W kluskach z makiem najważniejsze są kluski – forma w zasadzie dowolna, mogą być nawet świderki czy muszelki, ale mnie wizualnie najlepiej pasują krótkie kawałki szerokich wstążek. Równie ważny w tej potrawie jest mak – musi być słodki, nawet za słodki, bo po dodaniu makaronu zmaleje stężenie słodyczy.
Zaproponowany przeze mnie zestaw bakalii potraktujcie orientacyjnie. Możecie dodać migdały, daktyle, figi – cokolwiek Wam smak podpowie.
Tym przepisem Dwie Chochelki włączają się do akcji "Festiwal (s)maku".

Składniki:
100 g maku
4 łyżki płynnego miodu
3 łyżki masła
1/2 szklanki rodzynek
1/3 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej pokrojonej w kostkę
1/3 szklanki orzechów
2 krople olejku migdałowego
5 gniazd makaronu tagliatelle
Sposób przygotowania:
Mak zalewam wrzącą wodą i trzymam na małym ogniu ok. 30 minut, aż będzie rozcierał się w palcach. Dobrze odcedzam, studzę, dwukrotnie mielę w maszynce.
Orzechy siekam grubo (każdą połówkę na cztery części). Rodzynki zalewam wrzątkiem na kilka minut, aż zmiękną. Wówczas odcedzam na sitku, wysypuję je na czystą ściereczkę, odciskam z nadmiaru wody i wrzucam do maku.
Masło roztapiam w garnuszku. Miód, jeśli nie jest idealnie płynny, podgrzewam razem z masłem i wlewam do maku.
Na końcu dodaję olejek migdałowy. Zalecam umiar i ostrożność, bo mi ręka drgnęła i chlusnęło się sporo więcej. Mąż później jadł i wzdychał, że dobre, tylko perfumami się mu odbija.
Tagliatelle łamię na kawałki i gotuję według przepisu na opakowaniu. Odcedzony makaron dokładnie mieszam z makiem. Podaję na ciepło.
14 komentarze: