Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2016

Ciasteczka korzenne na mące żytniej

To one! Kultowe ciasteczka korzenne Chudej, tyle że w wersji bez białej mąki i bez cukru. Przyprawę do piernika zastąpiłam moją przyprawą, bo w gotowej jest mąka pszenna. Ciastka są dość pikantne, drobinki goździków rozgryzam zębami, więc niekoniecznie posmakują Waszym dzieciom. Ale Wam na pewno – cudowne uzupełnienie jesiennej kawy, prawda Kasiu? :-)
Chuda


Składniki:
  •     250 g mąki żytniej (lub 200 g żytniej i 50 g gryczanej)
  •     125 g miękkiego masła
  •     100 g ksylitolu - warto zmielić na puder, wtedy ciastka będą gładziutkie
  •     1 duże jajko
  •     2-3 czubate łyżki przyprawy korzennej
  •     1 łyżka imbiru
  •     1 łyżka cynamonu
  •     1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  •     otarta skórka z cytryny
Sposób przygotowania:

Można je przygotować ręcznie, jak w przepisie na korzenne klasyczne. Z wiekiem robię się jednak coraz bardziej wygodna, dlatego wszystkie składniki wrzucam do malaksera, który zagniata ciasto. Ma być twarde, ale sprężyste.

Rozwałkowuję jak najcieniej, żeby były chrupiące. Układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Piekę ok. 12 minut w piekarniku o temperaturze 200 stopni.

Lubię smak wypieków na mące żytniej, ale jeśli nie podzielacie mojego entuzjazmu, to zapewniam, że smak przyprawy zagłusza smak mąki. A jeśli nie musicie unikać mąki pszennej, to po prostu upieczcie je na pszennej :-)

poniedziałek, 10 października 2016

Pomarańczowa przyprawa korzenna

Od kiedy mamy w domu wyciskarkę do soków, zużywamy przemysłowe ilości pomarańczy. Żal mi było wyrzucać tyle pachnących skórek. No wiecie, jestem dzieckiem epoki, w której pomarańcze były towarem luksusowym :-) Z części robiłam skórkę pomarańczową w syropie, ale materiału i tak pozostawało sporo. Zaczęłam więc skórki suszyć, a gdy wyschły na wiór mielić z goździkami, dodawać do tego cynamon, imbir, gałkę i tak uzyskałam naturalną przyprawę korzenną, znakomitą do kawy i do wypieków. Dodaję ją do ciastek korzennych, do pierników i pierniczków. Przechowuję w zakręconych słoiczkach.

Jeśli zmienicie proporcje, na pewno przyprawie to nie zaszkodzi.


Chuda


Składniki:
  • kilka wyschniętych na wiór skórek z pomarańczy
  • łyżka goździków w całości
  • dwie łyżki cynamonu mielonego
  • dwie łyżki imbiru mielonego
  • kopiata łyżeczka gałki muszkatołowej mielonej
  • łyżka cukru z wanilią (niekoniecznie)
Sposób przygotowania:

Pomarańcze dokładnie szoruję, a potem wyparzam we wrzątku w całości, zanim je obiorę. Ze skórek zeskrobuję albedo, czyli białą podściółkę. Suszę po kilka sztuk w zawiniętych papierowych torebkach na kaloryferze, od czasu do czasu nimi potrząsając. Przy okazji mamy aromaterapię, bo w domu ładnie pachnie. Można przyspieszyć proces susząc skórkę w piekarniku (ja wkładałam do wyłączonego piekarnika, jeszcze nagrzanego po upieczeniu ciastek).

Kiedy skórki są wyschnięte na wiór i łatwo się łamią, mielę je ze wszystkimi dodatkami.

Można także zmielić samą skórkę i dodawać ją do ciast, ciastek, kawy czy grzańca.

poniedziałek, 12 września 2016

Amarantuski i prosiaczki bezglutenowe

Ciastka na bazie amarantusa ekspandowanego to popularne w sklepach ekologicznych amarantuski. A co to są prosiaczki? Oczywiście ciastka na bazie prosa ekspandowanego :-) Ekspandowany to modne dziś słowo, używane zamiennie z "poppingiem". W latach mojego dzieciństwa na podobne produkty mówiło się "dmuchany" lub "preparowany" - szczerze mówiąc, w takiej postaci był dostępny tylko ryż.  

Jedne i drugie to ciastka błyskawiczne, bezglutenowe, smaczne, idealne do przekąszania w szkole i w pracy. Moje wybredne dzieci jedzą je z apetytem i to w wersji podstawowej!!! Ich smak zależy w dużej mierze od dodatków. Na diecie bezcukrowej nie mogę jeść owoców, więc mam bardzo ograniczone możliwości, ale Wy możecie zaszaleć z rodzynkami, suszoną żurawiną, jabłkiem pokrojonym w kostkę, czekoladą... Nie będę dalej wymieniać, bo już mam ślinotok. Mniam. Po upieczeniu amarantuski są mięciutkie, a prosiaczki raczej chrupiące.

Chuda



Składniki:
  • 1 duże jajko
  • 2 filiżanki amarantusa espandowanego lub prosa ekspandowanego
  • 0,5 filiżanki grubo mielonych migdałów
  • 1 łyżka ksylitolu
  • 1 łyżeczka cynamonu (jak widać na zdjęciu, do prosiaczków dodałam, do amarantusków nie, ale następnym razem dodam).

Sposób przygotowania:


W misce rozbijam widelcem jajko, chwilkę ubijam z ksylitolem (nadal widelcem), dodaję resztę składników, mieszam widelcem, aż masa będzie się kleić. Jak widzicie, widelec rządzi.



Łyżeczką nakładam porcje ciasteczek na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, lekko spłaszczam, piekę 15 minut w temp. 180 stopni.

sobota, 10 września 2016

Ciastka żytnie z migdałami

Już prawie dwa miesiące odkąd przeszłam na dietę bez cukru i bez białej mąki. Kończy się owocowe lato, sezon na soczyste maliny i brzoskwinie, których nie mogę jeść, zaraz będzie dojrzewać winogrono, którego też mi nie wolno. Kiedy jem grejpfruta (jeden z pięciu dozwolonych owoców), to rozpływam się z zachwytu, jaki słodziutki, mniam, mniam. Opanowałam już w miarę kwestię słodkich wypieków, których baaaardzo mi brakowało. Te ciastka, pomimo mało wyjściowego wyglądu, wychodzą bardzo smaczne, mielone migdały nadają im wyborny smak. Najlepsze są chrupiące, wypieczone na brązowo, ale łatwo przegapić właściwy moment i spalić je. Zalecam więc czujność i pieczenie w samotności, bo odpowiadanie na tysiące pytań ukochanych dzieciątek szalenie rozprasza ;-)

Chuda



Składniki:
  • 100 g mielonych migdałów
  • 200 g mąki żytniej (może być razowa żytnia, ale wtedy będą miały ostrzejszy smak)
  • 100 g miękkiego masła
  • 100 g ksylitolu
  • 1-2 małe jajka
Sposób przygotowania: 

Wszystkie składniki wrzucam do malaksera, który zagniata ciasto, a ja w tym czasie wykładam blachy papierem do pieczenia. Równie dobrze można wszystkie składniki posiekać plastikową łopatka w plastikowej misce, jak czyniłam to przez lata.

Kiedy ciasto jest już gładkie i jednorodne, to czas na robienie ciasteczek. Moje wyszło mało elastyczne, bardzo się kleiło, więc nie rozwałkowywałam go i nie wycinałam ciastek foremkami, a urywałam z niego kawałki wielkości orzecha laskowego, toczyłam kulki, rozpłaszczałam w dłoniach i układałam na blasze.

Piekę ok. 12 minut z termoobiegiem i dolną grzałką, w temperaturze 190 stopni. Mój piekarnik kiepsko dopieka od dołu, stąd dolna grzałka. Może u Was wystarczy sam termoobieg.


niedziela, 30 listopada 2014

Kokosowe ciasteczka przekładane konfiturą malinową



Nazwa długa, podobnie jak i wykonanie poniższych ciasteczek, za to efekt bardzo przyjemny. Szczególnie dla dzieci, bo pianki w środku zainteresują każdego nieletniego (a i ja nie pogardzę).


Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki, jeśli chodzi o maleńkie wypieki. Swego czasu na stronie BBC GoodFood spędzałam sporo czasu, dlatego nie mogłam się powstrzymać i kupiłam „GoodFood. 101 Cupcakes & small bakes”. Bardzo polecam.



Anka

Składniki:

ciastka:

  • 250 g miękkiego masła
  • 140 g cukru pudru
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukier waniliowy)
  • 300 g mąki
  • szczypta soli
  • 100 g wiórków kokosowych

środek:

  • około 175 konfitury wiśniowej (lub dżemu)
  • 18 dużych pianek, przekrojonych na pół
  • 25 g wiórków kokosowych

Sposób przygotowania:

Masło ucieram z cukrem pudrem na puch, dodaję jajko i ekstrakt waniliowy, miksuję. Łączę masę z wiórkami kokosowym, mąką i szczyptą soli, mieszam, by powstało ciasto. 

Teraz przepis mówi, by rozwałkować ciasto na grubość około 3 mm (podsypując mąką) i wycinać spore ciasteczka (średnica 6 cm). Zrobiłam jednak nieco inaczej: uformowałam wałek o średnicy kilku centymetrów, owinęłam folią spożywczą i włożyłam do lodówki na przynajmniej pół godziny. Potem po prostu pokroiłam nożem, więc moje ciasteczka były pewnie nieco grubsze.

Piekę w temperaturze 190 stopni kilkanaście minut (przepis mówi o 14 minutach), aż się zezłocą. Odstawiam na blasze na dwie minutki, a potem przekładam na kratkę do kompletnego wystudzenia.

I teraz czas na zabawę. Układam na blasze połowę ciastek, na każdym kładę pół łyżeczki konfitury malinowej, a na to piankę. Ponieważ nie miałam dużych pianek, cudowałam z mniejszymi i kładłam półtorej pianki. Wstawiam ponownie do piekarnika na 2 minuty i bardzo uważam, żeby nie przypalić pianek. Wyjmuję z piekarnika i szybko przykładam pozostałe ciastka, tak by pianki się rozpłaszczyły i skleiły ciastka. Odstawiam na 10 minut do przestudzenia.

Nakładam do dwóch miseczek oddzielnie resztę konfitury i wiórków kokosowych. Obtaczam brzegi ciastek najpierw  w konfiturze, potem w wiórkach.

Smacznego!

sobota, 26 kwietnia 2014

Ciasteczka herbaciane

Bardzo smaczne ciasteczka z wyraźnym aromatem pomarańczy. Do porannej kawy, popołudniowej herbaty albo na piknik. Praktyczne do zabrania ze sobą, bo są kruche, ale nie rozsypują się.

Chuda



Składniki:
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 szklanka mąki
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 1 jajko
  • 2 łyżki czarnej herbaty liściastej (suchej, prosto z paczki)
  • otarta skórka z pomarańczy
Sposób przygotowania:

Pomarańczę myje pod bieżącą wodą, a następnie wkładam do garnuszka i zalewam wrzątkiem na kilka minut. Ścieram z niej skórkę na tarce o drobnych oczkach.

Masło ucieram z cukrem i jajkiem, dodaję pozostałe składniki. Ucieram w malakserze na gładką masę (Thermomix: 30 s/obr. 5).



Na posypanej mąką desce (bądź innej powierzchni płaskiej) toczę z ciasta wałek, owijam je folią spożywczą (przezroczystą) i wkładam do lodówki na ok. 30 minut, żeby stężało. W mojej lodówce leżało dwa dni, więc stężało naprawdę porządnie.

Ciasto odwijam z folii i kroję je na plasterki, układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, piekę 10-15 minut w temp. 180 stopni C. Mają być delikatnie zarumienione, moje zarumieniły się bardziej niż delikatnie.

niedziela, 22 grudnia 2013

Biscotti z pistacjami i suszonymi wiśniami



Niestety, odkryłam nową miłość. Te chrupiące ciasteczka są po prostu przepyszne. A w dodatku jeśli w środku jest pełno pistacji i suszonych wiśni, to po prostu trudno się powstrzymać przed zjedzeniem kolejnego.

Dlatego już zamknęłam wszystkie w pudełku i czekają na święta.


Przepis stąd, trochę zmodyfikowany.


Anka



 Składniki:
  • 250 g mąki (około 1 i 2/3 szklanki)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 150 g cukru pudru
  • 100 g pistacji
  • co najmniej 50 g suszonych wiśni
Sposób przygotowania:

Przesiewam mąkę, mieszam z proszkiem do pieczenia. Siekam suszone wiśnie i razem z pistacjami dorzucam do mąki. Tak przy okazji: jeśli będzie się Wam chciało łuskać 150 g pistacji i dodacie nawet 100 g suszonych wiśni – jeszcze lepiej.

Jajka ucieram z cukrem pudrem. Wsypuję suche składniki mieszam łopatką, a potem króciutko zagniatam na wysypanej mąką stolnicy. Formuję wałek o długości około 30 cm. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 25-30 minut (moje ciasto piekło się odrobinę za długo).

Po wyjęciu z piekarnika czekam chwilę, żeby odrobinę przestygły. Kroję bardzo ostrym nożem (lub nożem z ząbkami) na plastry o grubości około 1 cm. Rozkładam na blasze i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 140 stopni na 20-25 minut, wszystkie ciasteczka odwracam w połowie pieczenia.

Smacznego!

niedziela, 24 listopada 2013

Figowe spiralki



A dokładniej figowo-rodzynkowe, ale jeden przymiotnik brzmiał lepiej w tytule.



Przepis znalazłam u Marthy Stewart. Naturalnie nadzienie może być zrobione z dowolnych suszonych owoców: żurawiny, daktyli czy moreli. Sok pomarańczowy dodał nieco kwaskowatego posmaku, ale jeśli nie macie ochoty na pomarańcze, można zalać owoce sokiem jabłkowym i na przykład lekko dokwasić cytryną.



Na pewno będą też pyszne w wersji jeszcze bardziej świątecznej, czyli z nadzieniem takim jak w  tych kruchych babeczkach. A tak przy okazji, pamiętacie, że wspomniane babeczki można zrobić wcześniej i zamrozić?



Naturalnie na pewno zwiniecie ciaśniej i dokładniej niż ja i będą Wam wychodziły piękne spiralki, bo u mnie wiele ciastek miało raczej trójkątny kształt. Ale niestety prezentacja nigdy nie była moją mocną stroną. Za to smak polecam z pewnością.


Anka



Składniki:
(na dwie blachy)

ciasto:

  • 350 g mąki
  • 30-50 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 180 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • ewentualnie: odrobina zimnej wody

nadzienie:

  • 200 g suszonych fig
  • 200 g rodzynek
  • sok z dwóch pomarańczy


Sposób przygotowania:

Najpierw przygotowuję ciasto. Mąkę przesiewam, mieszam z cukrem pudrem i solą. Dodaję pokrojone w kostkę masło. Rozcieram masło czubkami palców na malutkie kawałeczki. Dodaję jajko i ewentualnie łyżkę zimnej wody, krótko zagniatam ciasto. Formuję placek (lub kulę, jeśli wolicie, ale placek się lepiej rozwałkowuje), owijam folią spożywczą i wkładam do lodówki na co najmniej pół godziny.

Teraz nadzienie: figi i rodzynki wkładam do garnka, zalewam sokiem z pomarańczy i gotuję na wolnym ogniu przez około 20 minut często mieszając. Jeśli soku jest za mało, dolewam w trakcie soku jabłkowego lub nawet wody. Gdy owoce zmiękną i zostanie niewielka ilość płynu, zestawiam z ognia i miksuję. Studzę.

Rozwałkowuję ciasto na dwa prostokąty. Rozsmarowuję nadzienie zostawiając wolne brzegi i zwijam wzdłuż dłuższego brzegu (gdy przygotowuję pierwszą połowę ciasta, druga oczywiście czeka w lodówce). Teraz, jeśli mam czas, rolki znowu owijam folią i chłodzę w lodówce, ale jeśli nie chcę czekać, to po prostu kroję ostrym nożem na plastry i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

W moim piekarniku pieczenie zajęło co najmniej 15 minut (bliżej 20) w temperaturze 190 stopni Celsjusza, ale jeśli Wasz sprzęt ma tendencje do przypiekania, to ustawcie 180 stopni.

Smacznego!

czwartek, 26 września 2013

Babeczki ze śliwkami

Powszechnie wiadomo, że jak śliwka, to w kompot, ale znam wiele osób, które bardzo cenią śliwki w cieście, zarówno ucieranym, kruchym jak i drożdżowym. Należy do nich mój mąż, który tak się przystawił do babeczek, że ledwo jedną ocaliłam do zdjęcia. Inna sprawa, że to fajne babeczki były, że tak sparafrazuję Kabaret Potem.

Te babeczki są rewelacyjne, puszyste i mięciutkie. Upiekłam je z przepisu na prezentowane onegdaj naszym Czytelnikom babeczki z żurawinami – tym razem nie dodałam sody oczyszczonej (bo nie miałam), nie wyrosły więc tak imponująco jak tamte, ale w smaku były bez zarzutu.

Chuda



Składniki na 6 sztuk:
  • 100 g miękkiego masła
  • 100 g cukru pudru
  • 1 duże jajko
  • 2 łyżki mleka
  • 100 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • po pół śliwki na babeczkę
Sposób przygotowania:

Masło, cukier i jajko wrzucam do miski malaksera. Ucieram przez 3 minuty na wolnych obrotach.

Mąkę przesiewam do miseczki, mieszam ją z proszkiem, dodaję do masy, a malakser nadal kręci na najniższych obrotach. Na końcu dodaję mleko.

Ciasto przekładam łyżką do przygotowanych foremek z papilotkami. Na wierzchu każdej babeczki kładę połówkę śliwki, środkiem do góry.

Wkładam do nagrzanego piekarnika, piekę 25-30 minut w temp. 180 stopni. Po upieczeniu posypuje cukrem pudrem.

sobota, 16 lutego 2013

Pączki - donaty bananowo-cynamonowe

Najgorsze w blogach kulinarnych jest to, że człowiek napatrzy się na te wszystkie pyszności i wydaje mu się, że spod jego ręki wyjdą takie same cudeńka. O, ten przepis – zachwyciły mnie pączki wyglądające jak prosto z Dunkin' Donuts (kiedyś był w Krakowie na rogu Westerplatte i Lubicz, chodziłam tam na kawę z Agnieszką – pozdrawiam serdecznie :-) i postanowiłam upiec je na zakończenie karnawału.

Błąd popełniłam przy bananie: w przepisie jest duży, mój wydawał mi się jakiś mikry, więc dodałam połowę drugiego. Ciasto wyszło dość płynne. Miałam pokusę wlać je do papilotek i upiec muffinki, ale postanowiłam kontynuować przyjętą linię. Zgodnie z przepisem wstawiłam na godzinę do lodówki, myśląc, że może stwardnieje.

Nie stwardniało. Wylałam ciasto na stolnicę obficie posypaną mąką i zagniatałam, zagniatałam, dosypywałam mąki, bo kleiło się strasznie, po czym znowu zagniatałam i dosypywałam, warcząc pod nosem na swoją skłonność do eksperymentów, przecież nic z tego nie będzie, wyjdą twarde jak kamień! A tu ostatkowi goście
ante portas!...

Zagniotłam, uzyskując konsystencję w miarę nadającą się do wałkowania, wycięłam odpowiedni kształt, rzuciłam na wrzący smalec (odkryłam w tym roku, że jak się smaży na smalcu to owszem, smalec sam w sobie wonieje wieprzem, ale potem dom się wietrzy i nie ma śladu w atmosferze, czego o smażeniu na oleju nie można powiedzieć; ilekroć smażę na oleju, odczuwam potem silną potrzebę uprania firanek, dywanu i kanapy) i... i... I nieco za długo je smażyłam, nękana wizją surowej kluchy w środku, ale ku mojemu zaskoczeniu udały się! Pod chrupiącą skórką pączki były mięciutkie, puszyste, delikatnie cynamonowe. Moczyłam je jednostronnie w lukrze, ale też wyszedł za rzadki (w przepisie podaję więc jedną łyżkę mleka mniej, niż było u Kasi).

Morał z tej historii jest następujący: nikogo nie należy skreślać na starcie, nawet jeśli nie rokuje tak jak to ciasto.


Chuda

 

Przepis z minimalnymi zmianami – dałam więcej cynamonu, bo lubię.

Składniki na ok 12 sztuk:
  • 220 g mąki 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/3 łyżeczki sody 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1 łyżeczka cukru pudru 
  • 1/4 łyżeczki soli 
  • 1 jajko 
  • 1/4 szklanki miodu 
  • 25 g kwaśnej śmietany 
  • 1 duży, mocno dojrzały banan 
Lukier:   
  • 1 szklanka cukru pudru 
  • 2-3 łyżki mleka
  • 3 kostki smalcu do smażenia
Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam do miski, dodaję pozostałe suche składniki i mieszam. Banana kroję w plasterki i wrzucam do miski malaksera razem z jajkiem, śmietaną i miodem, miksuję razem. Następnie zakładam haki do ciasta i dosypuję składniki suche.

Gotowe ciasto powinno być bardziej gęste, niż mi wyszło, bo Kasia zaleca, aby owinąć je folią i włożyć do lodówki – ja wstawiłam z miską. Pobyt w chłodzie powinien trwać godzinę.

Po upływie tego czasu ciasto rozwałkowuję na podsypanej mąką stolnicy na placek o grubości ok. pół centymetra. Pączki wycinam szklanką, a dziurki nakrętką od butelki po wodzie mineralnej.

Smalec roztapiam w wysokim garnku, rzucam pączki na rozgrzany tłuszcz i smażę z obu stron na rumiano na średnim ogniu. Po wyjęciu układam na ręcznikach papierowych, by odciekły z nadmiaru tłuszczu.

Cukier puder ucieram z mlekiem i maczam w lukrze lekko przestudzone donaty, a następnie posypuję je posypką (albo i nie). Najlepsze są jak tylko przestygną.


poniedziałek, 4 lutego 2013

Pieczone obwarzanki z cukrem i cynamonem

Podobny przepis pojawił się na Chochelkach dwa lata temu za sprawą Ani. Poszłam krok dalej: upieczone obwarzanki zanurzyłam jednostronnie w stopionym maśle, a następnie w cukrze wymieszanym z cynamonem. Obłęd! Rozkosz podniebienia! Wyraźnie maślane i obłędnie cynamonowe, ale proszę odrzucić wszelkie skojarzenia z paczkowanym produktem firmy na N.

Przyjemna alternatywa dla pączków, warto o nich pamiętać w Tłusty Czwartek. Przepis pochodzi z rodzinnej skarbnicy, mam go wpisany do prowadzonego w latach szkoły podstawowej i średniej zeszytu oprawionego w plakat z Georgem Michaelem :-)

Chuda



Składniki na 24 średniej wielkości obwarzanki:
  • 500 g mąki
  • 100 g masła
  • 150 g cukru
  • 4 żółtka
  • 50 g drożdży
  • 1 szklanka mleka
Do posmarowania i obtoczenia:
  • 80 g masła
  • 1 szklanka drobnego cukru 
  • 1 łyżka cynamonu
Sposób przygotowania:

Drożdże krusze i zasypuję cukrem w miseczce, po chwili mieszam do rozpuszczenia, dodaję ćwierć szklanki mleka i mąkę, aby powstał rozczyn o gęstości kwaśnej śmietany. Mieszam dokładnie i odstawiam na kwadrans.

Masło rozpuszczam w garnuszku i odstawiam do ostygnięcia. Żółtka wrzucam do miski malaksera, wsypuję cukiek i włączam drugi bieg. Mają być utarte do białości.

Do utartych żółtek dodaję wyrośnięty rozczyn, mieszam hakami do ciasta na jedynce, następnie wlewam mleko i wsypuję przesianą mąkę. Na końcu wlewam chłodne, płynne masło. Robot wyrabia powoli ciasto, a kiedy już cały tłuszcz ładnie się wchłonie, ciasto jest gotowe. Przykrywam miskę ściereczką i odkładam w ciepłe miejsce. Zostawiam do wyrośnięcia.

Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, wykładam je na stolnice, lekko zarabiam i rozwałkowuję na grubość ponad 1 cm. Wycinam szklanką duże kółka, a dziurki czymś mniejszym – u mnie był to element rękawa cukierniczego.

Układam obwarzanki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiam do wyrośnięcia na ok. 30 minut.

Rozpuszczam masło, cukier mieszam z cynamonem.

Wstawiam obwarzanki do piekarnika nagrzanego do 180 stopnic C. Piekę ok. 20 minut.

Po upieczeniu studzę je przez chwilę, następnie zanurzam z jednej strony w maśle, a potem maczam w cukrze, odkładam do wystygnięcia.

Dzieci zjadły po dwa. Oznacza to wielki sukces :-)

sobota, 2 lutego 2013

Pączki cytrynowe z mascarpone

Zbliża się Tłusty Czwartek 2013. Postanowiłam w tym roku obejść go wyjątkowo tłusto, zatem od dziś testuję przepisy. Zaczęłam od miniaturowych pączków na dwa kęsy z przepisu Kasi Guzik. Są pyszne - puszyste, z delikatną nutą cytrynową. Bardzo polecam.

Chuda



Składniki:
  • 1 1/4 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • skórka starta z 1 dużej cytryny
  • 3 jajka
  • 225 g serka mascarpone
  • 1 łyżka wódki
  • do smażenia: 3 kostki smalcu
  • do posypania: cukier puder
Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam do miski, mieszam z solą, proszkiem do pieczenia i otartą skórką z cytryny, którą wcześniej sparzyłam wrzątkiem. W tym czasie do malaksera wrzucam jajka i ubijam je z cukrem, następnie dodaję do nich wódkę i po łyżce mascarpone. Kiedy masa będzie jednolita, wsypuję mąkę po łyżce i mieszam, aż ciasto będzie gładkie.

Do formowania pączków wykorzystuję, zgodnie z radą Kasi, szprycę cukierniczą. Nakładam ciasto do szprycy, ale zdejmuję końcówkę, by pozostał tylko duży otwór i wyciskam kuleczki prosto na mocno rozgrzany tłuszcz (można odcinać je nożem, ale bardzo wygodnie robi się to palcem). Pączki smażę z obu stron na złoto – tłuszcz musi być mocno rozgrzany, ale ogień nieduży, żeby dobrze wypiekły się w środku.

Upieczone pączki odsączam na ręczniku papierowym, a lekko przestudzone posypuję cukrem pudrem.

czwartek, 14 czerwca 2012

Muffiny rabarbarowe z cynamonową kruszonką

O istnieniu tych pyszności dowiedziałam się z komentarza karolci pod notką, w której pisaliście o zawartości Waszych piknikowych koszyków. Szybko wrzuciłam w google i trafiłam na bloga Rodzinka od kuchni.

Udały się wybornie! Wyrosły pięknie i rozgrzały mnie już samym zapachem cynamonu, co było nie do przecenienia w deszczowe popołudnie. Zmniejszyłam ilość proszku do pieczenia (Paula podaje 2,5 łyżeczki), przez co drżałam, czy aby na pewno się udadzą, ale nie zawiodły mnie. Są miękkie i kwaśne w środku, a na wierzchu słodkie i chrupiące. Michaś głównie obgryzał kruszonkę, co mnie bardzo rozczuliło, bo przecież dopiero co to ja cichaczem skubałam kruszonkę z placków drożdżowych Cioci Lusi i byłam za to przeganiana ścierką.

Świat zmienia się jak szalony, ale upodobania dzieci do kruszonki są ponadczasowe ;-)

Chuda





Składniki na 12 muffinek:

Ciasto: 
  • 2 szklanki mąki
  • ½ szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 badyle rabarbaru
Kruszonka:
  • 50 g mąki
  • 2 łyżki cukru
  • 30 g masła
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam do miski i dodaję do niej pozostałe suche składniki, w drugiej misce mieszam mokre. Łączę zawartość obydwu misek mieszając trzepaczką.

Rabarbar obieram, płuczę i kroję na cienkie plasterki.

W osobnej misce przygotowuję kruszonkę: miękkie masło siekam łopatką z mąką, cukrem i cynamonem, następnie dokładnie rozcieram w palcach i łączę w drobne grudki.

Do ciasta dodaję rabarbar, układam na blasze papilotki, napełniam je ciastem i posypuję kruszonką.

Wstawiam do piekarnika o temperaturze 180 stopni i piekę 30 minut.

środa, 18 stycznia 2012

Cranberry Noël

Autorki blogów kulinarnych, m.in. Majana, piekły te ciastka przed Bożym Narodzeniem. Ja się nie wyrobiłam, ale teraz jest na nie równie dobra pora: choinka jeszcze stoi i tylko trochę sypie igliwiem, a za oknem wyczekana, śnieżna zima – idealny czas, by z kubkiem parującej herbaty usiąść przy oknie, włączyć płytę ze świątecznymi piosenkami, np. Billa Crosby'ego i Franka Sinatry, albo choćby i ograne do bólu „Last Christmas” i z łagodnym uśmiechem zapatrzyć się w wirujące płatki, pogryzając pyszne, maślane, chrupiące, żurawinowo-orzechowe ciasteczka.
 

Urok zimy mija bezpowrotnie, gdy wyjdziemy z naszego ciepłego gniazdka, poślizgniemy się na przyprószonej śnieżkiem zamarzniętej kałuży, odśnieżymy i odskrobiemy samochód, gdy mrozik uszczypie nas w nosek, nadając nam wygląd kogoś, kto lubi rozgrzewać się nie tyle herbatą z prądem, co samym prądem... A urok ciasteczek zwanych Cranberry Noël nie przemija do ostatniego okruszka :-)

Chuda


Składniki na około 60 ciasteczek:

  • 220 g miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki suszonej żurawiny
  • 1/2 szklanki grubo posiekanych orzechów włoskich
  • ok. 50 g wiórków kokosowych do obtoczenia
Sposób przygotowania:

Masło wrzucam do miski mojego nieocenionego malaksera i miksuję z cukrem. Następnie wlewam mleko, wsypuję cukier waniliowy i sól. Powoli dosypuję mąkę i patrzę z przyjemnością, jak bez mojego najmniejszego wysiłku wyrabia się fantastyczne ciasto. Na końcu wsypuję orzechy i żurawinę i pozwalam hakom pomieszać jeszcze przez chwilę.

Z ciasta toczę dwa wałki o długości ok. 30 cm, każdy obtaczam w wiórkach kokosowych, a następnie szczelnie zawijam (każdy osobno) w folię spożywczą i wkładam do lodówki. Ciasto powinno tam odleżeć minimum 2 godz.

Piekarnik nagrzewam do 180 stopni (dolna grzałka + termoobieg), blachy wykładam papierem do pieczenia (będą potrzebne dwie duże). Ostrym ząbkowanym nożem kroję ciasto na plasterki o grubości ok. 4 mm, kładę je na papierze do pieczenia i piekę 12-15 minut, aż brzegi zaczną się rumienić.

Opracowałam patent na świeże ciastko do porannej kawy (oczywiście w weekend, bo w tygodniu... dajcie spokój!): wieczorem zagniatam ciasto i wkładam je do lodówki na noc, rano włączam piekarnik i po kwadransie ciastka są gotowe. I ten oszałamiający zapach świeżego ciasta!... Jestem od niego uzależniona.

piątek, 16 grudnia 2011

Choinki z kremem maślanym


Tym razem to dzieci wykazały inicjatywę.
Szymon przytachał wielką księgę ozdób świątecznych, wskazał na choinki, a potem dopisał do leżącej akurat na wierzchu listy zakupów niezbędne składniki.
Cóż było robić, potulnie zabrałam się do pracy.

Na problemy natknęliśmy się w momencie, gdy absolutnie nie zamierzałam śledzić podanego w książce przepisu i postanowiłam zrobić wszystko po swojemu. Na szczęście obietnica zielonego kremu i cukrowych ozdób pocieszyła moje dziecko i mogłam kontynuować mieszanie.

Ozdabianie było już czystą przyjemnością, nawet jeśli tak jak ja się ma dwie lewe ręce.

Teraz wskazówki techniczne: ciasto upiekłam bardzo cienko, wydaje mi się, że wtedy lepiej wygląda. Zielony barwnik spożywczy nie jest tu niezbędny, równie dobrze można zrobić choinki w kolorze masła i udekorować, też będzie w porządku. Natomiast dobrze jest się zaopatrzyć w czekoladowe gwiazdki, są idealne na czubek choinki.

Ten rodzaj ciasta świetnie nadaje się do wycinania z niego dowolnych kształtów, więc jeśli czujecie się na siłach, żeby własnoręcznie zrobić sanie z reniferami i Mikołaja, to po prostu podwójcie ilość składników i wyłóżcie ciasto na dużą blachę. A potem puśćcie wodze fantazji!

Anka

Składniki:
(wyszło mi 8 sporych choinek i dużo małych prezencików)

ciasto:
  • 135 g mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 110 g miękkiego masła
  • 100 g drobnego cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (niekoniecznie)
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka

krem maślany:
  • 75 g miękkiego masła
  • 75 g cukru pudru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • barwnik spożywczy
  • kolorowe cukierki do dekoracji
  • czekoladowe batoniki 

Sposób przygotowania:

Przesiewam mąkę i mieszam z solą i proszkiem do pieczenia.
Masło ucieram z cukrem na puszystą masę, oddaję ekstrakt waniliowy a potem dodaję po jednym jajka cały czas miksując. Wsypuję stopniowo mąkę i miksuję, w trakcie wsypywania mąki dolewam mleko.

Wykładam prostokątną blaszkę (ok. 32 na 23 cm) papierem do pieczenia i nakładam ciasto. Wyrównuję powierzchnię. Wstawiam ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15-20 minut.

Studzę i kroję na trójkąty. To co pozostało daję od razu dzieciom, albo robię małe kwadratowe prezenciki.

Ucieram masło z cukrem pudrem na puszystą masę. Dodaję sok z cytryny i barwnik spożywczy. Nakładam maślaną masę na ciastka i ozdabiam kolorowymi cukierkami. Pnie robię z czekoladowych batoników pokrojonych na kawałki.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */