Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso mielone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso mielone. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2016

Paszteciki w cieście francuskim

Paszteciki, którymi zachwycicie każdego. Na pomysł, żeby je zrobić wpadłam przypadkiem. Otóż jak wierni czytelnicy wiedzą, lubuję się w przygotowywaniu pasztetów mięsnych z dużą ilością warzyw. Mój najlepszy przepis to ten, ale nie będę ukrywać, że ostatnio lenistwo wzięło górę i nie przykładam się tak bardzo. Odkryłam, że bardzo dobry pasztet wychodzi z mięsa rosołowego, zmielonego z wszystkimi warzywami z rosołu: kapustą, marchewką, pietruszką, selerem, cebulą i zielonymi liśćmi lubczyku. Dodaję do niego bułkę tartą, czasem jajko (chyba, że zapomnę), przyprawy i drobno posiekaną średnią cebulkę, usmażoną na bardzo kopiatej łyżce domowego smalcu ze skwarkami (pilnuję, by zawsze mieć w domu kamienny garnuszek z własnoręcznie przyrządzonym smalcem). To wkładam do kokilek, to stanowi nadzienie moich pasztecików. Tego jednego dnia pomyślałam, że zamiast piec jak zwykle kilka porcji pasztetu, może zrobić paszteciki w cieście francuskim. Ponieważ gotowe ciasto francuskie to mój lodówkowy must have, to zrobiłam, upiekłam, zachwyciłam męża i samą siebie. Od tamtej pory piekę je prawie co tydzień, jeśli tylko gotuję przy niedzieli rosół.

Chuda



Składniki:
  • mięso z rosołu razem ze wszystkimi warzywami, z którymi się gotowało
  • bułka tarta (ok. 0,5 szklanki)
  • 1 średnia cebula
  • duża łycha smalcu ze skwarkami (może być z kiełbasą jak w przepisie, może być bez)
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka mielonej papryki
  • 0,5 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • pieprz, sól do smaku
  • roztrzepane jajko
  • duża porcja gotowego ciasta francuskiego (375 g)
Sposób przygotowania:

Pasztety i wiele innych dań przygotowuję z pomocą mojego ulubionego robota kuchennego o dużej mocy. Nie mam w domu gotowej bułki tartej, ale przeważnie mam suchy chleb, który zasadniczo zbieram dla kur i wymieniam u moich kochanych Ciotek na wiejskie jajka, jednak od czasu do czasu, gdy potrzebuję bułki tartej, wrzucam kilka suchych kawałków pieczywa do robota i mielę. Nigdy nie liczę, ile wrzuciłam, więc ilość bułki nie jest dokładnie określona. Jeśli będzie jej mniej, pasztet wyjdzie bardziej miękki i wyraźniej mięsny.

Do zmielonej bułki dodaję mięso z rosołu starannie obrane z kości i wszystkie warzywa z wywaru (też nigdy nie wiem, ile ich dokładnie jest, bo czasem mąż wyjada kapustę i marchewkę razem z rosołem). Dodaję przyprawy, połowę roztrzepanego jajka (resztę zostawiam do sklejenia i posmarowania pasztecików po wierzchu) i miksuję razem na gładką masę.

Na patelni rozpuszczam smalec ze skwarkami i dodaję do niego (od razu) drobno posiekaną cebulę. Kiedy cebulka przyjemnie się zazłoci, wlewam wszystko do masy pasztetowej i przez chwilę mieszam na niskich obrotach.

Rozwijam rulon ciasta z jednej strony, nakładam wałek nadzienia, zwijam, brzeg sklejam jajkiem, odcinam plastikowym nożykiem, układam na blasze na papierze do pieczenia. Nakładam kolejny wałek nadzienia i tak dalej, do skończenia ciasta. Jeśli zostanie mi nadzienia, wkładam do kokilki i piekę pasztet do chleba.

Paszteciki smaruję po wierzchu roztrzepanym jajkiem, posypuję kminkiem, wstawiam blachę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piekę 30-35 minut, aż będą dobrze rumiane z wierzchu i pod spodem.

Upieczone są pachnące, puszyste i bardzo smaczne. Zwykle planuję podać je z barszczem czerwonym, ale nigdy nie zdążam przyrządzić barszczu, tak szybko znikają.

niedziela, 25 marca 2012

Pieczeń rzymska z jajkami


Naturalnie pieczeń rzymska ma z Rzymem tyle samo wspólnego co fasolka po bretońsku z Bretanią. – nic. Wywodzi się z kuchni niemieckiej i jest niezłym zamiennikiem mielonych, nie trzeba stać przy patelni, a i jajko w środku wygląda całkiem efektownie.
A mi pieczeń rzymska  nieodmiennie kojarzy się z Wielkanocą i w niczym nie przeszkadza mi fakt, że nigdy jej nie robię przy tej okazji.

Jak zwykle przepis można (i należy) modyfikować, np. dodając trochę mielonego mięsa innego rodzaju, najlepiej wołowiny lub cielęciny (chociaż tę ostatnią rzadko widuję w sklepach). Można też podsmażyć drobno posiekany czosnek (dużo, czosnek zawsze pasuje), dodać posiekany koperek lub inne zioła i zamiast bułki tartej dołożyć czerstwą bułkę namoczoną w mleku (wtedy dodatek zimnej wody raczej nie będzie konieczny). Podsmażone pieczarki też zawsze doskonale się sprawdzą.
Cebuli można nie podsmażać, tylko zmielić w maszynce.

Smacznego!

Anka

Składniki:
  • ok. 8 jajek ugotowanych na twardo + 2 małe świeże jajka (ewentualnie jedno duże)
  • 2-3 cebule
  • 1 kg mielonego mięsa wieprzowego
  • 2-3 łyżki tartej bułki
  • majeranek, drobno posiekana natka pietruszki  (lub inne, ulubione przyprawy i zioła)
  • sól, pieprz
  • olej lub masło do podsmażenia cebuli

Sposób przygotowania:

Cebule drobno kroję, podsmażam aż się zeszklą, ale nie rumienię. Odstawiam do lekkiego przestudzenia.

W dużej misce mieszam mięso, surowe jajka, bułkę tartą, przyprawy oraz podsmażoną cebulę. Dodaję 3-4 łyżki zimnej wody (można dodać mleko lub śmietankę, niektórzy dodają bulion i to sporo) i dokładnie wyrabiam masę.

Ugotowane na twardo jajka obieram, odkrawam końcówki tak, by było widoczne żółtko.

W wysmarowanej tłuszczem keksówce (mi wystarczyła forma o wymiarach ok. 12x23 cm) układam na dnie połowę mięsnej masy. Pośrodku robię niewielkie wgłębienie i układam w rządku jajka tak, by się stykały. Przykrywam jajka pozostałą częścią mielonego mięsa, szczególnie dokładnie upychając masę po bokach.
Oczywiście można to wszystko układać na folii elegancko rolując całość, ale ja się obawiam, że miałabym potem problemy z przełożeniem do formy.

Piekę około godziny w 180 stopniach. Zanim wyjmę z keksówki odstawiam na co najmniej 10 minut.

Podaję na ciepło do kaszy lub ziemniaków (i znowu zrobiłam buraczki), pyszna też na zimno do kanapek.

niedziela, 11 marca 2012

Drobiowe kotlety z pieczarkami


Ostatnio była tarta, wcześniej ciastka i zupa, więc przyszła pora na coś konkretniejszego.

Nie wiem jak to wygląda u Was, ale ja wszelkie kuchenne eksperymenty mogę robić co najwyżej dla siebie, bo dzieci najchętniej żywiły by się rosołem, pomidorową oraz kotletami mielonymi z buraczkami. A i gulaszem też nie pogardzą.
Na szczęście powoli przyzwyczajają się do różnych rzeczy: córka uwielbia czarne oliwki i kiszone ogórki, a syn zjadł ze smakiem kurczaka szczodrze przyprawionego kuminem i zielem angielskim. 

Kto wie, może kiedyś polubią nawet brukselkę?

Anka


Składniki:
  • ok. 600 g mielonego mięsa drobiowego (wzięłam indyka)
  • ok. 20 dag pieczarek
  • 2 nieduże pory (tylko białe części, można wziąć cebulę)
  • 1-2 łyżki bułki tartej
  • sól, pieprz
  • ok. ½ szklanki startego parmezanu (niekoniecznie, można też wziąć żółty ser)
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • olej i/lub masło do smażenia

Sposób przygotowania:

Pory przekrawam wzdłuż na pół, oczyszczam, myję, kroję na półplasterki. Posypuję lekko solą i pieprzem i podsmażam na dużej patelni aż zmiękną (podsmażam na maśle z niewielkim dodatkiem oleju). Przekładam do dużej miski.
Pod koniec smażenia można dodać 1-2 drobno posiekane ząbki czosnku.

Pieczarki oczyszczam, obieram ze skórki (ewentualnie myję, jeśli są naprawdę mocno brudne, ale robię to bardzo rzadko). Dość drobno kroję i kilka minut podsmażam na patelni. Dodaję do porów.

Gdy pory i pieczarki lekko przestygną, dodaję mięso, jajko, bułkę tartą, sól, pieprz, drobno posiekaną natkę pietruszki oraz parmezan i wszystko dokładnie wyrabiam (może się przydać odrobina zimnej wody). Formuję nieduże kotleciki, lekko spłaszczam.

Smażę kotlety na oleju z obu stron do zrumienienia. Ponieważ nie lubię długo smażyć, a obawiam się, czy nie są jeszcze surowe w środku, dodatkowo je dopiekam. Przekładam do naczynia żaroodpornego i wkładam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 20-30 minut.

Podaję z ziemniakami lub ryżem i surówką. Przepyszne na zimno do kanapek.

sobota, 18 lutego 2012

Klopsy


Ciastka ciastkami, ale na obiad też coś trzeba ugotować. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że kuchnia polska mielonym stoi.

I tu od razu przyznaję, że już nie pamiętam, kiedy ostatnio smażyłam schabowego, ale za to dość często mam ochotę na mielone, ziemniaki i buraczki.

Prawda jest jednak taka, że mój niegdyś niewzruszony żołądek coraz gorzej toleruje niektóre potrawy. Smażone (szczególnie w panierce) mięso zdecydowanie powinnam sobie wybić z głowy, a raczej wyrzucić z menu. Co prawda i tak rzadko je robię, bo wyjątkowo nie lubię samego smażenia, ale przecież raz na kilka miesięcy można zjeść porządnego kotleta.

Skoro nie smażone, to może pieczone? Pomysł jest doskonały, zwyczajowo przerabiam kilogram mielonego mięsa i nie muszę potem myć kratek okapu, ani wietrzyć godzinami mieszkania. A zamiast stać nad patelnią, mogę poczytać – same plusy.

Anka



Składniki:
  • ¾ kg mielonej wieprzowiny
  • ¼ kg mielonej wołowiny
  • 1 jajko
  • 1 nieduża cebula
  • 1 czerstwa bułka
  • mleko (lub woda) do namoczenia bułki
  • 1-2 łyżki bułki tartej (niekoniecznie)
  • sól, pieprz
  • drobno posiekana natka pietruszki
  • majeranek lub inna ulubiona i pasująca do reszty składników przyprawa
  • tłuszcz do smażenia
dla urozmaicenia można dodać na przykład:
  • starty parmezan lub żółty ser
  • płatki owsiane
  • sos Worcestershire
  • 1-2 ząbki czosnku
  • drobno pokrojone suszone pomidory

Sposób przygotowania:

Bułkę namaczam w mleku.

Cebulkę obieram, drobno kroję i podsmażam na oleju lub maśle, aż się zeszkli. Podsmażanie nie jest niezbędne, ale dzięki temu cebulka nabierze słodkiego smaku i kotlety będą smaczniejsze. Jeśli dodaję czosnek, to na sam koniec smażenia dorzucam drobniutko pokrojony lub starty na tarce czosnek na patelnię.

W dużej misce mieszam obydwa rodzaje mięsa, dokładnie odciśniętą bułkę i całą resztę składników. I tu znowu uwaga: jeśli nie mam akurat czerstwej bułki, dodaję tylko tartą, ale wtedy często dolewam jeszcze łyżkę lub dwie wody.

Rękami bardzo dokładnie wyrabiam masę. Formuję kotlety, ale nieco większe niż tradycyjne mielone i raczej podłużne. Układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około godzinę – zależy od wielkości kotletów.

Do klopsów bardzo często podaję buraczki. Opiekane ziemniaki też są niezłe.

Tak przyrządzone mięso jest rewelacyjne na zimno do kanapek.

środa, 5 października 2011

Empanadas

Te pikantne pierogi wywodzą się z kuchni meksykańskiej, natomiast mój przepis jest mocno spolszczony: do farszu dodałam wieprzowinę zamiast wołowiny, a ciasto zrobiłam z mojego ulubionego przepisu na krucho-drożdżowe. Upiekłam je wieczorem, a następnego dnia odgrzałam i podałam.

Jeśli zrobicie duże pierogi, to będzie konkretne danie, jeśli mniejsze, to smaczna przekąska.

Oryginalny przepis wzięłam z książki Judith Ferguson „Kuchnie świata” - dostałam ją w prezencie od Sylwii na wieczorze panieńskim. Kiedy to było!


Chuda




Składniki dla 4-6 osób

ciasto:
500 g mąki
250 g margaryny
3 żółtka
2 łyżki śmietany
30 g świeżych drożdży

nadzienie:
4 dorodne czerwone papryki
500 g pieczarek
500 g mięsa mielonego
2 średnie cebule
sól, pieprz, ostra papryka mielona
sos pomidorowy (może być ze słoika)
do duszenia: masło
na wierzch: 1 jajko, kminek lub majeranek, gruba sól


Sposób przygotowania:

Najpierw przygotowuję farsz. Mięso podsmażam na patelni. Osobno duszę na maśle pieczarki z cebulą i dodaję do nich paprykę. Mieszam z mięsem, doprawiam sosem, solą i przyprawami. Ma być pikantne – to w końcu gorrrrąca kuchnia meksykańska! Nie przedawkujcie sosu, nadzienie ma być wilgotne, ale nie może się rozlewać, bo wypłynie.

Następnie biorę się za ciasto. Z uwagi na dodatek drożdży trzeba je zarobić i szybko wykorzystać. Do miski z mąką wsypuję starte na drobnych oczkach drożdże, wrzucam żółtka i miękką margarynę, siekam łopatką, szybko zarabiam ciasto z dodatkiem śmietany. Rozwałkowuję i wykrawam kółka – im mniejsze, tym więcej pierogów. Jeśli użyjecie talerzyka deserowego, to powinno wyjść 6 sporych pierogów.

Nakładam nadzienie na kółka z ciasta, sklejam dokładnie, wierzch smaruję roztrzepanym jajkiem, posypuję kminkiem i grubą solą. Piekę 35-40 minut w temp. 180 stopni C – mają być apetycznie zarumienione.

środa, 31 sierpnia 2011

Zupa pomidorowa z pulpecikami


W poprzednich latach moich doświadczeń jako matki dwójki małych dzieci, byłam spokojna, że choroby wreszcie się skończą wraz z przyjściem lata.
I tak bywało, ale nie w tym roku.
(Chociaż nie powiem, przynajmniej sierpień był super, więc zbierałam siły do jesiennej ofensywy wirusów i bakterii.)
Skutek całodziennego pobytu dzieci w domu jest taki, że moja chęć do eksperymentów obiadowych jest mocno hamowana przez konserwatywne i wybredne gusta potomstwa. Najlepiej, żeby był rosołek, spaghetti albo placki.

Ileż można!

Dlatego dzisiaj na blogu zupa oparta na sprawdzonych składnikach (dominują pomidory), zmiksowana i z drobiowymi pulpetami, w których przemyciłam trochę koperku. I udało się! Nawet córka łaskawie zaakceptowała potrawę.

Szczerze mówiąc aż trudno mi zanotować ten przepis, bo jest to raczej zupa-baza – od razu przychodzą mi do głowy różne modyfikacje i trudno się zdecydować, jaką wersję podać. Nie wahajcie się więc i traktujcie dość swobodnie listę składników.

Anka


Składniki:

zupa
  • 1 cebula
  • 1-2 pory
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 4 duże pomidory (najlepiej malinówki)
  • 1 łyżka koncentratu (niekoniecznie)
  • 1 litr bulionu (lub wody)
  • sól, pieprz, chili, cukier
  • pęczek natki pietruszki
  • 3 gałązki tymianku
  • masło lub olej do smażenia
pulpety:
  • ½ kg mięsa drobiowego mielonego
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki bułki tartej
  • sól, pieprz
  • pęczek drobno posiekanego koperku
  • ewentualnie odrobina zimnej wody

Sposób przygotowania:

Najpierw uwagi techniczne.
Proporcje warzyw jak zwykle można dowolnie zmieniać, można też na przykład dodać seler. Koncentrat nie jest konieczny, ale moje pomidory były trochę za małe i dodatek przecieru bardzo się przydał.

Cebulę kroję w kostkę, pory na półtalarki, czosnek drobno siekam. Marchewkę i pietruszkę kroję na niewielkie kawałki podobnej wielkości. Pomidory obieram ze skóry, wycinam gniazda nasienne i wyrzucam pestki, kroję na kawałki.

Na oleju (najbardziej lubię olej z pestek winogron) podsmażam cebulę i pory aż się zeszklą, lekko doprawiam solą i pieprzem. Dodaję czosnek, smażę jeszcze minutkę i wrzucam marchewkę i pietruszkę, smażę kilka minut i dodaję pomidory. Zalewam warzywa bulionem (ponieważ akurat nie miałam własnego rosołku, więc po prostu wlałam wodę, ale oczywiście z bulionem jest lepsze), dodaję natkę pietruszki i tymianek. Zioła najlepiej związać nitką, jeśli chcecie też wyjmować pietruszkę; tymianek jeśli jest z łodyżką, trzeba wyjąć koniecznie.

Gotuję wszystko do miękkości (około 20 minut), wyjmuje tymianek i natkę, dokładnie miksuję. Doprawiam solą, pieprzem, chili i ewentualnie odrobiną cukru.

Kiedy zupa się gotuje, przygotowuję pulpety. W misce dokładnie mieszam wszystkie składniki i formuję malutkie kotleciki. Wrzucam do zupy i gotuję około 8-10 minut (pulpety wypływają na powierzchnię).

Podaję z makaronem, ryżem lub grzankami.

wtorek, 12 października 2010

Nadziewane papryki

Jesienią nie może zabraknąć nadziewanych warzyw. Nadają się cukinie, kabaczki, pomidory i, oczywiście, papryki. Jeśli chodzi o to, co włożyć do środka, to możliwości są jak zwykle nieograniczone. Tym razem zdecydowałam się na bardzo prostą, mięsną wersją, która należy do moich ulubionych. Przyrządzone w ten sposób nadzienie wcale nie musi powędrować do papryk, zazwyczaj kończy jako obiad w towarzystwie ryżu i wszyscy w domu są zadowoleni :)


Składniki:
  • 3 czerwone lub żółte papryki
  • 1 szklanka ugotowanego ryżu
  • 40 dag mięsa mielonego (wieprzowina, wołowina lub mieszane)
  • 2 średnie cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 puszka pomidorów bez skóry (lub oczywiście świeże pomidory)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • ½ łyżeczki chili w płatkach
  • mielony kumin, kolendra i cynamon
  • sól, pieprz
  • oliwa lub olej do smażenia
  • 6 łyżek startego parmezanu lub innego sera

Sposób przygotowania:

Cebulę obieram i drobno kroję.
Czosnek miażdżę płaską stroną noża, obieram i drobniutko siekam.

W garnku z grubym dnem rozgrzewam olej lub oliwę i podsmażam na nim cebulę aż zmięknie. Doprawiam solą, pieprzem, chili, kuminem, kolendrą i cynamonem. Jeśli chodzi o przyprawy, to raczej uważam z ilością, zawsze można jeszcze potem dodać. Głównie dotyczy to cynamonu.
Dodaję czosnek, smażę jeszcze około minuty, a potem wrzucam mięso. Przesmażam aż zbieleje.

Dodaję pomidory, wszystko dokładnie mieszam i gotuję przez około pół godziny bez przykrycia, żeby odparować płyn. Na koniec wrzucam drobno posiekaną natkę pietruszki i doprawiam jeśli trzeba.
Mieszam z ryżem.

Papryki myję, przekrawam na pół i oczyszczam z pestek. Można przekroić wzdłuż albo w poprzek, to zależy czy są na tyle proste, żeby stać. Moje nie były :)
Papryki można od wewnątrz posypać odrobiną soli, ja staram się przynajmniej czasem ograniczać jej spożycie.

Układam połówki papryk w żaroodpornym naczyniu, nakładam farsz, skrapiam oliwą i podlewam kilkoma łyżkami bulionu lub wody. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 30-40 minut. Jakieś dziesięć minut przed końcem pieczenia posypuję każdą paprykę startym parmezanem lub innym serem. Cheddar byłby pewnie nawet lepszy, ale akurat nie miałam.

Smacznego!

wtorek, 10 sierpnia 2010

Roladki z bakłażana z mozzarellą

Przechodziłam obok warzywniaka i zobaczyłam takie piękne bakłażany, że grzechem byłoby nie wziąć! To wzięłam jednego i przez całą drogę do domu zastanawiałam się, co ja z nim zrobię.

Z bakłażanem miałam do czynienia raz w życiu, wieki temu, w czasie mojego pobytu w Wiedniu. Ktoś mi powiedział, że smaczna jest bakłażanowa pasta do chleba, trzeba go drobno pokroić i usmażyć na oliwie. Tak też zrobiłam i tym sposobem uzyskałam straszliwie tłustą breję bez smaku, której nikt nie chciał tknąć, a ja nie wpadłam na to, żeby doprawić ją choćby czosnkiem. Zresztą czosnku nie używałam wówczas z powodów ideologicznych: kochałam się na zabój w chłopaku z długimi lokami, którego imienia nie pomnę, ale liczyłam nieustannie, że między nami zaiskrzy i musiałam być przygotowana, gdyby tak niespodziewanie zechciał mnie pocałować. Zapach czosnku mógłby zniweczyć nasze szczęście na starcie, więc wolałam nie ryzykować.


Tak czy inaczej, nieszczęsna pasta wylądowała w śmieciach, a bakłażan trafił na mój indeks warzyw bez sensu.


Tym razem było inaczej. Tym razem skorzystałam z dobrodziejstw Internetu i wyszukałam kilka przepisów na bakłażana. Większość zalecała podanie go w wersji grillowanej, co mnie bardzo zachęciło po ubiegłorocznych doświadczeniach z grillowaną cukinią.


I to było to. Roladki z bakłażana, a w środku rozpływająca się mozzarella – pycha! Oryginalny przepis z Kwestii smaku zmodyfikowałąm pod kątem zawartości mojej lodówki i oczekiwań Męża: anchois zastąpiłam suszonymi pomidorami w oleju, a do sosu pomidorowego dodałam mięso mielone.

Składniki:
(2 porcje, 6 roladek)

1 kulka mozzarelli
1 bakłażan
1 mała cebulka
1 puszka pokrojonych pomidorów w sosie pomidorowym
2 ząbki czosnku
8 czarnych oliwek
kilka suszonych pomidorów w oleju
300 g mięsa mielonego
garść liści bazylii
oliwa z oliwek
sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Bakłażana kroję wzdłuż na cienkie plastry, układam na durszlaku, posypuję solą i odstawiam na 15 minut, aby puścił sok i pozbył się goryczki. Mozzarellę kroję na plasterki, układam na sitku i odstawiam, by odciekła z zalewy.

Siekam drobno cebulę i podsmażam ją na 2 łyżkach oliwy na małym ogniu do momentu, aż będzie szklista. Wrzucam mięso, smażę przez chwilę, dodaję pomidory, doprawiam solą i pieprzem, gotuję przez 5 minut mieszając.

Bakłażany płuczę pod bieżącą wodą i osuszam papierowymi ręcznikami. Grilluję je w piekarniku na ruszcie (można też na patelni grillowej), skrapiając oliwą z oliwek, aż będą miękkie i pokryją się ciemnymi pasami. Przewracam na drugą stronę.

Czosnek drobno siekam, podsmażam na odrobinie oliwy, dodaję posiekane oliwki oraz pomidory. Przekładam do miski i mieszam z drobno posiekaną bazylią. Farsz nakładam na plastry bakłażana, na wierzchu kładę po plasterku mozzarelli. Zwijam roladki i spinam wykałaczkami.

Na dnie żaroodpornego naczynia układam mięsny sos pomidorowy, a na nim roladki. Mam niewielkie naczynia do zapiekania, w sam raz na jedną porcję, więc zapiekam dla każdego biesiadnika osobno. Wstawiam na kwadrans do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, żeby ser się rozpuścił. Podaję gorące. Zbieram zachwyty, komplementy i owacje ;)

środa, 13 stycznia 2010

Zupa meksykańska

“Mexico, Mexicooooo, ile będzie krzyku, Mexico, Mexicooooo, gdy Polska wygra w Meksyku. Mexico, Mexicooooo, i popłynie sto lat, kiedy polska jedenastka strzelać będzie gola!...” śpiewały Wały Jagiellońskie, a z nimi cała Polska w Roku Pańskim 1986 w czasie piłkarskich mistrzostw świata. Ech, to było lato!...

Nim całkowicie pogrążę się we wspomnieniach futbolowych (ach, Italia '90!... mecze oglądane w towarzystwie Przystojnego Sąsiada na jedynym kolorowym telewizorze w okolicy...), podam przepis na zupę, której smak przeniesie Was w półpustynne rejony, zamieszkałe przez ogorzałych, gorącokrwistych mężczyzn z oczami płonącymi pod sombrero.

Ta zupa rozgrzewa jak spotkanie z Zorro!



Składniki:


  • 300 g mięsa mielonego
  • 100 g startego sera żółtego
  • 1 duża cebula
  • 1 czerwona papryka
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka kukurydzy
  • przyprawa meksykańska
  • 2 duże ząbki czosnku
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:

Cebulę siekam drobno i przysmażam na patelni razem z mięsem. Jeśli trzeba, podlewam olejem. Mieszam zawartość patelni raz po raz, a w przerwach kroję w kostkę paprykę, a fasolę i kukurydzę odcedzam na sitku.

Usmażone mięso z cebulą przekładam do garnka i zalewam wodą kilka centymetrów ponad mięso. Wrzucam pomidory razem z zalewą i gotuję 15 minut, następnie wsypuję pokrojoną paprykę i gotuję 10 minut, wrzucam kukurydzę i fasolę i gotuję kolejne 10 minut. Doprawiam według uznania, ale jeśli ma nas dobrze rozgrzać, to powinna być pikantna.

Tutaj uwaga o przyprawie: koleżanka, która dała mi ten przepis, podkreślała konieczność nabycia przyprawy meksykańskiej. Ale Chuda jak to Chuda: nie będzie Producent pluł mi w twarz gotową mieszanką pełną soli i glutaminianu! I mieszałam sama: dodałam ostrej papryki w proszku, sporo ziołowej przyprawy zbójnickiej, pieprzu, czosnku, trochę soli i wyszło całkiem smacznie.

Rozlewam gorącą zupę na talerze i na środku każdej porcji kładę łyżkę wiórków sera.

Moim zdaniem zupa jest najlepsza, gdy warzywa nie rozgotują się, natomiast Mąż uważa, że powinny się rozmemłać, wówczas całość będzie jeszcze smaczniejsza. Sprawdźcie sami, która wersja Wam bardziej smakuje. Jedną od drugiej dzieli jakieś 20 minut.

piątek, 13 listopada 2009

Lazagne z pomidorami i szpinakiem

Przedstawiam Wam klasyczną potrawę kuchni włoskiej w mojej prywatnej wersji. Nie przepadam za beszamelem, więc go tu nie ma. Sos pomidorowy niegdyś przyrządzałam tak, jak poniżej, ale odkąd mam dzieci, podpieram się półproduktami: biorę słoik gotowego i mieszam z podsmażonym mięsem. I nadal potrawa jest wyśmienita.



Składniki:
(na 6 osób)

  • 8 płatów makaronu lazagne

sos pomidorowy:
  • 1 kg świeżych pomidorów
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki listków świeżej bazylii
  • sól, pieprz
  • 0,5 łyżeczki cukru
  • 0,5 kg mięsa mielonego


warstwa szpinakowa:
  • 1 opakowanie mrożonego szpinaku (450 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka masła

warstwa serowa:
  • 300 g twardego sera żółtego
  • garść oliwek zielonych i czarnych

Sposób przygotowania:

sos pomidorowy:
Pomidory zanurzam we wrzątku na 3 minuty, obieram ze skórki, kroję, kładę na durszlaku i posypuję solą, aby wypuściły nadmiar wody.

W rondlu rozgrzewam oliwę, wrzucam zmiażdżony czosnek i smażę minutę.

Kiedy lekko się zarumieni, wrzucam pomidory, pieprz, bazylię i cukier. Gotuję sos na niewielkim ogniu ok. 35 minut do zgęstnienia. Na końcu doprawiam do smaku.

Mięso smażę na patelni przez kilka minut, dodaję do sosu.

warstwa szpinakowa:
Szpinak rozmrażam, duszę w rondlu z dodatkiem czosnku i soli do smaku, pod koniec dodaję łyżkę masła.

warstwa serowa:
Ser ścieram na tarce, oliwki kroję na plasterki.

układanie warstw:
Płaty ciasta obgotowuję przez 8 minut we wrzącej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy. Gotuję po dwa, mieszając, żeby się nie pozlepiały.

Na dnie kwadratowej blaszki wysmarowanej oliwą układam warstwę makaronu (czyli dwa płaty), na to 2/3 sosu pomidorowego, i kolejno: warstwę ciasta, warstwę szpinaku, starty ser i oliwki, znowu ciasto i na wierzch reszta sosu pomidorowego.

Lazanie przykrywam folią aluminiową i wstawiam do piekarnika o temp. 200 stopni C. Po 20 minutach zdejmuję folię i piekę jeszcze 10 minut.

Gotowe danie podaję kwadrans po wyjęciu z pieca. Każdą porcję można udekorować listkami bazylii.

Pulpety w sosie piwnym

Danie mięsne, treściwe, aromatyczne. Smakowita alternatywa dla nieśmiertelnych mielonych.

Składniki:
(na 4 osoby)

0,5 kg mięsa mielonego
czerstwa bułka
2 cebule
1 jajko
szczypta gałki muszkatołowej
0,5 szklanki piwa
2 szklanki bulionu
1 łyżka śmietany
1 nieduża marchewka
1 łodyga selera naciowego
1 łyżka masła
1 łyżka mąki
0,5 łyżeczki musztardy
0,5 łyżki miodu
pęczek pietruszki
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Bułkę moczę w mleku, cebulę drobno siekam. Natkę pietruszki myję i siekam drobniutko, połowę dodaję do mięsa. Wbijam jajko, dodaję odciśniętą bułkę, połowę posiekanej cebuli, solę, doprawiam pieprzem i gałką muszkatołową. Mieszam dokładnie i odstawiam na pół godziny.

Marchew ścieram na tarce, a łodygę selera drobno siekam. Cebulę podsmażam na maśle, aż będzie szklista, wsypuję mąkę, zasmażam razem. Zasmażkę rozprowadziam bulionem i piwem, zagotowuję. Dodaję marchew i seler, gotuję powoli 10 minut. Na końcu do sosu dodaję śmietanę, musztardę i natkę oraz miód do smaku.

Z mięsa formuję niewielkie klopsy, wkładam do sosu, gotuję ok. 15 minut. Podaję z kaszą i dowolną surówką.

czwartek, 12 listopada 2009

Domowy pasztet z papryką

Są tacy, którzy za ten przepis odsądziliby mnie od czci i wiary. Wszak pasztety przyrządza się z mięsa gotowanego! Owszem, ale nie mam maszynki do mięsa, a pasztet domowy lubię, więc pozostaje mi trochę oszukać kanony sztuki kulinarnej. Porcja na blaszkę 26x12cm.

Składniki:

0,5 kg mięsa mielonego
2 bułki zwykłe
2 jaja surowe
2 ząbki czosnku
0,5 płaskiej łyżeczki imbiru
0,5 płaskiej łyżeczki gałki muszkatołowej
1 łyżeczka przyprawy ziołowej (np. “Przyprawa staropolska” Farmony)
1 mała papryka czerwona
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Bułki moczę w wodzie. Czosnek przeciskam przez praskę. Paprykę kroję w kostkę.

Mięso solę, wykładam na suchą patelnię i przez chwilę duszę, aż zmieni wygląd z surowego na ugotowany.

Kiedy mięso wystygnie, dodaję do niego odciśniętą bułkę, jaja, imbir i gałkę, doprawiam solą i pieprzem. Wyrabiam ręką na gładką masę. Na końcu wrzucam paprykę.

Wkładam masę do formy wyłożonej papierem. Piekę 1 godzinę w temp. 180 stopni.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */