poniedziałek, 12 września 2016

Amarantuski i prosiaczki bezglutenowe

Ciastka na bazie amarantusa ekspandowanego to popularne w sklepach ekologicznych amarantuski. A co to są prosiaczki? Oczywiście ciastka na bazie prosa ekspandowanego :-) Ekspandowany to modne dziś słowo, używane zamiennie z "poppingiem". W latach mojego dzieciństwa na podobne produkty mówiło się "dmuchany" lub "preparowany" - szczerze mówiąc, w takiej postaci był dostępny tylko ryż.  

Jedne i drugie to ciastka błyskawiczne, bezglutenowe, smaczne, idealne do przekąszania w szkole i w pracy. Moje wybredne dzieci jedzą je z apetytem i to w wersji podstawowej!!! Ich smak zależy w dużej mierze od dodatków. Na diecie bezcukrowej nie mogę jeść owoców, więc mam bardzo ograniczone możliwości, ale Wy możecie zaszaleć z rodzynkami, suszoną żurawiną, jabłkiem pokrojonym w kostkę, czekoladą... Nie będę dalej wymieniać, bo już mam ślinotok. Mniam. Po upieczeniu amarantuski są mięciutkie, a prosiaczki raczej chrupiące.

Chuda



Składniki:
  • 1 duże jajko
  • 2 filiżanki amarantusa espandowanego lub prosa ekspandowanego
  • 0,5 filiżanki grubo mielonych migdałów
  • 1 łyżka ksylitolu
  • 1 łyżeczka cynamonu (jak widać na zdjęciu, do prosiaczków dodałam, do amarantusków nie, ale następnym razem dodam).

Sposób przygotowania:


W misce rozbijam widelcem jajko, chwilkę ubijam z ksylitolem (nadal widelcem), dodaję resztę składników, mieszam widelcem, aż masa będzie się kleić. Jak widzicie, widelec rządzi.



Łyżeczką nakładam porcje ciasteczek na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, lekko spłaszczam, piekę 15 minut w temp. 180 stopni.

sobota, 10 września 2016

Ciastka żytnie z migdałami

Już prawie dwa miesiące odkąd przeszłam na dietę bez cukru i bez białej mąki. Kończy się owocowe lato, sezon na soczyste maliny i brzoskwinie, których nie mogę jeść, zaraz będzie dojrzewać winogrono, którego też mi nie wolno. Kiedy jem grejpfruta (jeden z pięciu dozwolonych owoców), to rozpływam się z zachwytu, jaki słodziutki, mniam, mniam. Opanowałam już w miarę kwestię słodkich wypieków, których baaaardzo mi brakowało. Te ciastka, pomimo mało wyjściowego wyglądu, wychodzą bardzo smaczne, mielone migdały nadają im wyborny smak. Najlepsze są chrupiące, wypieczone na brązowo, ale łatwo przegapić właściwy moment i spalić je. Zalecam więc czujność i pieczenie w samotności, bo odpowiadanie na tysiące pytań ukochanych dzieciątek szalenie rozprasza ;-)

Chuda



Składniki:
  • 100 g mielonych migdałów
  • 200 g mąki żytniej (może być razowa żytnia, ale wtedy będą miały ostrzejszy smak)
  • 100 g miękkiego masła
  • 100 g ksylitolu
  • 1-2 małe jajka
Sposób przygotowania: 

Wszystkie składniki wrzucam do malaksera, który zagniata ciasto, a ja w tym czasie wykładam blachy papierem do pieczenia. Równie dobrze można wszystkie składniki posiekać plastikową łopatka w plastikowej misce, jak czyniłam to przez lata.

Kiedy ciasto jest już gładkie i jednorodne, to czas na robienie ciasteczek. Moje wyszło mało elastyczne, bardzo się kleiło, więc nie rozwałkowywałam go i nie wycinałam ciastek foremkami, a urywałam z niego kawałki wielkości orzecha laskowego, toczyłam kulki, rozpłaszczałam w dłoniach i układałam na blasze.

Piekę ok. 12 minut z termoobiegiem i dolną grzałką, w temperaturze 190 stopni. Mój piekarnik kiepsko dopieka od dołu, stąd dolna grzałka. Może u Was wystarczy sam termoobieg.


środa, 7 września 2016

Kasza jaglana ze świeżymi pomidorami do pracy

To jest trzy tysiące pięćset osiemnasty w Internecie przepis na kaszę jaglaną. Poprawka: na PYSZNĄ kaszę jaglaną. Można ja przyrządzić rano, zapakować do pojemnika i zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na wycieczkę. Warto pamiętać o widelcu, bo kiepsko je się rękami (oczywiście dla chcącego nic trudnego). Zawiera same pyszne składniki: prażoną kaszę o lekko orzechowym smaku, migdały, świeże, pachnące końcówką lata pomidory, olej lniany i prażone pestki dyni. I uwielbia ją nawet mój mąż, który do tej pory twierdził, że jak kasza, to tylko pęczak. 

Chuda


Składniki:
  • 1 filiżanka suchej kaszy jaglanej
  • 2 filiżanki wody
  • 2 duże pomidory obrane ze skórki (niekoniecznie obrane)
  • 2 łyżki mielonych migdałów (mogę być też posiekane)
  • garść uprażonych pestek dyni
  • olej lniany
Sposób przygotowania:

Suchą kaszę jaglaną wsypuje na patelnię i prażę przez kilka minut, do lekkiego zbrązowienia. Po ostygnięciu płucze dokładnie na sicie. Do garnka wlewam dwie filiżanki wody, od razu, nie czekając na zagotowanie się wody, wsypuję kaszę i gotuję do całkowitego wchłonięcia wody, ok. 10 minut. Trzeba mieszać, żeby się nie przypaliła. Kiedy w garnku mam gęstą kaszę bez wody, wyłączam gaz i nakrywam garnek pokrywką. Gdy mam więcej czasu, wsadzam garnek owinięty ręcznikiem i kocem pod pierzynę, ale zwykle odstawiam zakryty garnek na kilkanaście minut.

Ugotowaną kaszę przekładam do dwóch pojemników, do każdego wsypuje łyżkę mielonych migdałów, pokrojony w kostkę pomidor, polewam olejem lnianym, mieszam i na końcu posypuję uprażonymi pestkami dyni.

Pyyychota!

sobota, 16 lipca 2016

Ciastka bez cukru (ale za to z pestkami dyni)

Od tygodnia jestem na diecie bezcukrowej, nie mogę jeść także białej mąki, a już po nocach śni mi się czekolada. Muszę się bardzo pilnować, żeby nie dojadać po dzieciach. Dziś na poczcie wzgardzony przez Wojtka lizak sam powędrował do moich ust. Musiałam więc, MUSIAŁAM upiec sobie coś słodkiego, co mogę zjeść. Punktem wyjścia do zrobienia tych ciastek był przepis na pieguski z czekoladą i migdałami z książki Kasi Gurbackiej „Gryczane pyszności”. O czekoladzie mogę pomarzyć (i pośnić), więc dostosowałam go do moich potrzeb. Szczerze mówiąc, jadałam już lepsze ciastka (zdecydowanie brakowało w nich czekolady!), ale na bezrybiu, wiadomo. Są miękkie w środku, kruche na zewnątrz.

Chuda


Składniki:
  • 1 szklanka mąki gryczanej
  • 1 szklanka mąki migdałowej (czyli zmielonych migdałów)
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 całe jajka
  • 4 łyżki płynnego oleju kokosowego (lub jedna łyżka, jeśli jest w postaci stałej)
  • 2 czubate łyżki gęstego jogurtu naturalnego
  • 3 łyżki ksylitolu
  • łyżka cynamonu
  • pestki dyni

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki (oprócz pestek) miksuję razem, na końcu dodaję pestki i mieszam ciasto (można na wolnych obrotach miksera).

Łyżeczką nakładam porcje ciasta na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, posypuję po wierzchu pestkami dyni, piekę 20 minut w temp. 180 stopni.

wtorek, 21 czerwca 2016

Tarta ze szpinakiem i gorgonzolą

To kolejna już wariacja w temacie tarty ze szpinakiem, jaką podajemy na Chochelkach. Dzięki temu, że szpinak jest teraz dostępny przez cały rok, możecie wypróbować wszystkie nasze przepisy :-)

Chuda


Ciasto:
  • 80 g masła
  • 180 g mąki pszennej (lub pszennej zmieszanej z żytnią)
  • szczypta cukru
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 jajko
Nadzienie:
  • pęczek świeżego szpinaku albo paczka (200 g) liści
  • nieduża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 jajka
  • 3 łyżki śmietany
  • 100 g sera gorgonzola
  • pieprz
Ciasto zagniatam w misce lub w malakserze. Rozwałkowuję i wykładam na posmarowaną masłem formę, nakłuwam widelcem, na cieście rozkładam arkusz papieru śniadaniowego i wysypuję suchy groszek, który dociąża ciasto i nie pozwala wyrastać górom dolinom.

Wkładam ciasto do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, przez 15 minut piekę z groszkiem, potem zdejmuję groszek razem z papierem i podpiekam jeszcze 5-10 minut, by się dobrze wypiekło i zarumieniło.

W tym czasie przyrządzam szpinak według najlepszego na świeci przepisu Ani, a ser kroję w kostkę. Śmietanę i jajka ubijam ze szczyptą pieprzu, nie solę, bo gorgonzola jest mocno słona. Gotowy szpinak wykładam na popieczone ciasto, zalewam mieszanką jajek ze śmietaną, na wierzchu rozkładam kostki sera. Piekę w temperaturze 200 stopni ok. 20 minut, aż ser się rozpuści, a śmietana z jajkami zetnie.

Przed podaniem tarta powinna chwilę odstać, jeśli podamy ją na gorąco, nadzienie rozpłynie się na talerzu.

wtorek, 14 czerwca 2016

Paszteciki w cieście francuskim

Paszteciki, którymi zachwycicie każdego. Na pomysł, żeby je zrobić wpadłam przypadkiem. Otóż jak wierni czytelnicy wiedzą, lubuję się w przygotowywaniu pasztetów mięsnych z dużą ilością warzyw. Mój najlepszy przepis to ten, ale nie będę ukrywać, że ostatnio lenistwo wzięło górę i nie przykładam się tak bardzo. Odkryłam, że bardzo dobry pasztet wychodzi z mięsa rosołowego, zmielonego z wszystkimi warzywami z rosołu: kapustą, marchewką, pietruszką, selerem, cebulą i zielonymi liśćmi lubczyku. Dodaję do niego bułkę tartą, czasem jajko (chyba, że zapomnę), przyprawy i drobno posiekaną średnią cebulkę, usmażoną na bardzo kopiatej łyżce domowego smalcu ze skwarkami (pilnuję, by zawsze mieć w domu kamienny garnuszek z własnoręcznie przyrządzonym smalcem). To wkładam do kokilek, to stanowi nadzienie moich pasztecików. Tego jednego dnia pomyślałam, że zamiast piec jak zwykle kilka porcji pasztetu, może zrobić paszteciki w cieście francuskim. Ponieważ gotowe ciasto francuskie to mój lodówkowy must have, to zrobiłam, upiekłam, zachwyciłam męża i samą siebie. Od tamtej pory piekę je prawie co tydzień, jeśli tylko gotuję przy niedzieli rosół.

Chuda



Składniki:
  • mięso z rosołu razem ze wszystkimi warzywami, z którymi się gotowało
  • bułka tarta (ok. 0,5 szklanki)
  • 1 średnia cebula
  • duża łycha smalcu ze skwarkami (może być z kiełbasą jak w przepisie, może być bez)
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka mielonej papryki
  • 0,5 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • pieprz, sól do smaku
  • roztrzepane jajko
  • duża porcja gotowego ciasta francuskiego (375 g)
Sposób przygotowania:

Pasztety i wiele innych dań przygotowuję z pomocą mojego ulubionego robota kuchennego o dużej mocy. Nie mam w domu gotowej bułki tartej, ale przeważnie mam suchy chleb, który zasadniczo zbieram dla kur i wymieniam u moich kochanych Ciotek na wiejskie jajka, jednak od czasu do czasu, gdy potrzebuję bułki tartej, wrzucam kilka suchych kawałków pieczywa do robota i mielę. Nigdy nie liczę, ile wrzuciłam, więc ilość bułki nie jest dokładnie określona. Jeśli będzie jej mniej, pasztet wyjdzie bardziej miękki i wyraźniej mięsny.

Do zmielonej bułki dodaję mięso z rosołu starannie obrane z kości i wszystkie warzywa z wywaru (też nigdy nie wiem, ile ich dokładnie jest, bo czasem mąż wyjada kapustę i marchewkę razem z rosołem). Dodaję przyprawy, połowę roztrzepanego jajka (resztę zostawiam do sklejenia i posmarowania pasztecików po wierzchu) i miksuję razem na gładką masę.

Na patelni rozpuszczam smalec ze skwarkami i dodaję do niego (od razu) drobno posiekaną cebulę. Kiedy cebulka przyjemnie się zazłoci, wlewam wszystko do masy pasztetowej i przez chwilę mieszam na niskich obrotach.

Rozwijam rulon ciasta z jednej strony, nakładam wałek nadzienia, zwijam, brzeg sklejam jajkiem, odcinam plastikowym nożykiem, układam na blasze na papierze do pieczenia. Nakładam kolejny wałek nadzienia i tak dalej, do skończenia ciasta. Jeśli zostanie mi nadzienia, wkładam do kokilki i piekę pasztet do chleba.

Paszteciki smaruję po wierzchu roztrzepanym jajkiem, posypuję kminkiem, wstawiam blachę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piekę 30-35 minut, aż będą dobrze rumiane z wierzchu i pod spodem.

Upieczone są pachnące, puszyste i bardzo smaczne. Zwykle planuję podać je z barszczem czerwonym, ale nigdy nie zdążam przyrządzić barszczu, tak szybko znikają.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */