Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krewetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krewetki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2011

Smażone krewetki II


Po pierwszym eksperymencie z krewetkami, natychmiast nabrałam ochoty na następny.

W dodatku wyznam Wam radośnie w tajemnicy, że w domu jestem jedyną osobą, która ma ochotę na smażone skorupiaki. Zupełnie nie rozumiem reszty domowników, zwłaszcza że krewetki to fantastyczna okazja do jedzenia palcami. Nagle człowiek dochodzi do wniosku, że, dajmy na to, tacy mieszkańcy Sri Lanki, są od nas o wiele mądrzejsi jedząc wszystko bez użycia sztućców.

Wracając jednak do potrawy: za nic nie mogę się zdecydować, którą wersję wolę, czy tę prostszą: tylko chili, czosnek, pietruszka, czy też może poniższą, gdzie dochodzi imbir (ależ pięknie pachnie świeżo starty imbir!) i sos sojowy, a pietruszkę zamieniam na kolendrę.

Krewetki można wcześniej zamarynować w sosie sojowym, imbirze i czosnku, ale kto by o tym pamiętał...

Robię się straszliwie głodna notując ten przepis.

Anka

Składniki:
  • 250 g krewetek
  • ½-1 papryczka chili
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru (mniej więcej tyle, co czosnku)
  • 1-2 łyżki sosu sojowego
  • ewentualnie: sól, pieprz
  • oliwa
  • sok z połowy limonki
  • pęczek świeżej kolendry

Sposób przygotowania:

Krewetki rozmrażam, dokładnie płuczę pod zimną wodą i osuszam.

Czosnek, papryczkę i imbir bardzo drobno siekam (imbir zazwyczaj ścieram na tarce).

Na dużej patelni rozgrzewam oliwę, wrzucam papryczkę, potem czosnek i imbir, smażę około minuty. Potem dodaję krewetki, posypuję solą i pieprzem (soli bardzo mało) i po jakiejś minucie wlewam sos sojowy. Smażę jeszcze najwyżej dwie minuty na dużym ogniu często mieszając.

Skrapiam sokiem z limonki, posypuję świeżo posiekaną kolendrą i natychmiast zjadam.


czwartek, 9 czerwca 2011

Smażone krewetki I

Opowiadałam i opowiadałam (powtarzając się przy tym często), że owoce morza najlepsze są świeże.

I oczywiście nadal tak uważam, ale przecież sobie nie wyczaruję złowionych przed chwilą krewetek.

Kupiłam więc wreszcie mrożone i jestem bardzo zadowolona. Pewnie, że to nie to samo, ale i tak uwielbiam krewetki, a przyrządzone w najprostszy sposób na świecie okazały się naprawdę pyszne.

Więc myślę sobie, że przecież to nic złego zmienić zdanie w sprawie owoców morza i częściej dać im szansę w domowej kuchni, zwłaszcza że już dokładnie wiem jak zrobię je następnym razem.

O czym niedługo.

Anka


Składniki:
  • 250 g krewetek
  • 2 ząbki czosnku
  • ½-1 papryczka chili
  • pęczek natki pietruszki
  • oliwa do smażenia
  • sok z cytryny

Sposób przygotowania:

Krewetki rozmrażam, płuczę pod zimną wodą i osuszam.

Czosnek i papryczkę drobno siekam, papryczkę można oczyścić z pestek i błon, zależy jak ostrą potrawę chce się uzyskać.
Siekam pietruszkę.

Na dużej patelni rozgrzewam oliwę (można smażyć na maśle, ja miałam akurat ochotę na oliwę i, jak widać, nie pożałowałam). Wrzucam czosnek i papryczkę, smażę około minuty (uważam, żeby czosnek się nie przypalił), potem dodaję krewetki, doprawiam solą i pieprzem, smażę najwyżej trzy minuty. Na koniec posypuję wszystko natką pietruszki, skrapiam sokiem z cytryny (niekoniecznie) i podaję.

Tu przyznam, że lubię połowę natki wrzucić od razu i smażyć razem z krewetkami, a pozostałą połową posypać po wierzchu.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */