Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wanilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wanilia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 stycznia 2011

Babka kardamonowo-waniliowa

Generalnie wolę inne ciasta, ale czasami nachodzi mnie ochota na klasyczną babkę, w sam raz do herbaty. Ale dzisiejszy przepis wcale nie jest taki znowu klasyczny, a to dzięki sporemu dodatkowi kardamonu.

Trochę się obawiałam tego eksperymentu, bo nie wszystkie tak aromatyczne przyprawy spotykają się z entuzjazmem mojej rodziny, ale dzieci jadły chętnie. Mąż też, chociaż „byłaby idealna bez kardamonu” :)
I muszę Wam powiedzieć, że coś w tym jest. A przynajmniej nie wsypywałabym całej łyżeczki kardamonu.

Więc zastosujcie takie przyprawy jakie lubicie. Tak czy inaczej przepis jest w porządku. Babka jest miękka i dość wilgotna – bardzo smaczna.

Polecam pieczenie jej w formie z kominkiem (myślę, że keksówki też będą ok), bo w zwykłej tortownicy obawiałabym się zakalca.

Źródło: miesięcznik „Kuchnia” 12/2010.

Anka


Składniki:
(na blachę z kominkiem)
  • 3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka zmielonego kardamonu (można dać mniej)
  • ½ łyżeczki soli
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 szklanka drobnego cukru (w oryginale było 1,5 szklanki)
  • 2 laski wanilii
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 4 jajka
  • 1 szklanka mleka

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewam, mieszam z proszkiem do pieczenia, sodą, solą i kardamonem.

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Masło miksuję przez kilka minut z cukrem na gładką masę. Laski wanilii przekrawam na pół, wysypuję ziarnka i dodaję do masy. Jeszcze chwilę miksuję.

Ucierając dodaję kolejno jajka, następne jajko wbijam dopiero, gdy poprzednie połączy się z masą. Dodaję sok z cytryny i znowu miksuję.

Na koniec dodaję na przemian mąkę i mleko i mieszam na wolnych obrotach miksera.

Formę z kominkiem smaruję masłem i wysypuję mąką lub bułką tartą. Wlewam ciasto do formy i wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około godzinę (do suchego patyczka).

piątek, 2 kwietnia 2010

Waniliowe jajka na miękko z karmelem

Nie przepadam za śniadaniami na słodko. Owszem, skuszę się na coś do kawy, ale jajka zdecydowanie preferuję w wersji na słono. Skoro jednak Roux napisał, że takie śniadanie uzależnia, to nie widziałam powodu, żeby mu nie uwierzyć. W końcu jak dotąd wszystko co zrobiłam na podstawie jego książek okazywało się strzałem w dziesiątkę.

Jajka na miękko z karmelem? – nie sądzę, żeby kiedykolwiek przyszłoby mi to głowy. Dodałabym wszystkie warzywa, szynkę, boczek, ryby, pieczywo, ale żeby karmel?

Tak, tak, właśnie karmel. I powiem Wam jedno: to naprawdę może uzależnić!

A jeśli doda się do tego ciasto francuskie, to czeka nas prawdziwa uczta.

Przy okazji przypominam o naszym Konkursie Wielkanocnym. Fotografujcie i przysyłajcie jedno wybrane zdjęcie swoich świątecznych wypieków. Książka Roux jest już w drodze do mnie i będzie niecierpliwie czekała na zwycięzcę.

I niniejszym z przyjemnością powtarzam życzenia Chudej (ale w uproszczonej wersji).
Wesołych Świąt Kochani!




Składniki:

4-6 jajek
1 laska wanilii

100 g drobnego cukru
100 ml wrzącej wody
1 łyżeczka soku z cytryny

do podania:
ciasteczka z ciasta francuskiego lub grzanki ze słodkiej bułki

Sposób przygotowania:

Laskę wanilii przekrawam na pół i razem z jajkami wkładam do szczelnego pojemnika na 24 godziny (trzymałam za krótko i aromat był ledwie wyczuwalny, następnym razem pewnie włożę dwie laski wanilii).

Przygotowuję karmel. Tu przyznam się, że bynajmniej nie jestem mistrzynią karmelu. Wynika to oczywiście z faktu, że przygotowywałam go chyba trzeci raz w życiu. Unikam karmelu jak mogę, bo i tak jem tyle słodyczy, że myśl o polewaniu czegokolwiek płynnym cukrem trochę mnie osłabia.
Ale do roboty.
Na średnim ogniu stawiam rondel o grubym dnie i wsypuję do niego cukier. Cały czas mieszając rozpuszczam cukier aż nabierze złotego koloru. Wtedy wlewam gorącą wodę (uwaga! może pryskać!) i bardzo energicznie mieszam trzepaczką. Dodaję sok z cytryny i cały czas mieszając gotuję karmel jeszcze kilka minut.
Karmel przelewam do dzbanuszka i odstawiam do przestudzenia.

Jajka gotuję na miękko. Skoro już korzystam z książki Roux, to stosuję jego metodę. Wkładam jajka do zimnej wody i od momentu zagotowania trzymam jeszcze półtorej minuty.
A raczej taki miałam zamiar, ale niestety ktoś mnie zagadał i wyszły trochę zbyt mocno ugotowane. Całe szczęście, że żółtko nadal było w miarę płynne.
Jeśli ktoś lubi ledwie ścięte białko, to wystarczy nawet 60 sekund.

Jajka na miękko wkładam do kieliszków, odcinam górę skorupki i mieszam płynne żółtko o waniliowym posmaku z płynnym karmelem.

Poezja, powiadam Wam!

Do takiego śniadania polecam smażone na patelni ciastka z ciasta francuskiego. Gotowe płaty ciasta rozmrażam, obtaczam w cukrze pudrze i kroję na trójkąty. Układam na rozgrzanej teflonowej patelni i smażę bez tłuszczu z obydwu stron aż się zrumienią. Są pyszne!
Ale grzanki z maślanej bułki też będą w sam raz.

Smacznego!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Arroz con leche

Z akcją kulinarną „Z widelcem przez kuchnie obu Ameryk” mam jeden problem. Wygląda na to, że większość przepisów jest wspólna dla wszystkich krajów przynajmniej Ameryki Południowej i w dodatku mają hiszpańskie pochodzenie. Tak jest na przykład z tytułowym ryżem na mleku, który jada się w Meksyku, Chile, Argentynie, Puerto Rico i wielu innych krajach. Wersje nieco się od siebie różnią, ale to tylko kwestia dodatków, natomiast wszyscy roszczą sobie prawa do tego deseru.

Okazało się, że mój arroz con leche, gdy już go zrobiłam i zdecydowałam się poczytać o nim więcej, przypomina nieco wersję z Chile i Meksyku. Na pewno zrobiłam jedną rzecz niezgodną z przepisami czyli nie dodałam skórki z cytryny (dodaje się w tym samym momencie co cynamon), bo po prostu nie miałam, a z kolei wanilia nie jest oczywistym składnikiem potrawy. Ale tak to już jest z przepisami, każdy robi po swojemu i wydaje mu się, że właśnie tak być powinno. W tym akurat przypadku trochę żałuję, że tej cytrynowej skórki nie było.




Składniki:

400 ml mleka
100 g ryżu
szczypta soli
60 g cukru
kawałek kory cynamonu,
laska wanilii (niekoniecznie)
20 g masła
1 żółtko
świeżo starta gałka muszkatołowa

Sposób przygotowania:

Gotuję mleko ze szczyptą soli, cynamonem i wanilią (nie chciało mi się przecinać i wydłubywać ziarenek). Wyjmuję wanilię i cynamon. Wsypuję dokładnie wypłukany w zimnej wodzie ryż i gotuję na małym ogniu do miękkości całkiem często mieszając.

Dodaję cukier i delikatnie mieszam aż się rozpuści.

Zdejmuję ryż z ognia, dodaję masło i żółtko, dokładnie mieszam. Na koniec posypuję świeżo startą gałką muszkatołową.

Uwaga techniczna: ilość mleka można odrobinę zwiększyć lub zmniejszyć, w zależności od tego jaką konsystencję chcemy uzyskać. Osobiście wolę gęstą zupę niż suchy, słodki ryż, ale o gustach się nie dyskutuje.

wtorek, 24 listopada 2009

Tarta ze śliwkami

Gdy myślę o tej tarcie, to pierwsze zdanie brzmi: jest pracochłonna. Ale zaraz potem przychodzi do głowy drugie określenie: imponująca. A potem trzecie: przepyszna.
Niestety tak to już w kuchni bywa, że nie zawsze uda się osiągnąć fantastyczny efekt przy minimalnym nakładzie pracy, ale zapewniam, że w przypadku tej tarty warto się potrudzić.

Przepis pochodzi z książki "Jamie Oliver w domu".


 



Składniki:


ciasto:
250 g mąki
50 g cukru pudru
szczypta soli
125 g zimnego masła
skórka starta z jednej cytryny
2 jajka
parę łyżek mleka lub wody

krem migdałowy:
280 g migdałów bez łupin lub płatków migdałowych
50 g mąki pszennej
1 laska wanilii
250 g miękkiego masła
250 g cukru do wypieków
3 jajka

śliwki:
1 kg śliwek
80 g drobnego cukru
2 paczki cukru waniliowego
½ łyżeczki przyprawy do pierników
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
50 g płatków migdałowych
cukier puder


Sposób przygotowania:

Zaczynam od ciasta. Przesiewam mąkę, mieszam z cukrem pudrem i solą. Masło kroję w drobną kostkę, rozcieram z mąką na drobne kawałeczki. Dodaję skórkę z cytryny, mieszam. Dokładam jajka i mleko lub wodę, po czym szybko zagniatam ciasto.
Kruchego ciasta nie wyrabiam nigdy długo, tylko tyle by się połączyły składniki.
Owijam w folę i wkładam na godzinę do lodówki.

Po tym czasie wyjmuję, rozwałkowuję i wykładam formę do tarty (przynajmniej 28 cm) obcinając wystające brzegi. Staram się jak najmniej ugniatać ciasto rękoma, będzie wtedy bardziej kruche. Znowu wstawiam przynajmniej na godzinę do lodówki, a jeśli na krócej to do zamrażarki.
Zasada jest zawsze taka, by wstawiać zimne kruche ciasto do nagrzanego piekarnika.
Rozgrzewam więc piekarnik do 180 stopni i podpiekam około 10 minut z obciążeniem z ryżu lub fasoli wyłożonym na papierze do pieczenia, a potem zdejmuję papier i piekę jeszcze pięć minut.

Teraz krem migdałowy.
Mielę migdały na proszek i mieszam z mąką. Przecinam laskę wanilii na pół, dodaję razem z cukrem do masła i miksuję na puszystą masę. Dodaję do masła migdały z mąką, rozmącone jajka i ucieram wszystko na gładki krem. Wstawiam do lodówki na około pół godziny.

Przygotowanie śliwek to już bułka z masłem. Wypestkowuję owoce, połowę z nich siekam, wkładam do garnka z grubym dnem, dodaję drobny cukier, cukier waniliowy i przyprawę do pierników, duszę na małym ogniu. Gdy w garnku mam już marmoladę, zagęszczam mąką kukurydzianą i znowu zagotowuję.
Resztę śliwek kroję na połówki lub ćwiartki (zależy od wielkości), posypuję cukrem pudrem na kilka minut przed wstawieniem ciasta do piekarnika, by puściły sok.

A teraz najlepsze, czyli składam wszystkie części.
Na podpieczony spód wykładam marmoladę śliwkową, na to schłodzony krem migdałowy, a na wierzchu rozkładam pokrojone śliwki wciskając je lekko w ciasto. Posypuję płatkami migdałów. Wreszcie wstawiam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i uzbrajam się w cierpliwość nawet na godzinę.

Przede mną piękna jesienna tarta. Smacznego!
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */