurczaka dzielę na duże plastry, lekko rozgniatam ręką. Wkładam do miski i dokładnie obtaczam w tymiankowej paście. Odstawiam przynajmniej na godzinę.
Jeśli nie macie moździerza, to po prostu wymieszajcie wszystkie składniki w misce. Tylko bardzo drobno posiekajcie czosnek.

Rozgrzewam dużą patelnię i kładę na nią kawałki kurczaka. Oliwa prawdopodobnie już nie będzie potrzebna. Obsmażam z obydwu stron, ale bardzo krótko, żeby nie przypalić czosnku. Podlewam wodą (powiedzmy, że wlałam pół szklanki) i duszę na małym ogniu pod przykryciem, aż kurczak będzie miękki (zależy od grubości mięsa, ja lubię dość miękki i zajęło mi to około 20 minut).

Podaję z ryżem lub ziemniakami i dowolną surówką.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Tort malinowy

Tort upiekłam w sobotę i zostało po nim ledwie wspomnienie. Za to bardzo przyjemne.

I różowe.

No cóż, od czasu do czasu w naszym życiu potrzeba odrobiny kiczu. Różowy kolor świetnie pasował do deszczowego popołudnia. A że przedtem znajomi zaserwowali doskonałą pizzę, to i humory wszystkim dopisywały.

Ten letni, malinowy torcik dedykuję w dniu ich święta wszystkim Annom.
Wszystkiego najlepszego Imienniczki! :)




Składniki:
(tortownica 20 cm)

biszkopt:
4 jajka
130 g mąki
130 g drobnego cukru
30 g stopionego masła
masło do posmarowania formy

krem:
300 ml śmietanki kremówki
250 g mascarpone
1-2 łyżki cukru pudru
ok. 3/4 szklanki musu malinowego *
1 czubata łyżeczka żelatyny

owoce do dekoracji

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Formę o średnicy 20 cm smaruję masłem i wysypuję mąka. Włączam piekarnik na 190 stopni (góra dół).

Przesiewam mąkę. Masło roztapiam i odstawiam do przestudzenia.
Jajka mieszam z cukrem i miksuję przez około 10 minut na gładką, białą masę, która będzie powoli spływała z mieszadeł.
Do masy jajecznej wsypuję mąkę i delikatnie mieszam łopatką. Na koniec dodaję masło i znowu mieszam.
Wylewam masę do formy i wstawiam do piekarnika na pół godziny.

Wyjmuję i studzę na kratce.

Teraz krem. Najpierw rozpuszczam żelatynę w odrobinie gorącej wody (3 łyżki) i odstawiam do przestygnięcia.

Ubijam na sztywno śmietankę. Mascarpone mieszam łopatką z cukrem pudrem, dodaję bitą śmietanę i znowu mieszam. (Jeśli ktoś woli słodsze kremy, to można dodać jeszcze trochę cukru pudru).

Przestudzoną żelatynę mieszam z musem malinowym, dodaję do mascarpone i śmietanki, mieszam. Ostawiam do lodówki.

Wystudzony biszkopt przekrawam na pół. Smaruję częścią kremu, przykrywam drugą połową ciasta. Do środka można dać trochę świeżych malin lub innych owoców, np. czarne porzeczki, borówki, jeżyny.

Smaruję tort po wierzchu kremem i dekoruję świeżymi owocami. Schładzam w lodówce.

* Mus malinowy można zrobić (tak jak w tym przepisie) zagotowując 400 g malin, sok z połowy cytryny i około pół szklanki drobnego cukru, potem zmiksować i przetrzeć przez sito. Z mrożonych też wyjdzie.

niedziela, 25 lipca 2010

Brzoskwiniowo-malinowy trifle

Obecne czasy stawiają przed nami zupełnie nowe wyzwania. Nasze matki i babki pieczołowicie zbierały przepisy wycinane z gazet i spisywały receptury zasłyszane od znajomych.
My otwieramy w przeglądarce okno wyszukiwarki, wrzucamy hasło „brzoskwinie maliny deser” i borykamy się z problemem nadmiaru.
Bo co wybrać, skoro każde zdjęcie kusi, a sposobów na deser z owocami jest więcej niż dni w roku?

Dlatego najczęściej kończę poszukiwania dość szybko i sama wymyślam co zrobić z tymi pysznymi letnimi owocami. Najlepiej na zimno. I potem wychodzi taki właśnie owocowy trifle. Idealny na lato.

Bezalkoholowy ze względu na dzieci.




Składniki:

paczka biszkoptów
250 ml śmietanki 30%

syrop brzoskwiniowy:
4 brzoskwinie
5-6 łyżek drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżka soku z cytryny
1 szklanka wody

mus malinowy:
ok. 400 g malin + spora garść
sok z połowy cytryny
½ szklanki cukru

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Ponieważ przygotowanie owoców zajmuje jednak chwilę, zazwyczaj robię ich nieco więcej. Mus malinowy przelewam potem do małego słoiczka i wstawiam do lodówki. Jest idealny do lodów, nadaje się też do polewania serników, ciast biszkoptowych lub do innych owocowych deserów. Można też po prostu go zapasteryzować.
Wyobraźcie sobie zresztą pyszne placuszki z bita śmietaną polane takim musem…

Podana ilość cukru jest jak zwykle orientacyjna i zależy od kwaśności owoców. Lepiej wsypcie na początku mniej i spróbujcie, zawsze można dosłodzić. Moim zdaniem zresztą lepiej zostawić przynajmniej jeden składnik (na przykład właśnie mus) nieco kwaskowaty, żeby przełamał słodycz reszty deseru.

Brzoskwinie obieram (można wrzucić do wrzątku i obierać tak jak pomidory, ale mi się nie chciało i po prostu obrałam nożem), kroję na cząstki.
W rondelku zagotowuję wodę z cukrem, dodaję brzoskwinie, sok z cytryny oraz ekstrakt i gotuję jakiś kwadrans (moje brzoskwinie były jeszcze dość twarde i kwaśne, bardzo dojrzałym wystarczy pewnie krótszy czas). Studzę.

Maliny delikatnie płuczę. Osuszam i odkładam sporą garść malin. Resztę wrzucam do garnka, dodaję cukier i sok z cytryny i gotuję na wolnym ogniu kilka minut. Maliny miksuję i przecieram przez sito, żeby pozbyć się pestek. Studzę.

Śmietanę ubijam na sztywno.

Na dno naczynia, w którym chcę podać deser wykładam biszkopty. Polewam je syropem brzoskwiniowym i kładę warstwę brzoskwiń. Posypuję odłożonymi malinami.
Potem rozsmarowuję bitą śmietaną a wierzch polewam musem malinowym.

Deser można oczywiście przyrządzić w małych pucharkach, wtedy zdecydowanie wygodniej podaje się go gościom.

piątek, 23 lipca 2010

Spaghetti alla Norma

Często zdarza mi się jeść zimny posiłek. I nie wynika to bynajmniej z faktu, że absorbują mnie dzieci, albo ktoś akurat przychodzi z wizytą. Po prostu fotografowanie wymaga czasu.
Ale gdy przy stole siedzi już cała familia z widelcami w dłoni nie ma czasu na wymyślne kompozycje i spokojne ustawianie kadru. Wtedy pstrykam tylko jedno zdjęcie i ono musi wystarczyć.

Spaghetti alla Norma to spaghetti z sosem pomidorowym i smażonym bakłażanem z dodatkiem tartego parmezanu. Wystarczy wymienić składniki i już wiadomo, że na talerzu wyląduje coś pysznego.

A skąd pochodzi nazwa? Z miłości do opery, rzecz jasna. To sycylijskie danie powstało dla uczczenia opery Vincenza Belliniego „Norma”.

Smacznego!




Składniki:

400 g spaghetti
2 bakłażany
600 g dojrzałych pomidorów
3 ząbki czosnku
pęczek świeżych liści bazylii
sól, pieprz
oliwa do smażenia
50 g świeżo startego parmezanu (w oryginale używa się sera ricotta salata czyli solonej ricotty – sera wytwarzanego z serwatki mleka owczego)

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Najpierw przygotowuję bakłażany.
Każdy kroi go po swojemu i niektórzy upierają się, że najlepsze będą plastry. Tym razem jednak pokroiłam na krótkie paski. Mogłam wtedy łatwo wyjąć gąbczasty środek.
Pokrojone bakłażany obficie posypuję solą i odstawiam na kwadrans do pół godziny. Potem dokładnie wycieram papierowymi ręcznikami sok, niektórzy nawet płuczą takie „spocone” bakłażany zimną wodą, ale moim zdaniem trudniej je potem osuszyć i gorzej się smaży.
Ten zabieg pozwala pozbyć się goryczki, ale przyznam się, że nie zawsze to robię, bo zazwyczaj ów gorzki smak wcale nie jest aż tak mocny i mi nie przeszkadza.

Teraz sos pomidorowy. Pomidory myję, zanurzam na chwilę we wrzątku i obieram ze skórki. Wypestkowuję i kroję w kostkę. (Powiem Wam w sekrecie, że stałam się wielbicielką pomidorów w puszce, bo znacznie skracają czas przygotowywania potrawy.)

Czosnek lekko miażdżę płaską stroną noża, obieram i drobno siekam. Liście bazylii siekam.

W garnku z grubym dnem rozgrzewam oliwę. Wrzucam czosnek i smażę przez minutę uważając, żeby się nie przypalił. Dodaję pomidory, bazylię, sól i pieprz, chwilę smażę, potem duszę na małym ogniu przez około 20 minut.

Gdy pomidory się gotują przygotowuję makaron według przepisu na opakowaniu.

Na koniec rozgrzewam na dużej patelni oliwę i smażę kawałki bakłażanów. Tak wyliczam czas, żeby makaron, sos i bakłażany były gotowe w tym samym czasie.

Odcedzam makaron i przekładam na rozgrzany półmisek. Mieszam z sosem pomidorowym, posypuję startym serem, a na wierzch kładę smażone bakłażany.

wtorek, 20 lipca 2010

Świderki z cukinią i marchewką

Kolejny letni obiad, który uwielbiam. Świeże, kolorowe warzywa wyglądają pięknie na talerzu i zachęcają do jedzenia. Przyznam się szczerze, że wolę pieczone warzywa, ale lato, co ciągle powtarzam, nie zachęca do włączania piekarnika, więc przerzuciłam się na dania przygotowywane na patelni.

Sposób krojenia jest dowolny, ważne tylko, by nie smażyć wszystkiego zbyt długo. Warzywa mają stawiać lekki opór zębom. Papki zostawmy niemowlętom :)

Ponieważ cukinia i marchewka są bardzo słodkie, lubię dodatek szczypiorku, którego ostrzejszy smak przełamuje słodycz reszty warzyw.

Co do ziół – najczęściej używam natki, z tego względu, że najłatwiej ją kupić i nie muszę specjalnie planować zakupów, ale dodatek tymianku jest tu zawsze mile widziany :)

Smacznego!




Składniki:
(na 2-3 porcje)

ok. 300 g makaronu świderki

1 cebula
2-3 ząbki czosnku
2 cukinie
3 marchewki
pęczek szczypiorku
pęczek świeżych ziół: natki lub tymianku lub oregano
oliwa do smażenia
sól, pieprz

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Gotuję makaron według przepisu na opakowaniu.

Cebulę kroję w talarki. Wrzucam na patelnię z rozgrzaną oliwą i smażę przez około pięć minut. Od razu posypuję solą i pieprzem.
Czosnek miażdżę płaską stroną noża, kroję na cienkie plasterki i dodaję do cebuli na około minutę.

Marchewkę myję, obieram i kroję na plasterki lub na zapałkę. Dodaję do cebuli i czosnku na kolejne pięć minut.

Cukinię myję, przekrawam na pół i jeśli cukinie są już dość stare wybieram pestki. Kroję cukinię na paseczki lub w kostkę i wrzucam na patelnię. Dodaję posiekane zioła.

Wszystko doprawiam jeszcze solą i pieprzem. Smażę często mieszając aż cukinia nieco zmięknie, ale nadal będzie przyjemnie chrupka. Tuż przed podaniem dodaję pokrojony szczypiorek. Nie ma się zesmażyć, a tylko odrobinę zmięknąć pod wpływem temperatury.

Dodaję ugotowany makaron i wszystko mieszam na patelni. Przekładam na ogrzany półmisek i podaję.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Biały sos bazyliowy

Dzień dobry! Po zabieganym i bardzo przyjemnym weekendzie przyszedł poniedziałek, więc szybko siadam do komputera, żeby dodać notkę na Chochelki.

Tym razem znowu coś letniego, prostego i szybkiego w przygotowaniu.
Schłodzony sos pasuje prawie do wszystkiego, można go podawać do mięs lub warzyw (to świetny dodatek do dań z grilla!), ale można też po prostu polać nim jajka na twardo. Tak czy inaczej jest pyszny.




Składniki:

1-2 ząbki czosnku
duża garść świeżych liści bazylii
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu naturalnego
sól, pieprz

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Moim zdaniem ten sos najwygodniej przygotowuje się w moździerzu. Ale ponieważ sama nabyłam moździerz dopiero kilka miesięcy temu, więc zakładam, że nie wszyscy muszą go mieć w domu ;) Dlatego można po prostu bardzo drobno posiekać liście bazylii. Co do czosnku, to wystarczy praska (której nie lubię), a jeszcze lepiej porządnie zmiażdżyć czosnek płaską stroną noża, a potem drobniutko go posiekać.
Jak zwykle jednak wybór należy do Was.

A u mnie było tak: wrzuciłam do moździerza czosnek, sól morską oraz pieprz i wszystko razem roztarłam. Dodałam bazylię i znowu ucierałam na coś w rodzaju pasty. Na koniec dodałam majonez oraz jogurt i wymieszałam.

/*Google anatytics */