Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia chińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia chińska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2011

Kaczka po pekińsku

Idzie zima, czuję to wyraźnie po zwiększonym apetycie na mięso. Mięcha! Najlepiej codziennie! Śnieżyce będą tuż-tuż, gdy zacznę smażyć kotlety w hurtowych ilościach, na razie, ze względu na moje zainteresowanie drobiem, obstawiam jedynie lekkie przymrozki.

Ten przepis dostałam od Beaty, która ma dwie kulinarne specjalizacje: kuchnię Wschodu i  obiady w 30 minut. Kaczka po pekińsku należy do pierwszej kategorii, jest z nią trochę zabawy, ale efekt murowany. Noc spędzona w marynacie zapewnia jej głęboki aromat, a sos śliwkowy nie ma sobie równych. Polecam go także do innych mięs, kapitalnie będzie się komponował np. ze schabem.

Do kaczki po pekińsku potrzebne są naleśniki lub tortille, w które zawija się mięso z dodatkami.

Chuda


Składniki:
  • 1 kaczka w kawałkach na 4-6 osób
Marynata:
  • 6 łyżek sosu sojowego
  • 1 łyżka mąki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka octu
  • 1 łyżeczka oleju
  • 1 łyżka przyprawy pięciu smaków
  • sól, pieprz
Siekam drobno cebulę i czosnek, dodaję pozostałe składniki, mieszam. Osuszone i nakłute widelcem kawałki kaczki nacieram marynatą. Zostawiam w lodówce na noc.

Następnego dnia oblane marynatą kawałki kaczki przekładam do foliowego rękawa i piekę 1,5-2 godz. w temp. 180 stopni (góra-dół).

Sos śliwkowy:
  • 100g suszonych śliwek
  • 1/4 łyżeczki imbiru,
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki ostrej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka sherry (niekoniecznie, jakoś nigdy nie mam pod ręką)
Śliwki wieczorem zalewam wodą, mają być tylko przykryte, i zostawiam na noc. Następnego dnia rano gotuję je w tej samej wodzie, miksuję, dodaję pozostałe składniki sosu. Przeciśnięty przez praskę czosnek dodaję na końcu. Podgrzewam razem 5 minut mieszając, odstawiam. Sos można jeść na ciepło lub na zimno.

Naleśniki:
  • 0,5 l mleka
  • 1 jajko
  • mąka – tyle, żeby konsystencja była odpowiednia
  • 1-2 łyżki oleju
Mleko miksuję z jajkiem i dosypuję mąkę, by ciasto było gęstawe, ale łatwo się lało. Na końcu dodaję olej.

Na patelni rozsmarowuję kilka kropli oleju pod pierwszego naleśnika, pozostałe smażę już tylko na oleju, który jest w cieście. Gdy patelnia jest odpowiednio rozgrzana, a ogień średni, nie będą przywierać.

Inne dodatki:
  • 1 długi świeży ogórek
  • 1 pęczek grubego szczypioru lub pęczek drobnego szczypiorku i 1 drobno posiekana cebula
Ogórki zazwyczaj kroję na półplasterki, choć akurat tym razem pokroiłam je w słupki. Przygotowuję trzy miseczki: jedną na ogórki, drugą na posiekany szczypior lub szczypiorek wymieszany z cebulką, trzecią na sos.

Kaczkę prosto z piekarnika, ładnie przyrumienioną, kroję na małe kawałeczki.

Podaję obiad w częściach. Każdy ma przed sobą talerz, kładzie na nim naleśnik, smaruje go sosem śliwkowym, kładzie na to kawałki kaczki, ogórek, szczypior, zawija i wsuwa.

- Smaczne, ale za dużo roboty z tym zawijaniem – mruknął Mąż i stwierdził, że jedzone osobno też smakuje wybornie.

No to jak już tam Państwo wolą :-)

wtorek, 18 stycznia 2011

Sajgonki i makaron chiński z grzybami mun i pędami bambusa

Ten wpis jest bardzo pechowy. Bowiem, gdy złożona chorobą wzięłam się jak ostatni baran za porządki na dysku, skasowałam cały katalog z moimi dokonaniami kulinarnymi.
Nie ma obawy, mam kopię, ale chyba z listopada. W ten sposób zginęła pracowicie spisana notka o sajgonkach, długa i dokładna. Zrozumiecie więc, że nabrałam do nich trochę niechęci.

Dzisiejszy wpis to tak naprawdę dwie potrawy. I powiem szczerze, że chociaż sajgonki wyglądają ciekawiej, ale osobiście wolę to danie przed zawinięciem w papier ryżowy. Może kiedy mróz ściśnie, znowu zechcę smażyć w głębokim tłuszczu, nie przeczę. Na razie jednak w Gdańsku nadal odwilż, więc polecam ten prosty i pyszny sposób na przygotowanie makaronu z fasoli mung – jest przepyszny! Uwielbiam strukturę tego dania, makaron jest miękki, a reszta lekko chrupie.
Bardzo, bardzo polecam.

A grzyby mun to w ogóle ciekawostka. Tak naprawdę zdecydowanie wolę borowiki i maślaki. Te przypominają mi nieco skórę, ale idealnie pasują w tym zestawieniu. Lepiej nie przesadzać z ich ilością, trzeba też pamiętać, że po namoczeniu robią się o wiele większe.  

Przepis bierze udział w akcji „Z Widelcem po Azji”.

Anka


Składniki:
(na około 15 sztuk)
  • 100 g makaronu z fasoli mung
  • 6-8 grzybów mun
  • 1 mała puszka pędów bambusa
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru (mniej więcej wielkości sporego ząbka czosnku)
  • 2 dymki ze szczypiorkiem
  • 1 por (tylko biała część)
  • 2 małe marchewki
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • sól, pieprz, płatki chili, cukier
  • olej do smażenia (użyłam arachidowego do makaronu z warzywami, ale do sajgonek wzięłam olej z pestek winogron)

  • płaty papieru ryżowego
  • ewentualnie: sos sojowy do podania sajgonek

Sposób przygotowania:

Grzyby namaczam w ciepłej wodzie na około 20 minut. Odcedzam. Kroję w paski.

Pędy bambusa odsączam. Jeśli są z puszki, to koniecznie przelewam je zimną wodą.

Makaron przygotowuję według przepisu na opakowaniu. Zazwyczaj wystarczy zalać go wrzątkiem i zostawić na jakieś 5 minut. Odsączam.

Marchew i por kroję na zapałkę. Czosnek i dymkę drobno siekam, imbir ścieram na tarce (lub siekam). Kroję szczypiorek.

Na dużej patelni rozgrzewam olej. Wrzucam dymkę i por, smażę jakieś dwie minuty. Dodaję grzyby mun, smażę chwilę, potem pędy bambusa, imbir, czosnek i marchewkę. Doprawiam solą (odrobinkę, możliwe, że wystarczy tylko sos sojowy), pieprzem i chili. Wszystko smażę krótko na dużym ogniu cały czas mieszając. Naturalnie można użyć świeżej papryczki chili drobno pokrojonej, ale nie miałam.
Nie upieram się tu przy kolejności dodawanych składników. Ale na pewno ostatni dodaję makaron, dolewam sos sojowy, doprawiam cukrem i jeśli trzeba jeszcze pieprzem i solą.
Smażę kolejną minutę lub dwie. Zdejmuję z ognia, przed podaniem posypuję szczypiorkiem.

I teraz, jeśli tylko zdołam się opanować i natychmiast nie zjem wszystkiego prosto z patelni, mogę zacząć robić sajgonki.

Wlewam wrzątek do dużego płaskiego naczynia (u mnie naczynie żaroodporne okazało się w sam raz). Pojedynczo (inaczej się posklejają) namaczam płaty papieru ryżowego aż zmiękną. Nakładam makaronowe nadzienie na brzeg każdego płatu, robię zakładkę, a potem składam boki i zwijam rulonik.
Zwijanie sajgonek okazało się zajęciem prostym jak budowa cepa, papier pięknie się klei i nie sprawia problemów. Mam wrażenie, że pierogi są trudniejsze. Ale że opis może być niejasny, to odsyłam Was do tego krótkiego filmu.

Rozgrzewam na patelni sporo oleju. Smażę sajgonki na złoty kolor. Układam na papierowym ręczniku.
Podaję ciepłe. Można moczyć w sosie sojowym.


niedziela, 13 czerwca 2010

Chiński makaron z warzywami

Weekend jak to weekend, niby wolne, a czasu jeszcze mniej niż zwykle.
Za to udało się trochę przewentylować dzieciaki, które właśnie skończyły kolejną serię antybiotyków, a ja mam nowy kolor włosów.

W weekend jak zwykle pojawia się problem z rodzinnymi wyjściami. Wracamy wszyscy głodni do domu i bynajmniej nie ma czasu na długie i pracochłonne przygotowywanie obiadu. Zwłaszcza jeśli syn od razu po zdjęciu butów i umyciu rąk zasiada do stołu i mówi, że poczeka.

Właśnie na taką okazję kupiłam chiński makaron, który gotuje się tylko minutkę i przyrządziłam go z niewielką ilością warzyw. Co prawda Chińczycy prawdopodobnie dodaliby do tej potrawy olej sezamowy, ale ja nie miałam. Myślę też, że od nabytego przeze mnie Chinese Noodles, który smakował dokładnie jak makaron z zupek chińskich, dużo lepsze byłoby zwykłe spaghetti. Wobec tego proponuję wziąć co się lubi i, co ważniejsze, akurat leży w kuchennej szafce.

Nie przejmujcie się długą listą składników, tylko tak groźnie wygląda. Przedstawiona wersja jest i tak dość uboga, bo można dodać inne warzywa: paprykę, fasolkę szparagową czy seler naciowy i oczywiście dowolne kiełki na koniec.
Natomiast jeśli chodzi o świeży imbir, to najlepiej kupić od razu większy kawałek, obrać, pokroić na kawałki i zamrozić.

Smacznego eksperymentowania!




Składniki:

400 g makaronu (najchętniej widziałabym tę potrawę z makaronem sojowym, ale zwykłe spaghetti świetnie się nada)
1 duża czerwona lub biała cebula
2 duże ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru (mniej więcej tyle ile czosnku)
2 marchewki
1 pietruszka
pęczek szczypioru z cebulkami
pęczek natki pietruszki
kilka łyżek sosu sojowego
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka octu ryżowego
sól, pieprz, chili w płatkach
oliwa lub olej do smażenia

Sposób wykonania:

Wszystkie warzywa przygotowuję sobie wcześniej, bo potem smaży się ekspresowo i może nie być czasu na krojenie.

Kiedy jestem zajęta krojeniem warzyw, gotuje mi się makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu.

Więc tak (nie zaczyna się zdania od „więc”).
Cebulę w cienkie piórka, czosnek na plasterki, imbir ścieram na tarce, marchewka i pietruszka w plasterki lub na zapałkę, szczypior, cebulkę i natkę siekam, ale niezbyt drobno.

Na patelni rozgrzewam oliwę. Wrzucam cebulę, leciutko posypuję solą. Smażę aż się zeszkli, dorzucam czosnek, imbir, marchewkę i pietruszkę. Doprawiam pieprzem i chili. Oczywiście lepiej byłoby mieć świeżą papryczkę chili, ale z braku laku biorę suszone płatki.

Smażę na sporym ogniu często mieszając aż warzywa lekko zmiękną. Dolewam sos sojowy, ocet i miód, mieszam.

Na koniec wsypuję szczypior, doprawiam solą i pieprzem, smażę jeszcze minutkę.

Dodaję na patelnię makaron, wszystko dokładnie mieszam.

niedziela, 15 listopada 2009

Wołowina z porami i cebulą

Podobno najlepsza na świecie wołowina jest w Urugwaju. Tamtejsze steki nie mają sobie równych, a Carpaccio to niemal dzieło sztuki.
Co prawda mamy niewielkie szanse na kawałek świeżego mięsa pochodzący z tamtych stron świata, ale zapewniam, że jeśli przygotujecie wołowinę w sposób podany poniżej, nikt nie pozostanie jej obojętny. Trzeba tylko pamiętać, by przynajmniej 12 godzin wcześniej zamarynować mięso, a następnego dnia całość przygotowań zajmie nam nie więcej niż pół godziny.




Składniki:
(na 3 porcje)

500 g wołowiny bardzo dobrej jakości
2 duże cebule
4 pory
olej do smażenia

marynata:
4 ząbki czosnku
1 papryczka chili
6 łyżek sosu sojowego
2 łyżki octu ryżowego (lub innego octu, jeśli przypadkiem nie mamy ryżowego w domu)
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu

Sposób przygotowania:

Mięso kroję w wąskie paski. Chili myję, oczyszczam z pestek i drobno siekam, czosnek obieram, kroję na małe kawałeczki. Chili i czosnek mieszam z sosem sojowym, octem, cukrem, solą i pieprzem (przypraw można użyć mniej, w zależności od upodobań). Zanurzam mięso w marynacie dokładnie mieszam. Przykrywam i wstawiam do lodówki na przynajmniej 12 godzin. Co pewien czas mieszam, co nie stanowi problemu, gdyż ząbkujące dziecko budzi mnie wielokrotnie w ciągu nocy.

Przygotowanie obiadu zaczynam od warzyw. Cebule kroję w piórka, a pory w grube krążki.

Dokładnie odsączam mięso z marynaty, wrzucam na rozgrzany olej i mocno obsmażam na dużym ogniu. Dodaję cebulę i pory i stale mieszając krótko smażę.

Podaję z ryżem i surówką, na przykład z białej kapusty.
No dobrze, przyznam się. Surówkę kupiłam gotową.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */