Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 września 2013

Koktajl gruszkowo-pomarańczowy z lodami



Dzisiaj miał być zupełnie inny przepis, ale ponieważ jest piękna, wrześniowa pogoda, to i poniższy koktajl będzie w sam raz. Szczególnie że zrobienie go zajmuje dosłownie moment. Bo też kto ma czas na stanie przy garach podczas takiego słonecznego weekendu!

Dzieci stanowczo żądają dolewki, więc jeśli progenitura biega po domu, to może warto pomyśleć o zwiększeniu proporcji.

Anka



Składniki:
  • 2 miękkie gruszki
  • sok z 1 pomarańczy
  • ok. 200 ml jogurtu naturalnego
  • lody waniliowe
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
  • ewentualnie:  cukier puder, trochę mleka

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki dokładnie miksuję (to mój ulubiony sposób przygotowywania potraw, prostszego chyba nie ma).

Nie podałam ile wziąć lodów, u mnie na oko były ze 3-4 gałki. Ilość zależy od tego, czy chcecie otrzymać raczej lody, też czy jogurt oraz ile cukru jesteście w stanie zaakceptować w tym koktajlu. Jak zwykle najlepiej próbować w trakcie. I jeszcze jedna uwaga:  dolałam trochę mleka, żeby napój był rzadszy.

sobota, 14 września 2013

Koktajl z malin, kiwi i pomarańczy



Wykorzystuję resztki lata jak tylko mogę i nie odmawiam sobie malin oraz borówek przy każdej nadarzającej się okazji. Ale koktajl, który zrobiłam dzisiaj, można z powodzeniem przygotować także w środku zimy - wystarczy wziąć mrożone owoce. 

Pyszny, polecam.

Anka


Składniki:

  • ok. 200 g malin
  • 3 kiwi
  • sok z 2 pomarańczy
  • ok. 250 ml jogurtu naturalnego/mleka ukwaszonego/kefiru
  • cukier puder


Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki dokładnie miksuję. Cukier dodaję na końcu i sypię po łyżeczce, żeby nie przesłodzić.

Jeśli chodzi o nabiał, to do koktajli używam prawie zawsze mleka ukwaszonego, ale w tym przypadku zmieszałam go pół na pół z jogurtem naturalnym.

wtorek, 18 czerwca 2013

Smoothie z truskawek i arbuza

Najlepsze pomysły przychodzą niespodziewanie. Oto stałam w kuchni nad truskawkami, z których miałam zrobić koktajl na kefirze i nad arbuzem, którego wyjęłam z lodówki, żeby zaserwować rodzinie. A gdyby tak zmiksować arbuza z truskawkami, bez kefiru?... Po chwili delektowałam się orzeźwiającym, naturalnie słodkim napojem. Serdecznie polecam!

Chuda

Oczywiście proporcje są absolutnie dowolne, ale u mnie było jakoś tak:

Składniki:
  • 1 szklanka dojrzałych truskawek
  • 1 szklanka kawałków arbuza


Sposób przygotowania:

Truskawki myję i obieram z szypułek, z arbuza wyjmuję pestki.

Miksuję na wysokich obrotach, popijam na świeżo.



piątek, 9 września 2011

Napój jabłkowo-malinowy z miętą


Wyjątkowo udało mi się nie zjeść wszystkich malin z pudełka, ale te które zostały na spodzie nie były już tak piękne, jak te na wierzchu. Co prawda w smaku nic im nie brakowało, niemniej zupełnie inaczej zjada się kształtne i jędrne owoce, a inaczej malinową papkę.

Przyszedł mi więc do głowy szybki pomysł na napój, który zachwycił resztę mojej rodziny. Powiem więcej, nawet ja, zadeklarowana miłośniczka wody, trochę się napiłam. Pewnie z powodu tego dodatku mięty – tutaj pasował idealnie.

Bardzo polecam.

Anka

Składniki:
  • 3 szklanki wody
  • 1/3 szklanki cukru (lub mniej)
  • 2 jabłka
  • szklanka malin (lub więcej)
  • kilka świeżych listków mięty

Sposób przygotowania:

Zagotowuję wodę z cukrem i miętą. Dodaję opłukane maliny i obrane oraz pokrojone w plastry jabłka. Gotuję wszystko kilka minut na wolnym ogniu. Przecedzam przez sito.

Można pić schłodzone lub na ciepło - wedle życzenia.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Kompot


Odkryłam na nowo kompoty.

A może nie tyle ja, co reszta mojej rodziny, bo dla mnie z napojów istnieją niemal wyłącznie woda mineralna, kawa i herbata. Soków praktycznie nie tykam, nie wspominając nawet o kompotach.

Ale skoro dzieci i mąż rzucili się łapczywie na zawartość dzbanka, a przygotowanie napoju jest naprawdę mało męczące, więc serwuję ostatnio pyszne kompoty. Skład owocowy się zmienia w zależności od aktualnego zaopatrzenia, ale ogólnie stosuję proporcje: jeden spory owoc na jedną szklankę wody.
Jeśli chodzi o wszelkie dodatki, to jak zwykle potraktujcie je jako sugestię: nie każę przecież komuś dodawać cynamonu, jeśli nie lubi. Pozwolę sobie tylko zalecić nieprzesadzanie z ilością dodatków zapachowych – to ma być kompot owocowy, a nie goździkowy czy waniliowy. Na pierniki przyjdzie jeszcze czas :)

Anka

Składniki:
  • 2 jabłka
  • 1 gruszka
  • 1 nektarynka (niekoniecznie)
  • 3 szklanki wody
  • ½ szklanki cukru (wychodzi bardzo słodki)
  • kawałek kory cynamonu
  • 2-3 goździki
  • pół (lub mniej) laski wanilii (niekoniecznie)

Sposób przygotowania:

Owoce obieram ze skórki, wycinam gniazda nasienne i wyrzucam pestki, kroję w plastry.

Zagotowuję wodę z cukrem i przyprawami. Dodaję owoce i trzymam na wolnym ogniu kilka minut, aż owoce zmiękną. Odstawiam do wystudzenia.
Przed podaniem warto wyłowić cynamon i goździki.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Sok z malin

Sok za sokiem, ale to właśnie ten sezon. Dziś przedstawiam przepis na sok malinowy. Zdania co do wartości odżywczych soków tłoocznych na gorąco są podzielone, ale dla mnie najważniejsza jest świadomość, że podaję dzieciom sok z malin rosnących daleko od drogi, które osobiście zerwałam i przetworzyłam, zatem wiem, co pijemy.  A do tego sok jest naprawdę pyszny.

Soki robię w garnku zwanym sokownikiem. Składa się on z trzech części: dolnej, do której wlewa się wodę, środkowej, do której spływa sok i górnej z dziurkami, do której wsypuje się maliny zasypane cukrem, całość przykrywa się pokrywką. Pod wpływem pary i cukru maliny puszczają sok, który zlewam do słoików wężykiem umieszczonym w środkowej części.

Z dwóch kilogramów malin wyszło mi siedem i pół słoika soku o pojemności 300 ml.

Chuda

Składniki:

  • 1 kg malin
  • 750 g cukru

Sposób przygotowania:

Przebrane maliny wrzucam do garnka i zasypuję cukrem. Gotowy sok zlewam do wymytych i wyparzonych słoiczków lub butelek po bobofrutach, kubusiach i podobnych napojach.

Pod koniec, gdy  ilość spływającego soku maleje, mieszam drewnianą łyżką resztkę malin. Na dół zleci wówczas wiele pestek, zatem sok trzeba będzie przecedzić przed wlaniem do słoików.

Słoiki zakręcam i stawiam dnem do góry. Następnego dnia dokręcam pokrywki i odstawiam soki do szafki w normalnej pozycji.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Sok z czerwonej porzeczki


Uwielbiam lato, bo pachnie najpiękniej na świecie świeżymi owocami. Podczas pobytu u Rodziców przerabiałam na soki rosnące w głębi ogrodu porzeczki i maliny, zamykając do słoików i butelek smaki lata. Pijemy je później przez całą długą zimę, dolewając do herbaty albo rozcieńczając wodą mineralną.

Mama dysponuje garnkiem do soków zwanym parownikiem albo sokownikiem – genialnym w swej prostocie urządzeniu, które Tata kupił w nieistniejącej dziś Niemieckiej Republice Demokratycznej u początku lat 80. ubiegłego wieku. Pamiętacie tę epokę? Z NRD pochodził super nowoczesny robot kuchenny KM8, obłędne zabawki (najbardziej pamiętam zestaw do zabawy w sklep: miniaturki prawdziwych niemieckich produktów, pudełek mąki, mleka dla niemowląt, cukru, kasz) i przepiękne kredki. Kredki były wyprodukowane w Czechosłowacji, ale dostępne w Niemczech. Na odmianę w Czechosłowacji można było kupić kredki enerdowskie, bowiem wymiana towarów między bratnimi krajami była – jak wiele rzeczy w tamtych czasach – posunięta do granic absurdu.

Wybaczcie dygresję, już wracam do meritum, czyli soków. Jak wygląda i jak działa sokownik piszę tutaj. Mam kłopot z określeniem ilości soku uzyskanego w procesie przetwarzania porzeczek, gdyż wzięłam na warsztat wiaderko o pojemności ośmiu litrów. 

Chuda

Składniki:
  • 1 kg czerwonych porzeczek
  • 1 kg cukru

Sposób przygotowania:

Porzeczki płuczę, wyjmuję z nich listki. Mama zalecała szypułkowanie, ale miałam za mało samozaparcia. Wrzucam jak leci do garnka stojącego na ogniu, zasypuję cukrem i czekam, aż zaczną puszczać sok.

W tym czasie wymyte wcześniej słoiki wyparzam i odstawiam do wysuszenia. Zlewam sok bezpośrednio do słoików, każdy zakręcam pokrywką i odstawiam pokrywką do dołu. Następnego dnia stawiam słoiki dnem do dołu, dokręcam zakrętki i gotowe. Można pić od razu, albo poczekać na zimę.


wtorek, 9 sierpnia 2011

Drożdżowe rożki z nadzieniem i domowe kakao


W Gdańsku znów zachmurzone niebo, więc bez wyrzutów sumienia wstawiam przepis na coś w sam raz na kolację w deszczowy wieczór.

Moim dzieciom co pewien czas przypomina się kakao i składają takie zamówienie. A że miałam wolne popołudnie i kilogram węgierek do zagospodarowania, to postanowiłam coś upiec.

Przejrzałam pobieżnie mój nowy nabytek „Kuchnię polską” pani Ewy Aszkiewicz i spodobały mi się drożdżowe rożki. Wyglądały tak równo i wszystkie miały trójkątny kształt. Spodziewałam się od razu, że moje wypieki bynajmniej nie będą idealne i że z piekarnika wyjadą poskręcane krzywulce, ale na szczęście okazało się, że wygląd jest tu najmniej ważny.

Ciasto jest po prostu przepyszne! Ale od razu mówię, że lepiej nie zagniatać ręcznie. U mnie poradził sobie zwykły mikser ze spiralnymi mieszadłami i ciasto wyszło pięknie wyrobione, napuszone i leciutkie, ale bez maszyny pewnie za bardzo podsypałabym mąką i byłoby cięższe. Poza tym, co ciekawe, w przepisie nie było nic na temat przygotowywania rozczynu, co troszkę skraca czas przygotowywania wypieku. Profilaktycznie jednak zasypałam drożdże cukrem, przysypałam mąką i dopiero wtedy zabrałam się za przygotowywanie reszty składników.

Jeśli chodzi o nadzienie, to możecie wrzucić cokolwiek macie, łącznie z powidłami śliwkowymi. U mnie hitem były oczywiście rożki z kostką gorzkiej czekolady – według moich dzieci wszystko co z czekoladą jest najlepsze.

Zwłaszcza, gdy popija się przy tym kakao, więc przy okazji podaję przepis na domowe kakao. Dla tych, którzy jeszcze nigdy nie gotowali.

Anka

Składniki:
(na 12-16 sztuk)
  • 40 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki cukru
  • cukier waniliowy
  • 2 żółtka
  • 2 szklanki + 2 łyżki mąki
  • szczypta soli
  • ¾ szklanki mleka
  • 80 g roztopionego i ostudzonego masła
  • cukier puder
nadzienie:
  • śliwki
  • jabłka,
  • powidła śliwkowe
  • czekolada

Sposób przygotowania:

Jak zwykle przy cieście drożdżowym wszystkie składniki mają temperaturę pokojową, a mleko nawet lekko podgrzewam.

Drożdże rozkruszam do sporej miski, dodaję cukier zwykły i waniliowy, przesianą mąkę wymieszaną z solą i mieszam, wlewam mleko i masło, wyrabiam gładkie ciasto, które będzie odstawało od ścian miski.

Odstawiam do wyrośnięcia aż podwoi objętość (muszę tu przyznać, że moje rosło jak szalone i wcale mu to nie zaszkodziło zarówno jeśli chodzi o wygląd jak i o smak).

Przebijam ciasto pięścią, chwilkę zarabiam i dzielę na dwie części. Rozwałkowuję na wysypanej mąką stolnicy na cienkie prostokąty. Dzielę każdy prostokąt na „zgrabne kwadraty”, a przynajmniej tak podaje książka, kładę na każdy kwadrat nadzienie i zlepiam rożki. Przepis mówił, by zlepiać tylko czubki, ale ja zlepiałam także krawędzie, a czasami robiłam coś w rodzaju bułeczek z połówką śliwki w środku i kładłam na wysmarowanej tłuszczem blasze złączeniem do dołu.

Jeśli w roli nadzienia występują połówki świeżych śliwek lub cząstki jabłka, to posypuję je obficie cukrem pudrem zmieszanym z odrobiną cynamonu.

Odstawiam do napuszenia na 20-30 minut w ciepłe miejsce przykryte ściereczką. Przed wstawieniem do piekarnika smaruję żółtkiem zmieszanym z odrobiną mleka lub białkiem lekko roztrzepanym z łyżeczką wody.

Ponieważ chciałam piec dwie blachy na raz, więc ustawiłam dolną grzałkę z termoobiegiem i piekłam kwadrans w 160 stopniach. Bez termoobiegu należy ustawić 180 stopni. Tu powiem, że to chyba pierwszy raz, gdy jakiś przepis podaje dłuższy czas pieczenia niż ja, bo mowa w nim o 30-35 minutach. Po prostu popatrzcie jak wyglądają i gdy będą pięknie rumiane, czas wyciągać z piekarnika.

Przed podaniem posypuję cukrem pudrem. Można polukrować.

I obiecane kakao:

Składniki:
  • 1 litr mleka
  • 3 czubate łyżeczki kakao
  • 1-2 czubate łyżeczki cukru

Sposób przygotowania:

Odlewam pół szklanki mleka i dokładnie mieszam z kakao oraz cukrem. Jednocześnie podgrzewam resztę mleka.

Gdy mleko się zagotuje, wlewam rozmieszane kakao i ponownie zagotowuję.

Uwaga! Lubi kipieć :)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Napój z kiwi


Podobny przepis zauważyłam w sieci bardzo dawno temu i wiedziałam, że będę chciała go wypróbować. Bardzo lubię kiwi i trochę mnie już znudziły wszelkie koktajle na bazie nabiału.

Co prawda nie pamiętałam, gdzie znalazłam recepturę, więc zrobiłam jakąś własną wersję, ale przecież to w niczym nie przeszkadza, bo napój jest idealny na gorące dni. Orzeźwiający, z wyraźną limonkowo-miętową nutą. Smakował mi nawet mimo tego, że wcale za miętą nie przepadam i używam jej tylko w wyjątkowych przypadkach. Tu jednak pachnące liście pasowały wyśmienicie.

Polecam.

Anka 


Składniki:
  • 4 owoce kiwi
  • sok z połowy limonki
  • ok. 2 łyżeczek cukru
  • kilka listów mięty
  • 1-2 szklanki soku jabłkowego i/lub wody mineralnej
  • ewentualnie: lód

Sposób przygotowania:

Kiwi obieram, miksuję razem z cukrem, miętą i sokiem z limonki, dodaję sok jabłkowy zmieszany z wodą. Dobrze pasowałby jabłkowy sok jednodniowy, ale ja takiego nie miałam.
Rozcieńczcie napój tak bardzo jak chcecie, osobiście wolę gęstszy, więc wlałam tylko jedną szklankę.

Przed podaniem porządnie schładzam, można dodać kruszony lód.

piątek, 20 maja 2011

Pomarańczowo-rabarbarowy sok i deserek

Rabarbar!

Czekał i czekał na swoją kolej. Oczywiście powinnam zacząć od tarty rabarbarowo-truskawkowej, bo kruche ciasto ze słodko-kwaśnym nadzieniem jest najwspanialsze na świecie, ale przecież rabarbar lubi się też z pomarańczami. A raczej powinnam napisać: pomarańcze lubią się z rabarbarem, tym razem dominuje smak cytrusów.

Wyszło pysznie. I smakowało całej mojej trójce, a oni są bardzo wybredni i mam wrażenie, że każdy lubi co innego, więc myślę, że bez wahania mogę dzisiejsze wynalazki polecić ogółowi społeczeństwa.

Zawsze mam problem z nazewnictwem. Czy to co zrobiłam wczoraj to kompot, skoro wody nie dolewałam prawie wcale (rozcieńczałam wodą już w szklance)? Może raczej sok? Napój? Napój kojarzy mi się ze sztucznymi dodatkami.
Niech będzie „sok”.

A deser? Panna cotta raczej nie, skoro nie podgrzewałam śmietanki, tylko wcześniej ubiłam, więc po prostu piszę „deser”.

Niezależnie od nazwy, jedno i drugie świetnie nadaje się na wiosenne lub letnie słoneczne dni.

Anka


Składniki:

sok:
  • ok. 600 g rabarbaru, obranego i pokrojonego na kawałki
  • 200 g brązowego cukru
  • sok z dwóch dużych pomarańczy
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
  • ewentualnie: cukier z prawdziwą wanilią, ziarnka z pół laski wanilii

deserek:
  • 1 szklanka soku pomarańczowo-rabarbarowego
  • 1 szklanka śmietanki 30%
  • 2 łyżeczki żelatyny

Sposób przygotowania:

Rabarbar wkładam do garnka razem ze skórką i sokiem z pomarańczy oraz cukrem. Być może trzeba będzie trochę dosłodzić, to zależy od kwaśności rabarbaru. Można też dolać jakieś pół szklanki wody.

Gotuję 10-15 minut. Przecedzam. Studzę.

(Pozostałą pulpę owocową można spróbować zapiec pod kruszonką, jeśli ktoś ma wstręt do marnowania czegokolwiek w kuchni.)

A gdy na napoje nie ma zbyt wielu amatorów, można zrobić taki deser.


Żelatynę rozpuszczam w gorącej wodzie, lekko studzę, mieszam z chłodnym sokiem. Śmietankę ubijam, dodaję do kompotu i wszystko mieszam. Przekładam do foremek lub miseczek i odstawiam do schłodzenia.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Koktajl czekoladowo-bananowy z mleczkiem kokosowym

Czekoladowy koktajl jest dobry na wszystko, nawet w wersji schłodzonej jak ten poniższy.
Pomysł znalazłam w świątecznym numerze „Kuchni”. Połączenie bananów, czekolady i mleczka kokosowego od razu mnie zainteresowało, więc przy pierwszej nadarzającej się okazji zmieszałam jakąś własną wersję. 
Wyszło pysznie.

Anka


Składniki:
  • 2 nieduże banany
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 100 g czekolady
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1 puszka mleczka kokosowego (400 ml)

Sposób przygotowania:

Podgrzewam mleko (ale nie gotuję), wrzucam do niego połamaną na kostki czekoladę i delikatnie mieszam, aż składniki się połączą. Rozpuszczanie czekolady w mleku jest nieco trudniejsze niż w śmietanie, ale w końcu się udaje. Można oczywiście mleko i czekoladę podgrzewać razem w kąpieli wodnej.
Studzę.

Banany obieram, wrzucam do wysokiego naczynia i skrapiam sokiem z cytryny. Miksuję. Powoli dodaję czekoladę z mlekiem, a na koniec mleczko kokosowe i wszystko miksuję.

Podaję schłodzone.

Pianka jest właściwie tylko do dekoracji. Ubiłam ją zwykłym blenderem, bo nie mam spieniacza.

piątek, 30 lipca 2010

Koktajl bananowo-porzeczkowy

Prawie nie pijam soków. Zamiast nich wybieram niegazowaną wodę mineralną w olbrzymich ilościach oraz kawę i herbatę.
Istnieją jednak wyjątki. Gdybyście mnie zapytali o najpyszniejszy sok na świecie, to po pierwsze powiem, że jest to świeży sok z mango, które przed chwilą ktoś zerwał z drzewa. Niestety, w naszym klimacie jest to trudne do osiągnięcia, więc wybieram mieszankę soku porzeczkowego i bananowego.
Słodkie i gęste banany tworzą doskonały kontrast z konkretnym i kwaskowatym smakiem porzeczki. Ponadto uwielbiam połączenie soków owocowych z nabiałem i dlatego poniżej przedstawiam godnego następcę koktajlu truskawkowego.

Tym razem chciałam osiągnąć nieco lżejszą konsystencję, więc zmieszałam mleko ukwaszone ze zwykłym mlekiem, co możecie zrobić w dowolnych proporcjach. Chyba, że wolicie zjeść to łyżką po zmieszaniu z jogurtem – wybór jak zwykle pozostawiam Wam.

Powiedzmy sobie szczerze: to nie jest szybki w przyrządzaniu koktajl. I nie dlatego, że jest skomplikowany, ależ skąd! Po prostu obieranie porzeczek z tych paskudnych zielonych ogonków przypomina pracę Kopciuszka. Zapewniam jednak, że warto!

Pijcie na zdrowie!


Anka 



Składniki:

2 banany
400 g czarnych porzeczek
2 łyżki drobnego cukru
2 łyżki soku z cytryny
1 szklanka mleka
1 szklanka kefiru lub mleka ukwaszonego

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Czarne porzeczki myję i obieram z szypułek. Miksuję z cukrem i przecieram przez sito. Dodaję sok z cytryny, a potem połamane na kawałki banany, miksuję.

Podana ilość cukru jak zwykle orientacyjna. Zawsze spróbujcie zanim podacie. Można zastąpić miodem.

Mieszam z mlekiem i mlekiem ukwaszonym. Schładzam w lodówce.

piątek, 11 czerwca 2010

Koktajl truskawkowy

Ok, wiem, że podawanie przepisu na koktajl truskawkowy jest trochę jak odkrywanie Ameryki, ale wydaje mi się, że po latach eksperymentów wreszcie odkryłam idealną kombinację.

Koktajle truskawkowe robię odkąd pamiętam. To jedne z moich pierwszych własnoręcznie przygotowywanych dań (a kiedyś nie rwałam się szczególnie do kuchni).
Dziecięciem jeszcze będąc brałam możliwie największy kubek, wychodziłam do ogródka i zbierałam truskawki. Następnie po wymaganej obróbce wstępnej zasypywałam cukrem i przy pomocy widelca zamieniałam w pulpę. Potem wystarczyło już tylko dolać jakiegokolwiek nabiału i miałam święto łasucha.

Chłopaki podzielają moją miłość do koktajli, ale córka jak zwykle nawet nie umoczyła ust. I bardzo dobrze, bo i tak zawsze wychodzi za mało ;)

Zważcie, że w przepisie nie podaję ilości użytego cukru. Robię to celowo. Po pierwsze truskawki truskawkom nierówne, a po drugie nie każdy lubi tak samo słodkie. Proponuję więc by na początek wsypać 4-5 łyżeczek cukru, zmiksować, spróbować i dopiero wtedy ewentualnie dosłodzić. Bez próbowania nie ma gotowania (od tego upału zaczynam już rymować, więc najwyższa już pora iść spać).

Jeśli chodzi o nabiał, to moje przekonanie o wyższości mleka ukwaszonego nad czymkolwiek innym jest już solidnie ugruntowane, ale przecież nie będę Wam do dzbanka zaglądać. Wlejcie co chcecie :)


Anka



Składniki:

ok. 1 kg truskawek (być może część zniknęła w trakcie przygotowań)
1 banan
2-3 łyżki soku z cytryny
cukier
½ litra mleka ukwaszonego lub kefiru

Sposób przygotowania:

Truskawki myję, odszypułkowuję, dokładnie odsączam. Do wysokiego naczynia wrzucam banana (nigdy nie pamiętam by go wcześniej zamrozić, a wtedy podobno lepiej się miksuje), dodaję truskawki oraz cukier i wszystko miksuję. Dodaję sok z cytryny, mieszam i sprawdzam czy nie trzeba jeszcze soku lub cukru.

Na koniec dolewam mleko ukwaszone. Schładzam w lodówce.

sobota, 13 lutego 2010

Zimowy koktajl

Zimowe poszukiwanie witamin przynosi czasami bardzo przyjemny efekt. Ostatnio nałogowo mieszam koktajle.

Jagoda standardowo odmawia ich spożywania, Szymon ledwie zanurza usta, więc reszta zostaje dla mnie (ciekawe czy moje dzieci zaczną kiedyś jeść owoce?).


Ach, nie. Niestety, mąż też lubi i muszę się z nim dzielić ;)


Anka



Składniki:

1 łyżka płynnego miodu
1 banan
sok z 1 cytryny
sok z 1 pomarańczy
1-2 szklanki kefiru, mleka ukwaszonego lub mleka (zależy jak bardzo mleczną wersję lubicie)

lub

1 łyżka płynnego miodu
1 banan
¼ - ½ melona (u mnie był chyba Galia)
sok z 1 limonki
sok z 1 pomarańczy
1-2 szklanki kefiru, mleka ukwaszonego lub mleka

lub

1 łyżka płynnego miodu
1 mango
sok z 1 limonki
sok z ½ cytryny
sok z ½ pomarańczy
1-2 szklanki kefiru, mleka ukwaszonego lub mleka

lub

dowolna mieszanka owoców z dodatkiem miodu i nabiału

Sposób przygotowania:

Z cytryny, pomarańczy, limonki wyciskam sok, a resztę owoców kroję na kawałki. Wraz z miodem wrzucam do wysokiego naczynia i miksuję blenderem. Na koniec dodaję kefir lub mleko ukwaszone (moim zdaniem to ostatnie jest najlepszym dodatkiem do koktajli).

Banany lepiej się miksuje po zamrożeniu, ale nigdy o tym nie pamiętam.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */