Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Sernik z masą karmelową



Chciałam sobie zrobić coś prostego, żebym się nie musiała napracować i żeby było dobre. I przypomniało mi się, że gdzieś widziałam sernik, w którym do masy serowej była domieszana gotowa masa karmelowa. A że od dawna nie mogłam znaleźć zastosowania dla puszki takiej masy o smaku kakaowym, która cierpliwie czekała w szafce, to od razu wzięłam się do roboty.

Moim zdaniem efekt  jest przedni. Polecam bardzo.

Anka

Składniki:

spód:

  • ok. 250 g ciasteczek Digestive
  • 125 g roztopionego masła

masa serowa:

  • 400 g twarogu, zmielonego
  • 200 g ricotty
  • 75 g cukru pudru (można dać więcej, jeśli ktoś lubi słodsze ciasta)
  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki
  • 300 g gotowej masy karmelowej (u mnie o smaku karmelowym)


Sposób przygotowania:

Uwaga techniczna: wzięłam zwykły, mielony twaróg i zmieszałam z ricottą, ale nie widzę problemu, żeby wziąć tylko zwykły twaróg.

Ciasteczka drobno pokruszyć, wsypać do roztopionego masła i dokładnie wymieszać. Okrągłą formę z wyjmowanym dnem wyłożyć papierem do pieczenia (wzięłam formę o średnicy 26 cm, może być trochę mniejsza). Rozłożyć na dnie formy masę ciasteczkową i wyrównać. Odstawić na jakąś godzinkę, można schłodzić w lodówce.

Twaróg i ricottę krótko zmiksować z cukrem, dodać jajka i łyżkę mąki. Potem dodać krem karmelowy i wszystko dokładnie zmieszać. Wyłożyć masę serową na ciasteczkowy spód.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około godzinę. Dokładnie wystudzić, a potem jeszcze schłodzić w lodówce.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Sernik czekoladowy


Dzisiaj przepis poświąteczny, ale nadaje się na każdą okazję. Ciekawe połączenie dla miłośników sernika i czekolady. Polecam.

I jak zwykle uwagi techniczne: sernik jest niski, robiłam w tortownicy 22cm, ale tak jest dobrze i nie brałabym większej blaszki, ewentualnie mniejszą.
Spód zrobiłam z ciasteczek, bo już wcześniej robiłam kruche ciasto do mazurka i nie chciałam powtarzać, ale oczywiście można zrobić na kruchym spodzie. Mi pasowało to połączenie lekko słonej warstwy z wyraźnie gorzkawą masą czekoladową. Gorzkawą, bo cukru nie ma tam zbyt wiele (i bardzo dobrze), więc miłośnikom słodszych wypieków zalecam dodanie cukru lub zmianę czekolady.
W oryginale była też kandyzowana skórka cytrynowa, której nie miałam. Skórka pomarańczowa też nie byłaby pewnie głupim pomysłem.
A skoro już jestem taka skrupulatna, to serka było 200 gramów, ale przecież nie będę zostawiała marnych 50 gramów w pudełku i  wrzuciłam wszystko.

Przepis pochodzi z książki Marka Łebkowskiego „Doskonała kuchnia polska”.

Anka


Składniki:

spód:
  • 200 g ciasteczek Digestive
  • 100 g roztopionego masła
masa:
  • 3 żółtka
  • 60 g cukru pudru
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 ml mleka
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 250 g serka ricotta (lub serka homogenizowanego)

Sposób przygotowania:

Ciasteczka wkładam do mocnego woreczka foliowego i dokładnie kruszę np. wałkiem. Dokładnie mieszam z roztopionym masłem.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, przekładam masę i dokładnie wyrównuję. Odstawiam do lodówki do schłodzenia.

Przygotowuję składniki masy, żeby mieć wszystko pod ręką. Dokładnie mieszam mleko z mąką ziemniaczaną.
Teraz pora na ucieranie na parze, które jest proste, trzeba tylko pamiętać, żeby dno miski nie dotykało powierzchni wody i że woda wcale nie powinna gotować się zbyt mocno.
Przygotowuję więc garnek z wrzącą wodą, stawiam na nim miskę z żółtkami i cukrem i ucieram (mikserem) aż zbieleją i zgęstnieją. Dodaję pokruszoną czekoladę (trochę ją wcześniej zmiękczyłam w mikrofali, żeby mi było łatwiej) i dokładnie mieszam, aż czekolada się rozpuści i powstanie gładka masa.

Dolewam do masy mleko z mąką i dalej ubijam, aż masa będzie gęsta. Wreszcie zdejmuję z ognia i dodaję serek. Mieszam.

Wylewam masę na ciasteczkowy spód i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170-180 stopni na około pół godziny. Studzę, schładzam i podaję.
Aha, na dno piekarnika wstawiłam naczynie żaroodporne z gorącą wodą, chociaż w przepisie nie było to wymagane.

środa, 20 kwietnia 2011

Tarta serowa


Skoro Wielkanoc to czas między innymi serników, więc z przyjemnością prezentuję jeszcze jeden przepis, w dodatku z gatunku tych ekspresowych. Ciasteczkowy spód przygotowuje się w mgnieniu oka, a masa serowa to też żadna filozofia – wystarczy dobrze zmieszać składniki.
Chociaż oczywiście kruchy spód będzie przynajmniej równie pyszny (tak było w oryginalnej recepturze, ale akurat miałam ciastka do zużycia), więc jeśli ktoś ma ochotę, to zachęcam do zagniatania, na przykład według tego przepisu na tartę.

To nie jest puszyste i delikatne ciasto, masa jest zwięzła i gęsta, ale jedzenie wciąga.  
Może dlatego, że to sernik ;)

No i przepis na masę serową pochodzi z książki mistrza Pierre’a Herme! To zobowiązuje :)

Anka



Składniki:
(na formę o średnicy 22 cm)
  • 200 g ciastek digestive
  • 100 g roztopionego masła
  • 500 g mielonego twarogu
  • 50 g mąki pszennej
  • 50 g cukru pudru
  • 50 g słodkiej śmietanki
  • 2 jajka

Sposób przygotowania:

Ciasteczka dokładnie kruszę (najlepiej robi się to przy pomocy wałka, którym energicznie uderzam w paczkę, zamkniętą!). Mieszam z roztopionym masłem i powstałą masą wykładam dno formy.
Wstawiam formę do lodówki przynajmniej na pół godziny.

W misce dokładnie mieszam twaróg, cukier, mąkę, śmietankę i roztrzepane jajka.

Wykładam masę serową na ciasteczkowy spód i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra dół) na około 40 minut.

Przed podaniem porządnie schładzam w lodówce.

Do serników uwielbiam maliny. Ale dodatek roztopionej czekolady też będzie dobrym pomysłem.

Smacznego!

sobota, 5 marca 2011

Sernik z brzoskwiniami


Serniki robię rzadko, bo jeśli kupię kilogramowe wiaderko twarogu, to trudno potem zrobić niewielkie ciasto. Z drugiej strony, jeśli już zrobię, to znika w ekspresowym tempie i sama mam w tym duży udział.

Serniki tak naprawdę są bardzo proste w przygotowaniu i trudno je zepusć. Wystarczy wyjąć składniki nieco wcześniej z lodówki by nabrały tempratury pokojowej i pamiętać, że masy serowej nie należy zbyt długo ucierać – wystarczy, że składniki się dobrze połączą.

Wersja z brzoskwiniami to klasyka. Idealne ciasto na wszelkie imprezy, bo można (a nawet trzeba) je upiec dzień wcześniej i smakuje chyba każdemu.

Przepis dostałam od Szwagierki – długo czekał na swoją kolej, ale wreszcie się za niego zabrałam i teraz z przyjemnością polecam każdemu.
Minimalnie zmodyfikowany.

Anka


Składniki:

ciasto:
  • 3 szklanki mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 250 g zimnego masła
  • 5 żółtek
masa serowa:
  • 600 g twarogu trzykrotnie mielonego
  • 70 g miękkiego masła
  • ½ szklanki drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej (lub mały budyń)
piana:
  • 5 białek
  • ¾ szklanki drobnego cukru
i jeszcze:
  • 2 duże puszki brzoskwiń

Sposób przygotowania:

Najpierw ciasto. Mąkę przesiewam do miski, mieszam z proszkiem do pieczenia, solą i cukrem pudrem. Masło kroję w kostkę, dodaję do suchych składników i siekam nożem lub rozcieram palcami na małe kawałeczki. Dodaje żółtka i szybko zagniatam ciasto. Dzielę na dwie nierówne części. Mniejszy kawałek owijam w folię i chowam do zamrażarki, większą częścią ciasta wylepiam prostokątną blachę o wymiarach 24x32 cm i wstawiam do lodówki.

Brzoskwinie odsączam na sicie, kroję na ćwiartki lub mniejsze części.

Teraz masa serowa. Miękkie masło ucieram z cukrem, dodaję jajka, potem stopniowo twaróg i mąkę ziemniaczaną lub budyń. Miksuję.
Masy można zrobić więcej – ja po prostu akurat kupiłam trzy dwustugramowe kostki twarogu.

Ubijam pianę z białek, pod koniec ubijania wsypuje stopniowo cukier.

Na schłodzone ciasto wykładam masę serową, na całej powierzchni układam brzoskwinie, wykładam pianę. Na wierzch ścieram na tarce o grubych oczkach wyjęte z zamrażalnika ciasto.

Piekę około godziny w 180 stopniach.

Studzę, a potem schładzam w lodówce przynajmniej kilka godzin, a najlepiej całą noc.

środa, 22 grudnia 2010

Sernikobrownie

Drogi Mikołaju!
Jeśli mnie czytasz, to bardzo proszę, przynieś mi pod choinkę książkę „Ready for Dessert” Davida Lebovitza.
Jeżeli nie jesteś przekonany, to na parapecie w małym pokoju jest pudełko. W pudełku udało mi się zamknąć kilka kawałków sernikobrownie, zanim reszta rodziny się do niego dobrała.

Spróbuj.
...

Mówiłam.
A mogą być jeszcze lepsze wypieki!
Pozdrawiam
Anka

To tyle jeśli chodzi o aktualną korespondencję. Natomiast jeśli jeszcze nie zdecydowaliście o tym, co upieczecie na święta, to dzisiejsza propozycja jest po prostu nie do odrzucenia.
Piszę to ja – nieszczególna wielbicielka brownie. Wolę ciasta kruche i biszkoptowe (najlepiej z kremem i owocami), a te gliniaste cuda to nie moja bajka. Ale za to uwielbiam serniki.

Połączenie czekoladowego ciasta z sernikiem to strzał w dziesiątkę. W dodatku akurat to brownie bardzo mi smakuje i kto wie, czy kiedyś nie zmienię poglądów dotyczących tego rodzaju wypieków.

Na drugi raz najprawdopodobniej zwiększyłabym tylko ilość masy serowej, ale to wynika z moich upodobań. Mąż nie miał żadnych krytycznych uwag :)

Przepis ze strony Davida Lebovitza.

Anka

Składniki:
(na kwadratową blachę o boku 20 lub 23 cm)

brownie:
  • 85 g masła
  • 115 g gorzkiej czekolady
  • 130 g cukru pudru
  • 2 duże jajka
  • 70 g mąki
  • 1 łyżka kakao
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 80 g posiekanej czekolady

masa serowa:
  • 200 g kremowego serka
  • 1 żółtko
  • 75 g cukru pudru
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego

Sposób przygotowania:

Roztapiam masło w mikrofali, do ciepłego masła wrzucam połamaną na kostki czekoladę i delikatnie mieszam, aż wszystko połączy się na gładką masę. Ewentualnie roztapiam wszystko razem w kąpieli wodnej.
Dodaję cukier puder, mieszam, potem dodaję jajka i ekstrakt.

Przesiewam mąkę i kakao, mieszam z solą. Do masy dodaję sypkie składniki, dokładnie mieszam, wreszcie wrzucam pokruszoną czekoladę.

Formę smaruję masłem lub wykładam papierem do pieczenia. Napełniam ciastem i wyrównuję powierzchnię.

Teraz masa serowa. Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Wrzucam do miski i ucieram na gładką masę.

Łyżką wykładam masę serową na brownie i mieszam nożem lub czymkolwiek innym, żeby powstały fantazyjne wzorki – ta część zawsze najgorzej mi wychodzi.

Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 35-40 minut.

Wyjmuję z formy dopiero po ostudzeniu i kroję w kostkę.

I jeszcze kwestia formy do pieczenia. Nie wydaje mi się, żeby kwadratowe były u nas bardzo popularne, dlatego można wziąć okrągłą (ta o średnicy 23 cm odpowiada z grubsza kwadratowej o boku 20 cm). Niemniej w przypadku tego ciasta dobrze jest gdy można je pokroić w kostkę. Wyjścia są dwa: albo zwiększyć ilość składników, albo piec na prostokątnej blaszce, ale nie na całej powierzchni. Skorzystałam z tej drugiej opcji. Dobrze jednak jest podeprzeć jakoś ciasto z jednego boku, żeby nie spłynęło – problem do rozwiązania w sam raz dla pomysłowych Dobromirów :) Ja wstawiłam dwie małe silikonowe foremki wypełnione wodą, a całość wyłożyłam matą silikonową.

Smacznego!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Sernik krakowski

A teraz klasyka według mistrza, czyli znowu polski wypiek z przepisu Pierre’a Herme.
Taki sernik doskonale nadaje się na wszelkie rodzinne spotkania, bo można, czy też raczej: należy, zrobić go dzień wcześniej, nie wysycha po jednym dniu, tak jak to z niektórymi wypiekami bywa, ale przede wszystkim dlatego, że obłędnie smakuje.
Jak dotąd, o czym już chyba wspominałam, wszystkie przepisy z książki „Desery” okazywały się prawdziwymi hitami. Ale ten sernik to po prostu mistrzostwo świata!

Niestety, w te święta go nie zrobię, bo nie wydaje mi się, żebym miała kawałek zbędnego miejsca w lodówce. I tak moim największym problemem będzie upchnięcie tego wszystkiego, co w lodówce znaleźć się powinno :)

Moja zmiana dotyczy wyłącznie kruchego spodu. Oczywiście możecie zrobić według ulubionego przepisu – nie ma najmniejszego problemu.
Resztę zrobiłam dokładnie według wskazówek Pierre’a Herme i tak też podaję ten przepis.
Sernik bez lukru, bo robiłam go dla nas, więc kwestia wyglądu nie była aż tak istotna, a ja nie przepadam za lukrem. Chociaż gdybym go podawała gościom, to na pewno zmieszałabym trochę cukru pudru z wodą lub sokiem z cytryny, wykończenie deseru jest często ważniejsze od jakichkolwiek innych przygotowań.

A rozwiązanie konkursu na FB już jutro :) 

Anka


Składniki:
(na prostokątną formę ok. 32x24cm)

spód:
  • 35 dag mąki pszennej
  • 50 g cukru pudru
  • 20 dag masła
  • 1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany
  • 2 żółtka

masa serowa:
  • 1 kg zmielonego twarogu
  • 8 jajek, oddzielnie żółtka i białka
  • 100 g miękkiego masła
  • 250 g drobnego cukru
  • 3 łyżki cukru waniliowego (dodałam ekstrakt)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g rodzynek
  • 1 żółtko do smarowania ciasta

Sposób przygotowania:

Kruche ciasto robię jak zwykle. Przesiewam mąkę i cukier puder. Dodaję pokrojone w kostkę zimne masło i siekam nożem lub rozcieram czubkami palców na małe kawałeczki.
Dodaję żółtka oraz śmietanę i szybko zagniatam ciasto. Owijam w folię, wkładam do lodówki przynajmniej na godzinę.

Schłodzone ciasto wyjmuję i od razu odkładam mniej więcej jedną czwartą z powrotem do lodówki – przyda się do zrobienia ozdobnej kratki.
Resztę rozwałkowuję, wykładam na blachę, nakłuwam widelcem i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut.

Teraz nadzienie. Do sporej miski wkładam masło, dosypuję 200 g cukru i cukier waniliowy,  ucieram na gładki krem.

Ucierając dodaję po jednym żółtku, potem porcjami dokładam twaróg i miksuję wszystko aż składniki się połączą – sernika nie należy miksować zbyt długo.

Białka przelewam do szklanej miski, ubijam na pianę. Pod koniec dodaję pozostały cukier.

Do twarogowej masy dodaję połowę piany, rodzynki i mąkę ziemniaczaną, delikatnie mieszam. Potem dokładam pozostałą pianę. Mieszam.

Na podpieczony spód wykładam masę twarogową.

Resztę kruchego ciasta wałkuję, tnę na wąskie paseczki i układam z nich kratkę na serze. Smaruję ciasto żółtkiem (albo i nie, jeśli zapomnę).

Wstawiam ciasto z powrotem do piekarnika (nadal 180 stopni) i piekę 50-60 minut.

Odstawiam do ostudzenia. Gdy sernik będzie już zupełnie zimny można polukrować.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Sernik malinowy

Owoce w tym roku są zawrotnie drogie. Szczególnie moje ukochane czereśnie. Jednak sezon na maliny i borówki jest tak krótki, że naprawdę trudno sobie ich odmówić.
No właśnie, borówki zazwyczaj zjadamy z mężem zanim jeszcze nawet zdążę pomyśleć o jakimś deserze, ale maliny dość szybko przerabiam na mój ulubiony mus i znajduję dla niego coraz to inne zastosowania.

Tak było, gdy zbierałam się w sobie do rozmrażania lodówki (jak często to robicie? bo ja haniebnie rzadko) i musiałam jakoś wykorzystać wiaderko z twarogiem do serników. Najpierw zamarzył mi się czekoladowy spód, a potem pomyślałam, że maliny i czekolada to przecież dobrzy przyjaciele. Niewiele myśląc dolałam więc do sernikowej masy trochę musu z malin.

Co prawda kolor nie jest wtedy tak idealny jak by się można spodziewać (jeśli komuś zależy na wyglądzie, to odrobina czerwonego barwnika nie zaszkodzi), za to całość jest pyszna.

Dodatek mąki sprawił, że sernik jest dość zwarty, ale mus malinowy świetnie ożywia ten deser. No i czekoladowy spód to naprawdę świetny pomysł!

Przepis bierze udział w akcji Na zdrowie! Maliny!


Anka



Składniki:
(na tortownicę o średnicy ok. 22 cm)

spód:
200 g ciastek Digestive
100 g masła
100 g gorzkiej czekolady

masa serowa:
600 g mielonego twarogu do serników
4 jajka (były nieduże)
150 g cukru
100 g kwaśnej śmietany
1 łyżka mąki ziemniaczanej
½ szklanki musu malinowego + do polania

Sposób przygotowania:

Ciastka dokładnie kruszę. Bardzo praktyczny sposób to wrzucenie zamkniętej paczki do mocnego woreczka foliowego i tłuczenie wałkiem.

Czekoladę i masło rozpuszczam w kąpieli wodnej lub mikrofali i dokładnie mieszam, aż powstanie gładka masa. Lepiej najpierw rozpuścić masło i dopiero do niego wrzucić połamane kostki czekolady.

Mieszam czekoladową masę z okruchami ciastek, wykładam mieszanką tortownicę i odstawiam do lodówki na około godzinę.
Tortownicę wykładam wcześniej folią aluminiową przygotowując do pieczenia w kąpieli wodnej. W moim wykonaniu oznacza to zużycie kilometrów folii, ale za to mam pewność, że woda nie wleje się do środka.
Mówiąc jednak serio, trzeba wyłożyć dno tortownicy folią i dopiero wtedy zamknąć obręcz, a potem jeszcze obłożyć warstwami z wierzchu.

Miksuję twaróg z cukrem. Ucierając dodaję kolejno jajka, potem śmietanę i mąkę. Na koniec mieszam masę z musem malinowym.
Wylewam masę na spód z ciastek. Wstawiam tortownicę do większej blachy i zalewam gorącą wodą do połowy wysokości tortownicy. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około godzinę.

Studzę i schładzam przez kilka godzin w lodówce.

piątek, 25 czerwca 2010

Babeczki-serniczki

Nie mam pojęcia dlaczego tak rzadko robię serniki i w najbliższym czasie zamierzam to zmienić. Schłodzone w lodówce są idealne na letnią porę, a w dodatku najlepiej piec je wieczorem, gdy już upał nieco zelżeje. Będą gotowe do porannej kawy następnego dnia.

(Ten wstęp zakłada, że w najbliższych dniach naprawdę zacznie się upalne lato, czego życzę wszystkim wyjeżdżającym na urlopy. Mi jest teraz wszystko jedno, bo po trzech anginach/zapaleniach gardła teraz mam zapalenie krtani, więc i tak nie mam siły na rozrywki na świeżym powietrzu.)

Wracając jednak do serników.
Do babeczko-serników mam szczególny sentyment, bo to właśnie im zrobiłam jedno z moich pierwszych zdjęć jedzenia i można je uznać za kamień węgielny tego bloga w moim przypadku.

Zrobione w podanej poniżej wersji skuszą każdego. Zapewniam.
A poza tym mają w sobie tyle uroku!




Składniki:
(na 15 sztuk)

spód:
150 g drobno pokruszonych ciastek digestive
75 g roztopionego masła

masa:

500 g twarogu na serniki
3 jajka
100 g drobnego cukru

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Ciasteczka drobno kruszę i mieszam z roztopionym i wystudzonym masłem. Wykładam papilotkami formę do muffinek i wykładam dno foremek ciasteczkową masą. Wkładam do lodówki na około pół godziny.

Rozgrzewam piekarnik do 170 stopni.

Oddzielam żółtka od białek.

Ucieram twaróg z cukrem, miksując dodaję kolejno żółtka. Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszam z masą.

Nakładam masę serową do foremek na muffinki i wstawiam do rozgrzanego piekarnika na około 25 minut.

Przed podaniem porządnie schładzam w lodówce.

O tej porze roku najlepiej udekorować je świeżymi owocami.

wtorek, 24 listopada 2009

Sernik nowojorski

Powiedzieć, że polecam ten sernik to za mało. Jest absolutnie fantastyczny. Bardzo delikatny, kremowy z delikatną nutą cytryny. Nic dziwnego, że znikał z talerzy w wyjątkowo szybkim tempie.
Miarą sukcesu niech będzie pytanie mojej znajomej, która nie ma szczególnego zamiłowania do kucharzenia, ale po uporaniu się ze sporą porcją ciasta, zapytała z nadzieją „Może ja też bym potrafiła zrobić taki sernik?”. Odpowiedź oczywiście brzmi: tak! Najlepiej jeszcze dziś.
Przepis ze strony Moje wypieki.

Anka

 


Składniki:

spód i boki:
250 g ciastek digestive
125 g rozpuszczonego masła

masa serowa:
750 g kremowego sera
3 duże jaja
200 g cukru pudru
180 g gęstej kwaśnej śmietany
2 łyżeczki startej skórki z cytryny
60 ml soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Podane składniki przewidziane są na formę o średnicy 22 cm. Niestety akurat takiej nie miałam, więc upiekłam w formie 28 cm. Po prostu wzięłam więcej ciasteczek Digestive i masła tak, żeby wyłożyć spód i boki, a sernik wyszedł nieco niższy. Minusem jest to, że górna warstwa śmietanki, która ma się oddzielić po schłodzeniu jest wtedy bardzo, bardzo cieniutka, ale przecież zawsze można wziąć więcej smietany.

Ponieważ używałam tortownicy, która nigdy nie jest szczelna, bardzo dokładnie wyłożyłam ją folią aluminiową. Przykryłam dno rozłożonej formy, zapięłam boki i dopiero wtedy owinęłam je folią. Serniki jednak tak bardzo lubią przeciekać, że w piekarniku stawiam je zawsze na blasze a nie na kratce.

Roztapiam masło i mieszam z pokruszonymi ciastkami. Wykładam spód i boki formy, wstawiam do lodówki i schładzam.

Mikserem ucieram jajka z cukrem, dodaję serek, śmietanę, skórkę i sok z cytryny i miksuję ciasto. Chociaż trudno tu mówić o cieście, bo bardziej przypomina to jakiś napój – jest wyjątkowo rzadkie, nawet jak na serniki.

Wylewam masę na formę z ciastkami i piekę w temperaturze 170 stopni około półtorej godziny (nie, nie pomyliłam się, tak długo).
Ten sernik, jak większość jego kompanów, nabiera charakteru dopiero po całonocnym pobycie w lodówce. Warto czekać!

poniedziałek, 16 listopada 2009

Sernik londyński

Upiekłam. Spróbowałam.
- Nic szczególnego – poinformowałam Chudszą Chochelkę – To znaczy bardzo smaczny, ale nie rzuca na kolana.
A potem…
Po nocy spędzonej w lodówce (nie, nie, ja spędzałam noc w swoim łóżku, chłodził się sernik) ukroiłam sobie kawałek do porannej kawy.
Przepyszny!
Po prostu trzeba mu dać trochę czasu.
Przepis Nigelli.




Składniki:

spód:
200 g ciastek digestive
100 g masła,

masa serowa:
700 g kremowego twarożku (może
być 3-krotnie mielony)
150 g cukru pudru
3 duże jajka
3 duże żółtka jajek
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżki soku z cytryny

polewa:
150 ml kwaśnej śmietany
1 łyżka cukru pudru
kilka kropli aromatu waniliowego

Sposób przygotowania:

Ciasteczka wrzucam do mocnego woreczka foliowego i rozgniatam ręką lub stukam w nie wałkiem. Przyznam, że nigdy nie przejmuję się specjalnie, jeśli zostaną mi jakieś naprawdę duże kawałki, ale jeśli ktoś bardzo chce, to można je zmielić. Roztapiam masło, dokładnie mieszam z ciastkami i powstałą masą wykładam okrągłą formę z wyjmowanym dnem (średnica 22-24 centymetry będzie w sam raz). Wkładam do lodówki.

I to był najcięższy kawał roboty przy serniku, bo poza tym wystarczy ubić pozostałe składniki. Zaczynam od serka i kiedy zyska piękną, gładką konsystencję dodaję cukier i cukier waniliowy. Potem dorzucam jajka i żółtka, a na końcu sok z cytryny – nie miksuję przesadnie długo, sernik tego nie potrzebuje. I jak zwykle okazuje się, że mam za niską miskę, bo ochlapałam masą pół blatu i własnej bluzki.
Wyjmuję formę z lodówki i wylewam na nią masę serową.

Sernik trzeba upiec w kąpieli wodnej, ale niech Was to nie zniechęca! Właśnie przy tym cieście robiłam to po raz pierwszy w życiu i okazało się, że brzmi to gorzej niż wygląda w rzeczywistości. Trzeba tylko przygotować dużą i głęboką blachę oraz folię aluminiową. Dokładnie owijam folią formę z ciastem, najlepiej podwójnie i wstawiam do większej blachy, do której wlewam zagotowaną w czajniku wodę. Wszystko wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę w 180 stopniach przez godzinę (uwaga praktyczna: dobrze jest najpierw wstawić formy do piekarnika, a dopiero potem wlać wrzątek).
Po tym czasie, gdy sernik już się zetnie, wylewam na ciasto polewę (ubijam śmietanę z cukrem i aromatem) i piekę jeszcze około 10 minut.
Delikatnie rozpakowuję sernik, a po wystudzeniu chłodzę w lodówce. Najlepiej całą noc.
A potem się delektuję…
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */