Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone morele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone morele. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2011

Muffinki z morelami i czekoladą

Nabrałam ochoty na całkiem nowe muffinki. Przypomniałam sobie, że mam paczkę suszonych moreli, więc może muffinki z morelami? Google wskazały mi kilka propozycji, z których wybrałam przepis z bloga Rozkosze Podniebienia. Dokonałam dwóch zmian: świeże morele zastąpiłam suszonymi i drastycznie zmniejszyłam ilość proszku do pieczenia (w oryginale były 2 łyżeczki). Po pół łyżeczki proszku i sody wystarczy na pewno, bo urosły pięknie.

Chuda


Składniki na 12 muffinek:

  • 200 g mąki
  • 150 g cukru
  • 1 jajko
  • 70 g oleju
  • 150 ml mleka
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • sok z połówki cytryny
  • 100 g suszonych moreli
  • 50-70 g czekolady gorzkiej
  • cukier puder do posypania gotowych muffinek
Sposób przygotowania:

Włączam piekarnik, żeby nagrzał się do 180 stopni. Foremki wykładam papilotkami.

Wszystkie składniki ciasta wrzucam do malaksera i włączam go na wolne obroty. Niech miesza. W tym czasie kroję morele (jeden owoc na 6 części) i drobno siekam czekoladę.

Wsypuję do malaksera i czekam, aż starannie wymiesza. Łyżką nakładam ciasto do papilotek.

Wstawiam do piekarnika na około 30 minut, po upływie tego czasu wbijam w muffinkę wykałaczkę - jeśli patyczek jest suchy, to są gotowe. Wyłączam piekarnik i zostawiam je na 10 minut w środku. Wyjmuję, posypuje cukrem pudrem, układam na talerzu (ten widoczny na zdjęciu pochodzi ze sklepu Myin.pl) i odwracam się po aparat.

W tym momencie nadciąga kulinarny Armagedon.

- Które mam zostawić do zdjęcia? - pyta głosem Męża – zjem te brzydsze – decyduje szybko.
- Jakie brzydsze?? - oburzam się – wszystkie są śliczne!
- Ale te z lewej są niższe – zauważa – to je zutylizuję.

I tak też czyni.

poniedziałek, 29 marca 2010

Mazurek morelowy i Konkurs Wielkanocny

- A to już dzisiaj Niedziela Wielkanocna? – zainteresował się mąż patrząc na ozdabiane właśnie ciasto.
- Jasne! Nie widać? – odpowiedziałam natychmiast i poprosiłam o wycięcie niezbędnego do dekoracji jajka z papieru.
Prawda jest jednak taka, że gdybym jeszcze poważniej zajmowała się pisaniem o jedzeniu, to mazurki piekłabym przynajmniej w styczniu, a nie tydzień czy dwa przed Wielkanocą.

Wypiek, o którym za chwilę wyróżnia się oryginalnym smakiem - niewielka szczypta kardamonu potrafi wiele zmienić.

Wykonanie jest proste jak zwykle: kruche ciasto, a na tym morelowy mus. Trudność za to sprawiło mi oczywiście ozdabianie.

Właśnie, a jak Wy to robicie?
Chochelki ogłaszają nowy konkurs!
Upieczcie coś na Wielkanoc, udekorujcie najpiękniej jak umiecie i prześlijcie nam zdjęcie swojego dzieła na adres dwiechochelki@gmail.com.
Fotografia ma być tylko jedna i niewielkich rozmiarów (nie większa niż 800KB) - pamiętajcie o tym warunku.

My wybierzemy naszym zdaniem najładniejszy wypiek, a zwycięzca otrzyma od nas w nagrodę książkę Michaela Roux „Jajka” (jak już pewnie niektórzy zauważyli jest to ostatnio ulubiona książka Chochelki Grubszej).
Termin przysyłania maili upływa w środę 7 kwietnia. W temacie wpiszcie Konkurs Wielkanocny.
Czekamy! :)



Składniki:
(na kwadratową blaszkę o boku około 20 cm)

ciasto:
200 g mąki pszennej
szczypta soli
50 g cukru pudru
120 g masła
2 żółtka
łyżka skórki startej z pomarańczy

nadzienie:

ok. 50 ml wody
80 g cukru
300 g suszonych moreli (zmieszałam z około 50 g suszonej papai, bo akurat miałam)
1 jabłko (szara reneta)
sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
sok wyciśnięty z połowy cytryny
2 łyżki miodu
szczypta kardamonu

Sposób przygotowania:

Ciasto jest identyczne jak w mazurku czekoladowym, więc teraz użyję bardzo sympatycznej komendy kopiuj-wklej :)

Przesiewam mąkę, mieszam z solą i cukrem pudrem. Dodaję pokrojone w kostkę zimne masło i siekam lub rozcieram palcami na małe kawałeczki. Dokładam żółtka, szybko zagniatam ciasto, tak by nie zdążyło się zbytnio ogrzać. Formuję placek (potem będzie łatwiej rozwałkować), owijam folią i chowam do lodówki przynajmniej na godzinę.

Schłodzone ciasto rozwałkowuję na cienki placek i wykładam nim formę tworząc dookoła mankiet wysokości około 2 cm. Znowu wstawiam do lodówki. Dla chętnych jest jeszcze wersja, by z spleść cieniutkie wałeczki ciasta w warkocze i ozdobić nimi brzeg foremki. Można też zrobić dekoracyjną falbankę.

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni. Ciasto wykładam papierem do pieczenia, wysypuję suchą fasolę lub ryż, aby nie puchło. Podpiekam około 15 minut. Po tym czasie zdejmuję papier z obciążeniem i z powrotem wstawiam ciasto do piekarnika na 15-20 minut.

Gdy ciasto się chłodzi, przygotowuje masę morelową.
Wlewam do rondelka z grubym dnem wodę, wsypuję cukier i podgrzewam. Dodaję sok z pomarańczy i cytryny, pokrojone na małe kawałki suszone morele i obrane jabłko starte na tarce lub też pokrojone. Dodaję miód i wreszcie najważniejsze – kardamon. To właśnie ta przyprawa zmienia charakter mazurka. Jest intensywniejszy w smaku i ciekawszy.
Sugerowałabym jednak bardzo ostrożne dobieranie wsypywanej ilości kardamonu, bo obawiam się, że jakakolwiek przesada jest tu niewskazana. Najlepiej próbujcie i sami oceńcie ile Wam odpowiada.
To samo dotyczy rzecz jasna cukru i miodu – być może preferujecie słodszą masę.

Przykrywam rondel i wszystko duszę na małym ogniu około 20 minut. Miksuję i odstawiam do wystudzenia.

Na upieczony spód wykładam masę.

Przede mną najtrudniejsza część programu: dekoracja :)
Related Posts with Thumbnails
/*Google anatytics */