Nim całkowicie pogrążę się we wspomnieniach futbolowych (ach, Italia '90!... mecze oglądane w towarzystwie Przystojnego Sąsiada na jedynym kolorowym telewizorze w okolicy...), podam przepis na zupę, której smak przeniesie Was w półpustynne rejony, zamieszkałe przez ogorzałych, gorącokrwistych mężczyzn z oczami płonącymi pod sombrero.
Ta zupa rozgrzewa jak spotkanie z Zorro!

Składniki:
- 300 g mięsa mielonego
- 100 g startego sera żółtego
- 1 duża cebula
- 1 czerwona papryka
- 1 puszka pomidorów
- 1 puszka czerwonej fasoli
- 1 puszka kukurydzy
- przyprawa meksykańska
- 2 duże ząbki czosnku
- sól, pieprz
Cebulę siekam drobno i przysmażam na patelni razem z mięsem. Jeśli trzeba, podlewam olejem. Mieszam zawartość patelni raz po raz, a w przerwach kroję w kostkę paprykę, a fasolę i kukurydzę odcedzam na sitku.
Usmażone mięso z cebulą przekładam do garnka i zalewam wodą kilka centymetrów ponad mięso. Wrzucam pomidory razem z zalewą i gotuję 15 minut, następnie wsypuję pokrojoną paprykę i gotuję 10 minut, wrzucam kukurydzę i fasolę i gotuję kolejne 10 minut. Doprawiam według uznania, ale jeśli ma nas dobrze rozgrzać, to powinna być pikantna.
Tutaj uwaga o przyprawie: koleżanka, która dała mi ten przepis, podkreślała konieczność nabycia przyprawy meksykańskiej. Ale Chuda jak to Chuda: nie będzie Producent pluł mi w twarz gotową mieszanką pełną soli i glutaminianu! I mieszałam sama: dodałam ostrej papryki w proszku, sporo ziołowej przyprawy zbójnickiej, pieprzu, czosnku, trochę soli i wyszło całkiem smacznie.
Rozlewam gorącą zupę na talerze i na środku każdej porcji kładę łyżkę wiórków sera.
Moim zdaniem zupa jest najlepsza, gdy warzywa nie rozgotują się, natomiast Mąż uważa, że powinny się rozmemłać, wówczas całość będzie jeszcze smaczniejsza. Sprawdźcie sami, która wersja Wam bardziej smakuje. Jedną od drugiej dzieli jakieś 20 minut.
13 komentarze: