poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Zapiekanka ziemniaczana z boczkiem, pieczarkami i jajkami

Jak co roku na wiosnę Mąż oznajmia, że przechodzi na dietę. Będąc żoną wspierającą, entuzjastycznie odnoszę się do jego zamiarów i podaję mu jedzenie dietetyczne. Oto Mąż wraca z pracy i nim wejdzie do kuchni, by spenetrować lodówkę, wyjadając z niej rzeczy kaloryczne i niezdrowe, prędziutko stawiam przed nim talerz zielonej sałaty z mnóstwem pysznych dodatków: słodkie pomidorki koktajlowe, plasterki soczystego ogórka, krążki chrupiącej cebulki i orzechowa w smaku rukola polane winegretem. Mąż dziękuje, konsumuje i chwali. Następnie grzecznie spożywa porcję błonnika i przez resztę wieczoru pogryza chrupiące marchewki, które mu usłużnie podsuwam. I tak do 23.45, kiedy wstaje z kanapy, przeciąga się i stwierdza, że no dobrze, dieta – dietą, powygłupialiśmy się, pożartowaliśmy, a teraz to on wreszcie zjadłby kolację. I kroi sobie półcentymetrowy plaster boczku, nakłada na niego górkę chrzanu (ułatwia trawienie), czynność powtarza, po czym idzie spać.

I tak mija wieczór diety dzień pierwszy. I tak samo wygląda drugi i trzeci. Zatem czwartego dnia kończę wygłupy z pomidorkami i witam Męża porządną zapiekanką ziemniaczaną z boczkiem, z jajkiem, ze śmietaną.

Mąż się objada nieprzytomnie o 20.30 i do rana nawet nie patrzy w stronę lodówki. A dieta? A tam, dieta!

Przepis wzięłam z kuchni Ireny i Andrzeja, autorów zainspirowała książka Hanny Szymanderskiej "Jaja w roli głównej" .

Składniki:

4 jaja
200 g sera żółtego startego
200 g boczku wędzonego
300 g pieczarek
5 średnich ziemniaków
200 ml słodkiej śmietanki 18%
1 spora cebula
gałka muszkatołowa
sól
pieprz

Sposób przygotowania:

Wyszorowane ziemniaki gotuję w mundurkach ok. 20 minut, żeby się nie rozpadły. Odcedzam z wody i studzę. Można je ugotować dużo wcześniej, np. rano.

Na gorącej patelni rumienię boczek pokrojony w cienkie plasterki, wyjmuję go łyżką cedzakową, a na wytopionym tłuszczu podsmażam pokrojone w plasterki ziemniaki. Z mojego boczku wytopiła się minimalna ilość tłuszczu, zatem dodałam oleju rzepakowego (bo ponoć najzdrowiej smażyć albo na smalcu, albo na rzepakowym właśnie). Pokrojone w plasterki pieczarki razem z krążkami cebuli smażę na maśle.

Do zapiekania najlepiej byłoby mieć tyle naczyń ilu biesiadników – wówczas każdy dostaje swoją porcję i nie trzeba się martwić, że danie będzie się rozlatywać przy nakładaniu na talerze. Teraz je mam, ale jeszcze kilka dni temu, gdy robiłam tę zapiekankę, dysponowałam tylko formą na tartę.

Technika przygotowania naczynia do zapiekania jest taka sama: smaruję je masłem, układam warstwę ziemniaków, pieczarek i boczku, posypuję połową żółtego sera, zalewam śmietanką ubitą z gałką muszkatołową i solą. Na wierzch wbijam po jednym jajku i posypuję resztą sera, solą i pieprzem.

Wstawiam naczynie do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i zapiekam ok. 20 minut, aż białka się zetną. Wówczas danie jest gotowe.

7 komentarze:

  1. rozbawiła mnie ta dieta
    szczególnie ten plaster z chrzanem, ach
    to ja już wolę zapiekankę!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Uwielbiam zapiekanaki :) Wszystko do jednego naczynia i zawsze smakuje świetnie:))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mniam, przepysznie wygląda ta zapiekanka!:)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. :-)
    Ja akurat doskonale rozumiem Twojego męza ;)))))
    Pozdrawiam
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Zaproponuj mu dietę Montignaca albo Dukana
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Zapiekanka jest pyszna! Miałam szczęście spróbować :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Ja często przygotowuję wegetariańską wersję zapiekanki ziemniaczanej. Trzeba jednak pamiętać o tym, żeby zawsze dodać do zapiekania żółtego sera.
    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */