Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2014

Kokosowe curry Carri



Nie ma to jak curry na jesień. Będzie aromatycznie, warzywnie i pysznie.

Zastanawiałam się, czy w ogóle mogę powiedzieć, że zrobiłam curry według przepisu z książki Chris i Carolyn Caldicott „Smaki świata”. Nie miałam bowiem wszystkich składników i nawet nie starałam się zrobić własnej mieszanki przypraw (uznałam, że listki curry, czyli liście krzewu Murraja Koeniga są poza moim zasięgiem, może się mylę, w razie czego mnie oświećcie). Curry ma jednak tę właściwość, że niczym do poczciwego gulaszu, można do niego wrzucać różne różności lub zapominać o innych. Poza tym jest sezon na dynie, marcheweczki też są pyszne i spodobało mi się dorzucenie kapusty pekińskiej (mimo że generalnie nie przepadam).

W ogóle wprowadziłam sporo zmian, na przykład na pewno nie dałam 125 g masła. Co prawda należę do orędowniczek opinii, że z masłem wszystko jest lepsze oraz: im więcej masła tym lepiej, ale zdrowy rozsądek i waga mówią mi, by nie dodawać ponad połowy kostki do gara warzyw. Szczególnie jeśli za chwilę wleję tam puszkę mleczka kokosowego.

Bardzo polecam.

Przepis podaję w oryginalnym brzmieniu, w nawiasie moje zmiany. A książka? Zawsze warto poczytać o inspiracjach właścicieli londyńskiej restauracji. Świetna pozycja dla tych, co wolą bez mięsa. W dodatku mimo, że książka traktuje o potrawach często dla nas zupełnie egzotycznych, to większość składników można już spokojnie dostać w Polsce, a autorzy nie silą się na oryginalność, tylko starają się wybrać to, co w kuchni danego kraju najlepsze. Plus dużo ładnych zdjęć i ciekawe (krótkie) opowieści.

Anka


Składniki:

  • 125 g masła (dałam mniej)
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego (olej z pestek winogron)
  • 2 duże cebule pokrojone w kostkę (dałam 1, ale naprawdę więlką)
  • 5 ząbków czosnku, zmiażdżonych i posiekanych
  • kostka imbiru, starta na tarce
  • 4 marchewki pokrojone w kostkę
  • 2 średnie słodkie ziemniaki  pokrojone w kostkę (nie miałam)
  • 1 dynia piżmowa pokrojona w kostkę
  • 400 g kapusty pekińskiej, poszatkowanej w paski
  • duża garść zielonej pietruszki, drobno posiekanej
  • mała garść świeżego tymianku
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • sól i pieprz

na mieszankę curry:

  • 10 listków curry (liście krzewu Murraja Koeniga)
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • ½ łyżeczki sproszkowanego chili
  • 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
  • ¼ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka mielonego czarnego pieprzu
  • 1 łyżeczka mielonej kurkumy


Sposób przygotowania:

Jak widać lista składników jest imponująca, ale musiałam dokonać cięć, szczególnie jeśli chodzi o liście curry, bo przyznaję, że nawet nie chciało mi się ich szukać. Przyznam się Wam, że wzięłam gotową mieszankę curry (w której niestety nie ma curry), dokładnie przeczytałam skład i dodałam jeszcze kilka przypraw z listy podanej w przepisie.

Zaczynamy. 

Wszystkie warzywa doprowadzam do stanu opisanego w liście składników.

Na patelni rozpuszczam masło z olejem. Wrzucam cebulę, lekko solę, smażę aż zmięknie, ale nie czekam na zmianę koloru. Dodaję czosnek i imbir oraz przyprawy (czyli pieprz oraz curry).

Potem na patelni lądują słodkie ziemniaki, marchew oraz dynia. Mieszam i wlewam tyle wody, żeby przykryły warzywa. W tym momencie okazuje się zazwyczaj, że moja patelnia jest za mała i przekładam wszystko do gara (chyba, że od razu smażę w garnku).

Przykrywam i gotuję na małym ogniu, aż warzywa zaczną mięknąć.

Dodaję kapustę pekińską, natkę i tymianek, gotuję jeszcze około 10 minut. Sprawdzam, czy nie trzeba doprawić. Na koniec dodaję mleko kokosowe i już nie zagotowuję, ale za to może przyda się odrobina soli.

Autorzy proponują by podać z ryżem, co popieram, oraz ze smażonymi na oleju plastrami platanów, co pewnie też bym poparła, gdybym tylko mogła gdzieś kupić platany.

sobota, 4 października 2014

Pierogi z dynią i orzechami włoskimi



Myślę, że jeśli ktokolwiek interesuje się chociaż trochę jedzeniem i przegląda książki kucharskie, to z pewnością spotkał się z przepisami i opowieściami Hanny Szymanderskiej.  Przez ostatnie lata w mojej biblioteczce pojawiło się całkiem sporo lektur tej autorki i należą do kategorii „do poczytania dla przyjemności”. Nie sposób bowiem nie cenić wszechstronnej wiedzy, erudycji oraz gawędziarskiego stylu Hanny Szymanderskiej. Jedną z moich ulubionych pozycji są „Dania z anegdotą”, ale ponieważ od tygodni mam ochotę na pierogi, więc czym prędzej zdjęłam z półki „Pierogi świata” i przyrządziłam przepyszne czudu nadziewane dynią i orzechami. A może niezupełnie czudu, bowiem w kuchni dagestańskiej takim mianem określa się małe pierogi, a moje były całkiem spore. No i przepis mówił, żeby je upiec, a ja gotowałam.

Właśnie dzięki książkom Pani Hanny mogłam po raz pierwszy w życiu spotkać się z takimi określeniami jak czudu, olibach czy kurdiuk. Poznać historię powstania słynnego deseru Pavlova lub poczytać o obyczajach wigilijnych. 

Z pewnością jeszcze nie raz wrócę do Jej książek. Naprawdę przykro, że kolejnych już nie będzie.

Anka

Składniki:

ciasto:

  • 400 g mąki pszennej
  • sól
  • ok. 200 ml ciepłej wody
  • 1 żółtko
  • 1-2 łyżki stopionego i przestudzonego masła

farsz:

  • ok. 500 g miąższu z dyni
  • 1 duża cebula
  • sól, pieprz
  • mielony kumin
  • łyżeczka soku z cytryny (zapomniałam)
  • 2-3 łyżki posiekanych orzechów włoskich


Sposób przygotowania:

W oryginale przepis nie zawierał żółtka i masła, lecz 1-2 łyżki oliwy, jednak zdecydowałam, że do tych pierogów bardziej będzie mi pasowała delikatniejsza wersja ciasta.

Mąkę przesiewam, mieszam z solą. Dodaję wodę, potem żółtko i masło, wyrabiam dość miękkie ciasto (może trzeba będzie jeszcze dodać łyżkę czy dwie wody). Wkładam do miski, przykrywam i odstawiam na co najmniej kwadrans, aby odpoczęło.

Teraz farsz. Cebulę drobniutko kroję, dynię ścieram na grubej tarce. Podsmażam cebulę, ale uważam, by jej nie przypalić. Dodaję sól, pieprz, kumin, smażę mieszając i gdy się ładnie zeszkli wrzucam na patelnię startą dynię. Wszystko jeszcze smażę kilka minut, na koniec dodaję posiekane orzechy i odstawiam do przestudzenia.

Ciasto dzielę na części i wałkuję na cienkie płaty. Wykrawam kółka, na środku układam farsz, zlepiam pierogi (to zdecydowanie najgorszy dla mnie moment, ale domowe pierogi nie muszą być piękne, ważne, by ciasto było delikatne i mięciutkie, a farsz wyrazisty).

W dużym garnku gotuję osoloną wodę. Wrzucam partiami pierogi i gotuję (zazwyczaj, żeby sprawdzić, czy już są dobre, po prostu wyjmuję jednego pieroga z gara i przekrawam widelcem). W przepisie pierogi należało ułożyć na wysmarowanej masłem blasze, ponakłuwać widelcem i piec 30-35 minut.

Podawałam ze stopionym masłem, ale równie dobre byłyby ze śmietaną. Następnym razem do farszu dodam chili, orzechów użyję bardzo oszczędnie, a podam ze śmietaną i świeżą kolendrą.





sobota, 26 października 2013

Dyniowe deserki



Nie mogę być obiektywna pisząc o tym daniu, bo owszem, lubię dynię, ale najlepiej w połączeniu z cebulą, chili i świeżą kolendrą. Niespecjalnie natomiast przemawia do mnie w deserach. Tak jak w tych babeczkach, które owszem, były smaczne, ale do ulubionych deserów na pewno ich nie zaliczę.

Dałam jednak szansę dyniowemu deserkowi znalezionymi na blogu Bei. Lojalnie ostrzegam: moim zdaniem trzeba naprawdę lubić dynię, żeby decydować się na to danie. Skusiła mnie łatwość przygotowywania – zmieszać składniki i upiec. Coś w sam raz dla mnie.
Przepis cytuję bez zmian.

Anka


Składniki:

  • 250 ml dyniowego puree
  • 250 ml słodkiej śmietany
  • 100 g cukru
  • 2 jajka + 2 żółtka
  • 2 łyżki miodu
  • otarta skórka z 1 pomarańczy
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • ¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
  • ¼ łyżeczki zmielonych goździków
  • spora szczypta soli


Sposób przygotowania: 

Składniki są obliczone na 6 kokilek. Smaruję je tłuszczem, wstawiam do dużego naczynia żaroodpornego lub wysokiej blachy do pieczenia i zagotowuję wodę w czajniku – wszystko to będzie potrzebne do pieczenia w kąpieli wodnej. Włączam piekarniki i ustawiam temperaturę na 170 stopni.

Wszystkie składniki deseru dokładnie miksuję. Przekładam do ramekinów. Do dużego naczynia, w którym stoją ramekiny wlewam gorącą wodę do połowy wysokości kokilek. Przykrywam ramekiny folią aluminiową i robię w niej kilka dziurek.

Piekę 30-35 minut. Wyjmuję z piekarnika, wyrzucam folię i zostawiam deser w wodzie do przestygnięcia. Potem schładzam w lodówce.

Dekorowałam orzechami laskowymi (Bea – pekanami). Bea pisze też, że deser będzie świetny na ciepło, na przykład z dodatkiem lodów.         

poniedziałek, 26 listopada 2012

Kruche babeczki z pikantnym farszem dyniowym

Bazą do tego dania jest przepis na lasagne z dynią. Ciasto zrobiłam jak na tartę, z jednej porcji wyszło akurat 6 kokilek. Danie jest przepyszne, najpierw docenił je Mąż, a potem koleżanki na babskim sabaciku. Dla dziewczyn upiekłam je jako tartę, zatem obie formy, małe i dużą, mam przetestowane i obie polecam.

Trudno się zorientować, że w roli głównej występuje tu dynia – wymieszana z ricottą, doprawiona parmezanem i szałwią smakuje obłędnie, choć z wyglądu robi na niektórych wrażenie jajecznicy (pozdrawiam Koleżanki :-)


Chuda

Składniki:

Ciasto:
  • 180 g mąki
  • 80 g masła
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • zimna woda
Nadzienie:
  • 1,5-2 szklanki purre z dyni
  • 250 g serka ricotta
  • dwie łyżki masła
  • 3-4 gałązki szałwii
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 30 g tartego sera typu parmezan
  • 80 g szynki parmeńskiej (u mnie jej tańsza wersja - szwarzwaldzka) pokrojonej w kostkę
Sposób przygotowania:

Składniki na ciasto zagniatam szybko, rozwałkowuję i wylepiam krążkami wysmarowane masłem kokilki (lub – w formie dużej - wykładam na lekko pociągniętą masłem formę do tarty). Piekę 30-35 minut w temperaturze 175 stopni z termoobiegiem, ciasto ma być dobrze upieczone, apetycznie rumiane. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam w foremkach (lub w formie) na bok.

Purre z dyni uzyskuję piekąc dynię w kawałkach w piekarniku na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Nie doprawiam jej, bo purre wykorzystuję później na kilka sposobów, m.in. do zupy i  ciastek. Przed pieczeniem dynię kroję na niezbyt grube plastry, nie obieram jej ze skóry ani nie wyjmuję pestek, na to przychodzi czas, gdy dynia jest już upieczona. Co do grubości plastrów – im cieńsze, tym szybciej się upieką, jakieś 3 cm to akuratna grubość.
Ostudzoną dynię obieram ze skóry, wyciągam pestki i kawałki układam na durszlaku, by odciekły. Zostawiam je tak na kilka godzin, a choćby i na całą noc. Następnie miksuję i dyniowe puree jest gotowe.

Mieszam je dokładnie z serkiem ricotta (można w zastępstwie dać twaróg, ale mielony, żeby całość miała kremową konsystencję), doprawiam solą (ostrożnie, szynka jest słona), gałką, papryką i parmezanem. Mieszam z pokrojoną szynką. Łyżkę parmezanu odkładam do posypania po wierzchu.

Teraz czas na szałwię, która jest gwoździem programu: na patelni rozgrzewam masło i smażę listki szałwi, uważając, by się nie przypaliły. Mają być chrupiące.

Upieczone babeczki napełniam farszem, posypuję parmezanem, na wierzchu układam listki szałwi i polewam odrobiną masła, na którym się smażyły. Całość wkładam do piekarnika na ok. 30 minut (170 stopni + termoobieg).


środa, 16 listopada 2011

Tarta z dynią i gorgonzolą

Ilekroć szukam pomysłu na wykorzystanie dyni, zaglądam do Bei, która o dyniach wie wszystko i prezentuje niesamowite dyniowe pyszności. Tym razem zainspirował mnie dyniowy flan z gorgonzolą, który zrobiłam w formie tarty, na moim ulubionym kruchym cieście.

Nieobiektywnie stwierdzam, że to przepyszne danie, niebanalne, doskonale smakuje z lekkim winem.


Chuda


Składniki:

ciasto:
  • 180 g mąki (może być razowa)
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • zimna woda
nadzienie:
  • 300 g puree z dyni
  • kilka połówek orzecha włoskiego
  • 4 duże jajka
  • 100 ml śmietany
  • 200 g sera gorgonzola lub roquefort
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:

Najpierw trzeba przygotować puree z dyni: umytą dynię kroję na cząstki (ósemki? szesnastki?), które w najgrubszym miejscu powinny mieć jakieś 2 cm. Plastry układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wkładam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni C. Piekę ok. 20 minut, aż dynia będzie miękka. Kiedy ostygnie, wykładam na durszlak, by odciekła, obieram ze skóry, wyjmuję pestki i miksuję miąższ. Odsączanie nie zawsze jest konieczne, zależy to od gatunku dyni: nie znam nazw gatunków, z którymi miałam do czynienia, ale pomarańczowa była bardzo wilgotna i po upieczeniu pływała na blasze, a zielona była miękka i sucha.

Przygotowuję ciasto: do miski przesiewam mąkę, plastikową łopatką siekam ją z miękkim masłem, jednym jajkiem i solą, dodaję odrobinę wody. Szybko zarabiam gładkie ciasto, formuję kulę.

Formę smaruję masłem, rozwałkowuję ciasto i przekładam do formy. Oblepiam spód i boki, nakłuwam widelcem. Wkładam do lodówki na ok. 30 minut, następnie rozkładam na cieście arkusz papieru, wysypuję suchy groszek i wstawiam do zimnego piekarnika, który ma się rozgrzać do 180 stopni. Ciasto piekę, aż nabierze złotego koloru, ok. 25 minut. Następnie Zdjemuję papier z groszkiem, smaruję ją roztrzepanym jajkiem i piekę kolejne kilka minut (7-10), by jajko się ścięło.

Połówki orzecha rumienię na suchej patelni. Nie zostawiam bez nadzoru, bo lubią się przypalić.



Puree z dyni mieszam z jajkami, śmietaną, przyprawami i roztartymi ząbkami czosnku. Gorgonzolę kroję drobno i mieszam z masą dyniową.

Na podpieczony spód wykładam masę dyniową, na wierzchu układam połówki orzecha. Wstawiam do piekarnika i piekę ok. 35 minut.

Ten przepis bierze udział w akcji "W roli głównej dynia"

piątek, 28 października 2011

Korzenne ciasteczka z dynią i czekoladą

Dynie latoś obrodziły. Jak mawia moja Mama: to takie wdzięczne warzywo, nie ma z nim dużo roboty, a efekty są imponujące. Dostałam od Mamy kilka takich efektów i jak już nacieszyłam się energetyzującym oranżem (bezcenne w mroczne poranki), zajęłam się przetwarzaniem ich. A z dyni można tyle pyszności wyczarować! Dwie Chochelki mają w swoich zasobach kilka interesujących potraw: zupę z pieczonej dyni w dwóch odsłonach, tagine z dyni, babeczki z dyniąpierś z kurczaka z dynią i pomidorami, lasagne z dynią, zupę-krem z dyni a także tartę z dynią i cynamonem, ale to zaledwie kropla w oceanie możliwości. 

Przejrzałam podsumowanie ubiegłorocznego Festiwalu Dyni i znalazłam tam kilka bardzo interesujących przepisów. Na pierwszy ogień poszły ciasteczka korzenne. Pyyyyycha! Mięciutkie, pachnące. Mąż o 16.00 zachwycił się, a o 18.00 zażądał kategorycznie, bym wyniosła resztę do sąsiadek. Nawet moje dzieci, które z zasady nie tykają matczynych wypieków, z apetytem zjadły parę sztuk, a Piotruś entuzjastycznie odniósł się do propozycji, że zapakuję mu kilka jutro do szkoły! Cud!

Przepis pochodzi ze strony Szarlotka, nieco go zmieniłam: dodałam przyprawę do piernika, a esencję waniliową, której nie miałam, zastąpiłam cukrem waniliowym. Wiem, że to nie to samo, ale przynajmniej namiastka.


Chuda


Składniki na 40-45 dorodnych sztuk:
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 0,5 opakowania (20 g) przyprawy do piernika
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 0,5 kostki (100 g) miękkiego masła
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1 szklanka puree z dyni
  • 1 jajo
  • 1 cukier waniliowy
  • 170 g półsłodkiej czekolady lub kropelek czekoladowych (dałam czekoladową posypkę w kształcie pałeczek)
  • 0,5 szklanki bakalii (np. orzechów włoskich i rodzynek)
Puree z dyni uzyskuję tak: umytą dynię kroję na cząstki (ósemki? szesnastki?), które w najgrubszym miejscu powinny mieć jakieś 2 cm. Plastry układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wkładam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni C. Piekę ok. 20 minut, aż dynia będzie miękka. Kiedy ostygnie, wykładam na durszlak, by odciekła, obieram ze skóry, wyjmuję pestki i miksuję miąższ. Dziś szklankę miąższu wzięłam do ciastek, a z reszty zrobiłam doskonałą zupę. Jeśli chcecie upiec tylko ciastka, weźcie jakieś 4-5 cząstek średniej dyni.

Mam już puree, teraz zabieram się za ciastka.

Piekarnik nagrzewam do 180 stopni C. Blachy (będą potrzebne trzy duże) wykładam papierem do pieczenia.

Mąkę przesiewam do miski, dodaję sodę, proszek do pieczenia, cynamon, gałkę, imbir, przyprawę i sól. Mieszam.

W malakserze ucieram masło z cukrem i cukrem waniliowym, dorzucam jajko. Zmniejszam obroty i dodaję po trochu puree z dyni.

Następnie dosypuję po łyżce mąkę z przyprawami, ucieram na najniższym biegu.

Wyłączam malakser, wsypuję czekoladowe i bakaliowe dodatki. Mieszam dokładnie.

Łyżką nakładam porcje ciasta, zachowując spore odległości pomiędzy nimi, bo nieco się rozleją na boki. Na dużą blachę z piekarnika nakładam 15 ciastek, a na jedno ciastko biorę dobre pół łyżki ciasta. Lekko je rozpłaszczam.

Wstawiam do nagrzanego piekarnika, piekę 20 minut do lekkiego zrumienienia.

Ten przepis bierze udział w akcji "W roli głównej dynia"

piątek, 29 października 2010

Zupa z pieczonej dyni w dwóch odsłonach

Mówcie co chcecie: że zimno, że ciemno, że pada, że wieje, że już trzeba skrobać szyby samochodu i że okulary parują po wejściu do sklepu. Mówcie co chcecie, ale jesień i tak jest piękna. To czas nasyconych i głębokich kolorów, moment orzeźwienia po gorącym lecie i czas zbiorów. Tak, tak, osoby zainteresowane tym co znajduje się na ich talerzu nie mogą nie lubić jesieni. Co prawda listopad jest tuż, tuż i pora warzywnej obfitości ma się ku końcowi, ale przecież nadal mamy dynie.

Z dyni można oczywiście zrobić straszydło, czyli wyciąć otwory na oczy, nos i usta oraz ustawić w środku świeczkę, ale my polecamy zupełnie inne jej zastosowanie. Zupa z pieczonej dyni to doskonały pomysł na jesienny posiłek. Ma piękny, intensywny kolor, fantastycznie kremową konsystencję, pachnie przyprawami i wspaniale smakuje.
Nic dziwnego, że obie Chochelki niezależnie wpadły na pomysł przygotowania takiej zupy. A skoro tak, to od razu podajmy Wam dwa przepisy. Wybierzcie, który chcecie, albo połączcie receptury. Wszak kuchnia to miejsce wprost stworzone do eksperymentów.

Smacznego!

Przepis bierze udział w akcji Festiwal Dyni 2010

Zupa z pieczonej dyni według Chudej na motywach przepisu Bei


Składniki
  • ok. 800 g dyni (waga ze skórą)
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 1,5 łyżeczki curry
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • sól
  • ok. 700 ml wywaru warzywnego
  • śmietana
  • 4 łyżki płatków migdałowych

Sposób przygotowania:

Przypraw można dodać więcej, wedle upodobań. Bea proponowała jeszcze
kmin rzymski, którego nie miałam.

Piekarnik nagrzewam do 200ºC. Dynię myję, kroję w plastry o grubości ok.
2 cm i układam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przyprawy
oraz przeciśnięty przez praskę czosnek mieszam z oliwą, smaruję każdy
plaster dyni, lekko solę. Piekę do miękkości (ok. 25 min).

Po upieczeniu i ostudzeniu obieram ze skóry i wyciągam nasiona. Miksuję
miąższ dolewając stopniowo wywaru do otrzymania odpowiedniej
konsystencji.

Płatki prażę na suchej patelni.

Każdą porcję zupy dekoruję kleksem śmietany i uprażonymi płatkami.


Zupa z pieczonej dyni według Chochelki Grubszej


Składniki:
  • 1 kg dyni
  • 1 cebula
  • kawałeczek świeżego imbiru (wielkości ząbka czosnku)
  • ¾ litra bulionu
  • sok z jednej pomarańczy
  • po 1 łyżeczce kuminu i cynamonu (można użyć więcej)
  • sól, pieprz
  • oliwa
  • listki świeżego tymianku
  • ewentualnie: śmietanka

Sposób przygotowania

Rozgrzewam piekarnik do 210-220 stopni. Dynię pozbawiam miąższu i skóry, kroję na kawałki. Wykładam blachę papierem do pieczenia, układam na niej dynię, posypuję lekko solą i pieprzem, polewam oliwą i delikatnie mieszam. Piekę 20-30 minut, do miękkości.

Cebulę drobno kroję, podsmażam na oliwie. Imbir drobniutko siekam i dodaję do cebuli. Doprawiam solą (niedużo), pieprzem, kuminem i cynamonem. Dodaję dynię, tymianek, wlewam bulion i sok z pomarańczy, gotuję kilka minut. Miksuję.

Można podać ze śmietanką.

wtorek, 26 października 2010

Tagine z dyni

Czy Wy też tak macie (tu zwracam się do osób z dziećmi na stanie), że gdy już wreszcie najmłodsi członkowie rodziny zasną, a Wy właśnie macie realizować te mnóstwo ambitnych planów jakie poczyniliście na wieczór, to okazuje się, że oczy same się zamykają, nie bardzo pamiętacie jak macie na imię, a o napisaniu dwóch sensownych zdań w ogóle możecie zapomnieć. Więc tylko wleczecie się niemrawo pod prysznic, robicie to co absolutnie niezbędne, a potem z trudem przedzieracie się przez kilka stron książki i zasypiacie martwym bykiem.

Nie wiem czemu pisałam to w drugiej osobie liczby mnogiej, skoro jest to mój własny scenariusz wieczoru :)

Dzisiaj jednak podtrzymuję powieki zapałkami i z prawdziwą przyjemnością przedstawiam kolejny przepis na dynię. Robiłam już coś podobnego, ale była to wersją mięsna. Tym razem przygotowałam przepyszne zestawienie dyni i pomidorów przyprawione na sposób arabski z dodatkiem żurawiny i miodu. A te dodatki! Kolendrę uwielbiam już od dawna, a tu pasuje doskonale, ale posypanie wszystkiego prażonymi płatkami migdałów to prawdziwa rewelacja!

Bulion nie jest tu konieczny, można dać więcej pomidorów, ale ponieważ chciałam zalać kuskus nie wodą, a bulionem, to miałam go sporo na stanie. I proszę Was: nie używajcie do tej potrawy rosołków z kostki. Jeśli nie zaplanowaliście tego wcześniej tak jak ja i nie gotowaliście specjalnie rosołku (wywaru warzywnego – dla osób, które nie jedzą mięsa), to po prostu użyjcie do kuskusu wody. Tylko pamiętajcie wtedy o soli.

W oryginalnym przepisie była też w składzie harissa, ale nie miałam. Zaostrzyłam smak suszonymi płatkami chili.

Bardzo, bardzo polecam.

Przepis bierze udział w akcji "Festiwal dyni". 

Anka


Składniki:
  • ½ kg dyni
  • ½ kg pomidorów
  • 2 czerwone cebule
  • 50 g suszonej żurawiny
  • kawałeczek imbiru
  • 1 łyżka miodu
  • po 1 łyżeczce kuminu, kolendry i cynamonu
  • suszone płatki chili
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 szklanka bulionu (niekoniecznie)
  • oliwa do smażenia
do podania:
  • kuskus
  • świeże liście kolendry
  • prażone płatki migdałów

Sposób przygotowania:

Cebulę obieram i kroję w półplasterki. Dynię obieram i pozbawiam miąższu, kroję na kawałki. Pomidory obieram ze skórki, pozbawiam pestek i kroję w kostkę (lub używam pomidorów z puszki – dużo wygodniejsze).

Na dużej patelni podsmażam na oliwie cebulę aż zmięknie. Dodaję starty na tarce imbir, dynię i przyprawy. Chwilę smażę, potem dodaję pomidory, miód i żurawinę. Dolewam bulion i gotuję na małym ogniu pod przykryciem około 20 minut aż zmięknie dynia. W połowie gotowania dodaję osączoną z zalewy soczewicę.

Na suchej patelni prażę płatki migdałów. Kolendrę siekam na dość duże kawałki.

Zagotowuję bulion i zalewam nim kuskus (bulion ma być na wysokości około pół centymetra nad powierzchnią kuskusu). Przykrywam i odstawiam mniej więcej na kwadrans. Do kuskusu można dodać odrobinę startej skórki z cytryny.

Dynię posypuję prażonymi migdałami i kolendrą. Podaję z kuskusem.

wtorek, 5 października 2010

Babeczki z dynią

We wszystkich książkach kucharskich czytam pochwały dyni piżmowej. I co mi z tego, skoro nigdzie nie mogę jej znaleźć?
Z drugiej strony, przecież to nie powód, żeby nie przyrządzić czegoś z dodatkiem dyni, a w dodatku, jak wskazuje poprzedni przepis, można odnieść bardzo smakowity sukces.

Tym razem podaję sposób na przemycenie odrobiny dyni do dziecięcej diety. Co prawda syn pięknie je warzywa, ale córkę papryka, marchewka i kalafior kłują w zęby i z obrzydzeniem wydłubuje kawałki warzyw ze swojej miski.
Ale babeczki! Babeczki to co innego, zwłaszcza ozdobione cukrową dynią na wierzchu ;)

Przyznam się szczerze, że te babeczki nie należą do moich ulubionych (może, gdybym miała dynie piżmową…), ale znam już troje dzieci, które jadły z entuzjazmem, więc warto spróbować.

Przepis Jamiego Olivera z książki „Jamie Oliver w domu” z moimi zmianami.



Składniki:

(na ok. 16 sztuk)

400 g dyni pozbawionej pestek i skóry, pokrojonej na kawałki (dyni piżmowej nie trzeba obierać)
350 g drobnego brązowego cukru (dałam 300, a i tak wyszły bardzo słodkie)
4 duże jajka
300 mąki nieprzesianej
2 czubate łyżki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 garść orzechów włoskich (pominęłam)
175 ml oliwy z pierwszego tłoczenia (dałam olej z pestek winogron)

Sposób przygotowania:

Dynię miksuję. Dodaję cukier, jajka, sól, mąkę i proszek do pieczenia, orzechy, cynamon oraz olej. Miksuję aż składniki się połączą.

Nakładam ciasto do formy na babeczki wyłożonej papilotkami i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 25 minut. Piekę do suchego patyczka (wykałaczka wbita w środek babeczki ma po wyjęciu być czysta i sucha).

Studzę na kratce.

Można polukrować (kilka czubatych łyżek cukru pudru zmieszać z 1-2 łyżkami soku z cytryny lub wody na gładką masę).

poniedziałek, 4 października 2010

Pierś kurczaka z dynią i pomidorami

Koncepcja takiego dania powstała w mojej głowie jeszcze na długo przed rozpoczęciem sezonu dyniowego. Co prawda oryginalnie miała to być potrawa rybna, ale niestety zaopatrzenie znowu mi nawaliło (miało być z dorszem albo wcale!) i jest wersja mięsna.

I powiem Wam, że to jak na razie mój ulubiony sposób na dynię. W zestawieniu z pomidorami, przyprawami, mleczkiem kokosowym i koniecznie z dodatkiem świeżej kolendry jest absolutnie przepyszna. Przedstawiam moje danie miesiąca :)

Mleczko kokosowe można zastąpić śmietanką, ale warto poszukać go specjalnie do tego dania.

Bardzo polecam.

Anka


Składniki:

1 pierś z kurczaka
1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałeczek imbiru
400 g dyni, obranej, wypestkowanej i pokrojonej na kawałki
2 pomidory malinowe
po płaskiej łyżeczce mielonej kolendry i kuminu
ok. 8 ziarenek ziela angielskiego
¼ łyżeczki cynamonu
pieprz, sól
½ szklanki mleczka kokosowego
oliwa lub olej do smażenia
świeże liście kolendry

Sposób przygotowania:

Kurczaka myję, usuwam kość i błony, kroję na kawałki. Obsypuję solą i pieprzem.

Cebulę obieram i kroję w piórka. Czosnek lekko miażdżę płaską stroną noża, drobno siekam. Imbir ścieram na drobnej tarce.

Pomidory sparzam, obieram ze skórki i wypestkowuję, kroję na kawałki.

Ziele angielskie rozcieram w moździerzu, dodaję kumin, kolendrę i cynamon, mieszam. Naturalnie jeśli ktoś woli użyć więcej lub mniej którejkolwiek przyprawy, to nie widzę przeszkód.

Na dużej patelni rozgrzewam olej, krótko obsmażam kawałki kurczaka z obydwu stron. Dodaję cebulę oraz mieszankę przypraw i smażę jeszcze jakieś pięć minut, a potem dodaję na minutkę czosnek i imbir.

Wrzucam kawałki dyni, znowu smażę kilka minut, wreszcie dodaję pomidory. Przykrywam i duszę jakiś kwadrans. Doprawiam solą i pieprzem, wlewam mleczko kokosowe i zagotowuję.

Przed poddaniem posypuję grubo posiekanymi liśćmi kolendry.
W sam raz do ryżu.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */