Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2014

Kokosowe curry Carri



Nie ma to jak curry na jesień. Będzie aromatycznie, warzywnie i pysznie.

Zastanawiałam się, czy w ogóle mogę powiedzieć, że zrobiłam curry według przepisu z książki Chris i Carolyn Caldicott „Smaki świata”. Nie miałam bowiem wszystkich składników i nawet nie starałam się zrobić własnej mieszanki przypraw (uznałam, że listki curry, czyli liście krzewu Murraja Koeniga są poza moim zasięgiem, może się mylę, w razie czego mnie oświećcie). Curry ma jednak tę właściwość, że niczym do poczciwego gulaszu, można do niego wrzucać różne różności lub zapominać o innych. Poza tym jest sezon na dynie, marcheweczki też są pyszne i spodobało mi się dorzucenie kapusty pekińskiej (mimo że generalnie nie przepadam).

W ogóle wprowadziłam sporo zmian, na przykład na pewno nie dałam 125 g masła. Co prawda należę do orędowniczek opinii, że z masłem wszystko jest lepsze oraz: im więcej masła tym lepiej, ale zdrowy rozsądek i waga mówią mi, by nie dodawać ponad połowy kostki do gara warzyw. Szczególnie jeśli za chwilę wleję tam puszkę mleczka kokosowego.

Bardzo polecam.

Przepis podaję w oryginalnym brzmieniu, w nawiasie moje zmiany. A książka? Zawsze warto poczytać o inspiracjach właścicieli londyńskiej restauracji. Świetna pozycja dla tych, co wolą bez mięsa. W dodatku mimo, że książka traktuje o potrawach często dla nas zupełnie egzotycznych, to większość składników można już spokojnie dostać w Polsce, a autorzy nie silą się na oryginalność, tylko starają się wybrać to, co w kuchni danego kraju najlepsze. Plus dużo ładnych zdjęć i ciekawe (krótkie) opowieści.

Anka


Składniki:

  • 125 g masła (dałam mniej)
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego (olej z pestek winogron)
  • 2 duże cebule pokrojone w kostkę (dałam 1, ale naprawdę więlką)
  • 5 ząbków czosnku, zmiażdżonych i posiekanych
  • kostka imbiru, starta na tarce
  • 4 marchewki pokrojone w kostkę
  • 2 średnie słodkie ziemniaki  pokrojone w kostkę (nie miałam)
  • 1 dynia piżmowa pokrojona w kostkę
  • 400 g kapusty pekińskiej, poszatkowanej w paski
  • duża garść zielonej pietruszki, drobno posiekanej
  • mała garść świeżego tymianku
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • sól i pieprz

na mieszankę curry:

  • 10 listków curry (liście krzewu Murraja Koeniga)
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • ½ łyżeczki sproszkowanego chili
  • 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
  • ¼ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka mielonego czarnego pieprzu
  • 1 łyżeczka mielonej kurkumy


Sposób przygotowania:

Jak widać lista składników jest imponująca, ale musiałam dokonać cięć, szczególnie jeśli chodzi o liście curry, bo przyznaję, że nawet nie chciało mi się ich szukać. Przyznam się Wam, że wzięłam gotową mieszankę curry (w której niestety nie ma curry), dokładnie przeczytałam skład i dodałam jeszcze kilka przypraw z listy podanej w przepisie.

Zaczynamy. 

Wszystkie warzywa doprowadzam do stanu opisanego w liście składników.

Na patelni rozpuszczam masło z olejem. Wrzucam cebulę, lekko solę, smażę aż zmięknie, ale nie czekam na zmianę koloru. Dodaję czosnek i imbir oraz przyprawy (czyli pieprz oraz curry).

Potem na patelni lądują słodkie ziemniaki, marchew oraz dynia. Mieszam i wlewam tyle wody, żeby przykryły warzywa. W tym momencie okazuje się zazwyczaj, że moja patelnia jest za mała i przekładam wszystko do gara (chyba, że od razu smażę w garnku).

Przykrywam i gotuję na małym ogniu, aż warzywa zaczną mięknąć.

Dodaję kapustę pekińską, natkę i tymianek, gotuję jeszcze około 10 minut. Sprawdzam, czy nie trzeba doprawić. Na koniec dodaję mleko kokosowe i już nie zagotowuję, ale za to może przyda się odrobina soli.

Autorzy proponują by podać z ryżem, co popieram, oraz ze smażonymi na oleju plastrami platanów, co pewnie też bym poparła, gdybym tylko mogła gdzieś kupić platany.

czwartek, 7 lipca 2011

Bułeczki kokosowe

Upałów nadal brak, więc z czystym sumieniem polecam Wam te kokosowe bułeczki. Moje dzieci zupełnie zwariowały na ich punkcie, co prawda lubią wszelkie drożdżowe wypieki (pod warunkiem, że bez owoców), ale kokosowy smak szczególnie im podpasował.

Bułeczki są rzeczywiście świetne: mięciutkie, dość wilgotne (podejrzewam, że dość długo pozostają świeże, ale nie udało mi się tego jak dotąd przetestować), a przy tym wygodnie się je robi. Oczywiście nie trzeba ich zwijać, można formować tak jak zwykle, ale bardzo mi się podobają takie ślimaczki i lubię jeść odrywając paseczek już upieczonej bułki.

Przepis wzięłam niemal bez zmian ze strony Moje Wypieki. Ominęłam tylko cukrową posypkę na wierzch, bo nie lubię i dodałam sporo cukru z prawdziwą wanilią.

Anka


Składniki:
(12-15 sztuk)
  • 8 g świeżych drożdży
  • 450 g mąki
  • 50 g drobnego cukru
  • 25 g wiórków kokosowych
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią (10 g)
  • ½ łyżeczki soli
  • 115 ml mleczka kokosowego
  • 115 ml mleka
  • 1 jajko
  • 40 g bardzo miękkiego masła

Sposób przygotowania:

Z drożdży, pół łyżeczki cukru oraz odrobiny ciepłego mleka i mąki robię rozczyn (powinien mieć konsystencję gęstej śmietany). Przykrywam ściereczką i odstawiam na kwadrans w ciepłe miejsce.

W misce mieszam przesianą mąkę, wiórki kokosowe, obydwa rodzaje cukru i sól. Dodaję mleczko kokosowe i mleko (mleko podgrzewam trochę w mikrofali), jajko, rozczyn i masło, zagniatam gładkie ciasto.

Wkładam do miski, przykrywam ściereczka i odstawiam do wyrośnięcia na co najmniej godzinę (ciasto ma podwoić objętość).

Zagniatam ciasto przez kilka sekund, rozwałkowuję i dzielę na 12 lub 15 części. Z każdej części formuję długi pasek (ponad 30 cm) i zwijam z niego bułeczki. Układam na wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia blasze, przykrywam i ponownie odstawiam do wyrośnięcia na co najmniej pół godziny.

Przed pieczeniem bułeczki można posmarować żółtkiem zmieszanym z odrobiną mleka, samym żółtkiem lub nawet samym mlekiem, żeby uzyskać ładniejszy kolor.

Piekę 15-20  minut w 210 stopniach.


poniedziałek, 3 stycznia 2011

Koktajl czekoladowo-bananowy z mleczkiem kokosowym

Czekoladowy koktajl jest dobry na wszystko, nawet w wersji schłodzonej jak ten poniższy.
Pomysł znalazłam w świątecznym numerze „Kuchni”. Połączenie bananów, czekolady i mleczka kokosowego od razu mnie zainteresowało, więc przy pierwszej nadarzającej się okazji zmieszałam jakąś własną wersję. 
Wyszło pysznie.

Anka


Składniki:
  • 2 nieduże banany
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 100 g czekolady
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1 puszka mleczka kokosowego (400 ml)

Sposób przygotowania:

Podgrzewam mleko (ale nie gotuję), wrzucam do niego połamaną na kostki czekoladę i delikatnie mieszam, aż składniki się połączą. Rozpuszczanie czekolady w mleku jest nieco trudniejsze niż w śmietanie, ale w końcu się udaje. Można oczywiście mleko i czekoladę podgrzewać razem w kąpieli wodnej.
Studzę.

Banany obieram, wrzucam do wysokiego naczynia i skrapiam sokiem z cytryny. Miksuję. Powoli dodaję czekoladę z mlekiem, a na koniec mleczko kokosowe i wszystko miksuję.

Podaję schłodzone.

Pianka jest właściwie tylko do dekoracji. Ubiłam ją zwykłym blenderem, bo nie mam spieniacza.

poniedziałek, 4 października 2010

Pierś kurczaka z dynią i pomidorami

Koncepcja takiego dania powstała w mojej głowie jeszcze na długo przed rozpoczęciem sezonu dyniowego. Co prawda oryginalnie miała to być potrawa rybna, ale niestety zaopatrzenie znowu mi nawaliło (miało być z dorszem albo wcale!) i jest wersja mięsna.

I powiem Wam, że to jak na razie mój ulubiony sposób na dynię. W zestawieniu z pomidorami, przyprawami, mleczkiem kokosowym i koniecznie z dodatkiem świeżej kolendry jest absolutnie przepyszna. Przedstawiam moje danie miesiąca :)

Mleczko kokosowe można zastąpić śmietanką, ale warto poszukać go specjalnie do tego dania.

Bardzo polecam.

Anka


Składniki:

1 pierś z kurczaka
1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałeczek imbiru
400 g dyni, obranej, wypestkowanej i pokrojonej na kawałki
2 pomidory malinowe
po płaskiej łyżeczce mielonej kolendry i kuminu
ok. 8 ziarenek ziela angielskiego
¼ łyżeczki cynamonu
pieprz, sól
½ szklanki mleczka kokosowego
oliwa lub olej do smażenia
świeże liście kolendry

Sposób przygotowania:

Kurczaka myję, usuwam kość i błony, kroję na kawałki. Obsypuję solą i pieprzem.

Cebulę obieram i kroję w piórka. Czosnek lekko miażdżę płaską stroną noża, drobno siekam. Imbir ścieram na drobnej tarce.

Pomidory sparzam, obieram ze skórki i wypestkowuję, kroję na kawałki.

Ziele angielskie rozcieram w moździerzu, dodaję kumin, kolendrę i cynamon, mieszam. Naturalnie jeśli ktoś woli użyć więcej lub mniej którejkolwiek przyprawy, to nie widzę przeszkód.

Na dużej patelni rozgrzewam olej, krótko obsmażam kawałki kurczaka z obydwu stron. Dodaję cebulę oraz mieszankę przypraw i smażę jeszcze jakieś pięć minut, a potem dodaję na minutkę czosnek i imbir.

Wrzucam kawałki dyni, znowu smażę kilka minut, wreszcie dodaję pomidory. Przykrywam i duszę jakiś kwadrans. Doprawiam solą i pieprzem, wlewam mleczko kokosowe i zagotowuję.

Przed poddaniem posypuję grubo posiekanymi liśćmi kolendry.
W sam raz do ryżu.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */