Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopty. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 lutego 2012

Tort z kawową bitą śmietaną

W tym roku, pierwszy raz od wielu lat, upiekłam tort na swoje urodziny. Torcik właściwie, bo był malutki, na jedną małą imprezkę, w tortownicy o średnicy dna 16 cm. Polecam go, bo to naprawdę szybki przysmak, najbardziej czasochłonne jest ciasto, które trzeba upiec, ale zrobiłam je poprzedniego dnia, a po południu przed przyjściem gości ubiłam śmietanę, przełożyłam warstwy, udekorowałam i voila!

Chuda



Składniki:

ciasto:
  • 4 jajka
  • 4 łyżki mąki
  • 4 łyżki cukru
  • szczypta soli
poncz:
  • 1/3 szklanki przegotowanej ostudzonej wody
  • łyżka cukru
  • sok z połówki cytryny
  • 1 łyżka spirytusu
krem:
  • 500 ml śmietany kremówki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 kopiata łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Sposób przygotowania:

Jajka wyjmuję prosto z lodówki. Oddzielam żółtka od białek, do białek dodaję szczyptę soli i ubijam je, aż powstanie sztywna piana. Zmniejszam obroty miksera i dodaję po łyżce cukier, a na końcu po jednym żółtku. Wyłączam robot i delikatnie łyżką mieszam pianę z mąką.

Dno tortownicy wykładam papierem do pieczenia, wlewam do niej ciasto. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, piekę ok. 40 minut. Sprawdzam patyczkiem, jeśli nie obiera się ciastem, jest gotowy. Po upieczeniu wyjmuję z piekarnika i studzę.

Przygotowuję poncz: do wody dodaję cukier, mieszam do rozpuszczenia, następnie wlewam sok z cytryny i spirytus. Biszkopt kroję na trzy równe części. Potrzebny będzie szeroki ostry nóż i dobre oko. Kładę pierwszy blat na paterze, na której tort zostanie podany (zazwyczaj na spód daję górną część tortu, a dolną, najbardziej równą, zostawiam na wierzch), lekko ponczuję, szczególnie na brzegach.

Kawę rozpuszczam w odrobinie wody, dosłownie kilka kropli, byle się rozpuściła. Grudki rozcieram łyżeczką.

Ubijam śmietanę – przed ubijaniem musi być dobrze schłodzona, dla pewności wkładam ją do lodówki dzieńw cześniej. Ubijanie na najwyższych obrotach trwa dosłownie trzy minuty, trzeba jej pilnować jak gotującego się mleka, bo za długo ubijana zmienia się w masło. Kiedy śmietana jest już sztywna, zmniejszam obroty i wsypuję cukier, a następnie po łyżce dokładam mascarpone.Na końcu wlewam rozpuszczoną kawę i na wolnych obrotach robot miesza ją z kremem.

Wykładam krem na naponczowany blat, nakładam drugi, ponczuję go delikatnie, znów warstwa kremu i trzeci blat. Ponczuję ostatni blat i smaruję wierzch i boki tortu pozostałym kremem. Dekoruję przy pomocy ozdobnej szprycy, roztopionej czekolady i wisienek własnej roboty.

Wkładam do lodówki, żeby się schłodził przed podaniem.

I sto lat niech żyję Wam ;-)

sobota, 17 grudnia 2011

Bożonarodzeniowa kłoda czekoladowa


Nareszcie przyszedł czas, by wykorzystać zdjęcie zrobione rok temu :)

Jako że jestem naprawdę leniwą osobą, to bożonarodzeniową kłodę czekoladową przygotowuję w najprostszy sposób na świecie, nie bawiąc się w żółtkowe i maślane kremy. W tym roku, jeśli zrobię to ciasto, dodam pewnie mascarpone do kremu, żeby nabrał wyrazistości. Jeśli jednak wolicie maślane kremy (bo ja na przykład bardzo lubię) – nic nie stoi na przeszkodzie, by to właśnie nimi posmarować roladę.

Ciasto jest bardzo efektowne i wcale nieskomplikowane. Co nie znaczy, że sami nie możecie twórczo adaptować tego przepisu dodając to i owo. Przede wszystkim nie zaszkodzi skropienie ciasta sokiem z pomarańczy, można też dodać ekstrakt waniliowy do kremu, a sam krem zmieszać z chrupiącymi orzechami lub migdałami. Co jeszcze? Może jakiś dżem do środka (czarne porzeczki, morela, pomarańcza)? Kandyzowane wisienki poukładane obok ciasta? To tylko kilka pomysłów, zapewniam jednak, że nawet w tej najprostszej wersji świąteczna kłoda czekoladowa pysznie smakuje i wspaniale wygląda na świątecznym stole.

Aha, zrobiłam wczoraj miodownik, o który prosiliście. Z kremem na bazie kaszy manny w środku (pyszny!) i warstwą karmelizowanych orzechów na górze. Mam jeszcze nadzieję na jakieś lepsze światło do zrobienia zdjęcia, ale przepis już zanotowany, niedługo wrzucę na blog :)

Anka

Składniki:

ciasto:
  • 5 jajek
  • 160 g drobnego cukru
  • 120 g mąki
  • 40 g kakao
  • 35 g roztopionego i ostudzonego masła

krem:
  • 400 g śmietanki (co najmniej 30%)
  • 300 g gorzkiej czekolady (można wziąć mniej o 100g)
  • 1-2 łyżeczki cukru pudru
  • ewentualnie: sok z jednej pomarańczy

Sposób przygotowania:

Można zrobić jasne biszkoptowe ciasto do rolady, wystarczy podaną w przepisie ilość kakao zamienić na mąkę.

Dużą płaską blachę wykładam papierem do pieczenia.
Włączam piekarnik na 190 stopni (góra-dół).

Mąkę i kakao przesiewam do miski, mieszam.

Jajka z cukrem ubijam mikserem 8-10 minut aż zmienią kolor i zgęstnieją Wsypuję mąkę z kakao i delikatnie, ale dokładnie mieszam masę łopatką. Na koniec dodaję masło, znowu mieszam.

Wykładam masę na blachę, wyrównuję.

Piekę około 12 minut. Jednocześnie rozkładam na blacie lub stole bawełnianą ściereczkę (lub tetrową pieluchę) i dokładnie wysypuję cukrem pudrem. Kiedyś dodatkowo moczyłam ściereczkę, żeby była lekko wilgotna, wtedy ciasto jest wilgotniejsze i lepiej się zwija, ale nie bardzo mi to pasuje. Wolę sama czymś nasączyć.

Wyjmuję ciasto z piekarnika i od razu kładę papierem do góry na wysypanej cukrem pudrem ścierce. Zdejmuję papier do pieczenia z ciasta i zwijam roladę razem ze ścierką. Zostawiam do wystudzenia. Ważne by zwinąć roladę natychmiast po wyjęciu z piekarnika, inaczej ciasto będzie się łamało.

Przygotowuję krem. Ubijam na sztywno śmietankę, pod koniec ubijania dodaję cukier puder.
Ilość cukru jest podana orientacyjnie, spróbujcie, zawsze przecież można dosypać, ja zazwyczaj zaczynam od wsypania jednej łyżeczki cukru pudru.

Czekoladę roztapiam w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce (można wlać odrobinę śmietanki do czekolady, żeby łatwiej było rozmieszać czekoladę).
Przestudzoną czekoladę powolutku wlewam do śmietanki cały czas ubijając. Wstawiam krem do lodówki.

Gdy ciasto ostygnie, delikatnie rozwijam, ewentualnie skrapiam sokiem z pomarańczy i smaruję ciasto mniej więcej połową kremu zostawiając wolne brzegi. Delikatnie zwijam od strony dłuższej krawędzi. Odkrawam jakąś jedną piątą rolady. Układam ciasto na półmisku dokładając pod kątem odciętą część tak, by wyglądała jak konar.
Teraz resztą kremu smaruję górę rolady. Widelcem, ostrym czubkiem noża lub czymkolwiek co wpadnie mi w ręce rysuję wzorki na kremie, żeby wyglądał jak kora drzewa. Posypuję cukrem pudrem, cukrowymi śnieżynkami lub dokładam marcepanowe listki, gdybym przezornie się w nie zaopatrzyła.

Smacznego!

piątek, 6 maja 2011

Tort z kremem z białą czekoladą i malinami

Mam dwoje dzieci, więc dwa razy do roku robię trzy torty w ciągu tygodnia.

Pierwszy – w domu. Urodziny wypadają zazwyczaj w dzień powszedni, więc gdy szanowny jubilat lub jubilatka wracają z przedszkola, na stole czeka tort, po czym świeczki zostają zdmuchnięte, a gromkie „Sto lat” odśpiewane.

Drugi – w przedszkolu. I jakoś tak wychodzi, że rzadko jest to ten sam dzień, w którym jest pierwszy tort. Tu muszę przyznać, że czuję presję i zdarzyło mi się raz zamówić gotowy wypiek, który spotkał się z entuzjazmem syna, bo był w kształcie piłki.
Mój entuzjazm powściągnęłam bez trudu ze względu na cenę.

I wreszcie trzeci – na imprezę rodzinną. Osób wychodzi sporo, dodatkowo też trzeba ludzi nakarmić, więc nie bawię się w skomplikowane działania kulinarne, tylko idę po najmniejszej linii oporu i stosuję sprawdzone rozwiązania. Biszkopt genueński według przepisu Roux jeszcze nigdy mnie nie zawiódł i chyba nie wrócę już do biszkoptów tradycyjnych – dodatek odrobiny masła sprawia, że ciasto jest bardziej wilgotne i pysznie smakuje, ale ja jestem miłośniczką biszkoptów w ogólności. Najlepiej mocno nasączonych alkoholem.

No właśnie, alkoholu nie podaję nieletnim, dlatego robię oszukany poncz i nie dodaję żadnych procentów. Wymyśliłam napój cytrynowo-herbaciany, mi bardzo smakuje, ale się przy nim nie upieram i rozumiem, jeśli ktoś nasączy zupełnie inaczej albo wcale. Ponieważ jednak lubię mokre ciasto, to nie potrafię się obejść bez ponczu.
Za to biszkopty kakaowe z lubością skrapiam świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy.

No i wreszcie krem. W tym przypadku już dawno temu stwierdziłam, że najbardziej na świecie lubię wszelkie wariacje na temat bitej śmietany z mascarpone. Tym razem z białą czekoladą, a żeby nie było zbyt nudno – dodałam warstwę malin. Najlepiej, żeby nie były zbyt słodkie, można zrobić samemu z gotowych malin z cukrem i sokiem z cytryny, ale po pierwsze to nie sezon, a po drugie z konfiturą jest szybciej.

Cały tort można obsypać dodatkowo wiórkami kokosowymi (co zrobiłam za drugim razem) lub startą białą czekoladą.

Jakiś czas temu bawiłam się z gotowym lukrem plastycznym i rzeczywiście, efekt jest wart zachodu, ale są dwa minusy: taki lukier jest drogi (a samej nie chce mi się robić i nie wiem czy umiem), a poza tym, moim skromnym zdaniem, smakuje okropnie. Dzieci oczywiście wyjadały go z wielką radością, ale to nie pierwszy raz, gdy się różnimy jeśli chodzi o gust kulinarny.

Podane proporcje wystarczają na mały torcik o średnicy 20 centymetrów – w sam raz dla naszej czteroosobowej rodziny. Na większe imprezy robię w tortownicy 26 centymetrów z półtorej porcji.

Anka


Składniki:

biszkopt:
  • 4 jajka
  • 130 g mąki
  • 130 g drobnego cukru
  • 30 g roztopionego masła
krem:
  • 400 g śmietanki 30%
  • 250 g mascarpone
  • 100 g białej czekolady
  • ewentualnie: 1 łyżka cukru pudru
  • słoiczek konfitury malinowej
do nasączenia:
  • ½ szklanki słabej herbaty
  • sok z połowy dużej cytryny (lub więcej)
  • cukier
  • ewentualnie: kilka kropli ekstraktu waniliowego

Sposób przygotowania:

Przygotowuję biszkopt.

Roztapiam masło i odstawiam do wystygnięcia.

Smaruję masłem tortownicę o średnicy 20 cm i lekko oprószam mąką lub wykładam papierem do pieczenia. Włączam piekarnik i ustawiam 190 stopni (góra dół).

Jajka ubijam z cukrem przez około 10 minut, tak by masa zmieniła kolor i powoli spływała z mieszadeł lub trzepaczki.

Wsypuję przesianą mąkę i delikatnie mieszam masę. Na koniec dodaję roztopione i wystudzone masło, mieszam. Wlewam ciasto do formy.

Piekę około pół godziny. Studzę na kratce.

Konfiturę malinową podgrzewam chwilę w mikrofali, przecieram przez sitko. Moje dzieci pestki malin kłują w zęby.

Białą czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej lub kuchence mikrofalowej, studzę.

Śmietankę ubijam, na koniec dodaję łyżkę cukru pudru – z cukru można zrezygnować, biała czekolada i tak dosłodzi krem.

Do mascarpone wlewam stopniowo białą czekoladę, miksuję. Na koniec łączę z ubitą śmietanką.

Herbatę mieszam z cukrem i sokiem z cytryny. Studzę.
Najlepsze torty są nasączane czymkolwiek z alkoholem i jeśli ma to być wersja dla dorosłych, to można po prostu wziąć wodę mineralną z cytryną i cukrem i dodać do tego odrobinę wódki (inne alkohole też się nadają, wybór zależy tylko od upodobań). Ale, jak już pisałam, mój tort jest przeznaczony dla nieletnich.

Biszkopt przekrawam na pół, dokładnie nasączam i smaruję konfiturą dolną warstwę. Na to nakładam mniej więcej jedną trzecią kremu, przykrywam drugim krążkiem. Część kremu do przełożenia można też zmieszać z konfiturą malinową. Wierzch i górę tortu smaruję resztą kremu. Dekoruję (to zawsze najtrudniejsza część pracy i najgorzej mi wychodzi).

Odstawiam do lodówki. Tort jest lepszy po kilku godzinach.


poniedziałek, 26 lipca 2010

Tort malinowy

Tort upiekłam w sobotę i zostało po nim ledwie wspomnienie. Za to bardzo przyjemne.

I różowe.

No cóż, od czasu do czasu w naszym życiu potrzeba odrobiny kiczu. Różowy kolor świetnie pasował do deszczowego popołudnia. A że przedtem znajomi zaserwowali doskonałą pizzę, to i humory wszystkim dopisywały.

Ten letni, malinowy torcik dedykuję w dniu ich święta wszystkim Annom.
Wszystkiego najlepszego Imienniczki! :)

Przepis bierze udział w akcji Na zdrowie! Maliny!


Anka 



Składniki:
(tortownica 20 cm)

biszkopt:
4 jajka
130 g mąki
130 g drobnego cukru
30 g stopionego masła
masło do posmarowania formy

krem:
300 ml śmietanki kremówki
250 g mascarpone
1-2 łyżki cukru pudru
ok. 3/4 szklanki musu malinowego *
1 czubata łyżeczka żelatyny

owoce do dekoracji

[Listonic]

Sposób przygotowania:

Formę o średnicy 20 cm smaruję masłem i wysypuję mąka. Włączam piekarnik na 190 stopni (góra dół).

Przesiewam mąkę. Masło roztapiam i odstawiam do przestudzenia.
Jajka mieszam z cukrem i miksuję przez około 10 minut na gładką, białą masę, która będzie powoli spływała z mieszadeł.
Do masy jajecznej wsypuję mąkę i delikatnie mieszam łopatką. Na koniec dodaję masło i znowu mieszam.
Wylewam masę do formy i wstawiam do piekarnika na pół godziny.

Wyjmuję i studzę na kratce.

Teraz krem. Najpierw rozpuszczam żelatynę w odrobinie gorącej wody (3 łyżki) i odstawiam do przestygnięcia.

Ubijam na sztywno śmietankę. Mascarpone mieszam łopatką z cukrem pudrem, dodaję bitą śmietanę i znowu mieszam. (Jeśli ktoś woli słodsze kremy, to można dodać jeszcze trochę cukru pudru).

Przestudzoną żelatynę mieszam z musem malinowym, dodaję do mascarpone i śmietanki, mieszam. Ostawiam do lodówki.

Wystudzony biszkopt przekrawam na pół. Smaruję częścią kremu, przykrywam drugą połową ciasta. Do środka można dać trochę świeżych malin lub innych owoców, np. czarne porzeczki, borówki, jeżyny.

Smaruję tort po wierzchu kremem i dekoruję świeżymi owocami. Schładzam w lodówce.

* Mus malinowy można zrobić (tak jak w tym przepisie) zagotowując 400 g malin, sok z połowy cytryny i około pół szklanki drobnego cukru, potem zmiksować i przetrzeć przez sito. Z mrożonych też wyjdzie.

piątek, 21 maja 2010

Rolada z truskawkami

Powiem Wam jedno: wiem, że powinnam popracować nad sposobem zwijania rolady, ale te drobne niedociągnięcia są naprawdę nieistotne, w momencie, gdy na talerzu pojawia się plaster leciutkiego i delikatnego biszkoptu z truskawkowo-śmietanowym nadzieniem.

Uwielbiam rolady. Nawet gdy nie są idealne i tak robią wrażenie. Poza tym dzięki zwijaniu z nadzieniem ciasto staje się wilgotne bez dodatkowego nasączania, a ja nie lubię suchych biszkoptów.

Truskawek wcale nie trzeba zalewać galaretką, ale wiedziałam, że rolada zostanie na następny dzień i w ten sposób nieco przedłużyłam żywotność owoców. Jeśli jednak zamierzacie zjeść wszystko jednego dnia (a nie jest to problem, zaręczam), to moim zdaniem będzie smaczniejsze bez sztucznych dodatków. Moje dzieci z pewnością będą miały inne zdanie na ten temat i to stanowi drugi powód przygotowywania galaretki. Od razu bowiem zrobiłam dwie i galaretka cieszyła się jeszcze większym wzięciem u najmłodszych niż ciasto.

Ciasto to oczywiście niezawodny biszkopt genueński z przepisu Michela Roux.


Anka



Składniki:

ciasto:
125 g mąki
125 drobnego cukru
4 jajka
30 g roztopionego i ostudzonego masła

nadzienie:
ok. ½ kg truskawek
1 opakowanie galaretki truskawkowej
300 ml śmietanki 30%
2-3 łyżeczki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukier waniliowy)

Sposób przygotowania:

Najpierw galaretka, którą przygotowuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, chociaż zazwyczaj daję mniej wody. Odstawiam.

Truskawki myję, obieram z szypułek i osuszam. Wykładam na płaskie naczynie i zalewam tężejącą galaretką. Odstawiam.

Teraz biszkopt. Przesiewam mąkę. Jajka mieszam z cukrem i miksuję na gładką masę. Zajmuje mi to bite dziesięć minut, a nawet dwanaście. Czas umilam sobie lekturą Hugo-Badera, więc w żaden sposób się nie dłuży.

Do masy jajecznej wsypuję mąkę i delikatnie mieszam łopatką. Na koniec dodaję masło i znowu mieszam.

Blachę wykładam papierem do pieczenia. Nakładam ciasto formując duży prostokąt o grubości około 1 cm. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190 cm na 10 minut.

W tym czasie biorę ściereczkę (lub pieluchę tetrową), moczę w wodzie i bardzo dokładnie wyżymam. Rozkładam na blacie i jedną stronę obsypuję cukrem pudrem.

Wyjmuję gorące ciasto i kładę na ścierce wysypanej cukrem pudrem tak, by papier do pieczenia znalazł się na górze. Delikatnie zdejmuję papier i zwijam ciasto razem z wilgotną ściereczką. Zostawiam do przestygnięcia.
Ten sposób gwarantuje, że ciasto nie będzie się łamało podczas zwijania, chociaż zastanawiam się, czy nie staje się zbyt wilgotne, dlatego następnym razem spróbuję zwinąć je jeszcze ciepłe bez ścierki i dam Wam znać jak poszło.

Ubijam śmietanę, na koniec dodaję cukier puder i ewentualnie ekstrakt lub cukier waniliowy.

Delikatnie rozwijam roladę. Rozsmarowuję na niej bitą śmietaną zostawiając sporo wolnego miejsca na brzegach, a na to wykładam truskawki w galaretce. Zwijam ciasto z nadzieniem, wierzch posypuję cukrem pudrem.

Schładzam w lodówce.

środa, 28 kwietnia 2010

Tort czekoladowy

Do opisu tego tortu wystarczyłyby dwa słowa: marzenie czekoladoholika.

Od siebie dodam jeszcze, że jest niezwykle prosty w przygotowaniu i wcale nie trzeba specjalnie kupować kolorowego lukru plastycznego do ozdobienia. Ja musiałam, bo jubilatka jasno określiła jaki ma być kolor urodzinowego tortu ;)




Składniki:

biszkopt:
4 jajka
125 g drobnego cukru
35 g kakao
90 g mąki pszennej tortowej
30 g stopionego masła

krem:
300 ml śmietanki 30%
300 g gorzkiej czekolady

puszka wiśni w syropie

lukier plastyczny ok.250 g
pisak do tortu
cukrowe gwiazdki

Sposób przygotowania:

Przesiewam mąkę i mieszam z kakao

Roztapiam masło i odstawiam do wystygnięcia.

Smaruję masłem tortownicę o średnicy 20 cm i lekko oprószam mąką. Włączam piekarnik i ustawiam 190 stopni (góra dół).

Jajka ubijam z cukrem około 10 minut, tak by masa zmieniła kolor i powoli spływała z mieszadeł lub trzepaczki.

Wsypuję mąkę z kakao i delikatnie mieszam masę. Na koniec dodaję roztopione i wystudzone masło, mieszam. Wlewam ciasto do formy.

Piekę około pół godziny. Studzę na kratce.

Rozpuszczam połamaną na kawałki czekoladę w mikrofali lub kąpieli wodnej. Ubijam śmietanę. Stopniowo dodaję czekoladę do śmietany i delikatnie mieszam, aż powstanie gładki krem. Jeśli komuś taki krem wydaje się zbyt gorzki, to nic nie stoi na przeszkodzie, by do ubitej śmietany dodać trochę cukru pudru.

Biszkopt kroję na pół, nasączam syropem z wiśni (to wersja bezalkoholowa dla dzieci, sok pomarańczowy też będzie dobry) przekładam kremem czekoladowym i odsączonymi i wypestkowanymi wiśniami. Dobrze sprawdziłaby się tu na przykład warstwa konfitury malinowej lub z czarnej porzeczki dla ożywienia smaku. Smaruję kremem górę i boki tortu.

Lukier plastyczny krótko zagniatam, żeby nabrał elastyczności. Rozwałkowuję na cienki placek na blacie wysypanym cukrem pudrem, nakładam na tort i dokładnie wygładzam. Odcinam ostrym nożem wystające brzegi.

Cukrowe gwiazdki przyklejam miodem.

piątek, 19 marca 2010

Zuccotto

Tym razem włoski deser. Po polsku moglibyśmy go nazwać tort-kopuła, bowiem z wyglądu przypomina właśnie kopułę florenckiej katedry. Niektórzy mówią też o podobieństwie do czapki kardynalskiej, ale odniesienie architektoniczne bardziej mi się podoba.
Tak czy inaczej jest po prostu przepiękny.

Biszkopt oczywiście można kupić gotowy, jeśli ktoś nie czuje się na siłach, ale ja polecam Wam przepyszną wersję genueńską z książki pana Roux „Jajka”. Klasyczne biszkopty umiem piec całkiem niezłe (na ubitej pianie z białek), ale chyba przerzucę się na ten opisany poniżej, bo wyszedł naprawdę doskonale.

Natomiast krem zrobiłam na podstawie tego przepisu i to był dobry pomysł, bo wyszedł mi bardzo leciutki, delikatny i pomarańczowy. Trochę rzadki, ale mi to nie przeszkadzało. Polecam.

Następnego dnia po podaniu deseru, o poranku, przyszedł do mnie syn.
- Mamo, mogę to słodkie co jedliśmy wczoraj?
Niestety, tort nie był duży, a my w dodatku mieliśmy gościa, więc już dawno zniknęły nawet okruszki. Szymon był niepocieszony.

To nic, jeszcze trochę i doczekam się świeżych owoców. Wtedy dopiero zrobię zuccotto! Truskawkowe albo malinowe, a może wiśniowe?




Składniki:

biszkopt:
4 jajka
125 g drobnego cukru
35 g kakao
90 g mąki pszennej tortowej
30 g stopionego masła

kilka łyżek likieru pomarańczowego do nasączenia (ze względu na dzieci użyłam soku wyciśniętego z pomarańczy)

krem:
2 żółtka
5-6 łyżek świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
pół łyżeczki startej skórki
60 g drobnego cukru
150 g mascarpone
200 ml śmietanki kremówki
fix do śmietany

Sposób przygotowania:

Przesiewam mąkę i mieszam z kakao. Roux pisze, żeby użyć 50 g kakao i 75 g mąki, ale wolę wersję mniej gorzką, a poza tym podczas pieczenia tego ciasta skończyło mi się kakao.

Roztapiam masło i odstawiam do wystygnięcia.

Dużą prostokątną formę (około 35x25 cm) wykładam papierem do pieczenia. Włączam piekarnik i ustawiam 190 stopni (góra dół).

Jajka ubijam z cukrem. Długo, nawet około dziesięciu minut, tak by masa zmieniła kolor i powoli spływała z mieszadeł lub trzepaczki.

Wsypuję mąkę z kakao i delikatnie mieszam masę. Na koniec dodaję roztopione i wystudzone masło, mieszam.

Piekę około 15 minut i odstawiam do wystudzenia.

Na parze ubijam żółtka z cukrem i 2-3 łyżkami soku z pomarańczy. Znowu zajmuje mi to chwilę, bo mają zmienić kolor i podwoić objętość. Zdejmuję masę z garnka z wodą i dalej ubijam aż przestygnie.

Dodaję mascarpone, startą skórkę i resztę soku z pomarańczy, dokładnie mieszam.

Ubijam kremówkę. Dodaję fix, żeby krem był sztywniejszy, zamiast tego można dodać łyżeczkę żelatyny rozpuszczoną w odrobinie gorącej wody a potem wystudzonej.

Teraz będzie mi potrzebna około półtoralitrowa miska. Wycinam nią kółko z biszkoptu. Wykładam miskę folią spożywczą i resztą ciasta wykładam dno miski. Zazwyczaj ciasto tnie się na dość wąskie paski i układa jeden obok drugiego, co daje dodatkowy efekt wizualny. Likierem nasączam biszkopt łącznie z okrągłym kawałkiem.

Nakładam krem do wyłożonej biszkoptem miski, przykrywam pokrywką z ciasta i wstawiam do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Wyjmuję ciasto, odwracam do góry nogami stawiając na paterze lub talerzu i delikatnie zdejmuje miskę. Potem odwijam z folii. Obsypuję cukrem pudrem i/lub dekoruję bitą śmietaną.

środa, 25 listopada 2009

Trifle z pestkami granatu

Idea kolacji we dwoje zazwyczaj opiera się na smacznych przekąskach i drinkach.
A gdyby tak połączyć jedno z drugim, w dodatku z minimalnym nakładem pracy?
Poniżej przedstawiam pomysł na to jak w dziesięć minut zrobić coś, czym olśni się swoją drugą połowę. W końcu nazwa tego deseru oznacza błahostkę.

Resztę czasu można poświęcić na inne przygotowania. I na relaks, rzecz jasna.


 


Składniki:
(4 porcje, bo przecież może coś zostać na następny dzień w lodówce)

200 g biszkoptów
250 g mascarpone
250 g śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
pół słoiczka konfitury z czarnej porzeczki
2 owoce granatu
50 ml likieru pomarańczowego

Sposób przygotowania:

Ten deser koniecznie trzeba zrobić w przezroczystym naczyniu, żeby było widać wszystkie warstwy. Można zrobić w kilku pucharkach, można w jednym, wszystko zależy jak i komu chce się go podać.

Mascarpone ubijam z cukrem pudrem. Śmietankę ubijam, mieszam z mascarpone.

Dno naczynia wykładam biszkoptami, zalewam likierem. Zdecydowanie można wlać go więcej niż podałam w przepisie.

Na biszkopty nakładam konfiturę, na to ubity krem z mascarpone i śmietany, wszystko obficie posypuję pestkami granatu.

Polecam dostosowanie proporcji do własnych upodobań. Więcej dżemu, mniej dżemu, w ogóle bez dżemu, mnóstwo likieru, czy też raczej herbatka z niewielkim dodatkiem alkoholu do nasączenia – pozostawiam Wam tę decyzję. Jedno jest pewne: to będzie doskonały deser.

wtorek, 24 listopada 2009

Czekoladowy tort z bitą śmietaną

W moim rodzinnym domu torty jadło się wyłącznie od święta. Mówię tu jednak o klasycznym torcie porządnie nasączonym alkoholem, przełożonym ciężkimi kremami (może brzmi to nieciekawie dla niektórych, ale zapewniam, że tort mojej matki to było mistrzostwo świata).
Postanowiłam zerwać z ograniczającymi mnie przyzwyczajeniami i zrobiłam ten lekki, śmietanowy tort z wiśniami. Kosztował mnie niewiele pracy, za to efekt cieszył oko i podniebienie. Biszkopty górą!


 


Składniki na biszkopt:

6 jajek
¾ szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
¾ szklanki mąki
2-3 łyżeczki kakao

Sposób przygotowania:

Ubijam pianę. Pod koniec dodaję 1/3 szklanki cukru, a potem żółtka wymieszane z resztą cukru. Bardzo delikatnie mieszam z przesianą mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia i kakao.

Wylewam na wysmarowaną i wysypaną drobniutką tartą bułką tortownicę o średnicy 24 centymetrów.
Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, piekę około 15-20 minut, potem podgrzewam piekarnik do 200 stopni i piekę kolejne 20 minut i staram się w tym czasie wyeliminować skaczące dzieci z okolic piekarnika, bo cały czas mam w pamięci przestrogi dotyczące wpływu wstrząsów na biszkopty.
Delikatnie wyjmuję z piekarnika, studzę (nie wyjmuję z formy dopóki nie przestygnie!) i przekrajam na dwa plastry.

Składniki na poncz:

½ szklanki zimnej wody
sok z jednej cytryny
cukier
aromat rumowy (niekoniecznie)
alkohol (u mnie nie, bo to tort głównie dla dzieci)

Sposób przygotowania:

Wszystko dokładnie mieszam i nasączam biszkopt.

Składniki na masę:

500 ml śmietanki kremówki
50 g cukru pudru
1-2 łyżeczki żelatyny
konfitura wiśniowa lub wiśnie z kompotu

dodatkowo:
wiśnie kandyzowane, wiórki czekoladowe do ozdoby

Sposób przygotowania:

Żelatynę mieszam z niewielką ilością (najwyżej ¼ szklanki) gorącej wody. Przestudzam.

Ubijam śmietankę na sztywno, pod koniec dodaję cukier. Na końcu dodaję rozpuszczoną w wodzie żelatynę i ubijam.

Dolny placek smaruję około 1/3 bitej śmietany, wykładam na to wiśnie z kompotu. Przykrywam górnym plackiem, górę i boki tortu smaruję pozostałą śmietaną i dekoruję w dowolny sposób.
Schładzam w lodówce.

niedziela, 22 listopada 2009

Tiramisu

Niebiański smak. Nic dziwnego, że Włosi traktują tiramisu jako afrodyzjak.
Co prawda nie ma na to żadnych dowodów medycznych, ale z takim deserem od razu trafia się do wybranego serca. A nawet, według niektórych, do pościeli.
Tiramisu można przetłumaczyć jako „przebudź się”, albo „poderwij mnie” i faktycznie, każdego postawi na nogi.


 


Składniki:
(jedna warstwa blachy 25x33cm)

200 g podłużnych biszkoptów
1-1½ szklanki mocnej kawy rozpuszczalnej
25 ml amaretto (wtedy wychodzi mało alkoholowe, spokojnie można wziąć więcej)
3 jajka
½ szklanki drobnego cukru
250 g serka mascarpone
kakao lub starta gorzka czekolada do posypania

Sposób przygotowania:

Najpierw przygotowuję kawę. Musi wystygnąć zanim będę w niej moczyła biszkopty. Jak zwykle się spieszę, więc wstawiam miseczkę z kawą do zimnej wody i zabieram się do kremu.

Oddzielam żółtka od białek. Żółtka ucieram z cukrem na puszystą masę, dodaję serek mascarpone i dalej miksuję.
Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszam z masą.

Kawa nie jest jeszcze zupełnie zimna, ale przynajmniej nie gorąca, więc dolewam amaretto i moczę w tym biszkopty. Króciutko, w żadnym wypadku nie mogą nasiąknąć. Powiem więcej, niektórzy tylko spryskują wyłożone wcześniej biszkopty, ale ja wolę gdy tiramisu robi się potem wyraźnie mokre i alkoholowe.

Wykładam krem, posypuję kakao i odstawiam do lodówki na kilka godzin. To znaczy teoretycznie na kilka, bo już po godzinie idę sprawdzić czy aby na pewno dobrze wyszło.

Uwaga, jeśli w domu są nieletni, również żywo zainteresowani deserem, robimy co następuje.
Tiramisu robimy w dużym płaskim naczyniu. Nie dolewamy od razu amaretto, ale część biszkoptów moczymy tylko w kawie i układamy z jednej strony naczynia tyle, ile wynika z liczby niedorosłych domowników. Następnie pożyczamy od dzieci naklejkę z biedronką lub samochodzikiem i wyraźnie oznaczamy stronę bezalkoholową. Naturalnie nie sposób pomylić części dla dzieci z częścią dla dorosłych, ale strzeżonego…
Niby można zrobić tak cały deser, ale tiramisu jest słodyczą dla dorosłych i niech tak pozostanie.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Rolada z malinami

Mąż wrócił z pracy, zjadł obiad, podałam deser.
- Kupiłaś to ciasto czy upiekłaś? – zapytał zainteresowany.
I właśnie taka jest rolada, nawet wykonana domowym sposobem wygląda prosto jak z cukierni. A jak smakuje!


Anka



Składniki:

5 jajek
130 g mąki (w tym około 30 g mąki ziemniaczanej)
75 g drobnego cukru
szczypta soli
400 ml bitej śmietany
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka żelatyny
duże pudełko malin
2-3 łyżki cukru

Sposób przygotowania:

Maliny mogą być oczywiście świeże, ale wolę je wcześniej zagotować z cukrem. Umyte maliny wkładam do niewielkiego rondelka, wsypuję cukier (niewiele, bo nie lubię, gdy cukier przesłania smak malin) i kilka minut gotuję na wolnym ogniu. Studzę.

Tu przyznam się jeszcze, że pomysł na roladę wziął się stąd, że kupiłam niezbyt ładne maliny i jedyne co można było z nimi zdziałać, to przerobić na dżem. Dopiero potem pojawiło się pytanie co dalej.

A dalej należy upiec biszkopt.
Oddzielam białka od żółtek, przesiewam mąkę.
Ubijam pianę z białek ze szczyptą soli i gdy już stanie się sztywna i lśniąca stopniowo wsypuje cukier. Potem dodaję kolejno żółtka cały czas ubijając. Na koniec etapami wsypuję mąkę i delikatnie mieszam.

Dużą blachę wykładam papierem do pieczenia (u mnie rewelacyjnie sprawdziła się silikonowa mata do pieczenia) i wykładam ciasto formując prostokąt o grubości 1,5-2 centymetrów i wymiarach około 35x25 centymetrów (może wyjść trochę inny, zależy od wielkości jajek). Wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekę około 8-10 minut.

Po wyjęciu upieczonego biszkoptu zaczyna się najważniejsza część. Przygotowuję sobie ściereczkę (pielucha tetrowa, a raczej jej połowa, jest do tego doskonała): moczę ją, dokładnie wyżymam, rozkładam i z jednej strony całą powierzchnię posypuję cukrem pudrem. (To znaczy: kiedyś brałam wilgotną ściereczkę, teraz już skończyłam z moczeniem). Natychmiast po wyjęciu ciasta kładę je na ściereczce (wierzchem na cukrze pudrze) i zdejmuję z góry warstwę papieru. Potem zwijam ciasto razem ze ścierką i zostawiam do ostygnięcia. Najistotniejsze w tym jest zrobienie tego wszystkiego, gdy ciasto jest jeszcze gorące – wtedy rolada pięknie się zwinie i nie będzie się łamała.

Ubijam śmietanę, pod koniec wsypuję cukier waniliowy i dodaję ostudzoną żelatynę rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości gorącej wody.

Gdy ciasto wystygnie, rozwijam je i rozsmarowuję bitą śmietanę a na nią wykładam maliny. Śmietanę i owoce nakładam najwyżej do dwóch trzecich długości ciasta. Zwijam (już bez ścierki, rzecz jasna) i podziwiam efekt.
Smacznego!
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */