Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzeszki piniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzeszki piniowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 września 2012

Sałatka z rukolą, szynką i malinami

Wrześniowy upał zaatakował mnie o 9.00 rano, gdy wieszałam pranie na balkonie. Schnie w rekordowo krótkim czasie, szkoda zmarnować taką okazję, więc wrzucam do pralki, co mi w ręce wpadnie. Ciekawe, czy równie entuzjastycznie będę machać żelazkiem.

Gorąca jesień zachęca do jedzenia sałatek, toteż polecam Waszej uwadze ten przepis, szczególnie że trwa sezon na soczyste, pachnące maliny. W tej sałatce występują zmiksowane z octem balsamicznym, co nadaje im wytrawnego charakteru. Doskonała przekąska.

Chuda


Składniki:
  • mieszanka sałat: rukola, roszponka, lodowa
  • 100 g szynki parmeńskiej
  • łyżka orzeszków piniowych
  • 200 g malin
  • 5 łyżek oliwy
  • łyżka octu balsamicznego
  • sól i pieprz

Orzeszki wysypuję na gorącą patelnię i prażę bez tłuszczu. Połowę malin miksuję z oliwą, octem i pieprzem. 

W misce układam umyte i osuszone liście sałaty (lodowej w kawałkach), na nich pokrojoną w długie paski szynkę parmeńską (lub inną z gatunku długo dojrzewających). Polewam sosem, rozkładam resztę malin i całość posypuję orzeszkami.

wtorek, 5 lipca 2011

Sałatka z rukoli, pomidorków i parmezanu z orzeszkami piniowymi


Orzeszki piniowe – gdybym mogła, posypywałabym nimi chyba każdą sałatkę. Niestety, porażają ceną i kupuję je tylko na szczególne okazje, najchętniej w opakowaniach po 50 gramów. Więc jeśli już się zdecyduję na zakup orzeszków piniowych, staram się uważnie dobrać pozostałe składniki.
Na szczęście o tej porze roku znalezienie słodziutkich pomidorków koktajlowych nie stanowi problemu, parmezan zawsze jest wspaniały, a rukolę też udało mi się dostać niezgorszą. I w ten sposób miałam letnią kulinarną ucztę.

Sos jest dość intensywny w smaku, jeśli ktoś chce, można zrezygnować z bazylii. Chociaż przyznaję, że nie należy to do moich zwyczajów :)

Anka


Składniki:
  • rukola
  • 250 g pomidorków koktajlowych
  • 50 g parmezanu
  • 50 g orzeszków piniowych

sos:
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 ząbek czosnku
  • garść liści bazylii
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:

W moździerzu ucieram czosnek z solą i pieprzem, dodaję bazylię, potem ocet i stopniowo wlewam oliwę.

Orzeszki pinii prażę na suchej patelni aż się zezłocą i zaczną intensywnie pachnieć.

Rukolę myję, suszę, układam na półmisku, dodaję przekrojone na pół pomidorki koktajlowe. Polewam sosem, delikatnie mieszam rękami. Na wierzch skrawam parmezan (używam noża do sera lub skrobaka do warzyw), posypuję orzeszkami piniowymi.

Smacznego!

poniedziałek, 20 września 2010

Cukinia z rodzynkami i orzeszkami pinii

W sezonie na cukinię z otwartymi ramionami witam nowe pomysły na potrawy z tego pysznego warzywa. Przeszukując zasoby Internetu trafiłam na nieocenioną Kwestię smaku, gdzie przykuło moją uwagę intrygujące połączenie cukinii z rodzynkami. Idealne do makaronu na wieczór z koleżanką, pomyślałam i jak pomyślałam, tak zrobiłam.

Wielką zaletą tego dania jest błyskawiczne przygotowanie: wszystkie czynności wokół cukinii zabierają tylko tyle czasu, ile trwa ugotowanie makaronu, czyli zmieścicie się w kwadransie. Jedyne co trzeba zrobić wcześniej, to oskubać listki tymianku. Kocham takie potrawy :)


Składniki:
(na dwie osoby)

1 nieduża cukinia (ok 250 - 300 g)
2 łyżki rodzynek
2 łyżki orzeszków piniowych
1 łyżka oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
2 łyżki listków świeżego tymianku + do dekoracji
1 łyżeczka cukru
sól i świeżo zmielony pieprz

makaron rurki

Sposób przygotowania:

Makaron wrzucam na gotującą się wodę z dodatkiem oliwy i soli.

Rodzynki zalewam wrzątkiem, odsączam na sitku po 10 minutach. Orzeszki pinii rumienię na suchej patelni. Z cytryny wyciskam łyżkę soku.

Odcinam końce cukinii i kroję ją wzdłuż na pół. Wydrążam gniazda nasienne, gdy zbyt dojrzałe i przy pomocy obieraczki do warzyw kroję na cieniutkie paski tworząc "tasiemki".

Na patelni rozgrzewam 1 łyżkę oliwy, dodaję pokrojony w plasterki czosnek, lekko rumienię. Dodaję cukinię, sok z cytryny, suszony tymianek i smażę na większym ogniu przez około 3-4 minuty, mieszając od czasu do czasu.

Miękką cukienię doprawiam solą, wrzucam rodzynki, wlewam drugą łyżkę oliwy, dodaję świeży tymianek, cukier oraz pieprz. Mieszam delikatnie, zdejmuję z ognia. Wykładam na makaron, posypuję zrumienionymi orzeszkami pinii.

niedziela, 6 czerwca 2010

Pesto

Jak to jest, że przedstawiam Wam jeden z najprostszych przepisów na świecie, a wychodzi mi na jego temat cały elaborat?

Moje pierwsze pesto było ze słoiczka. Smakowało, ale każdy wie, że najlepsze pesto to takie, które przed chwilą zrobiliśmy samodzielnie (jeszcze lepsze byłoby te, które postawiłby przede mną kelner w małej, uroczej knajpce we Włoszech, ale o tym na razie mogę tylko pomarzyć). Kiedyś ucierano je w moździerzu i, jeśli ktoś ma ochotę, może nadal robić to ręcznie, ale teraz chyba łatwiej znaleźć w domu porządny blender niż moździerz ;)

Nie wiem dlaczego jeszcze nie robiłam pesto, myślę tu o klasycznym zielonym pesto alla genovese, które składa się z orzeszków piniowych, bazylii, sera (parmezan zmieszany z pecorino), czosnku i oliwy. Barierą był dla mnie chyba zakup orzeszków, jakoś nigdy nie pchały się do koszyka (może ze względu na cenę?). Na szczęście liczba składników jest na tyle niewielka, że można tu sobie pozwolić na dobrą jakość, zwłaszcza że podstawą kuchni włoskiej jest właśnie prostota i niewielka ilość składników, za to najlepszej jakości. Tylko wtedy mamy gwarancję powodzenia.

Oczywiście nawet nie próbuję wmawiać komukolwiek, że powinniśmy użyć wyłącznie najprzedniejszej liguryjskiej oliwy oraz bazylii rosnącej w ogrodzie, bo po pierwsze nie każdy ma ogród, a po drugie jakoś nie widzę liguryjskiej oliwy na półce w każdym spożywczym. Chociaż jeśli chodzi o tę ostatnią, to naprawdę warto poszukać dobrej, bo od niej w dużej mierze zależy czy danie będzie nam smakowało.

Pesto podaje się z różnymi rodzajami makaronów, w Ligurii, skąd pochodzi, najchętniej bodajże z wstążkami. Moje dzieci uwielbiają spaghetti, więc wybór był prosty (oczywiście, że Jagoda oświadczyła, że nie lubi i nie zje pesto, więc jadła sam makaron). Poza tym może być dodatkiem do risotto, ryb, tostów i mięsa.

Jednym słowem: pasuje do wszystkiego i ze wszystkim smakuje.
Może tylko oprócz dżemu ;)


Anka



Składniki:

garść orzeszków piniowych (ok. 50 g)
garść świeżo startego parmezanu
1 ząbek czosnku
liście z 1 dużego pęczka bazylii
oliwa extra vergine

Sposób przygotowania:

Orzeszki piniowe wrzucam na patelnię i lekko prażę, nie powinny zbrązowieć. Oczywiście można je podpiec w piekarniku, ale komu by się chciało włączać piekarnik, gdy na zewnątrz ponad dwadzieścia stopni.

Wszystkie składniki oprócz oliwy wrzucam do blendera i miksuję. Na koniec dodaję stopniowo oliwę i znowu miksuję w poszukiwaniu najlepszej konsystencji. Pesto nie powinno pływać w oliwie, ale też nie może być zbyt suche. Jeśli podajemy z makaronem, to można je rozrzedzić odrobiną wody pozostałą po gotowaniu makaronu.
(W tym na zdjęciu jest jeszcze zbyt mało oliwy.)

Dodałam cały ząbek czosnku, bo chciałam, żeby było go wyraźnie czuć, ale jeśli ktoś chce łagodniejsze pesto, to z powodzeniem wystarczy połowa.

Podczas przygotowywania pesto przydaje się funkcja „pulse”, wówczas wszystko jednolicie się miesza. Przy ciągłym miksowaniu na dnie powstaje papka, a na górze zostają całe liście bazylii. Mój blender niestety nie ma takiej opcji, ale z powodzeniem zastępuję ją samodzielnym włączaniem i wyłączaniem :)

Na sam koniec można dodać trochę soli, według mnie jest jednak zbyteczna.

Jeśli zrobicie za dużo, pesto można zamrozić, ale chyba lepiej dojeść resztkę z tostami, a potem znowu zrobić świeże.
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */