Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Sernik z masą karmelową



Chciałam sobie zrobić coś prostego, żebym się nie musiała napracować i żeby było dobre. I przypomniało mi się, że gdzieś widziałam sernik, w którym do masy serowej była domieszana gotowa masa karmelowa. A że od dawna nie mogłam znaleźć zastosowania dla puszki takiej masy o smaku kakaowym, która cierpliwie czekała w szafce, to od razu wzięłam się do roboty.

Moim zdaniem efekt  jest przedni. Polecam bardzo.

Anka

Składniki:

spód:

  • ok. 250 g ciasteczek Digestive
  • 125 g roztopionego masła

masa serowa:

  • 400 g twarogu, zmielonego
  • 200 g ricotty
  • 75 g cukru pudru (można dać więcej, jeśli ktoś lubi słodsze ciasta)
  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki
  • 300 g gotowej masy karmelowej (u mnie o smaku karmelowym)


Sposób przygotowania:

Uwaga techniczna: wzięłam zwykły, mielony twaróg i zmieszałam z ricottą, ale nie widzę problemu, żeby wziąć tylko zwykły twaróg.

Ciasteczka drobno pokruszyć, wsypać do roztopionego masła i dokładnie wymieszać. Okrągłą formę z wyjmowanym dnem wyłożyć papierem do pieczenia (wzięłam formę o średnicy 26 cm, może być trochę mniejsza). Rozłożyć na dnie formy masę ciasteczkową i wyrównać. Odstawić na jakąś godzinkę, można schłodzić w lodówce.

Twaróg i ricottę krótko zmiksować z cukrem, dodać jajka i łyżkę mąki. Potem dodać krem karmelowy i wszystko dokładnie zmieszać. Wyłożyć masę serową na ciasteczkowy spód.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około godzinę. Dokładnie wystudzić, a potem jeszcze schłodzić w lodówce.

środa, 16 maja 2012

Tarta z jabłkami


Dość często powtarzałam tutaj, że najbardziej lubię jabłka na surowo i to nadal prawda, chociaż gust trochę mi się zmienia. Marmolada z jabłek niespecjalnie mnie nęci, ale za to szarlotki i im podobne jem coraz chętniej. Dlatego ściągnęłam ostatnio z półki „Kuchnię Neli” i zrobiłam tartę z jabłkami, zmieniając jedynie wykończenie galaretką z pigwy lub jabłek na dodatek zwykłej konfitury morelowej.

Pomysł okazał się bardzo dobry. Odpowiada mi połączenie trzech cieniutkich warstw: najpierw ciasto, potem jabłka i wreszcie konfitura morelowa (można wziąć pomarańczową, pomarańczową z imbirem, malinową lub nawet polać jabłka karmelem).
Ciasto wyjątkowo nie jest kruche, tylko krucho-serowe, ale oczywiście można zrobić na zwykłym kruchym cieście z któregokolwiek przepisu na tarty.

W oczekiwaniu na letnią obfitość owoców, stare, dobre jabłka sprawdzają się naprawdę nieźle. Polecam.

Anka

Składniki:

ciasto:
  • 150 g mąki
  • 100 g zimnego masła
  • 1-2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
  • 100 g drobno zmielonego twarogu

nadzienie:
  • 2-3 jabłka, obrane, wydrążone i pokrojone w cienkie plastry
  • 1-2 łyżki cukru (wzięłam  brązowy)
  • 1 łyżeczka drobno otartej skórki  z cytryny
  • ok. ½ słoiczka konfitur morelowej

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam, mieszam  z cukrem i solą. Dodaję pokrojone w kostkę zimne masło i siekam nożem lub rozcieram palcami na drobne kawałeczki. Dodaję twaróg (można dolać łyżkę zimnej wody, ja dodałam) i szybko zagniatam ciasto. Robię to niezbyt dokładnie tak, by zostały białe smugi.

Rozwałkowuję cieniutko ciasto,  wyjątkowo podsypywałam mąką, ale można też rozwałkowywać pomiędzy warstwami folii spożywczej, żeby się nie kleiło. Wykładam ciastem formę do tarty i schładzam w lodówce przez około ½ godziny.

Nagrzewam piekarnik do 200 stopni, wkładam ciasto na około 10 minut (Nela pisze, żeby nagrzać do 180 stopni, ale ja w większości przypadków muszę ustawić wyższą temperaturę i piekłam też pięć minut dłużej).

W czasie, gdy ciasto się podpieka szybko myję, obieram i kroję jabłka. Układam je na jeszcze ciepłym cieście, posypuję równomiernie cienką warstwą cukru i skórki otartej z cytryny. Wkładam z powrotem do piekarnika, zmniejszam temperaturę do 180 stopni i piekę jeszcze 20-25 minut.

Lekko podgrzewam konfiturę morelową i rozsmarowuję cienką (lub grubszą, zależy jak mi się uda) warstwę na jabłkach.

Nela pisze, żeby nie trzymać w lodówce i z pewnością ma rację.

Smacznego!

czwartek, 15 września 2011

Drożdżówki z serem


Drożdżówki z serem to klasyka i kiedyś wreszcie musiały się tu pojawić. Muszę Wam jednak wyznać, że trochę mnie przerasta sposób ich wykonania – równe wgłębienia, idealnie rozłożony twaróg i okrąglutki kształt bułki. U mnie ledwie przycisnę szklanką, ciasto zaraz sprężynuje i jest krzywo, twarogowi zdarza się popękać lub opaść i nakładam go za dużo albo za mało. I upycham bułeczki na blasze, a one rosną jak wściekłe i kiedy już dotkną się bokami, to zapiekają się razem.

To wszystko jednak są zaledwie szczegóły, bo mimo nieidealnego wyglądu, smakują fantastycznie, więc czym prędzej dzielę się z Wami przepisem. I pożegnam się szybciutko, bo za chwilę doktor House, którego zamierzam oglądać ze szklanką mleka i bułeczką w ręku.

Przepis pochodzi z książki „Pieczenie ciast i ciasteczek”, dodałam tylko odrobinę więcej masła i zmniejszyłam ilość drożdży.

Anka


Składniki:
(na około 14 sztuk)

ciasto:
  • ½ kg mąki
  • płaska łyżeczka soli
  • 35 g świeżych drożdży
  • cukier waniliowy
  • 60 g cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 4 żółtka
  • 70 g masła, roztopionego i ostudzonego (było 60 g)
  • 1 białko do posmarowania

masa:
  • 40 dag mielonego twarogu
  • 1 żółtko
  • 40 g miękkiego masła
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • ewentualnie: 1-2 łyżeczki skórki otartej z cytryny

Sposób przygotowania:

Na początek kilka uwag technicznych.

Wgłębienia w bułeczkach muszą być zrobione z zaangażowaniem, ma powstać głęboka dziura, najlepiej o dużej średnicy, do której nie należy żałować nadzienia. Ta na zdjęciu jest moim zdaniem jeszcze trochę za mała.

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, więc w szczególności jajka i twaróg trzeba wyjąć wcześniej z lodówki.

Z drożdży, łyżeczki cukru, odrobiny mleka i mąki robię rozczyn (ma mieć konsystencję gęstej śmietany). Przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce aż drożdże ruszą (na około 15 minut).

Przesiewam mąkę, mieszam razem z cukrem, cukrem waniliowym i solą (ostatnio używam z upodobaniem cukru z prawdziwą wanilią – jest łatwiej dostępny niż ekstrakt, a nie muszę wydłubywać ziarenek z laski wanilii). Robię pośrodku wgłębienie i wlewam rozczyn, mleko oraz dodaję żółtka. Zagniatam kilka minut, dodaję stopniowo masło i cały czas zagniatam elastyczne ciasto.
Jeśli macie robot, który wykona za Was całą pracę, dodajcie masło od razu.

Formuję kulę, wkładam do miski, przykrywam i odstawiam do wyrośnięcia  w ciepłe miejsce na co najmniej godzinę aż ciasto podwoi objętość.

Przebijam ciasto pięścią, rozwałkowuję lub rozpłaszczam na placek o grubości 2-3 cm, wycinam kółka o średnicy około 6 cm. Układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem, znowu przykrywam i odstawiam na jakieś 30 minut.

W tym czasie widelcem mieszam twaróg z masłem, cukrem i żółtkiem oraz startą skórką z cytryny. To ostatnie nie jest konieczne, ale ja bardzo lubię.

Szklanką robię wgłębienie w każdej bułce (smaruję dno szklanki masłem, żeby nie przywierało ciasto), nakładam do środka twaróg. Do nakładania używam rękawa cukierniczego.

Białko roztrzepuję z łyżką wody i szczyptą cukru, smaruję boki bułeczek.

Piekę około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni z włączoną górną i dolną grzałką (być może w innym piekarniku wystarczy 20 minut, ale mój jak zwykle potrzebuje sporo czasu).

Smacznego!

środa, 20 kwietnia 2011

Tarta serowa


Skoro Wielkanoc to czas między innymi serników, więc z przyjemnością prezentuję jeszcze jeden przepis, w dodatku z gatunku tych ekspresowych. Ciasteczkowy spód przygotowuje się w mgnieniu oka, a masa serowa to też żadna filozofia – wystarczy dobrze zmieszać składniki.
Chociaż oczywiście kruchy spód będzie przynajmniej równie pyszny (tak było w oryginalnej recepturze, ale akurat miałam ciastka do zużycia), więc jeśli ktoś ma ochotę, to zachęcam do zagniatania, na przykład według tego przepisu na tartę.

To nie jest puszyste i delikatne ciasto, masa jest zwięzła i gęsta, ale jedzenie wciąga.  
Może dlatego, że to sernik ;)

No i przepis na masę serową pochodzi z książki mistrza Pierre’a Herme! To zobowiązuje :)

Anka



Składniki:
(na formę o średnicy 22 cm)
  • 200 g ciastek digestive
  • 100 g roztopionego masła
  • 500 g mielonego twarogu
  • 50 g mąki pszennej
  • 50 g cukru pudru
  • 50 g słodkiej śmietanki
  • 2 jajka

Sposób przygotowania:

Ciasteczka dokładnie kruszę (najlepiej robi się to przy pomocy wałka, którym energicznie uderzam w paczkę, zamkniętą!). Mieszam z roztopionym masłem i powstałą masą wykładam dno formy.
Wstawiam formę do lodówki przynajmniej na pół godziny.

W misce dokładnie mieszam twaróg, cukier, mąkę, śmietankę i roztrzepane jajka.

Wykładam masę serową na ciasteczkowy spód i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra dół) na około 40 minut.

Przed podaniem porządnie schładzam w lodówce.

Do serników uwielbiam maliny. Ale dodatek roztopionej czekolady też będzie dobrym pomysłem.

Smacznego!

piątek, 11 marca 2011

Pierogi ruskie

Konkurs trwa, ale przecież to nie powód, żeby nie wstawić kolejnego przepisu. Dzisiaj coś na leniwy weekend, najlepiej taki, gdy pogoda zniechęca do spacerów.

Nie byłam pewna, czy lubię pierogi ruskie. Nie pamiętam nawet, czy w ogóle robiliśmy je w domu, a przecież nie będę wyrokowała na podstawie smaku kupowanych. Inna sprawa, że nawet na studiach bardzo rzadko przyrządzałam pierogi z paczki, a teraz nie kupuję wcale, więc też nie mam pojęcia jak smakują.

Jedyne co mi pozostało, to zrobienie ich własnoręcznie.

Zmieszałam składniki farszu, spróbowałam i w jednej chwili zrozumiałam, dlaczego tak wiele osób z rozmarzeniem w głosie mówi o ruskich.
Jagoda, gdy zobaczyła, że coś jem, natychmiast znalazła się u mego boku.
- Mogę spróbować? – zapytała.
- Proszę.
- Niedobre – skrzywiła się, a ja pożegnałam się w duchu z wizją dzieci jedzących obiad.

Ale kiedy jakąś godzinę później (nie wierzcie nikomu, kto twierdzi, że jakiekolwiek pierogi robi się „raz dwa”!) położyłam na talerze gorące pierożki i polałam roztopionym masłem, córka zjadła przynajmniej sześć.

Tym samym rodzinnie dołączyliśmy do grona miłośników ruskich pierogów. 

I uwaga techniczna: tym razem zrobiłam inne ciasto. Zazwyczaj nie używam jajek, ale tym razem dodałam aż dwa żółtka i sporą porcję masła. Wyszło fantastyczne ciasto, bardzo elastyczne, delikatne, a przy okazji żółciejsze niż zwykle. Z pewnością będę je robiła, gdy przyjdzie nam ochota na pierogi z owocami. Bo do grzybów i kapusty pozostanę wierna dotychczasowej wersji.

Przepis pochodzi z książki Hanny Szymanderskiej „Pierogi świata”, minimalnie zmodyfikowany.

Anka


Składniki:
(robiłam nieduże, więc wyszło 60-70 sztuk)

ciasto: 
  • ½ kg mąki pszennej
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 2 żółtka
  • 1-2 łyżki masła, rozpuszczonego
  • 1 szklanka ciepłej wody

farsz:
  • 800 g ziemniaków
  • 400 g twarogu, zmielonego
  • 2 spore cebule
  • sól, pieprz
  • masło do smażenia

i do wyboru:

roztopione masło
lub podsmażona cebulka
lub podsmażony boczek
lub śmietana

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam, mieszam z solą. Robię dołek, wlewam masło, dodaję żółtka i wodę. Zagniatam elastyczne ciasto. Odstawiam przykryte ściereczką na około pół godziny.

Ziemniaki obieram, gotuję w osolonej wodzie. Odparowuję i dokładnie rozgniatam.
Cebulę drobniutko kroję i podsmażam na maśle – uważam, żeby się nie przysmażyła. Lekko doprawiam solą i pieprzem.
Ziemniaki (były jeszcze ciepłe) mieszam z twarogiem. Dodaję cebulę i wszystko dokładnie mieszam, hojnie posypuję solą i pieprzem, niektórzy lubią jeszcze dodać paprykę – farsz powinien mieć zdecydowany smak.

Ciasto dzielę na dwie części, cienko rozwałkowuję i wykrawam krążki. Nakładam farsz, zalepiam i odkładam na posypaną mąką deskę, najlepiej pod przykryciem, żeby nie obsychały.

W dużym garnku zagotowuję osoloną wodę. Gdy zacznie wrzeć, wrzucam partiami pierogi i gotuję 3-5 minut od wypłynięcia. Wyjmuję łyżką cedzakową i odkładam na durszlak.

My tym razem zjedliśmy polane roztopionym masłem, chociaż najbardziej pasowałyby mi do nich podsmażona cebulka lub boczek. Część została na następny dzień do odsmażenia – wtedy są jeszcze lepsze.

sobota, 5 marca 2011

Sernik z brzoskwiniami


Serniki robię rzadko, bo jeśli kupię kilogramowe wiaderko twarogu, to trudno potem zrobić niewielkie ciasto. Z drugiej strony, jeśli już zrobię, to znika w ekspresowym tempie i sama mam w tym duży udział.

Serniki tak naprawdę są bardzo proste w przygotowaniu i trudno je zepusć. Wystarczy wyjąć składniki nieco wcześniej z lodówki by nabrały tempratury pokojowej i pamiętać, że masy serowej nie należy zbyt długo ucierać – wystarczy, że składniki się dobrze połączą.

Wersja z brzoskwiniami to klasyka. Idealne ciasto na wszelkie imprezy, bo można (a nawet trzeba) je upiec dzień wcześniej i smakuje chyba każdemu.

Przepis dostałam od Szwagierki – długo czekał na swoją kolej, ale wreszcie się za niego zabrałam i teraz z przyjemnością polecam każdemu.
Minimalnie zmodyfikowany.

Anka


Składniki:

ciasto:
  • 3 szklanki mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 250 g zimnego masła
  • 5 żółtek
masa serowa:
  • 600 g twarogu trzykrotnie mielonego
  • 70 g miękkiego masła
  • ½ szklanki drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej (lub mały budyń)
piana:
  • 5 białek
  • ¾ szklanki drobnego cukru
i jeszcze:
  • 2 duże puszki brzoskwiń

Sposób przygotowania:

Najpierw ciasto. Mąkę przesiewam do miski, mieszam z proszkiem do pieczenia, solą i cukrem pudrem. Masło kroję w kostkę, dodaję do suchych składników i siekam nożem lub rozcieram palcami na małe kawałeczki. Dodaje żółtka i szybko zagniatam ciasto. Dzielę na dwie nierówne części. Mniejszy kawałek owijam w folię i chowam do zamrażarki, większą częścią ciasta wylepiam prostokątną blachę o wymiarach 24x32 cm i wstawiam do lodówki.

Brzoskwinie odsączam na sicie, kroję na ćwiartki lub mniejsze części.

Teraz masa serowa. Miękkie masło ucieram z cukrem, dodaję jajka, potem stopniowo twaróg i mąkę ziemniaczaną lub budyń. Miksuję.
Masy można zrobić więcej – ja po prostu akurat kupiłam trzy dwustugramowe kostki twarogu.

Ubijam pianę z białek, pod koniec ubijania wsypuje stopniowo cukier.

Na schłodzone ciasto wykładam masę serową, na całej powierzchni układam brzoskwinie, wykładam pianę. Na wierzch ścieram na tarce o grubych oczkach wyjęte z zamrażalnika ciasto.

Piekę około godziny w 180 stopniach.

Studzę, a potem schładzam w lodówce przynajmniej kilka godzin, a najlepiej całą noc.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Sernik krakowski

A teraz klasyka według mistrza, czyli znowu polski wypiek z przepisu Pierre’a Herme.
Taki sernik doskonale nadaje się na wszelkie rodzinne spotkania, bo można, czy też raczej: należy, zrobić go dzień wcześniej, nie wysycha po jednym dniu, tak jak to z niektórymi wypiekami bywa, ale przede wszystkim dlatego, że obłędnie smakuje.
Jak dotąd, o czym już chyba wspominałam, wszystkie przepisy z książki „Desery” okazywały się prawdziwymi hitami. Ale ten sernik to po prostu mistrzostwo świata!

Niestety, w te święta go nie zrobię, bo nie wydaje mi się, żebym miała kawałek zbędnego miejsca w lodówce. I tak moim największym problemem będzie upchnięcie tego wszystkiego, co w lodówce znaleźć się powinno :)

Moja zmiana dotyczy wyłącznie kruchego spodu. Oczywiście możecie zrobić według ulubionego przepisu – nie ma najmniejszego problemu.
Resztę zrobiłam dokładnie według wskazówek Pierre’a Herme i tak też podaję ten przepis.
Sernik bez lukru, bo robiłam go dla nas, więc kwestia wyglądu nie była aż tak istotna, a ja nie przepadam za lukrem. Chociaż gdybym go podawała gościom, to na pewno zmieszałabym trochę cukru pudru z wodą lub sokiem z cytryny, wykończenie deseru jest często ważniejsze od jakichkolwiek innych przygotowań.

A rozwiązanie konkursu na FB już jutro :) 

Anka


Składniki:
(na prostokątną formę ok. 32x24cm)

spód:
  • 35 dag mąki pszennej
  • 50 g cukru pudru
  • 20 dag masła
  • 1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany
  • 2 żółtka

masa serowa:
  • 1 kg zmielonego twarogu
  • 8 jajek, oddzielnie żółtka i białka
  • 100 g miękkiego masła
  • 250 g drobnego cukru
  • 3 łyżki cukru waniliowego (dodałam ekstrakt)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g rodzynek
  • 1 żółtko do smarowania ciasta

Sposób przygotowania:

Kruche ciasto robię jak zwykle. Przesiewam mąkę i cukier puder. Dodaję pokrojone w kostkę zimne masło i siekam nożem lub rozcieram czubkami palców na małe kawałeczki.
Dodaję żółtka oraz śmietanę i szybko zagniatam ciasto. Owijam w folię, wkładam do lodówki przynajmniej na godzinę.

Schłodzone ciasto wyjmuję i od razu odkładam mniej więcej jedną czwartą z powrotem do lodówki – przyda się do zrobienia ozdobnej kratki.
Resztę rozwałkowuję, wykładam na blachę, nakłuwam widelcem i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut.

Teraz nadzienie. Do sporej miski wkładam masło, dosypuję 200 g cukru i cukier waniliowy,  ucieram na gładki krem.

Ucierając dodaję po jednym żółtku, potem porcjami dokładam twaróg i miksuję wszystko aż składniki się połączą – sernika nie należy miksować zbyt długo.

Białka przelewam do szklanej miski, ubijam na pianę. Pod koniec dodaję pozostały cukier.

Do twarogowej masy dodaję połowę piany, rodzynki i mąkę ziemniaczaną, delikatnie mieszam. Potem dokładam pozostałą pianę. Mieszam.

Na podpieczony spód wykładam masę twarogową.

Resztę kruchego ciasta wałkuję, tnę na wąskie paseczki i układam z nich kratkę na serze. Smaruję ciasto żółtkiem (albo i nie, jeśli zapomnę).

Wstawiam ciasto z powrotem do piekarnika (nadal 180 stopni) i piekę 50-60 minut.

Odstawiam do ostudzenia. Gdy sernik będzie już zupełnie zimny można polukrować.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Sernik malinowy

Owoce w tym roku są zawrotnie drogie. Szczególnie moje ukochane czereśnie. Jednak sezon na maliny i borówki jest tak krótki, że naprawdę trudno sobie ich odmówić.
No właśnie, borówki zazwyczaj zjadamy z mężem zanim jeszcze nawet zdążę pomyśleć o jakimś deserze, ale maliny dość szybko przerabiam na mój ulubiony mus i znajduję dla niego coraz to inne zastosowania.

Tak było, gdy zbierałam się w sobie do rozmrażania lodówki (jak często to robicie? bo ja haniebnie rzadko) i musiałam jakoś wykorzystać wiaderko z twarogiem do serników. Najpierw zamarzył mi się czekoladowy spód, a potem pomyślałam, że maliny i czekolada to przecież dobrzy przyjaciele. Niewiele myśląc dolałam więc do sernikowej masy trochę musu z malin.

Co prawda kolor nie jest wtedy tak idealny jak by się można spodziewać (jeśli komuś zależy na wyglądzie, to odrobina czerwonego barwnika nie zaszkodzi), za to całość jest pyszna.

Dodatek mąki sprawił, że sernik jest dość zwarty, ale mus malinowy świetnie ożywia ten deser. No i czekoladowy spód to naprawdę świetny pomysł!

Przepis bierze udział w akcji Na zdrowie! Maliny!


Anka



Składniki:
(na tortownicę o średnicy ok. 22 cm)

spód:
200 g ciastek Digestive
100 g masła
100 g gorzkiej czekolady

masa serowa:
600 g mielonego twarogu do serników
4 jajka (były nieduże)
150 g cukru
100 g kwaśnej śmietany
1 łyżka mąki ziemniaczanej
½ szklanki musu malinowego + do polania

Sposób przygotowania:

Ciastka dokładnie kruszę. Bardzo praktyczny sposób to wrzucenie zamkniętej paczki do mocnego woreczka foliowego i tłuczenie wałkiem.

Czekoladę i masło rozpuszczam w kąpieli wodnej lub mikrofali i dokładnie mieszam, aż powstanie gładka masa. Lepiej najpierw rozpuścić masło i dopiero do niego wrzucić połamane kostki czekolady.

Mieszam czekoladową masę z okruchami ciastek, wykładam mieszanką tortownicę i odstawiam do lodówki na około godzinę.
Tortownicę wykładam wcześniej folią aluminiową przygotowując do pieczenia w kąpieli wodnej. W moim wykonaniu oznacza to zużycie kilometrów folii, ale za to mam pewność, że woda nie wleje się do środka.
Mówiąc jednak serio, trzeba wyłożyć dno tortownicy folią i dopiero wtedy zamknąć obręcz, a potem jeszcze obłożyć warstwami z wierzchu.

Miksuję twaróg z cukrem. Ucierając dodaję kolejno jajka, potem śmietanę i mąkę. Na koniec mieszam masę z musem malinowym.
Wylewam masę na spód z ciastek. Wstawiam tortownicę do większej blachy i zalewam gorącą wodą do połowy wysokości tortownicy. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około godzinę.

Studzę i schładzam przez kilka godzin w lodówce.

piątek, 25 czerwca 2010

Babeczki-serniczki

Nie mam pojęcia dlaczego tak rzadko robię serniki i w najbliższym czasie zamierzam to zmienić. Schłodzone w lodówce są idealne na letnią porę, a w dodatku najlepiej piec je wieczorem, gdy już upał nieco zelżeje. Będą gotowe do porannej kawy następnego dnia.

(Ten wstęp zakłada, że w najbliższych dniach naprawdę zacznie się upalne lato, czego życzę wszystkim wyjeżdżającym na urlopy. Mi jest teraz wszystko jedno, bo po trzech anginach/zapaleniach gardła teraz mam zapalenie krtani, więc i tak nie mam siły na rozrywki na świeżym powietrzu.)

Wracając jednak do serników.
Do babeczko-serników mam szczególny sentyment, bo to właśnie im zrobiłam jedno z moich pierwszych zdjęć jedzenia i można je uznać za kamień węgielny tego bloga w moim przypadku.

Zrobione w podanej poniżej wersji skuszą każdego. Zapewniam.
A poza tym mają w sobie tyle uroku!




Składniki:
(na 15 sztuk)

spód:
150 g drobno pokruszonych ciastek digestive
75 g roztopionego masła

masa:

500 g twarogu na serniki
3 jajka
100 g drobnego cukru

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Ciasteczka drobno kruszę i mieszam z roztopionym i wystudzonym masłem. Wykładam papilotkami formę do muffinek i wykładam dno foremek ciasteczkową masą. Wkładam do lodówki na około pół godziny.

Rozgrzewam piekarnik do 170 stopni.

Oddzielam żółtka od białek.

Ucieram twaróg z cukrem, miksując dodaję kolejno żółtka. Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszam z masą.

Nakładam masę serową do foremek na muffinki i wstawiam do rozgrzanego piekarnika na około 25 minut.

Przed podaniem porządnie schładzam w lodówce.

O tej porze roku najlepiej udekorować je świeżymi owocami.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Naleśniki z twarogiem

Najpierw należy wyraźnie zaznaczyć, że nie przepadam za naleśnikami. Bardzo często smażę dla reszty rodziny, a sama w tym czasie przygotowuję sobie kanapkę. Ewentualnie zjadam pierwszego (zazwyczaj nieudanego) wprost z patelni.

Ale te naleśniki to zupełnie inna historia.

Dwukrotne smażenie sprawia, że mają cudownie chrupką skórkę na wierzchu, a ciepły twaróg wprost rozpływa się w ustach. Uwielbiam!

Jeśli chodzi o ciasto to po raz pierwszy w życiu usiłowałam zmierzyć ilość użytych składników. Bardzo to niewygodne, ale się starałam.

A zrobienie zdjęcia, gdy reszta domowników próbuje zwinąć z talerza fotografowane naleśniki jest naprawdę trudne :)


Anka



Składniki:
(na około 12 sztuk)

ciasto naleśnikowe:

130 g mąki (ok. ¾ szklanki)
350 ml mleka (można zmieszać z wodą mineralną, gazowaną lub nie)
2 jajka
1 czubata łyżeczka drobnego cukru
szczypta soli
tłuszcz do smażenia

nadzienie:

250 g twarogu
2 żółtka
½ łyżeczki ekstraktu waniliowego (lub cukier waniliowy)
ok. 3 łyżek drobnego cukru
1 łyżeczka soku z cytryny

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Najpierw ciasto naleśnikowe. Wsypuję do miski mąkę, sól i cukier, dodaję jajka i mniej więcej trzecią część mleka, dokładnie mieszam. Potem stopniowo dodaję resztę mleka i znowu mieszam. Odstawiam na pół godziny.

Przygotowuję nadzienie. Mieszam twaróg z żółtkami i cukrem. Dodaję ekstrakt i sok z cytryny. Podana ilość cukru jest znowu orientacyjna. Jak zwykle najlepiej spróbować.

Smażę naleśniki na patelni z niewielką ilością tłuszczu, chociaż oczywiście można smażyć na suchej patelni, jak ktoś woli. W przypadku tego przepisu nie ma to szczególnego sensu ;)

Rozsmarowuję cienką warstwę twarogowego nadzienia na każdym naleśniku i zwijam w rulon.
Rozgrzewam olej na dużej patelni, układam na niej naleśniki łączeniem do dołu i smażę chwilę. Chodzi o to, by uzyskać lekko chrupiącą skórkę z wierzchu.

Podaję ciepłe.

środa, 27 stycznia 2010

Kluski leniwe

Moja przyjaciółka Chochelka kokietuje nas tu opowieściami o swoich “daniach dla leniwych”, jak choćby wczorajsza pierś indyka z żurawiną. Przeczytałam oblizując się z apetytem, na moment zajaśniało mi pod czaszką, że może by tak pójść tym tropem, po czym jak gwałtownie zaświeciło – tak i zgasło.

Drodzy Czytelnicy! Wy nie wiecie, co to naprawdę znaczy kulinarny leniwiec! A ja wiem i nie zawaham się Wam opowiedzieć, nawet ryzykując utratę wizerunku (Mąż zawsze mi powtarza, że mam za długi język i skłonności do ekshibicjonizmu i to się kiedyś źle skończy).

Kulinarny leniwiec zmywając po śniadaniu myśli ponuro: ZNOWU trzeba ugotować obiad!... Mam w zamrażalniku pierogi ze śliwkami od Mamy, ale dzieci nie lubią śliwek. Mam w szufladzie makaron, ale nie mam szpinaku. A w ogóle to mi się nie chce. Śniegi, mrozy, do sklepu daleko, a w kiosku spożywczym pod blokiem dużo twarogu. To co robi Chudy Leniwiec? Kluski leniwe robi. Dzieci pałaszują z apetytem, ja też chętnie. W swojej pierwotnej postaci są mi niesłychanie bliskie ideologicznie: szybkie i mączne. Słyszałam o ekskluzywnej wersji tego dania, w której ubija się pianę z białek, ale sorry! Co to za leniwe, jeśli trzeba im poświęcić więcej, niż 10 minut??




Składniki:
(na trzy porcje)

150 g sera białego
1 jajko
5 czubatych łyżek mąki

masło do polania
cukier do posypania

Sposób przygotowania:

Ser wkładam do miski, ucieram go z jajkiem, dosypując mąkę. Masa ma być gładka, elastyczna, o konsystencji ciasta na pierogi. Ilość mąki zależy od wilgotności sera: przy suchym serze nie trzeba dodawać całej porcji, przy bardzo wilgotnym może trzeba będzie więcej.

Na posypanej mąką powierzchni toczę wałki, kroję je ukośnie na nieduże kawałki. Wrzucam do gotującej się wody na trzy minuty, wyjmuję, jak tylko wypłyną. Polewam roztopionym masłem i posypuję cukrem.

Mam też alternatywną wersję leniwych, a nawet dwie alternatywne: w pierwszej dodaję do sera ugotowane ziemniaki w takiej ilości, jaka akurat została mi z obiadu poprzedniego dnia, w drugiej wersji, gdy ziemniaków jest sporo, robię leniwe z samych kartofli. Te wyłącznie ziemniaczane, podane ze skwarkami to nic innego, jak kopytka, ale polane masłem i posłodzone funkcjonują w moim menu jako leniwe.

piątek, 8 stycznia 2010

Rogaliki serowe

Okropnie tłuste ciastka. Ale jakie smaczne!... Są bezkonkurencyjne, gdy jeszcze ciepłe, apetycznie zarumienione, kruchutkie trafiają na stół. Można nadziać je czym dusza zapragnie. Najlepiej smakują na świeżo, nie warto ich piec na zapas.


Składniki:
(16 sztuk)

ciasto:
150 g mąki
150 g chudego twarogu
150 g margaryny

do środka:
marmolada, wiśnie z zalewy lub nutella

do posypania:
cukier puder

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam do miski, siekam dokładnie z twarogiem i miękką margaryną. Szybko zagniatam w miarę gładkie ciasto. Z sera zostają drobne cząsteczki, jednak po upieczeniu nikną pod warstwą cukru pudru, a ustach rozpływają się bez śladu. Pewnie można by ser zmielić, ale jak dla mnie to już za dużo roboty.

Dzielę ciasto na pół, z każdej połówki toczę kulę i rozwałkowuję ją na grubość ok. 3 mm. Kroję promieniście na osiem części, nakładam nadzienie, zwijam rogaliki.


Wkładam do piekarnika nagrzanego do temp. 180 stopni i piekę ok. 25 minut - do zrumienienia. Gorące posypuję cukrem pudrem.

wtorek, 24 listopada 2009

Sernik nowojorski

Powiedzieć, że polecam ten sernik to za mało. Jest absolutnie fantastyczny. Bardzo delikatny, kremowy z delikatną nutą cytryny. Nic dziwnego, że znikał z talerzy w wyjątkowo szybkim tempie.
Miarą sukcesu niech będzie pytanie mojej znajomej, która nie ma szczególnego zamiłowania do kucharzenia, ale po uporaniu się ze sporą porcją ciasta, zapytała z nadzieją „Może ja też bym potrafiła zrobić taki sernik?”. Odpowiedź oczywiście brzmi: tak! Najlepiej jeszcze dziś.
Przepis ze strony Moje wypieki.

Anka

 


Składniki:

spód i boki:
250 g ciastek digestive
125 g rozpuszczonego masła

masa serowa:
750 g kremowego sera
3 duże jaja
200 g cukru pudru
180 g gęstej kwaśnej śmietany
2 łyżeczki startej skórki z cytryny
60 ml soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Podane składniki przewidziane są na formę o średnicy 22 cm. Niestety akurat takiej nie miałam, więc upiekłam w formie 28 cm. Po prostu wzięłam więcej ciasteczek Digestive i masła tak, żeby wyłożyć spód i boki, a sernik wyszedł nieco niższy. Minusem jest to, że górna warstwa śmietanki, która ma się oddzielić po schłodzeniu jest wtedy bardzo, bardzo cieniutka, ale przecież zawsze można wziąć więcej smietany.

Ponieważ używałam tortownicy, która nigdy nie jest szczelna, bardzo dokładnie wyłożyłam ją folią aluminiową. Przykryłam dno rozłożonej formy, zapięłam boki i dopiero wtedy owinęłam je folią. Serniki jednak tak bardzo lubią przeciekać, że w piekarniku stawiam je zawsze na blasze a nie na kratce.

Roztapiam masło i mieszam z pokruszonymi ciastkami. Wykładam spód i boki formy, wstawiam do lodówki i schładzam.

Mikserem ucieram jajka z cukrem, dodaję serek, śmietanę, skórkę i sok z cytryny i miksuję ciasto. Chociaż trudno tu mówić o cieście, bo bardziej przypomina to jakiś napój – jest wyjątkowo rzadkie, nawet jak na serniki.

Wylewam masę na formę z ciastkami i piekę w temperaturze 170 stopni około półtorej godziny (nie, nie pomyliłam się, tak długo).
Ten sernik, jak większość jego kompanów, nabiera charakteru dopiero po całonocnym pobycie w lodówce. Warto czekać!

poniedziałek, 16 listopada 2009

Sernik londyński

Upiekłam. Spróbowałam.
- Nic szczególnego – poinformowałam Chudszą Chochelkę – To znaczy bardzo smaczny, ale nie rzuca na kolana.
A potem…
Po nocy spędzonej w lodówce (nie, nie, ja spędzałam noc w swoim łóżku, chłodził się sernik) ukroiłam sobie kawałek do porannej kawy.
Przepyszny!
Po prostu trzeba mu dać trochę czasu.
Przepis Nigelli.




Składniki:

spód:
200 g ciastek digestive
100 g masła,

masa serowa:
700 g kremowego twarożku (może
być 3-krotnie mielony)
150 g cukru pudru
3 duże jajka
3 duże żółtka jajek
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżki soku z cytryny

polewa:
150 ml kwaśnej śmietany
1 łyżka cukru pudru
kilka kropli aromatu waniliowego

Sposób przygotowania:

Ciasteczka wrzucam do mocnego woreczka foliowego i rozgniatam ręką lub stukam w nie wałkiem. Przyznam, że nigdy nie przejmuję się specjalnie, jeśli zostaną mi jakieś naprawdę duże kawałki, ale jeśli ktoś bardzo chce, to można je zmielić. Roztapiam masło, dokładnie mieszam z ciastkami i powstałą masą wykładam okrągłą formę z wyjmowanym dnem (średnica 22-24 centymetry będzie w sam raz). Wkładam do lodówki.

I to był najcięższy kawał roboty przy serniku, bo poza tym wystarczy ubić pozostałe składniki. Zaczynam od serka i kiedy zyska piękną, gładką konsystencję dodaję cukier i cukier waniliowy. Potem dorzucam jajka i żółtka, a na końcu sok z cytryny – nie miksuję przesadnie długo, sernik tego nie potrzebuje. I jak zwykle okazuje się, że mam za niską miskę, bo ochlapałam masą pół blatu i własnej bluzki.
Wyjmuję formę z lodówki i wylewam na nią masę serową.

Sernik trzeba upiec w kąpieli wodnej, ale niech Was to nie zniechęca! Właśnie przy tym cieście robiłam to po raz pierwszy w życiu i okazało się, że brzmi to gorzej niż wygląda w rzeczywistości. Trzeba tylko przygotować dużą i głęboką blachę oraz folię aluminiową. Dokładnie owijam folią formę z ciastem, najlepiej podwójnie i wstawiam do większej blachy, do której wlewam zagotowaną w czajniku wodę. Wszystko wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę w 180 stopniach przez godzinę (uwaga praktyczna: dobrze jest najpierw wstawić formy do piekarnika, a dopiero potem wlać wrzątek).
Po tym czasie, gdy sernik już się zetnie, wylewam na ciasto polewę (ubijam śmietanę z cukrem i aromatem) i piekę jeszcze około 10 minut.
Delikatnie rozpakowuję sernik, a po wystudzeniu chłodzę w lodówce. Najlepiej całą noc.
A potem się delektuję…

czwartek, 12 listopada 2009

Oponki

Smakowite ciasteczka tłustoczwartkowe dla małych i dużych łasuchów.



Składniki: 
  • 500 g mąki 
  • 500 g twarogu 
  • 200 g masła 
  • 4 jajka 
  • 1 łyżeczka sody 
  • olej do smażenia 
  • cukier puder do posypania 
Sposób przygotowania: 

Mąkę siekam z masłem, dodaję zmielony ser, 2 żółtka i dwa całe jajka. Zarabiam ciasto, wkładam do lodówki na 40 minut. Rozwałkowuję na placek grubości ok. 5 mm. Wykrawam małe kółka z dziurką. Do wycinania dziurek używam pustej tuby po witaminach lub innego dziurkacza. 

W rondlu rozgrzewam olej, kładę ciastka na gorący tłuszcz, smażę z obu stron do zrumienienia. Wyjmuję na ręczniki papierowe, odsączam z tłuszczu, posypuję cukrem pudrem. Najlepsze są tego samego dnia.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */