Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2012

Tosty z tuńczykiem i cheddarem


Był gorący letni dzień. Wracaliśmy z plaży i naprawdę ostatnią rzeczą, na jaką w tamtym momencie miałam ochotę, było przygotowywanie obiadu. Z drugiej strony, ostatnio w kuchni mało się przykładam, więc wizja jedzenia kanapek też nie była kusząca.
 
Na szczęście przypomniałam sobie widziany gdzieś ostatnio przepis na tosty i postanowiłam go natychmiast wypróbować. Może i nie jest to przepis letni w swojej naturze, ale za to doskonale pasuje do niego na przykład sałatka z pomidorów.
Dla mnie bomba.

Aha, jeśli chcecie zastosujcie tuńczyka w sosie własnym, ja po prostu za nim nie przepadam.

Anka

Składniki:
  • 4 kromki chleba (najlepiej pieczonego na zakwasie)
  • 1 puszka tuńczyka w oleju
  • 1 łyżka odsączonych kaparów
  • 10 dag cheddara (lub zwykłego żółtego sera)
  • odrobina posiekanej natki pietruszki do posypania

Sposób przygotowania:

Chleb lekko opiekam z obu stron. Można w piekarniku, ale ostatnio używam do obróbki wstępnej zwykłego tostera.
W tym czasie odcedzam tuńczyka, rozgniatam widelcem na kawałki, dodaję kapary i mieszam.
Ścieram ser na grubej tarce.

Na podpieczony chleb wykładam tuńczyka, posypuję cheddarem (na zdjęciu niezbyt obficie, bo córka mi podjadła ser). Wstawiam do piekarnika pod rozgrzany grill (u mnie było 220 stopni) na kilka minut, aż ser się roztopi.
Posypuję posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!

czwartek, 23 lutego 2012

Pasta z sera pleśniowego z anchois i migdałami


Jakiś czas temu Znajoma postanowiła porozpieszczać nas kulinarnie. Nie będę się rozpisywać na temat obiadu (który błyskawicznie zniknął z talerzy), ale skupię się na przystawce w postaci pasty z sera pleśniowego z anchois i migdałami. Żeby było jeszcze lepiej, na stole pojawił się domowy chleb na zakwasie. Od razu wiedziałam, że będę chciała odtworzyć ten smak.
Wypróbowałam różne wersje. Mi najbardziej smakuje z oliwą, ale z dodatkiem majonezu trochę lepiej wygląda ;)

I jeszcze krótka informacja. U mnie w lodówce pojawił się niedawno żytni zakwas i mam już za sobą pierwsze (udane!) eksperymenty z prawdziwym chlebem, co z pewnością opiszę na blogu.

Anka


Składniki:
  • ok. 50 g sera z błękitną pleśnią (lub innego)
  • ok. 2 łyżek mielonych migdałów
  • 2-3 fileciki anchois
  • 1 mały ząbek czosnku
  • ok. 2 łyżek oliwy lub 1 łyżka majonezu lub 1-2 łyżki kwaśnej śmietany
  • sok z cytryny
  • ewentualnie: sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Miksuję czosnek z migdałami, anchois i serem pleśniowym. Doprawiam odrobiną soku z cytryny i ewentualnie pieprzem (soli już nie trzeba, chyba że ktoś bardzo potrzebuje). Dodaję oliwę lub majonez lub śmietanę i mieszam.

Może jeszcze się przyznam, że niczego dokładnie nie odmierzałam, bo taką pastę i tak trzeba doprawiać według własnych upodobań. Można dać więcej anchois, więcej migdałów (albo nie dawać wcale) lub zrezygnować z czosnku, jeśli akurat nie mamy ochoty.

środa, 8 lutego 2012

Pasta z awokado i sera pleśniowego


Nie mogę uwierzyć, że na blogu nie ma jeszcze żadnej pasty z awokado! Chyba, że o czymś nie pamiętam.
Zimą zawsze sobie przypominam o tym tłustym owocu i traktuję go jako coś zielonego na kanapkach. Co prawda lepiej nie porównywać kaloryczności sałaty lub ogórka z awokado, za to ten ostatni stwarza wspaniałe możliwości dla miłośników wszelkich smarowideł. 

Dzisiaj jedno z nich. 

Anka

Składniki:
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 dojrzałe awokado
  • ok. 50 g sera z niebieską lub zieloną pleśnią (oceniałam na oko)
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny
  • 1-2 łyżki oliwy

Sposób przygotowania:

Awokado przekrawam na pół, wyrzucam pestkę i łyżką wydrążam miąższ ze skórki. Skrapiam sokiem z cytryny, żeby nie ściemniał zbyt szybko.

Wszystkie składniki miksuję lub ucieram w moździerzu, doprawiam do smaku.

Pastę należy robić tuż przed podaniem, bo szybko ciemnieje. Idealna do żytniego chleba lub pumpernikla.

środa, 30 listopada 2011

Zupa krem z buraczków


Dawno nie było zupy, prawda? Pora to zmienić.

Czasami mam ochotę na eksperymenty w kuchni, a innym razem szukam bardzo konkretnego, prostego smaku. Stąd właśnie dzisiejsza zupa krem z buraczków, nie ma w niej żadnych udziwnień, tak na dobrą sprawę to jarzynka (tak mówię na zasmażane buraczki) zamieniona w zupę.

O dziwo, nie dodałam nawet czosnku, chociaż oczywiście dwa ząbki dodane do cebuli na pewno by nie zaszkodziły, za to zaostrzyłam smak wrzucając pokruszony ser pleśniowy. Zazwyczaj, gdy planuję coś z buraczkami od razu zaopatruję się w kozi ser, ale tym razem miałam ochotę na coś innego. Zwykły lazur z niebieską pleśnią będzie pasował doskonale.

Przez chwilę myślałam o zagęszczeniu zupy ziemniakiem, ale ostatecznie zrezygnowałam.

Wyszło pysznie.

Ach, i zapomniałabym! Wypatrujcie Mikołaja. Niedługo pojawi się na Chochelkach! :)

Anka


Składniki:
  • ok. 700 g upieczonych lub ugotowanych buraków (u mnie było 5 sztuk)
  • 2 czerwone cebule
  • 1-2 łyżki brązowego cukru
  • ocet z czerwonego wina
  • sól, pieprz
  • kilka gałązek tymianku
  • masło do smażenia
  • 3 szklanki bulionu
  • ser pleśniowy lub ser kozi lub pecorino

Sposób przygotowania:

Kroję cebulę w drobną kostkę. Podsmażam na maśle aż się zeszkli posypując solą i pieprzem (dodaję zazwyczaj łyżkę oleju, żeby podwyższyć temperaturę dymienia). Posypuję cebulę brązowym cukrem, wlewam 1-2 łyżeczki octu i dodaję oberwane listki tymianku. Wszystko smażę lub duszę na niewielkim ogniu aż cebulka ładnie się skarmelizuje.

W tym czasie obieram buraczki i ścieram na grubej tarce (o pieczeniu buraczków na przykład tutaj). Podgrzewam bulion (prawie zawsze mam w zamrażalniku porcje domowego rosołu z kury w plastikowych pojemnikach).

Do gorącego bulionu wrzucam buraczki i podsmażoną cebulę. Wszystko gotuję 10-15 minut. Miksuję i doprawiam w miarę potrzeby solą, pieprzem, cukrem i octem.

Do talerzy dodaję pokruszony ser pleśniowy. Można zagryzać na przykład takimi pasztecikami.



poniedziałek, 10 października 2011

Roladki z piersi kurczaka z cheddarem i musztardą


Obiad marzenie! Oczywiście dla mięsożerców – przecież nigdy nie ukrywałam, że w mojej diecie nie brakuje mięsa. Co prawda najchętniej z warzywami, ale tym razem wystąpią jedynie w roli dodatków.

Od razu przyznaję, że ta wersja smakuje mi nawet bardziej niż poprzednie roladki. Cheddar z musztardą to idealne połączenie! Potrawę, wbrew pozorom, robi się szybko i nieskomplikowanie. A w domowym zaciszu naprawdę nie ma znaczenia ilu wykałaczek potrzebujesz, żeby spiąć mięso, więc pieczcie bez żadnych obaw.

Ilość sera zależy od wielkości płatów mięsa i własnych upodobań, dlatego lepiej mieć w zanadrzu trochę cheddara lub mozzarelli. Dodatek mozzarelli złagodzi smak nadzienia, osobiście wolę wersję wyłącznie z cheddarem.

Przepis pochodzi z tej strony.

Bardzo, bardzo polecam.

Anka

PS Aparat już naprawiony!


Składniki:
  • 1 duża pierś z kurczaka
  • ok. 75 g cheddara
  • 1 czubata łyżka musztardy z ziarnami
  • ewentualnie: ok. 30-50 g mozzarelli lub parmezanu
  • sól, pieprz
  • ok. 20 g boczku pokrojonego w cienkie plastry
  • 1-2 łyżki oleju

Sposób przygotowania:

Pierś kurczaka dzielę na połowy. Delikatnie rozbijam starając się uformować w miarę prostokątne placki. Na desce układam na zakładkę plastry boczku tworząc spory prostokąt.

 
Na boczku kładę plastry mięsa. Posypuję wewnętrzną stronę piersi solą i pieprzem.


Cheddar ścieram na grubej tarce, mieszam z musztardą i, ewentualnie, z innym gatunkiem sera. Rozkładam nadzienie na płatach mięsa, zwijam roladki razem z plastrami boczku. Jeśli trzeba, spinam wykałaczkami (na zdjęciu jest zupełnie inne nadzienie: z żurawiną).


Inna szkoła mówi, żeby najpierw zwinąć samo mięso, a potem owijać boczkiem, ale sposób opisany powyżej jest prostszy. Za to w tym drugim boczek lepiej się opieka, bo nie jest zawinięty do środka roladki, więc może warto się czasem pomęczyć.

Płaskie naczynie żaroodporne skrapiam olejem, kładę w nim roladki i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około pół godziny.

Przed rozkrojeniem należy odczekać co najmniej kilka minut, jak przy każdej pieczeni.

czwartek, 31 marca 2011

Calzone

Czasami w życiu pojawia się pragnienie, którego nie można zignorować.

Zdarza się, że to uczucie narasta dniami, miesiącami a nawet latami, ale wtedy sprawa rzadko dotyczy jedzenia.

Pewnego dnia pojawiła się we mnie nagła i niespodziewana potrzeba upieczenia calzone.

Nie wiem nawet dlaczego, ale pragnienie było tak silne, że natychmiast pobiegłam po drożdże, a następnie po sery i pomidorki. Wiedziałam co prawda, że pomidorki są bardzo dalekie od ideału, ale cóż było zrobić, skoro na obiad musiało być calzone i basta!
I to nie z pieczarkami, nie ze szpinakiem, ale najprostsze: pomidory, oliwki, bazylia i ser.

Wzięłam delikatną mozzarellę i parmezan dla zaostrzenia smaku. Naturalnie można pokombinować z innymi gatunkami serów, jeśli ktoś ma ochotę.

Wyszło po prostu super. Ciasto jest absolutnie genialne, trochę chlebowe, z delikatnym posmakiem oliwy. Cienkie, chrupiące z zewnątrz i delikatne w środku.
Bardzo polecam, również do pizzy, na pewno użyję go następnym razem przy jej pieczeniu. I być może nie będę wtedy dodawała mleka, a użyję samej wody.

Przepis na ciasto z książki „Kulinaria. Italia”, trochę zmodyfikowany.

Anka

Składniki:
(na dwa słusznych rozmiarów pierogi)

ciasto:

300 g mąki
½ łyżeczki soli
15 g świeżych drożdży
½ łyżeczki cukru
ok. 2/3 szklanki mleka zmieszanego pół na pół z wodą
2 łyżki oliwy
1 jajko do posmarowania

farsz:

250 g pomidorków koktajlowych
2 garści czarnych oliwek
2-3 duże łyżki posiekanych liści bazylii
sól, pieprz
100 g mozzarelli
100 g parmezanu

Sposób przygotowania:

Drożdże rozcieram z cukrem, dolewam 1-2 łyżki ciepłej wody i wsypuję łyżkę mąki, mieszam, odstawiam pod przykryciem w ciepłe miejsce na kwadrans aż drożdże zaczną pracować i rozczyn „ruszy”.

Mąkę przesiewam, mieszam z solą, robię w środku wgłębienie. Wlewam tam rozczyn, oliwę i wodę z mlekiem (może być sama woda). Wyrabiam gładkie ciasto, wkładam do miski wysmarowanej oliwą, przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na co najmniej godzinę (aż podwoi objętość).

W tym czasie przygotowuję składniki nadzienia. Pomidorki koktajlowe przekrawam na pół, ścieram na grubej tarce mozzarellę (lub palcami rozrywam na małe kawałki) i na drobniejszej parmezan, siekam bazylię (dość grubo) i kroję oliwki na plasterki.

Wyrośnięte ciasto przebijam pięścią, chwilkę zagniatam i dzielę na dwa kawałki. Rozwałkowuję na płaskie okrągłe placki. Na połowie każdego placka rozkładam pomidorki, oliwki, posypuję solą, pieprzem i bazylią, a potem mozzarellą i parmezanem (sera być może trochę Wam zostanie). Składam na pół i dokładnie zlepiam brzegi.

Smaruję ciasto roztrzepanym jajkiem (lub samym żółtkiem lub żółtkiem z dodatkiem mleka) – zabieg niezbędny tylko dla otrzymania ładnego koloru.

Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 250 stopni na 12-15 minut.


Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */