W dodatku pamiętam, że jakiś czas temu trafiłam na wypowiedź Tessy Capponi-Borawskiej, która twierdziła, że nie ma nic przeciwko suszonemu oregano, a przecież zioła są najlepsze, gdy świeże. Trzymam się twardo tej opinii, chociaż pamiętam też, że z kolei Anthony Bourdain mówiąc o suszonych ziołach używał słów w rodzaju „kozie bobki” ;)
Mimo użycia blendera zupa nie jest gładka i musze przyznać, że to właśnie bardzo mi się w niej podoba. Powiedzmy, że dzięki pozostawionej na warzywach skórce zupa zyskuje rustykalny charakter (czy mi się wydaje, czy słowo rustykalny jest dość modne zarówno w kuchni jak i przy dekoracji wnętrz?).
Przepis na tę zupę podała mi chrzestna mojego syna podczas rozmowy telefonicznej. Dzięki, Kacha! :)
Bardzo polecam!
Przepis bierze udział w akcji II Letni Festiwal Zupy.
Anka
Składniki:
1 cebula
2 cukinie
1-2 ząbki czosnku
¾ litra bulionu
sól, pieprz, oregano
olej lub oliwa do smażenia
[Listonic]
Sposób przygotowania:
Cebulę kroję w talarki, cukinię w kostkę, czosnek na plasterki.
Rozgrzewam oliwę lub olej na patelni i podsmażam cebulę aż się zeszkli. Posypuję ją przy tym solą, pieprzem i oregano. Potem dorzucam czosnek i cukinię, smażę jeszcze kilka minut.
Do gotującego bulionu wrzucam warzywa z patelni i gotuję do miękkości (kwadrans powinien wystarczyć).
Zupę miksuję blenderem. Podaję z tym, co akurat mam: groszkiem ptysiowym, grzankami, bagietką, a moje dzieci i tak wszystko chcą jeść z makaronem.
Można zaciągnąć śmietaną.
14 komentarze: