Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natka pietruszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natka pietruszki. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 września 2012

Pasta z makreli z chrzanem



Jakiś czas temu widziałam fragment programu Jamiego Olivera, w którym przygotowywał pastę z makreli. Co prawda moim zdaniem najlepsza pasta to taka z duża ilością masła, ale postanowiłam spróbować czegoś innego.
I słusznie! Pasta wyszła pyszna. Oczywiście nie pamiętałam dokładnie ilości składników, wiem tylko, że osobiście uważałabym z ilością chrzanu, bo wolę, żeby dominował smak makreli. U mnie chrzanu nie ma zbyt dużo, więc chętni mogą spokojnie dodać go więcej.

Anka

Składniki:

  • 1 spora wędzona makrela
  • ok. 100 g kremowego serka
  • 2-3 łyżeczki chrzanu
  • garść natki pietruszki
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • świeżo mielony czarny pieprz


Sposób przygotowania:

Wrzucam wszystkie składniki do blendera i miksuję.
Nie zapominam tylko o obraniu makreli z ości.

Smacznego!

czwartek, 9 czerwca 2011

Smażone krewetki I

Opowiadałam i opowiadałam (powtarzając się przy tym często), że owoce morza najlepsze są świeże.

I oczywiście nadal tak uważam, ale przecież sobie nie wyczaruję złowionych przed chwilą krewetek.

Kupiłam więc wreszcie mrożone i jestem bardzo zadowolona. Pewnie, że to nie to samo, ale i tak uwielbiam krewetki, a przyrządzone w najprostszy sposób na świecie okazały się naprawdę pyszne.

Więc myślę sobie, że przecież to nic złego zmienić zdanie w sprawie owoców morza i częściej dać im szansę w domowej kuchni, zwłaszcza że już dokładnie wiem jak zrobię je następnym razem.

O czym niedługo.

Anka


Składniki:
  • 250 g krewetek
  • 2 ząbki czosnku
  • ½-1 papryczka chili
  • pęczek natki pietruszki
  • oliwa do smażenia
  • sok z cytryny

Sposób przygotowania:

Krewetki rozmrażam, płuczę pod zimną wodą i osuszam.

Czosnek i papryczkę drobno siekam, papryczkę można oczyścić z pestek i błon, zależy jak ostrą potrawę chce się uzyskać.
Siekam pietruszkę.

Na dużej patelni rozgrzewam oliwę (można smażyć na maśle, ja miałam akurat ochotę na oliwę i, jak widać, nie pożałowałam). Wrzucam czosnek i papryczkę, smażę około minuty (uważam, żeby czosnek się nie przypalił), potem dodaję krewetki, doprawiam solą i pieprzem, smażę najwyżej trzy minuty. Na koniec posypuję wszystko natką pietruszki, skrapiam sokiem z cytryny (niekoniecznie) i podaję.

Tu przyznam, że lubię połowę natki wrzucić od razu i smażyć razem z krewetkami, a pozostałą połową posypać po wierzchu.

poniedziałek, 16 maja 2011

Zupa krem z pieczarek

- Warzywa są zdrowe – oświadczyła nagle Jagoda.
- Tak! – podchwyciłam skwapliwie, bo od wieków nie widziałam, żeby moja córka zhańbiła się zjedzeniem kawałka marchewki czy groszku, o kalafiorze nie wspominając.
- I ja na szczęście jem pieczarki! – dodała jeszcze triumfalnie.

To by było na tyle, jeśli chodzi o zdrowe odżywianie.

No dobrze, niech będzie zupa krem z pieczarek. Też lubię.

Tym razem zrobiłam bardzo prostą wersję. Nawet czosnku nie dodałam, co w moim przypadku jest rzadkością. Zazwyczaj robię tę z zupę tylko z cebulą i natką pietruszki.
Ale bez problemu wyobrażam sobie jeszcze dodatek tymianku albo rzeczonego czosnku – może być w dużych ilościach.

Jak zawsze zachęcam, zwłaszcza początkujących kucharzy, do eksperymentowania. Bo starzy wyjadacze i tak sami dobrze wiedzą na co mają ochotę. I nie potrzebują przepisu na zupę pieczarkową :)

Anka

Składniki:
  • 1 cebula
  • ½ kg pieczarek
  • ok. 600 ml bulionu
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki i/lub tymianek
  • ½ szklanki słodkiej śmietanki
  • masło do smażenia
Sposób przygotowania:

Cebulę drobno kroję, podsmażam na maśle aż zmięknie, ale nie dopuszczam do zbrązowienia (żeby masło się nie przypalało dodaję zazwyczaj odrobinę oleju).

Pieczarki obieram (i tu odwieczna wojna dwóch szkół: jedni obierają pieczarki, inni nie i jeszcze dochodzi do tego problem mycia – ja zawsze uzależniam to od wyglądu grzybów, jeśli są już duże, to obowiązkowo obieram), kroję w plastry, dodaję do cebuli i przesmażam – jakieś 5-8 minut.

Pieczarki zalewam bulionem, dodaję pieprz, sól i tymianek, o ile mam ochotę na wersję z tymiankiem (jeśli bulion był bardzo słony, to oczywiście nie dodaję soli), gotuję około kwadransa.

Miksuję zupę blenderem, dodaję śmietankę, posypuję natką pietruszki.

Moje dzieci najbardziej lubią z makaronem.

wtorek, 20 lipca 2010

Świderki z cukinią i marchewką

Kolejny letni obiad, który uwielbiam. Świeże, kolorowe warzywa wyglądają pięknie na talerzu i zachęcają do jedzenia. Przyznam się szczerze, że wolę pieczone warzywa, ale lato, co ciągle powtarzam, nie zachęca do włączania piekarnika, więc przerzuciłam się na dania przygotowywane na patelni.

Sposób krojenia jest dowolny, ważne tylko, by nie smażyć wszystkiego zbyt długo. Warzywa mają stawiać lekki opór zębom. Papki zostawmy niemowlętom :)

Ponieważ cukinia i marchewka są bardzo słodkie, lubię dodatek szczypiorku, którego ostrzejszy smak przełamuje słodycz reszty warzyw.

Co do ziół – najczęściej używam natki, z tego względu, że najłatwiej ją kupić i nie muszę specjalnie planować zakupów, ale dodatek tymianku jest tu zawsze mile widziany :)

Smacznego!




Składniki:
(na 2-3 porcje)

ok. 300 g makaronu świderki

1 cebula
2-3 ząbki czosnku
2 cukinie
3 marchewki
pęczek szczypiorku
pęczek świeżych ziół: natki lub tymianku lub oregano
oliwa do smażenia
sól, pieprz

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Gotuję makaron według przepisu na opakowaniu.

Cebulę kroję w talarki. Wrzucam na patelnię z rozgrzaną oliwą i smażę przez około pięć minut. Od razu posypuję solą i pieprzem.
Czosnek miażdżę płaską stroną noża, kroję na cienkie plasterki i dodaję do cebuli na około minutę.

Marchewkę myję, obieram i kroję na plasterki lub na zapałkę. Dodaję do cebuli i czosnku na kolejne pięć minut.

Cukinię myję, przekrawam na pół i jeśli cukinie są już dość stare wybieram pestki. Kroję cukinię na paseczki lub w kostkę i wrzucam na patelnię. Dodaję posiekane zioła.

Wszystko doprawiam jeszcze solą i pieprzem. Smażę często mieszając aż cukinia nieco zmięknie, ale nadal będzie przyjemnie chrupka. Tuż przed podaniem dodaję pokrojony szczypiorek. Nie ma się zesmażyć, a tylko odrobinę zmięknąć pod wpływem temperatury.

Dodaję ugotowany makaron i wszystko mieszam na patelni. Przekładam na ogrzany półmisek i podaję.

niedziela, 13 czerwca 2010

Chiński makaron z warzywami

Weekend jak to weekend, niby wolne, a czasu jeszcze mniej niż zwykle.
Za to udało się trochę przewentylować dzieciaki, które właśnie skończyły kolejną serię antybiotyków, a ja mam nowy kolor włosów.

W weekend jak zwykle pojawia się problem z rodzinnymi wyjściami. Wracamy wszyscy głodni do domu i bynajmniej nie ma czasu na długie i pracochłonne przygotowywanie obiadu. Zwłaszcza jeśli syn od razu po zdjęciu butów i umyciu rąk zasiada do stołu i mówi, że poczeka.

Właśnie na taką okazję kupiłam chiński makaron, który gotuje się tylko minutkę i przyrządziłam go z niewielką ilością warzyw. Co prawda Chińczycy prawdopodobnie dodaliby do tej potrawy olej sezamowy, ale ja nie miałam. Myślę też, że od nabytego przeze mnie Chinese Noodles, który smakował dokładnie jak makaron z zupek chińskich, dużo lepsze byłoby zwykłe spaghetti. Wobec tego proponuję wziąć co się lubi i, co ważniejsze, akurat leży w kuchennej szafce.

Nie przejmujcie się długą listą składników, tylko tak groźnie wygląda. Przedstawiona wersja jest i tak dość uboga, bo można dodać inne warzywa: paprykę, fasolkę szparagową czy seler naciowy i oczywiście dowolne kiełki na koniec.
Natomiast jeśli chodzi o świeży imbir, to najlepiej kupić od razu większy kawałek, obrać, pokroić na kawałki i zamrozić.

Smacznego eksperymentowania!




Składniki:

400 g makaronu (najchętniej widziałabym tę potrawę z makaronem sojowym, ale zwykłe spaghetti świetnie się nada)
1 duża czerwona lub biała cebula
2 duże ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru (mniej więcej tyle ile czosnku)
2 marchewki
1 pietruszka
pęczek szczypioru z cebulkami
pęczek natki pietruszki
kilka łyżek sosu sojowego
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka octu ryżowego
sól, pieprz, chili w płatkach
oliwa lub olej do smażenia

Sposób wykonania:

Wszystkie warzywa przygotowuję sobie wcześniej, bo potem smaży się ekspresowo i może nie być czasu na krojenie.

Kiedy jestem zajęta krojeniem warzyw, gotuje mi się makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu.

Więc tak (nie zaczyna się zdania od „więc”).
Cebulę w cienkie piórka, czosnek na plasterki, imbir ścieram na tarce, marchewka i pietruszka w plasterki lub na zapałkę, szczypior, cebulkę i natkę siekam, ale niezbyt drobno.

Na patelni rozgrzewam oliwę. Wrzucam cebulę, leciutko posypuję solą. Smażę aż się zeszkli, dorzucam czosnek, imbir, marchewkę i pietruszkę. Doprawiam pieprzem i chili. Oczywiście lepiej byłoby mieć świeżą papryczkę chili, ale z braku laku biorę suszone płatki.

Smażę na sporym ogniu często mieszając aż warzywa lekko zmiękną. Dolewam sos sojowy, ocet i miód, mieszam.

Na koniec wsypuję szczypior, doprawiam solą i pieprzem, smażę jeszcze minutkę.

Dodaję na patelnię makaron, wszystko dokładnie mieszam.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Kotlety z kalafiora i jajek

Kalafior, oprócz swoich rozlicznych zalet, ma jeden wyraźny mankament: zapach. Aromat jaki unosi się w powietrzu po ugotowaniu tego warzywa zawsze zmusza mnie do otwierania okien i długotrwałego wietrzenia. Na szczęście przy ciepłej pogodzie, takiej jak dzisiaj, robienie przeciągów sprawia mi wyłącznie przyjemność, więc z czystym sumieniem polecam kotleciki z kalafiora i jajek, a w następnym odcinku podam absolutnie genialne puree z kalafiora.

Opisywane kotlety pierwotnie robiłam tylko z jajek z dodatkiem czerstwej bułki namoczonej w mleku, ale przyszło mi do głowy, że z kalafiorem będą jeszcze lepsze. I tak było.
Smacznego!



Składniki:
(na 8-10 kotlecików)

400 g kalafiora (użyłam mrożonki)
4 ugotowane na twardo jajka
2 surowe jajka + 1 jajko do panierowania
po pęczku koperku, natki i szczypioru, drobno posiekane
sól, pieprz
2 łyżki bułki tartej + do panierowania
olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Kalafior wrzucam na wrzącą i osoloną wodę, gotuję jakieś 2 minuty, odcedzam. Studzę i dzielę na małe różyczki, a łodygi dodatkowo kroję na mniejsze kawałki.

Jajka na twardo obieram ze skorupek, dość drobno (przynajmniej w teorii) kroję.

W misce mieszam kalafior, ugotowane i surowe jajka, posiekaną zieleninę, sól, pieprz i bułkę tartą.

Formuję niewielkie kotleciki, panieruję w jajku i bułce. Smażę z obydwu stron do zrumienienia.

piątek, 2 kwietnia 2010

Pietruszczanka czyli postna zupa z pietruszki oraz życzenia wielkanocne

Moja Mama gotuje tę zupę co roku w Wielki Piątek. Z tego samego przepisu gotowała ją moja Babcia. Oto jak skromna potrawa wpisuje się w kulinarną sztafetę pokoleń :)

Kochani Czytelnicy,

życzymy Wam spokojnych, zdrowych i smacznych Świąt Wielkanocnych. Niech opuści Was zimowa ociężałość i senność, zbudźcie się do nowego życia i do nowych wyzwań. Życzymy Wam zawziętości w realizowaniu pasji, wytrwałości w dążeniu do celu, optymizmu i pogody ducha.

A w wiosennych wyprawach kulinarnych niech Wam towarzyszą niezastąpione Dwie Chochelki :))

Składniki:

500 g korzenia pietruszki
2,5 l wody
sól
natka pietruszki
ziemniaki

Sposób przygotowania:

Pietruszkę myję, obieram, kroję wzdłuż i wszerz. Wkładam do osolonej wody i gotuję – w szybkowarze zajęło mi to 20 minut, w tradycyjnym garnku pewnie nieco dłużej, do miękkości.

Ziemniaki obieram i gotuję osobno. Na talerze nakładam ziemniaki w dużych kawałkach i pietruszkę pokrojoną w dużą kostkę, zalewam zupą, posypuję posiekaną natką pietruszki.

Bardzo postna i smaczna potrawa.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Faszerowane jajka

Wiem, wiem. Wszyscy znacie i wszyscy robicie. Ale dla mnie Wielkanoc po prostu nie istnieje bez jajek faszerowanych, więc muszę Wam podać moje dwa ulubione sposoby na ich przyrządzanie.

Uwielbiam prostotę tej potrawy i mnogość wariantów. Nigdy nie wychodzą takie same, bo przy tak małej ilości jajek wielkość ogórków czy rzodkiewek ma istotne znaczenie. Czasami do wersji z łososiem dodaję kapary, ale jako zagorzała wielbicielka korniszonów nie robię tego zbyt często (nadal potrafię zjeść na raz cały duży słoik ogórków konserwowych, tylko octu staram się już nie pić, a kiedyś i to robiłam).

Raczej nie dodaję dużo majonezu, więc być może dodacie więcej. Wolę postawić obok w miseczce – niech każdy dobierze tyle ile mu odpowiada. Zawsze posypuję posiekanym szczypiorkiem – moim zdaniem to niezbędny dodatek. Nie żałuję też natki i koperku – powinny być zielone.
Przecież to potrawa na wiosnę.




Składniki:

6 jaj ugotowanych na twardo

wersja I
100 g wędzonego łososia
2 ogórki konserwowe
2 łyżki posiekanego koperku
sól, pieprz
sok z cytryny
1-2 łyżki majonezu

wersja II

około ½ świeżego ogórka
kilka rzodkiewek
2 łyżki posiekanego koperku
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz
1-2 łyżki majonezu

do dekoracji:
plastry łososia, oliwki, szczypior, koperek, kapary, świeży ogórek, rzodkiewka, itp.

Sposób przygotowania:

Początek jest wspólny.
Jajka obieram ze skorupek, kroję na pół i ostrożnie wyjmuję żółtka. Połówki białek układam na półmisku. Można leciutko przyciąć spody tak, żeby jajko stabilniej leżało.

Żółtka przekładam do miski.
I od teraz przepisy zaczną się różnić.

wersja I
Mieszam żółtka z drobno posiekanymi ogórkami, koperkiem i łososiem, którego skrapiam sokiem z cytryny. Dodaję sól i pieprz (chociaż tutaj soli w zasadzie nie potrzeba, zazwyczaj łosoś jest wystarczająco słony), majonez i wszystko dokładnie mieszam. Nakładam powstałą masę do białek. Dowolnie przybieram.

wersja II
Do miski z żółtkami dodaję pokrojone w drobną kostkę ogórek i rzodkiewki, posiekaną natkę i koperek, sól, pieprz i majonez. Wszystko mieszam. Napełniam połówki jajek masą. Dekoruję.

piątek, 26 marca 2010

Sałatka ryżowa z kurczakiem, ananasem i kukurydzą

Pierwszy raz jadłam sałatkę tego typu w czasach licealnych i nadal pamiętam jak bardzo smakowało mi połączenie słodkiego ananasa i kukurydzy z mięsem kurczaka. Od tej pory robię ją dość regularnie, zarówno ze względu na fantastyczny smak jak i prostotę przygotowania.

Oczywiście można się do tej sałatki bardziej przyłożyć. Ugotować krótko pierś z kurczaka na przykład z cytryną i natką (a nie brać mięso z rosołu), albo upiec na soczysto – na pewno będzie jeszcze lepsza.

U mnie jest to sposób na wykorzystanie resztek z obiadów. W sam raz na kolację lub szybkie śniadanie – bo sami przyznacie, że przygotowanie tej sałatki nie zajmuje wiele czasu.




Składniki:

około 1,5 szklanki ugotowanego ryżu
1 pierś z kurczaka ugotowana lub upieczona
1 puszka ananasów w plastrach
1 puszka kukurydzy
pęczek natki pietruszki
sól, pieprz
majonez

Sposób przygotowania:

Ananasy i kukurydzę dokładnie osączam na sicie.

Kroję mięso w kostkę, plastry ananasów na niewielkie kawałki, siekam natkę.

W misce mieszam ryż, mięso, ananasy, kukurydzę i natkę pietruszki, przyprawiam solą i pieprzem, lekko mieszam. Dodaję majonez (nie za dużo, sałatka nie ma pływać w majonezie, ale składniki mają się połączyć) i znowu mieszam.

Koniec.

Smacznego!

czwartek, 18 marca 2010

Jajka po szkocku

Wiosna!
Na północnych rubieżach kraju termometr zaokienny pokazał dzisiaj osiem stopni i była to najwyższa odnotowana przeze mnie temperatura od wielu miesięcy.

Dzisiaj mam więc przepis dla tych, którzy już pakują kosze piknikowe i wybierają się na zieloną trawkę. Nie wiem co prawda gdzie ową trawkę można teraz znaleźć, może oprócz miejsc, w których przebiegają rury ciepłownicze, więc to raczej propozycja dla zdesperowanych.

No dobrze, może lepiej o tej porze roku podajcie te jajka jako ciekawostkę przy okazji Wielkanocy. Wyglądają fantastycznie i myślę, że dobrze im zrobi dowolny sos na bazie majonezu. Taki z chrzanem na przykład będzie w sam raz.

Zamiast mielonej wieprzowiny wzięłam białą kiełbasę i w efekcie otrzymałam stuprocentową potrawę wielkanocną.
Przyznam jednak, że następnym razem wezmę raczej polędwiczki wieprzowe, bo biała kiełbasa ma jak na mój gust zbyt intensywny smak i prawie nie czuć jajek.

Przepis rzecz jasna od Roux z książki „Jajka”.




Składniki:

12 jajek przepiórczych ugotowanych na twardo
½ kg mielonej polędwicy wieprzowej lub białej kiełbasy
1 pęczek szczypiorku
1 pęczek natki pietruszki
sól, pieprz
1 białko + 2 jajka
mąka i bułka tarta do panierowania
olej do smażenia

Sposób przygotowania:

W misce dokładnie mieszam mięso, drobno posiekany szczypiorek i natkę oraz białko jajka. Doprawiam solą i pieprzem.

Układam na dłoni małe placuszki z mięsa, na środku każdego układam obrane ze skorupki przepiórcze jajo i obtaczam je w mięsie formując kulkę. Staram się, żeby warstwa mięsa nie była gruba, w teorii nie powinna mieć więcej niż pół centymetra, ale przyznam, że różnie mi to wychodzi.

W miseczce roztrzepuję jajka, w osobnych naczyniach przygotowuję mąkę i bułkę tartą do panierowania. Każdą kulkę obtaczam najpierw w mące, potem w jajku, a na końcu w bułce. Staram się to robić tak, by po tych wszystkich czynnościach nadal mieć kulkę, a nie dysk.

W rondlu o grubym dnie rozgrzewam olej. Smażę na głębokim tłuszczu po kilka minut z każdej strony. Staram się nie wkładać zbyt wielu kulek na raz, żeby nie były stłoczone. Odkładam na papierowy ręcznik do osączenia.

środa, 10 marca 2010

Ryba w ziołowym sosie

Soczysta, upieczona czy usmażona ryba morska nie potrzebuje wielu dodatków. Właściwie wystarczy sól, pieprz i sok z cytryny, żeby otrzymać smakowity posiłek. Ale oczywiście odrobina ziół i oliwy nigdy nie zawadzi, więc proponuję Wam bardzo prosty i smakowity sposób na nieco inne niż zwykle przygotowanie ryby.

Przepis wypatrzyłam w książce Nigelli „Lato w kuchni przez okrągły rok”, ale zmodyfikowałam go biorąc pod uwagę aktualne zaopatrzenie w zioła w mojej kuchni. Myślę zresztą, że to dobra okazja, żeby samemu pokombinować i zrobić mieszankę świeżych lub suszonych ziół, która najbardziej będzie Wam pasować.




Składniki:

ok. 600 g filetów z ryby morskiej
mąka pszenna do panierowania
sól, pieprz
olej do smażenia

sos:
pół szklanki oliwy z pierwszego tłoczenia
otarta skórka i sok z połowy cytryny
3 łyżki posiekanej świeżej natki pietruszki
1 łyżka posiekanej świeżej bazylii
1 łyżka posiekanej świeżej mięty
1 łyżka posiekanych kaparów osączonych z zalewy
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Najpierw robię sos, żeby zdążył się przegryźć. Sprawa jest jak zwykle prosta: mieszam wszystkie składniki.

Rybę płuczę w zimnej wodzie, osuszam. Posypuję solą i pieprzem, obtaczam w mące i smażę na rozgrzanym oleju.

Usmażoną rybę układam na półmisku i polewam częścią sosu. Resztę sosu podaję w miseczce.

Jeśli ktoś woli, to rybę można oczywiście upiec. W dodatku będzie zdrowiej.
W oryginalnym przepisie Nigella miesza świeżą natką z suszoną miętą i suszonym oregano.

wtorek, 9 marca 2010

Placek z kuskusu

Odkąd spróbowałam kuskusu przyrządzam go bardzo często. Świetnie komponuje się z moimi ulubionymi obiadami warzywnymi, a przygotowanie go zajmuje niewiele czasu, z czego większość przypada na czekanie.

Jedyną wadą jest, że gdy jedzą go moje dzieci, to zazwyczaj muszę potem używać odkurzacza, zarówno do podłogi, jak i samych dzieci. Paskudnie przykleja się do ubrania.
Ale i tak warto.

Dzisiaj nieco inaczej, bo w postaci placka.




Składniki:

1½ szklanki kuskusu
2 pory (tylko białe części)
1 jajko
20 dkg startego sera o ostrym smaku
natka pietruszki
sól, pieprz
olej i masło do smażenia

Sposób przygotowania:

Zgodnie z opisem na opakowaniu zalewam wrzącą wodą kuskus zmieszany z solą, przykrywam i odstawiam na około 10-15 minut.

Myję i drobno kroję białe części pora. Podsmażam na maśle z niewielkim dodatkiem oleju (wtedy nie przypala się masło, chociaż oczywiście można klarować masło jeśli komuś się chce).

Rozbijam jajko, ścieram ser i siekam natkę pietruszki. Wszystko mieszam, dodaję razem z podsmażonymi porami, solą i pieprzem do kuskusu, jeszcze raz dokładnie mieszam.

Kładę masę na gorący tłuszcz formując duży placek i smażę aż powstanie chrupiąca skórka.
Podaję z kefirem lub z keczupem. Szczypiorek do posypania też nie byłby od rzeczy.

środa, 17 lutego 2010

Zapiekanka ziemniaczana

Czasami otwieram lodówkę, a tam jeno wicher hula i białe niedźwiedzie spacerują.

Na szczęście, żeby przygotować coś naprawdę pysznego wcale nie potrzeba składników zdobywanych w sklepach z orientalną żywnością. Wystarczą ziemniaki, śmietanka, cebula i/lub por oraz trochę przypraw.

Efekt jest fantastyczny! I bez mięsa, co w dniu dzisiejszym dla wielu ma znaczenie. Chociaż prawdę mówiąc ta potrawa ma nieco rozpasany charakter. Wszystko przez śmietankę…




Składniki:
(na 2-3 osoby)

60-80 dag ziemniaków
1 cebula
1 duży por (tylko biała część)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
250 ml słodkiej śmietanki
masło do smażenia i posmarowania formy

Sposób przygotowania:

Cebulę i por kroję w talarki, ziemniaki na bardzo cieniutkie plasterki. Wszystko podsmażam na maśle, posypuję odrobiną soli, pieprzu i gałki.

Płaskie naczynie żaroodporne smaruję masłem, przekładam do niego zawartość patelni i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.

Na patelni (po co brudzić inny garnek) zagotowuję śmietankę i dodaję do niej jeszcze trochę przypraw oraz natkę. Zalewam śmietanką ziemniaki.

Piekę około 20-30 minut, sprawdzam widelcem lub wykałaczką czy ziemniaki są miękkie.

wtorek, 26 stycznia 2010

Pierś indyka z żurawiną

Dla kogoś, kto wszystko w kuchni robił na oko przestawienie się na rygorystyczne odmierzanie składników jest prawdziwą mordęgą. Na pewno już o tym wspominałam, ale że temat jest wciąż aktualny, to znowu piszę.

Tym razem wzięłam paczkę suszonej żurawiny.
– 100 g – przeczytałam – Oho, będę znała ilość przynajmniej jednego składnika – ucieszyłam się.
Niesłusznie, bowiem w tej samej sekundzie usłyszałam szuranie przesuwanego krzesła.
- Pomagała mamie – oświadczyła Jagoda (20 miesięcy). Wdrapała się na rzeczone krzesło, chwilę poudawała, że obiera cebulę i czosnek, po czym padło sakramentalne
- Co to?
- Żurawina.
- Moja! – oświadczyła córka i rozpoczęła degustację.
Kiedy wyżarła jakąś połowę miseczki sięgnęłam ponownie do szuflady. Na szczęście była tam druga paczka żurawiny.
I w ten sposób znowu nie wiem ile wsypałam, na pewno więcej niż 100 gramów. Mam jednak wrażenie, że nie jest to takie znowu istotne, ważne by było dużo.

To kolejne danie dla leniwych, czyli wystarczy wszystko zmieszać, a potem wstawić i upiec, przez co oczywiście należy do moich ulubionych zimowych obiadów. W dodatku jest po prostu przepyszne.


Anka



Składniki:
  • ½ kg piersi z indyka
  • ok. 150 g suszonej żurawiny
  • 1 średnia cebula
  • 3 duże ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • sól, pieprz
  • oliwa

Sposób przygotowania:

Pierś z indyka kroję na plastry (1-1,5 cm grubości). Posypuję solą i pieprzem, układam w naczyniu żaroodpornym. Cebulę, czosnek i natkę drobno siekam, posypuję mieszaniną mięso.
Suszoną żurawinę zalewam gorącą wodą, odcedzam, dorzucam do naczynia.
Wszystko polewam oliwą, przykrywam i jeśli zaplanowałam obiad wcześniej odstawiam na kilka godzin.
Jeśli nie, to trudno. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekę około godziny, godziny i kwadransa, zależy od grubości mięsa.

niedziela, 24 stycznia 2010

Zupa ziemniaczana z grzybami

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lubię prostą kuchnię. Lubię, gdy danie nie wymaga ode mnie zbyt dużo pracy, lubię gdy lista składników nie jest długa, a nade wszystko lubię by było smacznie.
Ta zupa spełnia wszystkie moje wymagania.
A jak pachnie!
Smacznego.




Składniki:

spora garść suszonych grzybów
25 dag wędzonego boczku
2 cebule
2 ząbki czosnku
1 średnia lub nieduża pietruszka
1 średnia marchewka
4-5 ziemniaków
pęczek natki pietruszki
sól, pieprz, majeranek
1-2 łyżeczki mąki i łyżka śmietany do zabielenia

Sposób przygotowania:

Grzyby namaczam kilka godzin wcześniej w niewielkiej ilości wody, obgotowuję i odstawiam.

Boczek kroję w słupki, cebulę w sporą kostkę, czosnek kroję na cienkie plasterki.
Podsmażam boczek na patelni, po kilku minutach dodaję cebulę, posypuję odrobiną soli i pieprzem, smażę często mieszając aż zmięknie, na koniec dodaję czosnek i jeszcze chwilę trzymam wszystko na patelni.

Przekładam boczek, cebulę i czosnek do garnka, dodaję grzyby wraz z wywarem, dolewam około półtora litra wody, dodaję obrane i pokrojone w słupki lub plastry marchewkę oraz pietruszkę i gotuję wszystko około dwudziestu minut.

Dodaję obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, gotuję aż będą miękkie. Gdzieś w tak zwanym międzyczasie dosypuję majeranek. Sporo, nie żałujcie majeranku.

Drobno siekam natkę pietruszki, dodaję do zupy.

Mieszam w kubku mąkę ze śmietaną i odrobiną zimnej wody (można z samą śmietaną, albo samą wodą), dolewam do kubka odrobinę gorącej zupy i dokładnie mieszam, a potem powoli wlewam zawartość kubka do garnka cały czas mieszając. Doprawiam jeśli trzeba.

Podaję z chlebem.

sobota, 2 stycznia 2010

Tortilla (i bardzo długi wstęp)

Rozdział czterdziesty siódmy, w którym Sanczo Pansa nadal rządzi na wyspie Baratarii, lecz wydaje mu się to coraz uciążliwsze

"Wyglądało na to, że życzenie pana gubernatora zostanie zaraz spełnione, z sali przyjęć bowiem zaprowadzono go do sali jadalnej, gdzie czekał już stół obficie zastawiony, czekała też służba do mycia rąk, do usługiwania przy stole i do innych, na razie niewiadomych czynności. Fotel przy stole był tylko jeden i nakrycie na stole jedno, z czego łatwo było zrozumieć, że to dla Sancza i że on jeden będzie się posilał, a pozostali będą mu pomagali swą obecnością. Kiedy wkroczył na salę, rozległa się muzyka, która trwała, póki mył ręce i wycierał, a kiedy usiadł – zamilkła. W tej samej chwili pojawiła się obok gubernatora jakaś nieznajoma postać o dosyć ponurej twarzy i z fiszbinową pałeczką w dłoni. Nie zwracając uwagi na tę asystę, Sanczo Pansa rozejrzał się po stole, na. którym pełno było naczyń z rozmaitymi daniami, mokrymi i suchymi. Skinął z zadowoleniem głową i podczas gdy zawiązywano mu serwetkę pod brodą, zastanawiał się, od którego by zacząć. Sięgnął po najbliżej stojący półmisek z ostrygami, ale zanim zdążył której skosztować, jegomość u jego boku machnął pałeczką i pośpiesznie zabrano mu półmisek sprzed nosa. Chcąc nie chcąc zdecydował się na drugi, z pasztetem z królika, ledwie jednak wyciągnął doń rękę, gdy dotknięty pałeczką i ten półmisek uciekł przed Sanczem. To samo powtórzyło się i z trzecim półmiskiem, na którym leżały świeże jarzyny.
– Czy to obiad, czy sztuczki z królikiem i kapeluszem? – zapytał zdenerwowany
gubernator.
– Wasza niespożytość – powiedział z szacunkiem ów osobnik, na którego znak znikały potrawy – spełniam tylko swój obowiązek; jestem mianowicie lekarzem waszej niespożytości i mam pilnować, byście nie spożyli, uchowaj Boże, nic takiego, co zaszkodzi wam na żołądek; ostrygi były stanowczo za ciężkie, ten pasztet za ostry, te jarzyny zbyt wzdymające; z góry powiem, że nie radzę wam też jeść tej zupy, bo zawiera zbyt wiele płynu, ani tego mięsa, bo jest za suche – co powiedziawszy, wskazał pałeczką, a służba natychmiast sprzątnęła wazę z zupą i półmisek z pieczenia.
– Zostały więc – rzekł Sanczo – jeśli mnie wzrok nie myli, te apetycznie przyrządzone
przepiórki.
– Raczej umrę, niż pozwolę je tknąć waszej nietykalności – oznajmił lekarz.
– A to dlaczego? – zdziwił się Sanczo.
– Ponieważ, jak uczy Hipokrates, ze wszystkich niestrawności najniebezpieczniejsza jest ta, którą powodują przepiórki.
– Zacznijmy więc od innego końca – powiedział Sanczo. – Pan doktor zrobi przegląd
całego stołu i usunie wszystko, co może mi zaszkodzić, a tym, co zostanie, zajmę się już spokojnie, bez obawy, że mi ucieknie.
Lekarz skinął głową na znak zgody, następnie wbił jastrzębie spojrzenie w nakryty stół i pałeczka zaczęła wykonywać konwulsyjny taniec nad całą jego przestrzenią, w miarę zaś, jak się poruszała, służba ogołacała stół z naczyń, aż zamieniła go w białą pustynię, na której i mysz by się nie pożywiła, nie tylko człowiek, zwłaszcza zaś człowiek o tak dobrym apetycie jak Sanczo Pansa.
Głodnemu i złemu gubernatorowi na widok znikającego jedzenia oczy coraz bardziej wyłaziły z orbit, aż doprowadzony do szału trzasnął pięścią w stół, z ostatniego uciekającego półmiska złapał ręką kawałek mokrego placka, zwanego po hiszpańsku tortilla, i wpakowawszy go sobie do ust, przełknął prawie bez żucia, po czym wrzasnął:
– Wynoś mi się stąd, przeklęty łapiduchu, bo ci łeb utnę za próbę zamorzenia głodem władzy państwowej! Mnie zaś niech natychmiast dadzą jeść albo zrezygnuję ze stanowiska, bo ziarnka bobu nie jest warta posada, na której się nie można najeść do syta! "

Miguel de Cervantes „Don Kichot”.

Zanim przejdziecie na noworoczną dietę: tortilla. Spróbujcie koniecznie.




Składniki:
(3 porcje)

60-80 dag ziemniaków
15 dag boczku
1 duża cebula
sól, pieprz
pęczek natki pietruszki
6 jajek
olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieram, myję i kroję w kostkę. Nie powiem jakiej wielkości, bo wtedy wyjdzie na jaw, że każdy kawałek jest inny. Przyjmijmy, że bok długości jednego lub półtora centymetra czasami też się zdarza.
Boczek kroję w słupki, cebulę w kostkę.

Myślę, że można się pokusić o smażenie wszystkich składników oddzielnie, ale kto ma na to czas i ochotę? Dlatego na dużą patelnię wrzucam ziemniaki i smażę około 10 minut na średnim ogniu. Potem dokładam cebulę i lekko solę. Po około pięciu minutach dodaję boczek i wszystko smażę jeszcze około pięciu minut, aż ziemniaki będą prawie miękkie. Często mieszam, ale delikatnie, żeby nie porozwalać ziemniaków.

Przekładam wszystko do miski, posypuję drobno posiekaną natką pietruszki, solą i pieprzem, wlewam jajka i wszystko mieszam.

Patelnię, jeśli trzeba, wycieram papierowym ręcznikiem, żeby nie zostały na niej na przykład kawałki cebuli i wlewam odrobinę oleju. Na rozgrzaną patelnię kładę masę ziemniaczaną, formuję okrągły, płaski placek i smażę na średnim ogniu, aż przypiecze się spód.

Biorę głęboki oddech, bo przede mną najtrudniejsza część zadania.
Na wszelki wypadek wdziewam rękawice kuchenne, które może i zmniejszają zdolności manualne, ale przynajmniej nie trwale tak jak oparzenia. Znajduję duży płaski talerz, którym przykrywam patelnię i szybkim ruchem przekręcam patelnię do góry nogami tak, że tortilla ląduje na talerzu upieczoną stroną do góry. Potem bardzo, ale to bardzo ostrożnie zsuwam placek z talerza na patelnię i znowu smażę, aż ładnie się przyrumieni.

Przyznam się, że lubię z keczupem.

piątek, 27 listopada 2009

Placki z cukinią

Placki mają w sobie coś takiego, że ręka sama wyciąga się po następny. Jednak placki opisane poniżej nie mają nic wspólnego z tuczącymi słodkościami, ale niemal całkowicie składają się z warzyw. To doskonały pomysł na lekki posiłek nawet dla tych, którzy do cukinii nie są przekonani. Ale zaraz, zaraz, jak można nie lubić cukinii?

 


Składniki:
(na około 20 sporych placków)

4 nieduże cukinie (ok. 800 g)
1 spora marchewka
1 por (tylko biała część)
pęczek natki pietruszki
3 jajka
3-4 łyżki mąki
sól, pieprz
olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Cukinii nie obieram, tylko myję i ścieram na grubej tarce, ale też staram się kupować te mniejsze, młode sztuki. Marchewkę obieram i też ścieram, por kroję na małe kawałki, siekam natkę.

Najistotniejsze w przygotowaniu tych placków jest porządne odciśnięcie cukinii. Można użyć do tego celu sitka, jednak moim zdaniem to nie wystarczy i proponuję rozłożenie startej cukinii na ścierce.
(Właściwie to najlepiej byłoby to robić tak jak kiedyś robiono twaróg, czyli zawijano w lnianą ściereczkę i odciskano, najlepiej wieszając na haku na kilka godzin.)

Nie będę jednak czekała godzinami na cukinię, bo przecież trzeba ją wymieszać z marchewką, porem, natką, jajkami, mąką i doprawić solą i pieprzem.

Rozgrzewam na patelni olej, nakładam łyżką masę formując placki i smażę z obu stron aż się porządnie zrumienią.

Natkę pietruszki można zastąpić oregano, ale, zwłaszcza jeśli używa się suszonego, trzeba bardzo uważać z ilością.
Czasami jem placki z keczupem, ale bez dodatków też są wspaniałe.

niedziela, 22 listopada 2009

Kurczak w sosie pieczarkowo-paprykowym

Jeśli ktoś tak jak ja należy do zagorzałych wielbicieli wszelkich grzybów, to takie dania z pewnością są dla niego. Jeśli jeszcze w dodatku lubi proste mieszanki mięsno-warzywne, to polecam to zestawienie.
Cebula, papryka i pieczarki nigdy nie zawodzą, a sposób przygotowania należy do gatunku tych najprostszych. Nic więc dziwnego, że różne wariacje tej potrawy pojawiają się regularnie na moim stole.


 


Składniki:
(3 porcje)

1 pierś kurczaka
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 czerwona papryka
1 papryczka chili
50 dkg pieczarek
natka pietruszki
sól, pieprz, curry
olej do smażenia
ewentualnie śmietana wymieszana z mąką do zagęszczenia

Sposób przygotowania:

Pierś kurczaka myję, kroję na kawałki, posypuję solą i pieprzem, szybko obsmażam na mocno rozgrzanym oleju.

Do mięsa dorzucam drobno pokrojoną cebulę. Czosnek lekko miażdżę nożem, obieram i kroję w plasterki, chili myję, usuwam pestki i drobno siekam. Paprykę myję i kroję w słupki. Dodaję czosnek, paprykę i chili, posypuję solą, pieprzem oraz curry i smażę jeszcze kilka minut.

Pieczarki myję, odcinam ogonki i kroję w plastry. Przy okazji pozostawiam Wam decyzję, czy obieracie czy nie, u mnie zależy to głównie od wyglądu pieczarek, jeśli są ładne i białe, to zazwyczaj zostawiam skórkę, jeśli stare i brązowe to obowiązkowo obieram, bo inaczej odbierają mi apetyt. Mycie pieczarek to też delikatna kwestia, jeśli trzymamy je pod wodą zbyt długo, to bardzo nasiąkają i robią się gumowate, dlatego lepiej krótko je opłukać trzymając ogonkiem do dołu, bo blaszki najbardziej chłoną wodę. Niektórzy podobno wcale nie myją, tylko czyszczą szczoteczką, co i mi czasami się zdarza.

Tu pozwolę sobie na dygresję. Niegdyś widziałam pewną Panią z Autorytetem, która wypowiadała się na temat mycia owoców. Gdy doszła do drobiazgu w rodzaju czereśni, truskawek czy wiśni proponowała wrzucanie owoców do zatkanego zlewu napełnionego wodą z, uwaga!, dodatkiem mydła. Pomijam czereśnie, które są takiej budowy, że to mydło od biedy udałoby się wypłukać, ale pomysł o moczeniu truskawek w detergencie wzbudził moją żywiołową radość. Koktajl truskawkowy z bąbelkami gwarantowany.

Ale wracam do mojego obiadu. Papryczka już się podsmażyła, więc dokładam pokrojone pieczarki i wszystko duszę na małym ogniu. Ile? Zależy od tego kiedy wstawiłam wodę na makaron, ale staram się nie przekroczyć kwadransa. Wrzucam posiekaną natkę pietruszki i, jeśli akurat nie boję się dodatkowych kalorii, zagęszczam śmietaną wymieszaną z mąką. Obie wersje są smaczne, ale przy tej śmietanowej, jeśli podczas duszenia doleję jeszcze wody lub bulionu, zyskuję bardzo smakowity sos.

Podaję z makaronem lub z ryżem.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Dorsz z kaparami

Muszę się do czegoś przyznać. Ciągle słyszę narzekania, że jemy mało ryb i że dieta bez ryb jest dla organizmu rujnująca, a ja nadal nie mogę się przemóc i przygotowywać rybnych obiadów regularnie. Owszem, lubię, ale żeby od razu sama je przyrządzać? Zdecydowanie wolę zjeść danie rybne w restauracji.
Fakt, że jeśli się ma dzieci z alergiami pokarmowymi, to trudno wytłumaczyć dwulatkowi, że akurat tego obiadu nie może zjeść razem z rodzicami. Ale alergie na szczęście minęły i postanowiłam zmienić naszą dietę na lepsze. Lepiej późno niż wcale.
Na pierwszy ogień poszedł dorsz z kaparami. I to był naprawdę świetny pomysł! Sami spróbujcie.
Przepis ze strony adamczewscy.pl.




Składniki:
(na 4 osoby)

80 dkg dorsza
szklanka mleka
garść kaparów
natka pietruszki
sól, biały pieprz
sok z cytryny
olej i masło do smażenia

Sposób przygotowania:

Dorsza moczę w mleku, obtaczam w mące, solę i lekko pieprzę. Smażę na oleju na złoty kolor i przekładam do żaroodpornego naczynia.

Na patelni rozpuszczam masło z dodatkiem oleju i na silnym ogniu podsmażam kapary z posiekaną natką pietruszki. Polewam ryby otrzymanym sosem i wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Zapiekam jeszcze 15-20 minut.

Obficie skrapiam cytryną, ale jeśli ktoś nie lubi, nie jest to konieczne.

Właściwie jeśli komuś nie chce się nagrzewać piekarnika, to można ryby położyć na patelnię do podsmażonych kaparów i pod przykrywką dusić chwilę na bardzo małym ogniu.

sobota, 14 listopada 2009

Sałatka z piersi kurczaka z natką pietruszki

Moje dzieci uwielbiają rosół i mogą się nim odżywiać niemal codziennie. Pozostaje tylko problem co robić z mięsem rosołowym, skoro akurat tego nikt nie chce jeść. Dość często używam więc jako wkładki mięsnej piersi z kurczaka, a potem przyrządzam ją na przeróżne sposoby.
Do przepisu podanego przez Nigellę podeszłam bez entuzjazmu. Tylko z pietruszką? Czekała mnie jednak miła niespodzianka, bo cytrynowy smak mięsa w połączeniu z pietruszką i migdałami okazał się strzałem w dziesiątkę. W dodatku to naprawdę ekspresowa sałatka.


Anka



Składniki:
(1-2 porcje)

ugotowana pierś z kurczaka
1 pęczek natki pietruszki
2 garści płatków migdałów
sok z połowy cytryny
1 łyżka oliwy z oliwek
sól morska

Sposób przygotowania:

Migdały wsypuję na suchą patelnię i prażę, często potrząsając patelnią, aż zrobią się złocistobrązowe.

Pierś kurczaka kroję w kostkę (przynajmniej takie jest założenie, bo potem okazuje się, że mam w misce wszystkie znane i nieznane bryły geometryczne). Posypuję natką pietruszki, ale natki nie kroję, tylko zostawiam całe liście. Mieszam.

Skrapiam oliwą, wyciskam cytrynę, posypuję solą i większością płatków migdałowych, po czym znowu delikatnie mieszam.

Dorzucam resztę płatków na wierzch i gotowe.
Prawda, że dłużej się czyta niż robi?
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */