Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwaśna śmietana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwaśna śmietana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2012

Śmietanowe ciasto z truskawkami


Mam nadzieję, że jesteście tak zajęci letnimi rozrywkami, że w ogóle nie zauważyliście mojej nieobecności na blogu. Nie obiecuję, że się od dzisiaj poprawię, ale prawie po trzech latach codziennego myślenia o tym, co wrzucę na blog, ta przerwa na pewno mi się przydała.
A poza tym, po co gotować, skoro na obiad kupuję kilogram czereśni i zagryzam sałatką z pomidorów :)

Owoce jemy codziennie, przy czym córka i ja najbardziej kochamy czereśnie, a syn preferuje truskawki. Te ostatnie już się kończą, ale rzutem na taśmę upiekłam ostatnio ciasto z ich dodatkiem. Pamiętajcie jednak, że absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na wierzch położyć na przykład śliwki lub inne owoce (ciasta ze śliwkami są najlepsze!).

Ciasto jest wilgotne i dość długo zachowuje świeżość. Dla mnie dodatek budyniu zawsze jest minusem, bo nie lubię, ale cała reszta otoczenia wydaje się mieć odmienne zdanie.

Na wierzch wrzuciłam kruszonkę, która czekała na swoją kolej w zamrażarce, ale truskawki można po upieczeniu posypać grubym cukrem tak jak w oryginale na Moich Wypiekach lub oprószyć cukrem pudrem.

Anka

Składniki:
(tortownica o średnicy ok. 22cm)
  • 100 g masła
  • ½ szklanki drobnego cukru (lub trochę więcej)
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstrakt waniliowy
  • 1 duże jajko
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • 1 1/3 szklanki mąki
  • 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego lub śmietankowego (ok. 40g)
  • ½ kg truskawek, odszypułkowanych
  • kruszonka lub gruby cukier lub cukier puder do posypania

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej, masło – bardzo miękkie.

Przesiewam mąkę, mieszam z proszkiem do pieczenia i budyniem.

Ucieram masło z cukrem na puch, dodaję cukier waniliowy i wrzucam jajko. Partiami dodaję na przemian mąkę i śmietanę, krótko miksuję.

Wykładam ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na górze układam truskawki (przekrojone na pół, jeśli duże, przecięciem do góry). Posypuje kruszonką (spokojnie wystarczy połowa tej porcji czyli po ¼ szklanki cukru i mąki i 50 g masła) lub cukrem. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni na około 50 minut (u mnie piekło się pięć minut dłużej).

Tak jak pisałam, można niczym nie robić kruszonki i dopiero po wyjęciu z piekarnika oprószyć grubym cukrem lub cukrem pudrem.

Smacznego!

środa, 9 listopada 2011

Surówka z selera z rodzynkami


Nie mogę się przekonać do selera naciowego. Jeszcze w daniach na gorąco jestem w stanie go znieść i nawet mi zbytnio nie przeszkadza, ale w surówkach unikam go jak ognia.
Co innego seler zwyczajny. Może i zapach nie każdemu odpowiada, ale kiedy się go pokroi na kawałki i upiecze (na przykład razem z ziemniakami i marchewką) jest po prostu pyszny.

Chociaż seler jako półprodukt do tej sałatki, czyli starty i doprawiony cytrynowym sokiem oraz solą, nie zachwyca smakiem.

Natomiast kiedy już dodam porządną garść słodkich rodzynek i zaleję wszystko hojnie śmietaną – wtedy sprawa wygląda zupełnie inaczej. W misce pojawia się bowiem bardzo przyjemna surówka.

Anka


Składniki:
  • 1 średni seler
  • duża garść rodzynek
  • sól, cukier, sok z cytryny
  • opakowanie kwaśnej śmietany 18% lub śmietany zmieszanej z majonezem
  • ewentualnie: orzechy włoskie

Sposób przygotowania:

Rodzynki zalewam wrzątkiem i odstawiam na kilka minut. Odcedzam.

Seler myję, dokładnie obieram i ścieram na średniej tarce. Posypuję solą i skrapiam sokiem z cytryny. Z chęcią podałabym Wam ilości, ale po pierwsze sama robię zawsze na oko, a po drugie i tak nie mam pojęcia ile waży Wasz seler.
Starty seler odstawiam na co najmniej kwadrans.

Dodaję cukier, odsączone rodzynki oraz śmietanę i dokładnie mieszam. Jeśli w domu brak alergików, posypuję prażonymi na patelni orzechami włoskimi. Orzechy można też domieszać do sałatki.

Na zdrowie!

niedziela, 1 sierpnia 2010

Sernik malinowy

Owoce w tym roku są zawrotnie drogie. Szczególnie moje ukochane czereśnie. Jednak sezon na maliny i borówki jest tak krótki, że naprawdę trudno sobie ich odmówić.
No właśnie, borówki zazwyczaj zjadamy z mężem zanim jeszcze nawet zdążę pomyśleć o jakimś deserze, ale maliny dość szybko przerabiam na mój ulubiony mus i znajduję dla niego coraz to inne zastosowania.

Tak było, gdy zbierałam się w sobie do rozmrażania lodówki (jak często to robicie? bo ja haniebnie rzadko) i musiałam jakoś wykorzystać wiaderko z twarogiem do serników. Najpierw zamarzył mi się czekoladowy spód, a potem pomyślałam, że maliny i czekolada to przecież dobrzy przyjaciele. Niewiele myśląc dolałam więc do sernikowej masy trochę musu z malin.

Co prawda kolor nie jest wtedy tak idealny jak by się można spodziewać (jeśli komuś zależy na wyglądzie, to odrobina czerwonego barwnika nie zaszkodzi), za to całość jest pyszna.

Dodatek mąki sprawił, że sernik jest dość zwarty, ale mus malinowy świetnie ożywia ten deser. No i czekoladowy spód to naprawdę świetny pomysł!

Przepis bierze udział w akcji Na zdrowie! Maliny!


Anka



Składniki:
(na tortownicę o średnicy ok. 22 cm)

spód:
200 g ciastek Digestive
100 g masła
100 g gorzkiej czekolady

masa serowa:
600 g mielonego twarogu do serników
4 jajka (były nieduże)
150 g cukru
100 g kwaśnej śmietany
1 łyżka mąki ziemniaczanej
½ szklanki musu malinowego + do polania

Sposób przygotowania:

Ciastka dokładnie kruszę. Bardzo praktyczny sposób to wrzucenie zamkniętej paczki do mocnego woreczka foliowego i tłuczenie wałkiem.

Czekoladę i masło rozpuszczam w kąpieli wodnej lub mikrofali i dokładnie mieszam, aż powstanie gładka masa. Lepiej najpierw rozpuścić masło i dopiero do niego wrzucić połamane kostki czekolady.

Mieszam czekoladową masę z okruchami ciastek, wykładam mieszanką tortownicę i odstawiam do lodówki na około godzinę.
Tortownicę wykładam wcześniej folią aluminiową przygotowując do pieczenia w kąpieli wodnej. W moim wykonaniu oznacza to zużycie kilometrów folii, ale za to mam pewność, że woda nie wleje się do środka.
Mówiąc jednak serio, trzeba wyłożyć dno tortownicy folią i dopiero wtedy zamknąć obręcz, a potem jeszcze obłożyć warstwami z wierzchu.

Miksuję twaróg z cukrem. Ucierając dodaję kolejno jajka, potem śmietanę i mąkę. Na koniec mieszam masę z musem malinowym.
Wylewam masę na spód z ciastek. Wstawiam tortownicę do większej blachy i zalewam gorącą wodą do połowy wysokości tortownicy. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około godzinę.

Studzę i schładzam przez kilka godzin w lodówce.

niedziela, 23 maja 2010

Ciasto z rabarbarem i kwaśną śmietaną

Weekend ma się ku końcowi. Tym razem na szczęście goście dopisali, więc mogłam poszaleć z wypiekami, bo było komu jeść.

Ze względu na sezon rabarbarowy zacznę od podania przepisu na ciasto właśnie z takim dodatkiem, chociaż wcale nie należy do moich ulubionych, wolę zdecydowanie lżejsze wypieki. Ale moje zdanie było w mniejszości, bo puszka z kawałkami ciasta opustoszała dość szybko.

To ciemne ciasto jest bardzo miękkie i wilgotne. Można je jeść na ciepło z dodatkiem jogurtu naturalnego lub lodów, albo oczywiście poczekać aż wystygnie.

Przepis z tej strony, z moim zmianami.




Składniki:

100 g miękkiego masła
50 g cukru pudru
100 g mieszanki różnych orzechów (ze względu na alergie u dzieci użyłam płatków migdałów)
½ łyżeczki cynamonu
200 g brązowego cukru
1 jajko
225 g mąki
½ łyżeczki sody
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
280 ml kwaśnej śmietany
300 g rabarbaru, obranego i pokrojonego na kawałki (mniej więcej 4 łodygi)

Sposób przygotowania:
(porcja na prostokątną blaszkę ok. 32x24 cm)

Roztapiam około 15 g masła i mieszam z cukrem pudrem, cynamonem i płatkami migdałów (lub orzechami). Odstawiam.

Przesiewam mąkę, mieszam z proszkiem do pieczenia, sodą i solą.

Resztę masła ucieram z cukrem na gładką masę. Dodaję jajko i znowu miksuję. Wsypuję mąkę, następnie wlewam śmietanę i na końcu delikatnie dodaję rabarbar.

Blachę wykładam papierem do pieczenia, nakładam ciasto i wyrównuję powierzchnię. Na górę wykładam płatki migdałów z masłem i cukrem pudrem.

Piekę w 180 stopniach (góra dół) około 35 minut.

wtorek, 18 maja 2010

Rogaliki drożdżowe II

Moja córka odziedziczy po mnie bloga kulinarnego, korzystanie z niego jest bardzo wygodne, ale ja głoszę nieśmiertelność papieru, jako że nic nie zastąpi przyjemności płynącej z trzymania w rękach książki. Lub zeszytu. Na przykład bardzo starego zeszytu z zieloną okładką ze skrzętnie zanotowanymi przepisami.

Wreszcie wzięłam się za rogaliki. Pamiętam moczenie ciasta w wodzie i zawsze zniechęcała mnie myśl o tym, jak potwornie się klei takie ciasto.
Do ścierki, owszem, klei się bardzo, ale za to dobrze się je zagniata.

A rogaliki? Uwielbiam je! Nie wiem jakim cudem są takie leciutkie i puszyste, skoro tyle w nich masła i śmietany, ale takie właśnie są. Nie sposób im się oprzeć.


Anka



Składniki:
(o ile dobrze pamiętam na około 35-40 sztuk)
  • ½ kg mąki
  • 50 g drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 250 g bardzo miękkiego masła
  • 2 jajka
  • 1 szklanka kwaśnej śmietany 18%

dżem lub konfitura na nadzienie (no jasne, że u mnie powidła śliwkowe!)

Sposób przygotowania:

Przesiewam mąkę do miski. W środku robię zagłębienie, w które wkruszam drożdże, posypuję je cukrem i wlewam część śmietany mieszając drożdże widelcem (śmietana też musi być w temperaturze pokojowej). Uważam, żeby nie osypały mi się ścianki z mąki. Przykrywam miskę z przygotowanym rozczynem ścierką i odstawiam na kwadrans.

Wlewam resztę śmietany, wbijam jajka, dodaję masło i wszystko dokładnie zagniatam. Owijam ściereczką i wkładam do miski z zimną wodą na około godzinę, aż ciasto wypłynie.

Wyjmuję ciasto, wykładam na stolnicę obficie wysypaną mąką i znowu zagniatam. Dzielę na porcje, rozwałkowuję i kroję na trójkąty. Na każdy trójkąt nakładam porcję powideł i zwijam rogaliki.

Piekę do zrumienienia w temperaturze 170-180 stopni (20-25 minut). Przed włożeniem do piekarnika można je posmarować żółtkiem rozbełtanym z odrobiną mleka, będą miały ładniejszy kolor.

Jeszcze ciepłe posypuję cukrem pudrem.

wtorek, 30 marca 2010

Smaczna baba

I znowu wypiek dla mojego męża (bo lubi). Może przyda się i Wam przy okazji Wielkanocy.

To bardzo prosta babka, nie ma w niej żadnych specjalnych dodatków (może tylko smalec nie jest taki znowu oczywisty), a pracy tyle co nic.
Zresztą ostatnio podawałam przepisy na dwa mazurki czyli dziady, więc najwyższa pora na babę ;)

Przepis pochodzi z książeczki „Ciasta i ciasteczka” z Biblioteczki Poradnika Domowego.

Smacznego!



Składniki:
(piekłam w formie z kominkiem)

2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g kwaśnej śmietany
¾ szklanki cukru (można dać całą, jeśli ktoś woli słodsze ciasto)
5 jajek
50 g masła
50 g smalcu
sok z połowy cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.

Mąki przesiewam i mieszam z proszkiem do pieczenia. Rozbijam jajka i oddzielam żółtka od białek. W kuchence mikrofalowej roztapiam masło i smalec.

Żółtka ucieram z cukrem do białości, cały czas miksując wlewam roztopione i ostudzone tłuszcze, a potem śmietanę. Dodaję ekstrakt waniliowy oraz sok z połowy cytryny.
Stopniowo wsypuję mąki z proszkiem do pieczenia i mieszam.

Ubijam pianę z białek. Najpierw dodaję tylko niewielką część piany do masy i mieszam, wreszcie przekładam resztę i dokładnie, ale delikatnie łączę masę z pianą.

Do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą formy z kominkiem wlewam ciasto i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 150 stopni (dolna grzałka plus termoobieg, jeśli góra-dół ustawiam więcej o 10-20 stopni) na około 50 minut - piekę do suchego patyczka.

Babkę można polukrować lub nawet podać z polewą czekoladową, ale mi energii starczyło tylko na posypanie cukrem pudrem.

poniedziałek, 1 marca 2010

Tarta z gotowanym kurczakiem

Wczoraj znowu był rosół, ulubiony posiłek mojej córki niejadka. Drobiowy, jak zwykle.
A ja potem zostaję z gotowanym mięsem z kurczaka, którego naprawdę nie lubię (zresztą za rosołem też nie przepadam). Naprawdę nie rozumiem syna, który z uporem żąda mięsnej wkładki w swoim rosole.

Kombinuję więc jak mogę. Tym razem wymyśliłam tartę. Oczywiście nie szłam specjalnie na zakupy, bo wtedy na pewno kupiłabym szczypiorek, ale wykorzystałam to, co znalazłam w kuchni.

To taka tarta przednówkowa. Nie ma w niej świeżych ziół, bo moje zamrażarkowe zapasy są na wykończeniu. Na szczęście są suszone pomidory.
Tak, suszone pomidory zmieniają wszystko.


Anka



Składniki:
(forma o średnicy 23-24 cm)

ciasto:
200 g mąki
100 g masła
1 jajko
szczypta soli
odrobina zimnej wody

nadzienie:
około 400 g gotowanego mięsa z kurczaka
2 cykorie
1 garść (najlepiej spora) suszonych pomidorów w zalewie
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
150 ml kwaśnej śmietany
2 jajka
3 łyżki startego parmezanu (można pominąć lub zastąpić innym serem)
sól, pieprz
oliwa

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam, mieszam z solą. Dodaję pokrojone na kawałki zimne masło i rozcieram palcami na małe grudki. Dodaję jajko i wodę, szybko zagniatam ciasto, owijam w folię i wkładam na przynajmniej godzinę do lodówki.

Po schłodzeniu rozwałkowuję cienko ciasto i wykładam blachę do tarty. Wystające brzegi odcinam. Znowu wstawiam do lodówki, bo kruche ciasto zawsze wstawiam schłodzone do rozgrzanego piekarnika.

Ciasto w formie wykładam papierem do pieczenia i obciążam fasolą lub ryżem. Wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekę około 10 minut. Zdejmuję papier i piekę jeszcze pięć minut.

Spód gotowy, ale nadzienie jest dość pracochłonne.

Najpierw cykoria. Obieram z brzydkich zewnętrznych liści, wykrawam głąby, myję i wrzucam do osolonej wrzącej wody na minutę lub dwie. Odcedzam.

Na oliwie (może być ta z pomidorów) podsmażam drobno pokrojoną cebulę i czosnek.
Suszone pomidory kroję na małe paseczki.
Mięso kroję w niewielką kostkę.
Rozbijam do miseczki jajka i mieszam ze śmietaną, solą, pieprzem i startym parmezanem.

Na podpieczony spód tarty wykładam kolejno: mięso, cebulę i czosnek, pomidory i pokrojoną w paski cykorię. Wszystko polewam śmietaną z jajkami i przyprawami. Wstawiam do piekarnika i piekę jeszcze około pół godziny.

wtorek, 2 lutego 2010

Muffinki z jabłkami

Najpierw najważniejsze.

Droga Chuda Chochelko!
Dużo szczęści i słodyczy Grubsza Chochelka Ci życzy :)
Do życzeń dołączam poniższe muffinki. Niech Ci wyjdą na zdrowie i osłodzą wszelkie trudne chwile.


A jeśli chodzi o wzmiankowane wyżej muffinki, to ich historia jest następująca.

Jakoś nie mam szczęścia do wypieków z maślanką. Zawsze coś mi w nich nie pasowało. Dlatego, gdy znalazłam przepis na te mufiinki z jabłkami i wśród składników zobaczyłam właśnie maślankę od razu zaczęłam kombinować. Tym bardziej, że maślanki ani nawet jogurtu naturalnego nie miałam w lodówce. W efekcie z oryginalnego przepisu zostało jedno jajko i 2 jabłka, więc spokojnie mogę to podawać jako własny przepis.

I okazało się, że jeszcze kilka takich wypieków i przestanę twierdzić, że nie przepadam za jabłkami w cieście.
Te muffinki są po prostu przepyszne. Bardzo miękkie i delikatne. Polecam.




Składniki:

150 g mąki
100 g mielonych migdałów
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
szczypta soli
1-2 łyżeczki mielonego cynamonu (wolę mniej, więc wzięłam jedną)
100 g brązowego cukru
1 jajko
100 g kwaśnej śmietany
120 ml mleka
100 ml soku jabłkowego
80 ml oleju
2 średnie jabłka

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam, mieszam z proszkiem do pieczenia, sodą, migdałami, cynamonem, szczyptą soli i cukrem.

W drugiej misce roztrzepuję jajko, dodaję śmietanę, mleko, olej oraz sok jabłkowy. Łączę składniki suche i mokre. Mieszam byle jak łyżką.

Jabłka obieram, kroję w drobną kostkę, dodaję do ciasta i nakładam masę do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (dolna grzałka plus termoobieg, jeśli grzeje góra i dół proponuję 200 stopni) na około 20 minut.

Studzę na kratce.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Placek szwedzki

Uwaga! Uwaga! Dysponuję starym zeszytem z przepisami mojej matki i nie zawaham się go użyć. Co prawda mam świadomość, że jest tam zaledwie znikoma cząstka tego co wyczyniała w kuchni, ale lepszy rydz niż nic.
W mojej rodzinie nie ma bowiem przekazywanych z pokolenia na pokolenie przepisów. Nie mamy w posiadaniu poszarzałych notatek spisanych rękami babć. Wszystko, oprócz może ciast, robi się na oko, a pytanie o czas gotowania zbywa się zniecierpliwionym „jak będzie dobre”. Pewnie dlatego redagowanie przepisów na potrzeby bloga sprawia mi taką trudność.

Ten placek upiekłam ze względu na męża, który lubi wszelkie jogurtowe wypieki, więc dodatek serka homogenizowanego ucieszył go niepomiernie. Ciasto jest dość ciężkie i wilgotne, ale bardzo aromatyczne. Trochę się boję robić takie wypieki, bo zakalec przy placku, to rzecz wcale nie taka rzadka, ale upiekł się ładnie.

A dlaczego szwedzki? Nie mam pojęcia, tak jest w zeszycie :)




Składniki:
(na keksówkę 33x10cm)

350 g mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
180 g miękkiego masła
200 g cukru
3 jajka, oddzielnie białka i żółtka
150 g serka homogenizowanego waniliowego
125 g kwaśnej śmietany
1 łyżeczka esencji waniliowej
50 g rodzynek

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam i mieszam z proszkiem.

Masło ucieram z cukrem, cały czas mieszając dodaję kolejno twarożek, żółtka, śmietanę i esencję waniliową. Stopniowo dosypuję mąkę z proszkiem, wreszcie dodaję pianę z białek i delikatnie mieszam już tylko łyżką. Dosypuję rodzynki i wykładam masę do keksówki wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą.

Piekę w 170 stopniach (dolna grzałka plus termoobieg, jeśli ktoś używa dolnej i górnej grzałki, to proponuję 180 a nawet 190 stopni) przez około 50 minut (sprawdzam patyczkiem).

sobota, 28 listopada 2009

Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietanowo-musztardowym

Jedno z moich ulubionych dań: szybkie, proste i trudno zepsuć. Może trochę ciężkie przez ten śmietanowy sos, ale można przecież wrzucić zamiast śmietany jogurt i to niedużo. Tylko po co…



Składniki:
(na 3 porcje)

½ kilograma polędwiczek wieprzowych
2-3 ząbki czosnku
200 g śmietany
100 g jogurtu naturalnego
musztarda francuska (u mnie przynajmniej pół słoiczka)
sól, pieprz
masło i olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Polędwiczki myję, kroję na plastry i delikatnie rozgniatam dłonią. Posypuję solą i pieprzem. Kładę na rozgrzany tłuszcz i szybko obsmażam z dwóch stron. Pod koniec smażenia wrzucam pokrojony w plastry czosnek. Celowo nie przeciskam go przez praskę, tylko kroję, w potrawie ma być czuć jedynie lekki aromat czosnku.

Zmniejszam ogień, podlewam mięso odrobiną wody, przykrywam i duszę aż polędwiczki będą miękkie.

Śmietanę mieszam z jogurtem i musztardą. Mieszankę wlewam na patelnię i zagotowuję.
Sosu wyjdzie bardzo dużo, więc spokojnie można ograniczyć ilość składników.
Jeśli ktoś lubi gęstsze sosy, można całość oprószyć delikatnie mąką i dokładnie rozmieszać, albo dodać mąkę do śmietany.

Podaję z ryżem i prostą sałatą z winegretem.

wtorek, 24 listopada 2009

Sernik nowojorski

Powiedzieć, że polecam ten sernik to za mało. Jest absolutnie fantastyczny. Bardzo delikatny, kremowy z delikatną nutą cytryny. Nic dziwnego, że znikał z talerzy w wyjątkowo szybkim tempie.
Miarą sukcesu niech będzie pytanie mojej znajomej, która nie ma szczególnego zamiłowania do kucharzenia, ale po uporaniu się ze sporą porcją ciasta, zapytała z nadzieją „Może ja też bym potrafiła zrobić taki sernik?”. Odpowiedź oczywiście brzmi: tak! Najlepiej jeszcze dziś.
Przepis ze strony Moje wypieki.

Anka

 


Składniki:

spód i boki:
250 g ciastek digestive
125 g rozpuszczonego masła

masa serowa:
750 g kremowego sera
3 duże jaja
200 g cukru pudru
180 g gęstej kwaśnej śmietany
2 łyżeczki startej skórki z cytryny
60 ml soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Podane składniki przewidziane są na formę o średnicy 22 cm. Niestety akurat takiej nie miałam, więc upiekłam w formie 28 cm. Po prostu wzięłam więcej ciasteczek Digestive i masła tak, żeby wyłożyć spód i boki, a sernik wyszedł nieco niższy. Minusem jest to, że górna warstwa śmietanki, która ma się oddzielić po schłodzeniu jest wtedy bardzo, bardzo cieniutka, ale przecież zawsze można wziąć więcej smietany.

Ponieważ używałam tortownicy, która nigdy nie jest szczelna, bardzo dokładnie wyłożyłam ją folią aluminiową. Przykryłam dno rozłożonej formy, zapięłam boki i dopiero wtedy owinęłam je folią. Serniki jednak tak bardzo lubią przeciekać, że w piekarniku stawiam je zawsze na blasze a nie na kratce.

Roztapiam masło i mieszam z pokruszonymi ciastkami. Wykładam spód i boki formy, wstawiam do lodówki i schładzam.

Mikserem ucieram jajka z cukrem, dodaję serek, śmietanę, skórkę i sok z cytryny i miksuję ciasto. Chociaż trudno tu mówić o cieście, bo bardziej przypomina to jakiś napój – jest wyjątkowo rzadkie, nawet jak na serniki.

Wylewam masę na formę z ciastkami i piekę w temperaturze 170 stopni około półtorej godziny (nie, nie pomyliłam się, tak długo).
Ten sernik, jak większość jego kompanów, nabiera charakteru dopiero po całonocnym pobycie w lodówce. Warto czekać!

środa, 18 listopada 2009

Placek śmietankowy

Zdarza się, że spędzam w kuchni długie godziny i mieszam, piekę, dekoruję, robię kremy, polewy, lukry… A potem mój mąż mówi coś w rodzaju: „Ale bez tych kremów było o wiele lepsze”.
Tak więc czasami robię dla siebie pracochłonne przekładańce i to ja raczę się nimi przy kawie, a czasami robię dla męża najprostszy na świecie placek i wtedy on dokłada sobie kawałek, i jeszcze jeden, i jeszcze...
Osobiście tego nie rozumiem, ale widocznie coś musi być w tych zwykłych babkach i plackach, bo syn też się nimi zajada. Jeśli się zastanowić, to plusy tego typu wypieku są rozliczne: po pierwsze krótko się go robi, po drugie można włączyć młodsze dziecko do pomocy, a nieco starsze może nawet zrobić samo pod naszym nadzorem, a co najważniejsze: ponieważ za nim nie przepadam, to nie wpływa na wskazania wagi. U Chochelki Grubszej ma to znaczenie.




Składniki:

2 szklanki mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka
łyżka miękkiego masła
¾ szklanki cukru
200 g gęstej kwaśnej śmietany
ewentualnie olejek zapachowy

dodatki:
skórka otarta z 2 cytryn lub pomarańczy, rodzynki, żurawina

Sposób przygotowania:
(keksówka 33x10cm)

Przesiewam mąkę i mieszam z proszkiem do pieczenia.
Miksuję jajka, masło i cukier na gładką masę, dodaję śmietanę, znowu mieszam. Porcjami dosypuję mąkę z proszkiem i dokładnie miksuję.

Placek można upiec bez dodatków, ale jeśli akurat jest pod ręką cytryna, albo chociaż rodzynki, to z pewnością ożywi to smak ciasta. Można też po prostu dodać odrobinę olejku zapachowego przed dosypaniem mąki.

Wlewam do prostokątnej formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułka tartą i piekę około 40 minut w temperaturze 180 stopni.
Mąż twierdzi, że najlepiej smakuje bez żadnej polewy, więc to już wszystko.

piątek, 13 listopada 2009

Ziemniaki pieczone w mundurkach z sosem czosnkowym

Znakomity dodatek do mięs, do sałatek, do lecza. Świetnie wyglądają, gdy są jak najmniejsze, wówczas piekę je w całości, wykrawając tylko oczka. Ilość ziemniaków zależy od liczby biesiadników - należy wziąć poprawkę na to, że ziemniaki pieczone są znacznie smaczniejsze niż gotowane i przeciętny konsument pochłania ich dwa razy więcej.

Składniki:

ziemniaki
tymianek
sól
oliwa

na sos:
200 ml gęstej śmietany 12%
ząbek czosnku
szczypta soli

Sposób przygotowania:

Ziemniaki szoruję, większe kroję na kawałki, mniejsze zostawiam w całości. Nie należy kroić ich na zbyt małe kawałki, aby nie wyschły w czasie pieczenia.

Formę do pieczenia smaruję oliwą przy użyciu pędzelka. Układam ziemniaki pojedynczą warstwą, posypuję je solą i tymiankiem, smaruję oliwą.

Piekę w temperaturze 180 stopni C aż będą miękkie - zabierze to ok. godziny. Po 30 minutach pieczenia przewrócić je na drugą stronę. Dłuższy pobyt w piekarniku na pewno im nie zaszkodzi - wystarczy zmniejszyć temperaturę.

To najprostszy i najsmaczniejszy sos czosnkowy jaki można sobie wyobrazić: wystarczy przecisnąć czosnek przez praskę, wymieszać ze śmietaną, posolić do smaku.

Ziemniaki układam na półmisku, a sos podaję w miseczce.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */