Jedne z najlepszych ciasteczek jakie w ogóle piekłam. Jeśli ktoś jest bardzo leniwy, to może pominąć nakładanie dżemu i polewy i zjeść bez dodatków. Też pyszne, ale osobiście polecam te ciężkie [dla mnie] prace manualne, bo efekt przechodzi wszelkie oczekiwania.
Przepis pochodzi z książki „183 nowe przepisy siostry Anastazji”.
Składniki:
ciastka:
300 g mąki
150 g masła
100 g cukru pudru
2 żółtka
1-2 łyżki śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia
dżem pomarańczowy, morelowy lub malinowy
polewa:
100 g czekolady
50 g śmietanki kremówki
Sposób przygotowania:
Mąkę przesiewam, mieszam z proszkiem do pieczenia, dodaję zimne masło pokrojone w kostkę i siekam na małe kawałeczki obtoczone w mące. Potem wrzucam cukier, żółtka, śmietanę i szybko zarabiam ciasto. Owijam w folię aluminiową i schładzam przez około godzinę w lodówce.
Ciasto rozwałkowuję dość cienko, wykrawam niewielkie kółka. Piekę w temperaturze 200 stopni aż się zezłocą.
Gdy stygną przygotowuję polewę. Stapiam w kuchence mikrofalowej (lub na parze) czekoladę, dodaję śmietankę i dokładnie mieszam, aż uzyskam gładką masę. Często robię polewę z masłem zamiast śmietanki.
Gdy ciastka nie są już gorące (bo nie sądzę, żebym wytrzymała, aż zupełnie wystygną, chociaż na pewno byłoby lepiej) nakładam na środek każdego trochę dżemu, a potem oblewam czekoladą.
Niebo w gębie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarze: