Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jamie Oliver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jamie Oliver. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 października 2010

Babeczki z dynią

We wszystkich książkach kucharskich czytam pochwały dyni piżmowej. I co mi z tego, skoro nigdzie nie mogę jej znaleźć?
Z drugiej strony, przecież to nie powód, żeby nie przyrządzić czegoś z dodatkiem dyni, a w dodatku, jak wskazuje poprzedni przepis, można odnieść bardzo smakowity sukces.

Tym razem podaję sposób na przemycenie odrobiny dyni do dziecięcej diety. Co prawda syn pięknie je warzywa, ale córkę papryka, marchewka i kalafior kłują w zęby i z obrzydzeniem wydłubuje kawałki warzyw ze swojej miski.
Ale babeczki! Babeczki to co innego, zwłaszcza ozdobione cukrową dynią na wierzchu ;)

Przyznam się szczerze, że te babeczki nie należą do moich ulubionych (może, gdybym miała dynie piżmową…), ale znam już troje dzieci, które jadły z entuzjazmem, więc warto spróbować.

Przepis Jamiego Olivera z książki „Jamie Oliver w domu” z moimi zmianami.



Składniki:

(na ok. 16 sztuk)

400 g dyni pozbawionej pestek i skóry, pokrojonej na kawałki (dyni piżmowej nie trzeba obierać)
350 g drobnego brązowego cukru (dałam 300, a i tak wyszły bardzo słodkie)
4 duże jajka
300 mąki nieprzesianej
2 czubate łyżki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 garść orzechów włoskich (pominęłam)
175 ml oliwy z pierwszego tłoczenia (dałam olej z pestek winogron)

Sposób przygotowania:

Dynię miksuję. Dodaję cukier, jajka, sól, mąkę i proszek do pieczenia, orzechy, cynamon oraz olej. Miksuję aż składniki się połączą.

Nakładam ciasto do formy na babeczki wyłożonej papilotkami i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 25 minut. Piekę do suchego patyczka (wykałaczka wbita w środek babeczki ma po wyjęciu być czysta i sucha).

Studzę na kratce.

Można polukrować (kilka czubatych łyżek cukru pudru zmieszać z 1-2 łyżkami soku z cytryny lub wody na gładką masę).

piątek, 14 maja 2010

Placuszki Jamiego Olivera

Placki, zwane z angielska pancakes, robię regularnie.

Jest to niezawodny sposób, by moja dwuletnia córka zjadła cokolwiek na kolację lub śniadanie. Wyznam tu, że jeden z niewielu działających.

Wreszcie więc powzięłam decyzję o tym, by i Wam opowiedzieć o tych przepysznych placuszkach rodem zza Atlantyku. Na pierwszy ogień poszły te z książki Jamiego Olivera „Lubię gotować.”

Może i Wy skusicie się na nie w czasie nadchodzącego weekendu.


Anka



Składniki:
(na 8-10 sztuk)

3 jajka
120 g mąki (3/4 szklanki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
140 ml mleka
szczypta soli (u mnie dwie)

Sposób przygotowania:

Jajka rozbijam, oddzielam żółtka od białek.

Do żółtek dodaję mąkę, proszek do pieczenia (Jamie pisze o czubatej łyżeczce, ale ja mam zawsze tendencję do ograniczania), szczyptę soli i mleko, wszystko miksuję.

Białka ubijam z odrobiną soli. Pianę delikatnie mieszam z ciastem.

Smażę bez tłuszczu. Przewracam na drugą stronę, gdy na powierzchni pokażą się pęcherzyki.

Podaję zazwyczaj w wersji dla leniwych, czyli tylko z syropem klonowym. Można (i naprawdę spróbujcie!) położyć na plackach podsmażone paski boczku i dopiero to polać syropem.

A poza tym oczywiście użyjcie takich dodatków jakich tylko chcecie: dżemy, świeże owoce, jogurt, bita śmietana, miód...

piątek, 1 stycznia 2010

Crostini z fasolowym puree

W kuchni między innymi to jest piękne, że połączenie prostych i pospolitych składników może zaowocować czymś przepysznym. Tym razem opowiem Wam jak ze zwykłej fasoli stworzyć prawdziwe dzieło sztuki.
A poza tym dzisiaj chyba każdy ma w domu czerstwe pieczywo i przejawia niechęć do gotowania pracochłonnych potraw.

Przepis pochodzi z książki „Włoska wyprawa Jamiego” (Mikołaj mi przyniósł. Kochany ten Mikołaj!).

Ach, jeszcze krótkie wyjaśnienie. Crostini to po naszemu po prostu grzanki, ale małych rozmiarów i raczej z ciabatty lub białego pieczywa.




Składniki:

kilka kromek ciabatty, bagietki lub bułki wrocławskiej

1 puszka białej fasoli, odsączona
1 duży ząbek czosnku
sól, pieprz, oliwa, ocet z czerwonego wina

1 ząbek czosnku
sól
kilka gałązek rozmarynu
1-2 łyżki oliwy

Sposób przygotowania:

Czosnek drobniutko siekam i przesmażam chwilę na oliwie, ale bardzo uważam by się nie przypalił. Dokładam fasolę i duszę na wolnym ogniu niecałe 10 minut. Na koniec doprawiam solą, pieprzem, octem i oliwą i rozgniatam wszystko widelcem.

Pokrojone na niewielkie kromki pieczywo wstawiam do nagrzanego piekarnika (u mnie dobrze sprawdza się grill z termoobiegiem, 180 stopni). Po kilku minutach wyciągam chrupkie grzanki (najlepsza kontrola jest „na oko”, więc nie podaję czasu pieczenia), które można jeszcze przed nałożeniem pasty fasolowej skropić oliwą i posmarować przekrojonym na pół ząbkiem czosnku.

Smaruję opieczone kromki fasolowym puree i leciutko polewam po wierzchu oliwą wymieszaną z czosnkiem roztartym z solą i rozmarynem. W ostateczności można użyć suszonego rozmarynu, bo nie oszukujmy się, osiedlowe warzywniaki rzadko oferują coś więcej niż marchewkę i kapustę.

Smacznego!

wtorek, 24 listopada 2009

Tarta ze śliwkami

Gdy myślę o tej tarcie, to pierwsze zdanie brzmi: jest pracochłonna. Ale zaraz potem przychodzi do głowy drugie określenie: imponująca. A potem trzecie: przepyszna.
Niestety tak to już w kuchni bywa, że nie zawsze uda się osiągnąć fantastyczny efekt przy minimalnym nakładzie pracy, ale zapewniam, że w przypadku tej tarty warto się potrudzić.

Przepis pochodzi z książki "Jamie Oliver w domu".


 



Składniki:


ciasto:
250 g mąki
50 g cukru pudru
szczypta soli
125 g zimnego masła
skórka starta z jednej cytryny
2 jajka
parę łyżek mleka lub wody

krem migdałowy:
280 g migdałów bez łupin lub płatków migdałowych
50 g mąki pszennej
1 laska wanilii
250 g miękkiego masła
250 g cukru do wypieków
3 jajka

śliwki:
1 kg śliwek
80 g drobnego cukru
2 paczki cukru waniliowego
½ łyżeczki przyprawy do pierników
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
50 g płatków migdałowych
cukier puder


Sposób przygotowania:

Zaczynam od ciasta. Przesiewam mąkę, mieszam z cukrem pudrem i solą. Masło kroję w drobną kostkę, rozcieram z mąką na drobne kawałeczki. Dodaję skórkę z cytryny, mieszam. Dokładam jajka i mleko lub wodę, po czym szybko zagniatam ciasto.
Kruchego ciasta nie wyrabiam nigdy długo, tylko tyle by się połączyły składniki.
Owijam w folę i wkładam na godzinę do lodówki.

Po tym czasie wyjmuję, rozwałkowuję i wykładam formę do tarty (przynajmniej 28 cm) obcinając wystające brzegi. Staram się jak najmniej ugniatać ciasto rękoma, będzie wtedy bardziej kruche. Znowu wstawiam przynajmniej na godzinę do lodówki, a jeśli na krócej to do zamrażarki.
Zasada jest zawsze taka, by wstawiać zimne kruche ciasto do nagrzanego piekarnika.
Rozgrzewam więc piekarnik do 180 stopni i podpiekam około 10 minut z obciążeniem z ryżu lub fasoli wyłożonym na papierze do pieczenia, a potem zdejmuję papier i piekę jeszcze pięć minut.

Teraz krem migdałowy.
Mielę migdały na proszek i mieszam z mąką. Przecinam laskę wanilii na pół, dodaję razem z cukrem do masła i miksuję na puszystą masę. Dodaję do masła migdały z mąką, rozmącone jajka i ucieram wszystko na gładki krem. Wstawiam do lodówki na około pół godziny.

Przygotowanie śliwek to już bułka z masłem. Wypestkowuję owoce, połowę z nich siekam, wkładam do garnka z grubym dnem, dodaję drobny cukier, cukier waniliowy i przyprawę do pierników, duszę na małym ogniu. Gdy w garnku mam już marmoladę, zagęszczam mąką kukurydzianą i znowu zagotowuję.
Resztę śliwek kroję na połówki lub ćwiartki (zależy od wielkości), posypuję cukrem pudrem na kilka minut przed wstawieniem ciasta do piekarnika, by puściły sok.

A teraz najlepsze, czyli składam wszystkie części.
Na podpieczony spód wykładam marmoladę śliwkową, na to schłodzony krem migdałowy, a na wierzchu rozkładam pokrojone śliwki wciskając je lekko w ciasto. Posypuję płatkami migdałów. Wreszcie wstawiam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i uzbrajam się w cierpliwość nawet na godzinę.

Przede mną piękna jesienna tarta. Smacznego!

sobota, 14 listopada 2009

Zapiekane papryki

Wydaje się, że jest z nimi mnóstwo roboty. Tymczasem wystarczy wszystko zmieszać, nałożyć, wstawić do piekarnika i czekać, czekać, czekać…
Tak, czekanie jest zdecydowanie najtrudniejsze.
Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera „Jamie w domu”.




Składniki:

6 różnokolorowych papryk
ok. 400 g pomidorków koktajlowych
duża garść czarnych oliwek
2 łyżki kaparów
2 papryczki chili
6 łyżek oliwy
2 łyżki octu winnego
sól, pieprz
ewentualnie: 12 łyżek parmezanu lub 12 plastrów szynki wędzonej

tosty
kilka kulek mozzarelli

Sposób przygotowania:

Usuwam gniazda nasienne i pokrojone na pół papryki układam na blasze. Obsypuję solą z obu stron. Zostawiam.
Pomidorki kroję na połówki lub ćwiartki – zależy od wielkości. Oliwki dzielę na pół, jeśli ktoś woli można pokroić na plasterki. Odcinam końcówkę chili, wypestkowuję długim nożem i kroję na cienkie plastry. Kapary odcedzam.

Wrzucam wszystko do miski, dodaję oliwę, ocet, sól i pieprz. Mieszam.
Połówki papryk wypełniam farszem.

Mogę teraz wstawić wszystko do piekarnika, ale zapiekanki bez sera nie są kompletne, więc posypuję połowę papryk parmezanem, a połowę zostawiam bez dodatków. Można też położyć na wierzch plaster szynki parmeńskiej lub bardzo chudego boczku, można też zrobić różne kombinacje, co wydaje mi się najlepszym pomysłem, zwłaszcza gdy ma się zamiar częstować tą potrawą gości. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Blachę przykrywam folią aluminiową i wstawiam na około 20 minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Papryka powinna już zmięknąć.
Potem zdejmuję folię i piekę jeszcze 20-30 minut.

Zapiekane papryki da się naturalnie zjeść z ryżem, ale zdecydowanie proponuję trzymać się wskazówek Jamiego i podać je na grzankach z dodatkiem porwanych kulek mozzarelli. A gdy czubkiem noża przedziurawi się paprykę i ciepły sos nasączy grzankę… Ach!
To po prostu trzeba zjeść.

niedziela, 8 listopada 2009

Pudding cytrynowy

Wiadomo, że dzieci uwielbiają budynie. Cóż jednak zrobić, gdy nie jesteśmy ich amatorami, a sami też mamy ochotę na coś słodkiego? Nic prostszego! Wystarczy upiec cytrynowy pudding. Jest delikatniejszy i o niebo smaczniejszy od każdego budyniu, a przypieczona skórka w pięknym złocistobrązowym kolorze stanowi przyjemne zwieńczenie deseru. W dodatku przygotowuje się go banalnie prosto.
Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera „Lubię gotować”.




Składniki:

  • 60 g miękkiego masła
  • 100 g cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego (niekoniecznie)
  • 1 cytryna
  • 2 jajka
  • 60 g mąki
  • 290 ml mleka

Sposób przygotowania:

Zaczynam od przygotowania wszystkich składników. Przesiewam mąkę, odmierzam cukier, mleko i masło, oddzielam żółtka od białek, dokładnie myję i sparzam cytrynę. Dzięki temu, gdy już włączę mikser, samo zrobienie ciasta zajmie mi kilka chwil.
Włączam piekarnik na 200 stopni i wstawiam wodę w czajniku – przyda się, bo pudding piecze się w kąpieli wodnej.

W wysokiej misce (ciasto będzie rzadkie – chlapie!) ucieram masło, cukier i skórkę startą z cytryny. Nie przerywając ucierania (chyba, że akurat dziecko niefortunnie zeskoczyło z kanapy i cierpi, bynajmniej nie w milczeniu) dodaję żółtka, a potem mąkę. Na koniec wlewam mleko i sok wyciśnięty z połowy cytryny. Wszystko dokładnie miksuję.
Ubijam pianę z białek i wlewam do niej przygotowaną masę. Starannie, ale delikatnie mieszam wszystko i wlewam do posmarowanego tłuszczem naczynia żaroodpornego.

Wstawiam do piekarnika na 40-45 minut (woda ma sięgać do około ¾ wysokości naczynia, ale można też naczynie postawić na kratce, a tuż pod nim umieścić blachę z wodą).

W przepisie pominęłam proszek do pieczenia. Moim zdaniem z korzyścią dla smaku, ale jeśli ktoś czuje potrzebę, to może dosypać płaską łyżeczkę.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */