Pyszne pity z olbrzymimi kieszeniami. Po prostu trzeba je zrobić.
Przepis z tej strony.
Składniki:
(na około 16 sztuk)
zaczyn:
2 szklanki chłodnej wody
1 łyżeczka suszonych drożdży
2 szklanki mąki pełnoziarnistej (użyłam pszennej z domieszką żytniej)
Zaczyn zrobiłam wieczorem dnia poprzedniego. Wymieszałam wodę i drożdże, dodałam mąkę (nie wszystko naraz) i dokładnie zmieszałam. Przykryłam miskę folią i odstawiłam w chłodne miejsce.
ciasto właściwe:
2,5 łyżeczki soli
1-2 łyżki oliwy z oliwek
2,5-3 szklanki mąki
[Listonic]
Sposób przygotowania:
Jak widać składników nie ma za wiele, za to pracy jest sporo i tu nie mogę się powstrzymać przed radą, by nie piec pity, gdy dopadł Was jakiś wirus. Uwierzcie, wiem o czym mówię. Zagniatanie ciasta drożdżowego nie jest zajęciem dla słabeuszy.
Wsypuję do zaczynu sól, wlewam oliwę i stopniowo dodając mąkę zagniatam. Wyrabiam gładkie ciasto myśląc przy tym, że ćwiczenia z hantlami są mi zbędne, skoro nie mam maszyny. Dziesięciominutowa praca z pewnością ma ten sam wpływ na moje mięśnie co wymyślna gimnastyka.
Odkładam ciasto do wysmarowanej tłuszczem miski i odstawiam w ciepłe miejsce aż urośnie 2-3 razy.
Przebijam ciasto pozbywając się powietrza. Dzielę na kilkanaście części, formuję kulki i odstawiam przykryte ścierką do napuszenia na niecałe pół godziny.
Podsypuję stolnicę mąką, rozwałkowuję jedną kulkę na płaski placek i kładę na mocno rozgrzaną patelnię bez tłuszczu. W czasie, gdy pita się smaży, rozwałkowuję drugą kulkę.
Bardzo istotny jest tu sposób smażenia. Najpierw podpiekam przez dosłownie kilkanaście sekund placek z jednej strony (nie można trzymać zbyt długo), potem smażę z drugiej strony i wtedy właśnie pita powinna zacząć się nadymać. Na koniec przewracam jeszcze raz i dopiekam.
To ciasto ma niezwykle przyjemną właściwość, że można je przechowywać w lodówce nawet kilka dni i smażyć tyle sztuk, na ile właśnie mamy ochotę. Trzeba tylko wyjąć ciasto nieco wcześniej, żeby nabrało temperatury pokojowej.
A nadzienie? To zależy co fantazja podpowie i co akurat znajdziecie w lodówce. Moje ulubione to pity z dużą ilością warzyw (sałata, czerwona cebula, pomidory, ogórki), czarnymi oliwkami, szynką lub salami i serem feta oraz nadziewane mieloną wołowiną z pomidorami i chili.
16 komentarze: